BALLADA

Serafina & Armand
,,Akacje kołysane wiatrem”
Serafina stała nieruchomo nad jeziorem, wpatrując się w akacje kołysane wiatrem, jakby każda z nich znała jej imię.
Była w swoim świecie z własnymi marzeniami i myślami do których nikt nie miał dostępu.

Tańczące liście – wierzby szeptały delikatnie w rytm wiatru, rozwiewając długie włosy Serafiny.
Poruszały się cicho, a światło słońca osiadało na ich krawędziach z uważnością, która nie domagała się spojrzenia.

Szeptała do nich słowa, których nie trzeba było wypowiadać — bo przyroda rozumiała je bez dźwięku.
Serafina pozwoliła, aby serce odnalazło rytm wiatru, ciepło promieni, zapach drzew i wilgotnej ziemi, a jej wewnętrzny świat był cichy i łagodny.
Gdzieś za plecami Serafiny koń westchnął cicho, a dźwięk ten wtopił się w przestrzeń pod wierzbami, nie naruszając ciszy.

Armand zsiadł z siodła powoli, niemal niezauważalnie, i pozostał w oddali, pozwalając, aby jezioro przyjęło także jego spojrzenie.
Stał nieruchomo, jakby wiedział, że ten moment nie należy do niego.
Serafina wciąż trwała w swoich myślach, aż w końcu — ledwie dostrzegalnym ruchem — odwróciła głowę.
Nie spojrzała wprost.
To było raczej ciche przyzwolenie niż gest.
Jakby szeptem, który nie potrzebował słów, mówiła: jestem tu spokojna.






