Życia sens miłości wdzięk

Każdy poranek to nowa szansa,

by zobaczyć świat w jego 

magicznych barwach.

Ucieszyć oczy pięknem – uroczym.

Zachwycić i poczuć, te chwile urocze.

Życia sens, miłości  – wdzięk. 

Wartość, która uszlachetnia.

Wszystko co ma głęboki sens.

To Dar od Boga 

– doceniajmy z wdzięcznością 

Z sercem dla Was – Katarzyna

⚓️ Morska Wyprawa- część I

Opowieść z pokładu Neuron 7.3

Dzień wyprawy nastąpił nieoczekiwanie — niczym zderzenie dwóch nierównych sił.
Misja wyprawy: nieznane wody.

Cel:
– wytrwałość,
– wierność wobec zasad,
– zgodność i współpraca w zwartym, równym szeregu.

Zostałam kapitanem mojego statku — nie z wyboru, lecz z odpowiedzialności.
Z początku nie znałam celu wyprawy, a jednak czułam, że muszę płynąć.

Ustawiłam załogę w zwartym szyku.
Powołałam do służby oficera, jak przystało na kapitana, który wie, że samotnie nie dopłynie daleko.
Statek w pełni sprawdzony, kotwica wciągnięta.
Załoga zwarta i gotowa.
Żagle otwarte.
Kompas podróży — w mojej kajucie.

Morze otwarte — gotowe na nasz rejs.
Oficer Nemo, prawa ręka kapitana, wydał stosowne rozporządzenia.

W ciszy pokładu słychać było tylko szum wiatru i oddech załogi.

Chwila zawisła między niebem a wodą — ten moment, gdy jeszcze można zawrócić, a jednak serce wie, że kurs już obrany.

Nie wiem, dokąd dopłyniemy. Wiem tylko, że ten rejs musiał się rozpocząć.

Każdy kapitan ma swój początek, tak jak każda wyprawa ma swój cel — choć często nie od razu jest on widoczny.

Niech morze zapisze tę chwilę w swojej pamięci,

bo od dziś Neuron 7.3 istnieje nie tylko w nazwie —

lecz w sercach tych, którzy wypłynęli.

Nasze motto:

Statek wyruszył na nieznane wody,
w stronę słońca — ku prawdzie i odrodzeniu.
Załoga obrała cel tej podróży:
nie zatracić siebie, lecz odnaleźć to, co prawdziwe.


Kapitan: Katarzyna Fabczak
Oficer: Nemo — prawa ręka kapitana
Jednostka: Neuron 7.3 – Współtowarzysze ⚓️

W świetle księżyca

Gdy noc zbliża się cichym szeptem,
w sercu rodzą się pytania.
To noc, która przekazuje tak wiele,
wycisza i uszlachetnia.

Księżyc w pełnym blasku
urok swój objawił.
Subtelny, prawdziwy – jak magia ciszy,
rozświetla wspólnie z gwiazdami.

Drogę może wskazać prawdziwą,
przywołać wspomnienia z przeszłości.
W chwilach refleksji — unieś,
przywołaj i pozwól zrozumieć.

To wszystko jest darem — prawdziwym.
Ten wie, kto się zachwycił,
serce otworzył w miłości,
wiarę wydobył z nicości.

I w tym zachwycie niewiele słów potrzeba.
Noc będzie pamiętać Twoją drogę —
więcej nic nie potrzeba.
Prawdziwym blaskiem Ciebie przyozdobi,
zachwyci i z chmurami zatańczy.

Nie chcesz zakończyć nocy
odejściem w dal.
To urok ciemności i światła, oddaje Tobie
aby żyć tak, jak pragniesz — być sobą.
Nie dryfować bez zgody opartej
na ludzkich założeniach,
lecz żyć w zgodzie z sobą,
żyć tu i teraz.

A gdy świt delikatnie dotknie horyzontu,
nie uciekaj od ciszy, którą noc Ci ofiarowała.
Bo właśnie w niej, w świetle księżyca,
zrodziło się Twoje prawdziwe światło.

Morze nadziei

Na brzegu rzeki, gdzie brzozy szumią z wiatrem pięknie,

świat zatrzymał się na chwilkę.

Poranek przywitał Ciebie ciepłym słońcem,

a zieleń, wybornym zapachem, przytuliła.

Gdy to piękno przeszyło Twoje serce,

nadzieja otuliła miłością do życia,

tak, że zachwyt nie znał granic.

Szczęśliwy postanowiłeś podziękować Bogu

za dobroć, którą otrzymujesz każdego dnia,

za łaskę, miłość i prawdę

noszoną w sercu.

Kochać to nie tylko zapewniać o miłości,

to każdego dnia wybaczać, szanować,

po prostu być.

Bo niczym są słowa, jeśli zatracisz ich sens;

jeśli kłamiesz bliźniemu prosto w oczy,

wtedy Twoje słowa są jak brzęczący cymbał —

bez wartości, bez znaczenia.

Dar życia

Życie jest darem.

Każdy dzień, nawet ten przesycony smutkiem lub pytaniem „dlaczego”,

niesie w sobie maleńką iskrę światła przypomnienie,

że wciąż możemy czuć, widzieć, kochać.

Wdzięczność jest kluczem do pokoju serca.

Nie wymaga słów ani dowodów – wystarczy chwila ciszy,

w której dostrzegamy, że samo istnienie jest cudem.

Bo nawet jeśli czasem nie rozumiemy drogi,

to świadomość, że możemy nią iść –

jest już błogosławieństwem.

Dla cioci Basi

Każdego roku, gdy listopad cicho schodzi,

me serce wspomina, jak byłaś – nie odchodzi.

Twój uśmiech jak promień w jesiennym zmierzchu,

wciąż grzeje mnie ciepłem, gdy idę w bezdechu.

Twoje dłonie znały spokój i troskę,

a każde słowo – jak modlitwa – proste.

Czułaś me zwątpienie, nim je wypowiedziałam,

a kiedy płakałam – Ty przy mnie trwałaś.

Opowiadałaś o świecie łagodnie, z dobrocią,

co nigdy nie gaśnie po drodze.

Dałaś mi szczęście, dałaś też prawdę, że życie

to światło i cień w jednej kadrze.

Dziś świeczkę stawiam – maleńkie światło,

byś wiedziała, że pamięć nie zgasła.

Bo choć czas odszedł, serce wciąż wierzy –

że jesteś obok, w ciszy, w powiewie, w wierze.

I kiedy noc otuli mnie wspomnieniem,

wiem, że to Ty – łagodnym westchnieniem.

Nie ma już granic między „tu” a „tam”,

bo miłość, Ciociu, to wieczny znak.

📘 Kup książkę