Ci którzy szemrali

Noc przyszła cicho.

Bez burzy. Bez znaków. Statek płynął równo, jakby sam wiedział, że nie czas na gwałtowne ruchy.

Załoga wykonywała swoje obowiązki, lecz cisza nie była jeszcze tą samą ciszą co wcześniej.

Była uważna. Niepewna.

Niektórzy mówili półgłosem inni zaś – wyrazem twarzy pokazywali swoje obawy i strach.

Statek opanował – duch niepewności i wycofania.

I nie był to bunt.

Bardziej zmęczenie, które udzielało się wszystkim.

Choć nikt nie był pewien co ujrzał to – strach i cień wątpliwości zdominował pokład.

Mgła nie miała litości .

Obejmowała bezlitośnie statek a, każdy zastanawiał się co dalej.

Szafira nie potrzebowała słów, by to wyczuć.

Wiedziała, że zwątpienie nie rodzi się z braku lojalności, lecz z braku zrozumienia.

A z tym nie walczy się rozkazem.

Zeszła do kajuty na rufie, gdzie czekał Obsydian.

Siedział w milczeniu, oparty o skrzynię z mapami.

Blady, zmęczony, ale obecny — jak zawsze wtedy, gdy decyzje ważyły najwięcej.

Cisza ich nie uspokoiła powiedziała spokojnie.

Cisza ich przestraszyła.

Obsydian skinął głową.

Nie zwątpili w Ciebie.

Zwątpili w to, czego nie widzą.

Szafira milczała przez chwilę.

Autorytet powiedziała w końcu nie polega na tym, że nikt nie pyta.

Polega na tym, że pytania nie rozrywają drogi na części.

Wiedziała już, co musi zrobić. Nie wezwała całej załogi. Nie stanęła na mostku.

Nie potrzebowała świadków. Poprosiła tylko tych, którzy szeptali najgłośniej.

Spotkali się przy linach, gdzie wiatr był łagodniejszy.

Bez mundurów. Bez dystansu.

Nie przyszłam was osądzaćzaczęła. Przyszłam was wysłuchać.

Padły słowa o strachu. O zmęczeniu. O obawie, że mgła nie kryje drogi, lecz pustkę.

Szafira słuchała. Nie przerywała.

A potem powiedziała tylko tyle:

Decyzje Kapitana nie zawsze są jasne w chwili, gdy zapadają.

Ale muszą być podjęte bo na tym polega rola- kapitana.

To poważna odpowiedzialnośćktórą przyjmuję z pełnym szacunkiem jak i również z poczuciem odpowiedzialności za Was.

Statek płynie, a to oznacza, że wszechświat nam sprzyja.

Spojrzała po nich spokojnie.

Na tym statku nie rządzi strach.

Rządzi droga, wiara i jedność.

Pełna gotowość – marynarze !

To nie czas na lęk – nie teraz.

Nasza droga wymaga dyscypliny — nie gróźb ale wzajemnej współpracy.

Zapadła cisza.

Nie ta ciężka.

Ta, która porządkuje.

Obsydian odezwał się tylko raz:

— Kapitan nie wybrała ciszy dla siebie.

— Wybrała ją dla nas. To wystarczyło. Nie było kar. Nie było upokorzeń.

Był powrót do pracy.

Szemranie nie zniknęło dlatego, że zostało stłumione.

Zniknęło, bo zostało nazwane.

Gdy Szafira wróciła na mostek, wiedziała jedno:

statek znów oddychał jednym rytmem.

A to, w świecie mgły i niepewności, było najpewniejszym znakiem, jaki mogli otrzymać.

Obsydian w zadumie

Obsydian wpatrywał się w mapy, choć wiedział, że nie znajdzie tam odpowiedzi.

Linie nie zmieniały się.

Zmieniło się wszystko wokół nich.

Załoga na moment wpadła w popłoch i konsternację.

Wiatr przybrał na sile.

Mgła trzymała statek w swoich objęciach.

Kadłub zaczął się kołysać.

Żagle napięły się do granic wytrzymałości.

A jednak – Szafira i Obsydian trwali.

Niezłomnie.

Razem opanowali wahania załogi, zanim strach zdążył przejąć ster.

Mimo, że statek….

Już jutro – kolejna część : ” Ci którzy szemrali „

Zapraszam serdecznie.

Zimowy – klimat

Drodzy,

Zima to piękny moment w którym przyroda ukazuje nam swoje piękno.

Uwielbiam górskie wyprawy – zwłaszcza zimową porą.

Na pewno niektórzy z Was zgodzą się z moją opinią, że zimą czas upływa inaczej – wolniej i spokojniej. Czasami mamy ochotę, aby wiosna szybciej zawitała, ponieważ wszystko cudownie budzi się do życia.

Wiem jak kochacie – kwiaty i wszelkie rośliny oraz swój ogród, który z taką czułością pielęgnujecie – wiosną i latem.

Dlatego jesteśmy w tej podróży – razem.

Tak długo jak prowadzę moją stronę ; Zdrowo i kolorowo szczęśliwie tj. od Października 2021r. – tak Wy jesteście ze mną dokładając swoją cenną cegiełkę poprzez miłe komentarze, zdjęcia i pozdrowienia.

Serdecznie dziękuje za każde dobre słowa i za to że :

– ,, Jesteście ”

Wiem jak bardzo kochacie kwiaty, wszelkie rośliny i przyrodę która tworzy to – źródło piękna.

Zdjęcia jakie od Was otrzymuję praktycznie każdego dnia są wyraźnym dowodem jak sporo nas łączy. To cudowna i wyjątkowa – pasja do ogrodu.

Wracając jednak do Zimy.

Ona też jest – wyjątkowa.

Choć czasami trochę zimna to jednak prawdziwa, cicha i piękna.

Zatem nie narzekajmy.

Na wszystko przychodzi odpowiedni czas.

Lato, wiosna i zima każda pora roku ma swój etap.

Zamiast – narzekać lepiej się zachwycać zimą, wtedy świat wokół nas będzie piękniejszy.

Nawet, jeśli czasami jest zbyt chłodno , czy zimno. Gdyby zimy nie było nasze ulubione piękne – kwiaty nie mogłyby się zregenerować i przygotować do kolejnej wiosny.

Dlatego już wkrótce wybieram się w góry, aby delektować się urokiem pięknej – Zimy.

Jakiś czas temu pisałam Wam o tym gdzie zamierzam spędzać czas.

Aktualnie nastąpiła zmiana planów i zamiast gór w Alpach będzie to wyjątkowa – Szkocja.

Tak długo mieszkam w Anglii, a dopiero będę w Szkocji – drugi raz.

Pisałam o Szkocji i naszej pierwszej wyprawie na mojej stronie Zdrowo i kolorowo szczęśliwie ( starszej wersji ).

Publikowałam również filmy na bieżąco z naszej wyprawy na Facebooku, który mieliście możliwość obserwować.

Już wkrótce – drodzy kolejna seria pięknych zdjęć z wycieczki.

Miejsce, które chciałabym odwiedzić to ; Ballater

I chodziarz nie będziecie mogli być ze mną bezpośrednio to – wirtualnie zawsze.

Dla mnie to prawdziwa przyjemność – publikować dla Was.

Z sercem dla Was – Katarzyna

W chwilach – ciszy

Niektóre chwile, nie wołają o uwagę, 

ponieważ są piękne , nasze i takie wyjątkowe.

Świat staje się otwarty dla naszego serca.

I wtedy nic więcej nie potrzeba.

Wystarczy otwarte okno, zapach róży i kilka stron książki,

które oddychają razem z nami.

Nie wszystko musi być dziś zrobione.

Nie wszystko nazwane.

Czasem największym darem jest pozwolić myślom usiąść w ciszy i zostać.

📖

Złote Myśli🕊

Świat Serafiny

Dobrze, że świat i przyroda, która go kształtuje jest inna niż ludzie którzy próbują ulepszać świat.

Przyroda wyjątkowa i piękna, a człowiek może odnajdywać w niej prawdziwy spokój i samą dobroć.

Ballada pięknie opisuje niektórych ludzi, których serca są szczere i prawdziwe.

Tak jak serce Serafiny i Armanda.

Dwie dusze szukające swojego wspólnego – miejsca oazy i ciszy.

To inny świat.

Ich świat pełen wrażliwości i ciepła ale również nie wypowiedzianych słów.

Świat spokoju, ciszy i refleksji.

Serafina jest prawdziwa i szczera. 

W swoim świecie czuje się naprawdę szczęśliwa

Delikatna ale również silna.

Jej świat to przyroda – subtelność w której nie tylko odnajduje szczęście ale czuje się w pełni bezpieczna.

W Ogrodzie Róż – Serafiny, – róże szepczą :

,,Jesteś dla nas – wszystkim”

🌹


Wkrótce Serafina nazbiera bukiet róż ze swojego ogrodu, aby dać je komuś w prezencie.

To jej gest szczodrość i miłości jaką darzy – nawet tych którzy nie pytają o nic i wchodzą do jej życia bez pytania….

Bądź ze mną w tej podróży…

Dziękuję wszystkim za miłe pozdrowienia i ciesze się, że ballada podoba się Wam.

❤️

Błękit Nieba

Każdy dzień niesie własny promień.

Otwórz się na niego. 

Spójrz w błękit nieba. 

Jego blask – przywitał Ciebie

A niebo przynosi – obietnicę.

Błogą , cichą i spokojną.

Szepcze w myślach

-Jestem z Tobą.

To błękitna i piękna przestrzeń

Źródło mocy i nadziei.

Niebo śle w darze – spokój

I z każdym dniem obdarza światłem.

Promieniem nadziei – dla Ciebie.

Niech ta wiara będzie w Twoim sercu.

Niech – modlitwa wdzięczności za ten – Dar

Trwa wiecznie.

Tak jak wiecznie będzie trwać

Niebo – dla Ciebie.

Wśród Wierzb

Serafina&Armand

Armand nie odjechał od razu.

Przez chwilę jeszcze stał, jakby sprawdzając, czy cisza naprawdę wróciła na swoje miejsce.

Nie chciał jej zabierać — ani gestem, ani słowem.

Zrozumiał, że Serafina potrzebuje zostać.

Nie z nim.

Z tym, co właśnie w niej wybrzmiało.

Skinął lekko głową — bardziej do siebie niż do niej — i powoli ruszył konno w stronę dworu.

Las przyjął go bezszelestnie, ale myśli nie dały się uciszyć.

Wracały do niej.

Serafina została sama, wśród Wierzb Ciszy.

Armand przez całą drogę nie mógł uspokoić – myśli.

Galopując przez las wracał obraz jak – wschód słońca o poranku dnia.

A w myślach Serafina stojąca nad brzegiem jeziora.

Wiedział, że cisza, która kocha ona – coś znaczy.

Zastanawiał się, co kryje się za tą spokojną zadumą.

Za milczeniem, które nie było pustką, lecz pełnią.

Nie szukał odpowiedzi.

Rozumiał ten stan bez zbędnych słów.

Słońce, przefiltrowane przez liście, osiadało na trawie miękko, bez pośpiechu.

Akacje poruszały się łagodnie, jakby nadal niosły echo wcześniejszej obecności.

Serafina czuła wdzięczność.

Nie za jeden moment, nie za jedną osobę — lecz za wszystko, co było dane bez prośby.

Za ziemię pod stopami.

Za ciszę, która nie domaga się wyjaśnień.

Za to, że nic nie trzeba było udowadniać.

W jej sercu rodziły się słowa.

Nie jako myśl, którą trzeba zapisać, lecz jako obecność — jak modlitwa bez formy.

Poezja nie szukała kształtu.

Była.

Serafina zamknęła na chwilę oczy i pozwoliła, by ten stan ją niósł.

Nie wiedziała jeszcze, dokąd ją zaprowadzi.

Ale wiedziała jedno — to, co przyszło w ciszy, było prawdziwe.

A gdzieś, pomiędzy drzewami, echo kopyt Armanda zniknęło.

Nie jak odejście.

Jak obietnica, że nic nie zostało przerwane — tylko odłożone we właściwym czasie.


 

📘 Kup książkę