Ptasi Świat

Ptaszki nie mają skrzydeł aniołów, a jednak nie są same.

Każdy ich lot mieści się w dłoni Tego,

który zna imię najmniejszego ptaka.

Nie proszą o wiele —okruch, chwilę ciszy,

bezpieczną gałąź.

Urokiem słońca zachwycone.

W prostocie dnia – uraczone.

I to wystarcza, aby przypomnieć człowiekowi,

że Bóg je widzi – miłością wspiera.

Darem istnienia obdarza czule.

I jeśli one są mile widziane.

Człowiek również,

-nigdy nie będzie

Zapomniany!

Wśród Wierzb

,,Tam gdzie nic nie potrzeba”

Serafina& Armand

Armand podszedł powoli i zatrzymał się obok Serafiny, nie odbierając przestrzeni, którą wokół siebie stworzyła. 

Przez chwilę milczał, jakby chciał upewnić się, że jego obecność nie zakłóci tego, co trwało.

Zachwycał się – podobnie jak Serafina pięknem, które roztaczało się nad pokrytym w złotym blaskiem słońca jeziorem.

Akacje….- lekko rozbujane przygrywały w sercu ..- rytm Walca.

W tym miejscu wśród – Wierzb Ciszy

— myśl delikatnie spoczywała jakby na akacjach spoczęły ich czułe wspólne myśli..

Nie był pewien.

Czekał a w myślach szukał słów, które mogłyby ująć – Serafinę.

Słów które trafią prosto do jej serca.

Wydawała się bardzo – zamyślona, a jednocześnie taka spokojna.

W pewnym momencie odezwał się cicho;

— słońce ubiera akacje w szatę kolorów…, a w jeziorze rodzą sìe marzenia których blask możemy ujrzeć oczami wyobraźni…

Gdzie panuje prawdziwa cisza…- serce odpoczywa.

Serafina nie odpowiedziała. 

Ale na jej twarzy pojawił się promień uśmiechu, który Armand dostrzegł.

Delikatnie odwróciła spojrzenie ku niemu — spokojne, uważne, wolne od pośpiechu.

Jakby chciała wyszeptać : 

,, W tym miejscu czas nie tylko się zatrzymał w swoim uroku ale obudził prawdziwe i krótkie słowa zrozumienia  oraz delikatności.

W tym geście Serafiny było więcej niż oczekiwał Armand.

Jednak nie zwlekając odważnie – podszedł jeszcze bliżej. 

Ujął dłoń Serafiny – lekko i czule jakby bał się zakłócić rytm chwili w której się znaleźli.

Pochylił się i pocałunkiem wyszeptał.

Dziękujęnie roszcząc niczego więcej.

Cisza przyjęła ten gest tak samo naturalnie, jak wcześniej przyjęła ich obecność.

Wierzby Ciszy

W tym miejscu Serafina czuła błogą ciszę i spokój.

Tutaj nad brzegiem jeziora pozostawała z własnymi -myślami,

do których nikt nie miał dostępu.

Piękny i bajkowy świat, który dawał nadzieję na lepsze- jutro.

Ptasim śpiewem o poranku.

Drodzy.

Z początkiem tygodnia chciałabym Wam życzyć jak najpiękniejszych momentów.

Niech tydzień przynosi Wam obfitość i radość.

Niech chłodne zimowe wieczory rozgrzewają – Wasze serca.

Ciepła herbatka o poranku dnia.

Refleksja i wdzięczność za każdy dobry – dar jaki otrzymujemy od Boga.

Niech miłość przoduje w każdym aspekcie Waszego życia.

Niech to wszystko co piękne i wyjątkowe będzie Waszym udziałem

– ciepłem w dłoniach.

Świtem w sercu i ptasim śpiewem,

– który przypomina, że dzień zaczyna się łagodnie.

A wiele zależy od nas samych

– naszego nastawienia oraz wiary.

🐦

Moc Energii- Wszechświata

Wszechświat. 

Tam nic nie dzieje się bez przyczyny.

Gwiazdy.

Księżyc.

Moc energii.

Wszechświat – potęga.

Zrodzona od zawsze.

Przeogromna siła życia. 

Pole –  drgań.

Unoszące sìę w bezkres.

Nieskończonego Wszechświata. 

Jak to ując ?

W prostych słowach.

Poczuć sercem.

Podziękować.

W nocy chylę ukłon – gwiazdom.

Do ksìężyca szepczę czule.

To jak wieczna – miłość. 

Niezmienna i stała.

– wdzięczność

❤️

Fałszywa Droga

Mgła zaczęła się zmieniać. Nie ustępowała, lecz traciła swoją jednolitość.

Miejscami rozrzedzała się, jakby ktoś na chwilę rozsunął jej zasłonę, tworząc wąski przesmyk.

Pojawiła się przestrzeń — jaśniejsza, spokojniejsza, niemal zachęcająca.

Statek wpłynął w obszar, w którym cisza przestała ciążyć.

Morze było tu gładsze.

Wiatr ucichł. Nawet dźwięki pokładu zdawały się łagodniejsze.

To wygląda… bezpiecznie — odezwał się ktoś z załogi.

Kilka głów skinęło w milczeniu.

Przejście było wyraźne.

Jakby mgła sama wskazywała drogę.

Szafira patrzyła uważnie. Zbyt uważnie, aby dać się zwieść pierwszemu wrażeniu.

Fałszywa droga nie krzyczała.

Nie straszyła. Ona obiecywała.

Obsydian nachylił się nad mapami.

Znaki, które wcześniej milczały, teraz układały się zbyt gładko.

Linie, które nigdy się nie spotykały, nagle zdawały się prowadzić w jednym kierunku.

To się nie zgadza — powiedział w końcu.

— Nie dlatego, że jest źle… Zawahał się.

Tylko dlatego, że jest zbyt dobrze.

Szafira nie odpowiedziała od razu.

Patrzyła na przesmyk w mgle, na spokojną wodę, na obietnicę szybkiego wyjścia z zawieszenia.

Wiedziała, że załoga czeka.

Nie na rozkaz. Na decyzję.

Nie pójdziemy tamtędy — powiedziała wreszcie cicho.

Cisza wróciła na pokład. Inna niż wcześniej.

Nie było sprzeciwu. Było zdziwienie.

— Kapitanie… — odezwał się ktoś ostrożnie. — To może być jedyna droga.

Szafira odwróciła się w stronę załogi.

— Jedyna droga, która nie wymaga czujności — dodała spokojnie.

— A to czyni ją niebezpieczną.

Nie podniosła głosu. Nie tłumaczyła się długo.

Drogi, które wyglądają na gotowe, rzadko prowadzą tam, gdzie trzeba.

Obsydian skinął głową.

Mapy pozostały rozłożone, lecz straciły znaczenie.

Teraz ważniejsze było coś innego — zaufanie do tego, co niewidoczne, lecz wyczuwalne.

Statek nie zmienił kursu. Przesmyk w mgle trwał jeszcze chwilę.

Potem zaczął się zamykać, jakby nigdy nie istniał.

Załoga patrzyła, jak „bezpieczna droga” znika, rozpuszcza się w szarości.

Nikt już się nie odezwał. Szafira wróciła na swoje miejsce przy sterze.

Nie czuła triumfu.

Czuła ciężar.

Bo wiedziała, że odmowa skrótu oznacza jedno:

to, co prawdziwe, wciąż czeka przed nimi.

A morze…morze nie dawało już złudzeń.

Gdy Świat się Budzi

Gdy świat się budzi, w umysłach ludzkich rodzi się refleksja.

Jak nasze życie — w podróży po tej ziemi, nieznane.

Tak kruche i delikatne,

niepewne jutra.

Czasem piękne i bezpieczne.

Czasem utkane z kolców róż.

A w każdym nowym poranku.

Tak wiele można ujrzeć:

  • -blask promieni słońca,

drobne cuda ukryte w przyrodzie.

I nie wystarczy tylko wyszeptać w stronę słońca:

Dzień dobry,

-ani spojrzeć w niebo bez chwili zadumy.

Wszystkie dary tej ziemi —

oddech, tchnienie, sens życia.

Wiatr tańczący z liśćmi.

Deszcz zraszający pola.

Kwiaty przyodziane w barwy zachwytu.

Magia czasu.

Cud natury.

Świat fascynujący, utkany mocą samego Stwórcy.

Patrz więc w stronę słońca

i przywitaj je uśmiechem.

Zatrzymaj te myśli na chwilę —

bo ono świeci właśnie dla Ciebie.

Zachowaj w sercu pamięć poranka, tego, co ujrzałeś.

Nie wiesz, jak będzie jutro,

czy promień słońca znów zobaczysz.

Refleksją z drobnych chwil poczuj sercem życie.

Podziękuj za krople deszczu — niosą moc, siłę i życiodajną energię.

Za wiatr, choć bywa chłodny i surowy, a jednak tak potrzebny.

To ciche szepty natury:

Szum fal,

gdy morze podziwiamy.

Wszystko, czego pragniemy —

bo Bóg już o to zadbał.

Dla Was drodzy na miły dzień o poranku dnia zrodziła się refleksja….

Mam nadzieję, że dzisiejszy poranek przywitał Was spokojnie i z refleksją w sercu…

☘️

W Objęciach – Mgły

Obsydian wpatrywał się w mapy, choć wiedział, że nie znajdzie tam odpowiedzi.

Linie nie zmieniały się.

Zmieniało się wszystko wokół nich.

Załoga na moment wpadła w popłoch i konsternację.

Wiatr przybrał na sile.

Mgła trzymała statek w swoich objęciach i nie miała litości.

Kadłub zaczął się kołysać.

Żagle napięły się do granic wytrzymałości.

A jednak — Szafira i Obsydian trwali.

Niezłomnie.

Razem opanowali wahania nastroju załogi, zanim strach zdążył przejąć ster.

📘 Kup książkę