Rubin o poranku dnia

Rubinek o poranku na karmniku przysiadł.

O ziarenka nie pytał — zaśpiewał tylko

wesołą nutę ptasiego świergotu.

Zima mu nie wadzi, bo Rubinek odważnie

bije skrzydełkami brawo – zimie i uczy,

że radość nie czeka na lepszy czas.

Dobroć serca

Szczęście rodzi się z prawdziwej radości dawania i troski o drugiego człowieka.

W tym wyjątkowym, świątecznym czasie nie wahajmy się czynić dobra.

Pamiętajmy jednak, aby każdy dzień był wypełniony tym, co piękne —

miłością, którą daje Bóg.

Mgła i cisza

Szafira & Obsydian

To była już tylko kwestia czasu, kiedy zdrajca zostanie ujawniony.

Szafira wiedziała to od chwili, gdy napięcie na pokładzie przestało być zwykłym niepokojem, a zaczęło przypominać rozczarowanie załogi, która w myślach i spojrzeniach zadawała pytania.

 – Dlaczego? 

Ich spojrzenia mówiły wiele. 

Były ciężkie i ponure, że pokład ogarnęła cisza, którą każdy rozumiał.

Mgła jedyna tarcza Szafiry — majaczyła na horyzoncie jak obietnica i zagrożenie jednocześnie.

— Obsydianie — powiedziała spokojnie, ale środku wszystko miała napięte jak lina w sztormie. — Prowadź statek w stronę mgły.

Nie było w tym rozkazie wahania.

Obsydian skinął głową i natychmiast pochylił się nad mapami. 

Rozłożył je na stole nawigacyjnym, przesuwając palcem po liniach, które wyznaczały nie tylko kurs, ale i granicę między ocaleniem a zgubą. 

Sprawdził kierunek wiatru, położenie obcych okrętów, margines błędu.

— Kurs południowo-zachodni — rzucił do załogi. — Utrzymać prędkość.

Przygotować się na wejście w mgłę.

Rozkaz przyjęty! — odpowiedział pokład niemal jednym głosem.

Statek zmienił kurs. 

Deski zaskrzypiały pod nagłym napięciem kadłuba, fale uderzyły mocniej, jakby próbowały zatrzymać ich przed tym, co nieznane.

Zdrajca też miał plan – ucieczkę. 

Moment, gdzie wszyscy byli zajęci – mgłą która miała ocalić okręt.

Jeden z marynarzy, do tej pory niewyróżniający się niczym szczególnym, oderwał się od swoich obowiązków. 

Ukryty w cieniu, spuścił szalupę, licząc na to, że chaos manewru i zbliżająca się mgła zasłonią jego zamiar. 

Chciał zniknąć, zanim ktokolwiek zdoła zadać pytania.

— Tam! — krzyk Obsydiana, który przeciął powietrze.

Dostrzegł go w ostatniej chwili.

— Pojmać go! Natychmiast!

Marynarze ruszyli, ale zdrajca nie zamierzał poddać się bez walki. 

Na pokładzie wybuchł chaos.

Ktoś się potknął, ktoś krzyknął. Zdrajca wyciągnął broń.

Padł strzał. Potem kolejny!

Dwie osoby osunęły się na deski, ranne, ale żywe. Statek w tym samym czasie mknął ku mgle, rozbujany przez coraz wyższe fale.

Kurs był utrzymany, lecz każdy ruch stawał się walką o równowagę.

Obsydian, próbując ogarnąć sytuację, uniósł wzrok — i wtedy zobaczył coś, co zmroziło mu krew w żyłach.

Zdrajca, odparty na moment, odwrócił się gwałtownie i uniósł broń w stronę Kapitana.

Szafira tego nie widziała. Stała przy relingu, skupiona na obcych okrętach, próbując ocenić, jak blisko się znajdują i ile czasu im jeszcze zostało.

Nie było chwili na rozkaz.

Obsydian ruszył!

Zasłonił ją własnym ciałem w tej samej sekundzie, w której padł strzał. Uderzenie było potężne i bolesne.

Został zraniony w lewe ramię, a siła impetu niemal rzuciła nim o pokład. Upadł, ale żył – nie tracąc przytomności.

Krzyki załogi zmieszały się z hukiem fal. Zdrajca został wreszcie obezwładniony, przygnieciony do desek przez kilku marynarzy w chwili, gdy statek wpłynął w gęstą mgłę.

Nie była to zwykła zasłona. Mgła była ciężka, skłębiona, jak żywa istota. Otuliła statek całkowicie, odcinając go od świata.

Widoczność spadła niemal do zera.

Zatrzymać silnik — rozkazała Szafira cicho, ale stanowczo.

Wróg nie może wiedzieć, gdzie jesteśmy.

Statek zamarł w jednej chwili w bez ruchu.

Wszyscy wiedzieli, że od tego zależy ich przetrwanie.

Cisza rozlała się po pokładzie jak coś nienaturalnego, niemal świętego. 

Tylko oddechy załogi i cichy jęk rannych przypominały, że czas wciąż płynie.

Zmęczeni ucieczką, walką i bólem, wszyscy skierowali wzrok ku horyzontowi, którego nie było widać.

Mgła pochłonęła wszystko.

Pozostała tylko cisza. 

Cisza, która gasiła nawet oddech załogi.



 
 

Zbliżają się Święta

Kochani

Zbliżają się Święta🌲

Wyjątkowy moment w którym będziemy mogli spędzić z naszymi bliskimi — wspólny czas którego tak często brakuje w codziennym biegu.

Dlatego warto zwolnić, bo nie wszystko trzeba zdobywać w pośpiechu.

Jednak w tym szczególnym czasie, drodzy warto pamiętać, że największym darem jest miłość – Boża, którą otrzymujemy każdego dnia…

Dar mocy energii – Bożej, która jest wszechobecna 🫶

,, Niech każdy dzień będzie dla Was  – wyjątkowy. 

A wdzięczność za dar życia – prezent jaki otrzymaliśmy od Boga,

będzie wyrazem naszego oddania wobec niego i wrażliwości serca,

które nie przestaje kochać”

Tego Wam wszystkim serdecznie życzę.

Katarzyna Fabczak 

Z pozdrowieniami dla wszystkich

☘️

Szept róż o poranku

W Ogrodzie Różanym

Ballada

Następnego dnia słońce rozlało się po ogrodzie Serafiny.

Spojrzała przez okno. Cicho i z czułością.

W jej oczach pojawiły się łzy —nie z bólu, nie z żalu, lecz z błogiego szczęścia, które wypełniało serce aż po brzegi.

Zapach róż unosił się w powietrzu jak wonny olejek, jak obietnica poranka.

W dworku panowała cisza. Wyborna, spokojna ale pełna hojności wobec gości.

Wieści jednak nie znają ciszy. Dotarły i do Panny Serafiny.

Pokojówka przyszła jak co dzień — o świcie, by rozczesać jej długie, gęste włosy.

I zapytała mimochodem:

— Panienka dziś nie zeszła na śniadanie…

A szlachcic pytał o Panią… Zawahała się.

Serafina uprzedziła szept:

— Jaki…?

— Wyjątkowy. I bardzo kulturalny — odpowiedziała Zofia.

Szlachcic spodziewał się spotkania przy stole.

Los jednak miał inne plany. Po śniadaniu wyruszył konno po powietrze, po przestrzeń, po myśli. Serafina wzruszyła ramionami.

— To dobrze — rzekła spokojnie.

— O poranku ptaki nucą baśnie, polana mieni się światłem… warto nacieszyć wzrok i uraczyć duszę.

Panienka jak zawsze rozmarzona — uśmiechnęła się Zofia.

— A śniadanie stygnie.

Po posiłku – Serafina zeszła do ogrodu.

Tam znalazła ciszę i nostalgię. I swoje ukochane róże. Twarz jej promieniała.

Zachwyt nie znał granic.

Wtem — szept za plecami:

— A Panna z różami tańczy o świcie…?

Odwróciła się spokojnie.

— Tak, mości dobrodzieju. Tańczę jak ich lekkość, lecz ostrożnie jak ich odwaga.

Róże szepczą: uważaj — kolce potrafią ranić.

Zapadła cisza. Armand spojrzał na róże. Potem na nią.

W takim razie proszę — rzekł, podając kwiat.

— Róża dla damy, która sercem barwi ich płatki. Nie zwlekał.

Bez pruderii. Z prostotą gestu.

— Pozwoli Panienka, że zapytam?

— Proszę.

— Znam już swoje imię w Pani myślach… czy zostanę zaszczycony poznać Panny ?

Serafina spuściła wzrok. Serce przyspieszyło. Milczała chwilę. Potem spojrzała w jego oczy.

— Serafina, mości dobrodzieju.

Armand skłonił głowę. Dłoń przyłożył do piersi.

— Jestem dumny, że poznałem imię Panienki.

— Dla mnie również to prawdziwa przyjemność poznać mości dobrodzieja.

Uśmiechnęła się lekko.

— Dziękuję za różę. Jest piękna.

Ogród trwał w ciszy. Róże słuchały.

A Armand zaproponował spacer.

Zdrada Pod Pokładem

Szafira & Obsydian

Część II – Zdrada pod pokładem

Kapitan Szafira zwołała krótką radę w kajucie. Obsydian położył na stole przeciętą linę.

Tu nie ma przypadku — powiedział. — To ktoś z pokładu. Ktoś, kto chciał, byśmy podczas sztormu stracili żagiel… albo coś więcej.

Szafira spojrzała na bosmana, nawigatora i sternika.

Nikt nie potrafił podnieść wzroku.

Wszyscy milczeli jak cisza uspokojonego morza po burzy.

— Jeśli ktoś działa przeciwko nam… to znaczy, że nie jest z nami— powiedziała cicho, ale z mocą ostrza, które przecina stal.

Obsydian dodał:

Kapitanie, przesłuchamy wachtę, ale po cichu.

Jeśli sabotażysta daje sygnały obcym okrętom… musimy działać szybciej niż oni zdążą podejść.

Nagle z góry dobiegł krzyk:

DRUGI OKRĘT ZMIENIA KURS! ZBLIŻAJĄ SIĘ!

Szafira i Obsydian wybiegli na pokład.

Ciemne sylwetki zbliżały się po linii fal, ich maszty pozbawione były flagi — znak wrogości.

Obsydian pochylił się do Kapitan

Jeśli chcemy wytrwać, potrzebujemy zasłony.

Od północy – Kapitanie nadciąga mgła to dobry moment, aby się schować. Wtedy ukryjemy nasz kurs oraz unikniemy ataku.

Szafira spojrzała na załogę. Strach mieszał się z determinacją, ale każdy czekał tylko na jej słowo. Obsydian stanął obok Szafiry, aby potwierdzić obrany kurs.

— Kapitanie… jesteśmy gotowi.

Załoga do broni! Przygotować kurs w stronę mgły!

— rozkazała.

Pokład ponownie zatrząsnął się od pośpiechu. Marynarze z rozmachem i determinacją gotowi na każdy nieoczekiwany zwrot sytuacji.

Obsydian uniósł wzrok ku niebu. Ciśnienie spadło. Powietrze gęstniało.

– To nasza chwila- powiedział cicho.

Szafira uniosła wzrok na niebo, potem spojrzała na wrogie okręty sunące po linii horyzontu.

Znajdziemy zdrajcę – powiedziała spokojnie, a teraz kurs w stronę mgły

– rozkazała.

Obsydianie – rzekła spokojnym tonie.

– Miej oko na załogę – wkrótce znajdziemy – zdrajcę!

Jeśli morze ma nas pochłonąć — to dopiero po tym, kiedy mgła spowiłaby walczących.

Bitwa miała dopiero nadejść.

A zdrada była na pokładzie.

To była tylko kwestia czasu, kiedy zdrajca zostanie ujawniony.

Mgła — jedyna tarcza Szafiry— miała ochronić statek przed zderzeniem z tym co nieuchronnie nadchodziło.

Część III – ,,Mgła i cisza


 


 

Oddech w ciszy

Czasami jesteśmy zmęczeni życiem.

Nie głośno, nie dramatycznie tak po prostu zwyczajnie – zmęczeni.

Nieustane myśli, które wracają – wypełniając nasz obraz w umyśle wspomnieniami.

Dniami, które wymagają więcej, niż mamy siły dać.

Nikt nie mówił, że ta droga będzie łatwa,

że zawsze będzie usłana – płatkami róż.

Są momenty nostalgii, które potrafią zatrzymać serce

-oraz myśli, które ciągną w dół.

A jednak można je przezwyciężyć.

Nie walką, lecz uważnością.

Małymi krokami. Zatrzymaniem się.

Zgodą na niedoskonałość.

Codzienność nie musi być idealna, by była prawdziwa.

Wystarczy, że jesteśmy w niej obecni — nawet zmęczeni.

Z sercem dla Was – Katarzyna

Wieczór ciszy i refleksji

Kiedy dzień zamyka bieg historii – nowy otwiera księgę możliwości.

To jak nowa karta, która rysuje wyjątkowe momenty i zdarzenia.

Warto przywitać go nie tylko z radością ale z wdzięcznością, że jest

– darem dla Ciebie.

📘 Kup książkę