Uderzenie – fali⚓️

Morze nie czekało. Gdy tylko żagle uniosły się na pełną wysokość, nadeszła fala, której nie zobaczyłby nikt bez doświadczenia — wysoka, ciężka, niemal ciemna jak noc, którą miała przynieść.

Obsydian krzyknął: Jak zawsze w pełnej gotowości.

Trzymać się !

Ale było już za późno. Statek został podniesiony jak zabawka, a zaraz potem rzucony w dół. Pokład zadrżał, liny jęknęły, a powietrze rozdarł huk rozcinanej wody.

Druga fala przyszła szybciej niż ktokolwiek przypuszczał. Tym razem nie uderzyła w burtę — wpadła prosto na pokład, zalewając wszystko.

Marynarze chwytali, co się dało. Beczki turlały się jak porwane wiatrem liście, a drewniane skrzynie z zapasami zsuwały się niżej.

Obsydian próbował utrzymać równowagę, jedną ręką przytrzymując linę, drugą odpychając od siebie spadający maszt pomocniczy.

Krzyknął coś, ale nikt go nie usłyszał — wiatr zagłuszył każde słowo.

Na pokładzie słychać było – krzyki marynarzy. Wszyscy starali się ratować to co było w zasięgu ręki, a beczki turlały się jak piłki po boisku. Okręt trzymał kurs – pochylony w samym środku burzy w której się znaleźliśmy.

Trzecia fala – najgwałtowniejsza – uderzyła z taką furią, że aż powietrze zadrżało.

Statek przechylił się nagle, niebezpiecznie. Szafira przesunęła się po mokrym pokładzie, próbując złapać cokolwiek, co utrzymałoby ją w miejscu, lecz deski pod stopami były jak lód.

Obsydian odwrócił się i zobaczył, jak sylwetka Szafiry traci równowagę, a potem falę, która uderza w nią z siłą, jakby sama burza wyciągnęła po nią rękę.

Szafiro – wrzasnął , rzucając się w jej stronę.

Kolejna część….- wkrótce : ,, Szafira ranna Obsydian rusza na ratunek”⚓️


Nadchodzi – sztorm

Szafira & Obsydian⚓️

                                          Dwa światła, które prowadzą ten rejs

Pokład powoli ucichł po pierwszym zamieszaniu. Marynarze wrócili do swoich zadań, ale w powietrzu wisiało napięcie. Wiedzieli, że to dopiero początek, ale starali się zachować spokój jak na marynarzy przystało.

Wezwałam Obsydiana na podest przy sterze.

Przyszedł szybko, jak zawsze wtedy, gdy morze przestawało być przewidywalne.

Obsydian:

— Szafiro… wiatr od północnego wschodu rośnie z minuty na minutę.

Jeśli tak dalej pójdzie, za godzinę utrzymanie kursu będzie bardzo trudne. Morze dziś nie będzie łaskawe.

Szafira:

— Dostrzegasz coś jeszcze?

W jego spojrzeniu pojawiła się ta charakterystyczna ostrość. Wiedziałam, że jest doświadczony i że nie zawiedzie mojego zaufania. Już wiele razy widziałam popłoch wśród tych którzy zarzekali się stać – wiernie gdy zbliża się nawałnica , ale nie – Obsydian. I właśnie dlatego jest przy moim boku- bez lęku, bez opieszałości zawsze pomocny jak na prawdziwego oficera przystało.

Obsydian zawołał donośnym tonem :

Kapitanie , chmury schodzą nisko , wiatr szaleje. Mamy mało czasu – zbliża się sztorm!

Liczy się każda minuta – zbiorę załogę i wydam dyspozycje. Skinęłam głową. Czułam to samo w kościach — morze przyspieszało swój rytm. Obsydian dobrze zadziałał tak jak na oficera przystało. Szafira – w takim razie wydaj rozkaz.

Niech przejrzą liny, naprężą szoty, zabezpieczą burty. Żagle mają być gotowe w okamgnieniu, a zapasy przeniesione niżej — wszystko, co może polecieć przy pierwszym uderzeniu fali. Obsydian obrócił się w stronę pokładu, ale na moment jeszcze zatrzymał się przy mnie.

Obsydian:

— Szafiro. Załoga ruszy od razu. Ale jedno musisz wiedzieć… – to morze dziś nie mówi szeptem, nie będzie łatwo, mam nadzieję że marynarze nie stchórzą. Oby – nie Obsydianie odpowiedziała zakłopotanym głosem -Szafira, ale musimy być przygotowani na najgorsze.

Zacisnęła dłonie na drewnianej poręczy — chłodnej, wilgotnej, jakby sama była częścią sztormu, który nadchodził. Lecz nie martwiła się o siebie – załoga była ważniejsza mimo iż w sercu czuła lekki niepokój.

Prawdziwy kapitan nie pokarze załodze – lęku. Szafira utrzymała pion – poprawiła marynarkę i rzekła – marynarze zwarci i gotowi ? rozległ się jednomyślny okrzyk ; – Tak jest kapitanie.

Szafira- pewnym głosem wydała rozkaz. Nie możemy czekać. Wyruszamy, zanim burza uderzy w pełni. Nie ma czasu na obijanie się. Każda minuta zwłoki będzie przeciwko nam.

Obsydian uderzył pięścią w pierś na znak gotowości.

Obsydian:

— Zrozumiano!

Załoga do roboty!

Na pokładzie rozległy się okrzyki marynarzy.

Liny zaczęły śpiewać w dłoniach, beczki przesuwano niżej, a żagle trzepotały jak skrzydła wielkiego ptaka szykującego się do lotu.

Morze ryczało już z daleka, jakby chciało sprawdzić, czy Szafira i jej załoga są gotowi stawić mu czoła!

Wkrótce kolejna część ; uderzenie fali ⚓️Zapraszam



Podmuch wiatru

W pewnej chwili poczuliśmy silny podmuch wiatru.

Zachwiało statkiem, a żagiel omal się nie urwał.

Marynarze wpadli w popłoch

– Kapitanie wiatr przybrał na sile..- rozproszyli się po pokładzie.

Chaos nie wróżył nic dobrego. Uspokoiłam marynarzy.

Zrozumieli jak istotne jest – zaufanie.

Spokój i rozsądek to nasz – kierunek.

Zjednoczeni ku wolności – pamiętacie ? – przypomniałam.

Jednak spojrzenie Obsydiana – wzbudziło mój niepokój.

Mój oficer – prawa ręka na pokładzie miał dobrą intuicję i spore doświadczenie.

Morze zaczynało się budzić w sposób, który nie wróżył spokoju.

Obsydian dostrzegł różnicę – wiatr szybko przybierał na sile, a chmury zeszły wyjątkowo nisko.

Nasza decyzja musiała być błyskawiczna, a los załogi i statku spoczywał w rekach – Kapitan i Obsydiana

Wkrótce :

,,Pilna narada przed burzą” — Szafira & Obsydian⚓️

Przygotowanie do podróży ⚓️

Po symbolicznym przemalowaniu wróciliśmy do obowiązków. Trzeba było przejrzeć liny, zabezpieczyć burty, ujednolicić wachty. Wiedziałam, że czekają nas zawirowania, że wyprawa nie będzie łatwa.

Zmiana herbu podniosła nastrój załogi, ale czy są w pełni gotowi… ? To myśli z którymi się biłam….

Oficer Obsydian zapewnił, że załoga w pełni gotowa, a morale wysokie.

Jednak ja wiedziałam, że nadmierny spokój nigdy nie trwa długo na otwartym morzu.

Ale byłam pewna jednego:

Ruszymy dalej, nie dlatego, że było nam łatwo lecz dlatego, że po raz pierwszy płyniemy naprawdę razem.

⚓️

Wkrótce kolejna część-,, Narada przed burzą”- Zapraszam.

Mobilizacja – Nowy Herb⚓️

Nocna refleksja w obecności księżyca – przyniosła mi nowe projekty, które należało omówić z załogą. Rano wezwałam ich na górny pokład.

Czułam, że każdy z nich zrozumiał już wagę poprzednich wydarzeń, jednak teraz musieliśmy zjednoczyć rytm serc, bo tylko wtedy nasz statek popłynie dalej.

Po musztrze i naprawie silnika wiedziałam, że statek potrzebował nowego początku.

Dziś pracujemy jak -,, jedno ciało” — powiedziałam.

Oficer – Obsydian będzie sprawował pieczę nad wszystkim.

I w tej ciszy było więcej zgody niż w niejednym okrzyku bojowym. Marynarze aż zaniemówili z wrażenia, a Obsydian jak zawsze z dumą spoglądał na – kapitan.

Przemalowanie statku- oświadczyła kapitan — tak marynarze to ważna misja.

To nowa era początku – naszego wspólnego początku – oddania i jedności.

Nasz herb to – serce, fala, kompas.

Kompas będzie naszym niezmiennym drogowskazem kurs, który wskaże odpowiedni rytm, aby odważnie prowadzić statek przez – wzburzone morze.

Serce symbol – jedności, oddania i wspólnego celu.

Fala- wspólny rytm z pełnym poszanowaniem.

Choć morze bywa kapryśne i niespokojne nasza wyprawa to – zjednoczony duch oraz wiara w to, że każdy napotkany sztorm zdołamy wspólnie – przetrwać.

Każdy marynarz namalował jedną linię. Nie po to, by zaznaczyć swoje ego, ale by pokazać, że każdy ma udział w dalszej wyprawie.

Kiedy herb rozbłysnął pod światłem dnia, statek wyglądał jak odnowiony duch — silniejszy, dojrzalszy, świadomy.

Kapitan – Szafira wraz z Oficerem Obsydian spojrzeli z duma na statek i dzielnych marynarzy.

Statek gotowy do kolejnej wyprawy z większą mocą i pełnym oddaniem załogi.

Przygotowanie do podróży — nowy etap, nowy kurs

Szafira & Obsydian⚓️

  Dwa światła, które prowadzą ten rejs

Noc refleksji -Szafiry

Szafira & Obsydian⚓️

Dwa światła, które prowadzą ten rejs.

Przed nami kolejna – wyprawa.

Martwię się o moich marynarzy. Na morzu nie ma lepszych , czy gorszych jesteśmy jak jedna rodzina, której zadaniem jest współpraca, szacunek i lojalność.

Zależy mi, aby załoga była w pełni skupiona.

To nie czas na błędy, waśnie, czy nie porozumienia.

Nasza wyprawa to – misja.

Wzburzone morze potrafi być niebezpieczne.

Mam nadzieję, że dobrze ich poprowadzę.

Ufam im, ponieważ kapitan musi mieć zaufanie do – załogi

Dlatego zarządziłam wczoraj – musztrę, aby przypomnieć zasady.

Statek bez odpowiedzialnego kapitana to nie statek.

Nasz statek potrzebował nowego początku.

Nie łaty, nie prowizorki, lecz rzeczywistej mobilizacji.

Wydałam więc rozporządzenie;

Oficer & Obsydian czuwa nad wszystkim.

Cel wyprawy;

Nowy kurs.

Nowa jedność.

Nowa siła na morzu.

Jutro specjalne przygotowania – nasz statek będzie przechodził mobilizację.

Otrzyma nowy – Herb ⚓️

Wkrótce kolejne – części.

MUSZTRA NA POKŁADZIE

Szafira & Obsydian⚓️

Morska Wyprawa Część II – Musztra na pokładzie.

Załoga parsknęła stłumionym śmiechem.

Kapitan na ich śmiech – Dość proszę o ciszę.

Nasz pokład to – duma wyprawy. Nikogo nie poniżamy – proszę o ciszę.

Oficerze Obsydian – proszę zabrać ze sobą doświadczonego mechanika oraz naszego młodego marynarza i pokazać mu jak wygląda fachowa naprawa. Obsydian walczył z własnym sumieniem po czym schował twarz za mapą, a ramiona mu drgały.

– Słuchaj, marynarzu. Powiedziała Kapitan powoli marszcząc lekko brwi. Proszę dostosować się do zaleceń – oficera.

Obsydian był dumny z Kapitan. Zachowała klasę mimo rozdrażnienia i braku subordynacji.

Oficer – rzekł do młodego marynarza;

Proszę udać się ze mną i pilnie obserwować, jak wygląda naprawa oraz fachowa i rzetelna obsługa. Nic nie dotykać jedynie – pilnie się uczyć, po to tu jesteś- zrozumiano.

powiedział, tonem oficera, który wie, że ratuje właśnie czyjąś skórę.

Marynarz pochylił głowę. — Tak jest!

Kapitan dodała:

I jeszcze jedno. Na tym statku nie potrzeba bohaterów, którzy sprawdzają swoją wiedzę bez doświadczenia w imię pomysłów. Potrzeba ludzi, którzy myślą, zanim zrobią krok. To nazywa się posłuszeństwo. A posłuszeństwo rodzi się że…?

Załoga odpowiedziała chórem:

— Szacunek, Kapitanie i współpraca z oddaniem!

Szafira kiwnęła głową.

— Dobrze.

Musztra zakończona.

A ty, marynarzu…

Zwróciła się znów do delikwenta. Po nauce przy naprawie zameldujesz się u oficera Obsydian. Nauczy cię, czym różni się hamak od żagla i ponton od wiosła. I dlaczego bez rozkazu nie robić samowolki.

Marynarz przełknął ślinę, ale uśmiechnął się lekko — Kapitan uratowała go z honorem.

Obsydian stanął obok niej.

Statek naprawimy, Kapitanie.

Szafira spojrzała mu w oczy z lekkim rozbawieniem, ale i zaufaniem. Tylko on na pokładzie był godnym – pełnego zaufania.

Załoga odetchnęła.

Słońce wyszło zza chmur.

Statek płynął dalej, a dyscyplina na pokładzie wróciła na swoje miejsce.

Szafira & Obsydian⚓️

  Dwa światła, które prowadzą ten rejs

MUSZTRA NA POKŁADZIE

Szafira & Obsydian⚓️

Morska WyprawaCzęść IMusztra na pokładzie

Poranek był spokojny, aż nazbyt spokojny, słońce powoli odbijało promienie na tafli morza. Kapitan – Szafira wyszła na pokład w pełnej gotowości.

Załoga została poproszona na pokład – zbiórka.

Przyszedł moment, aby ważne sprawy naszej wyprawy zostały – wyjaśnione, oświadczyła – Szafira

Marynarze spojrzeli się na siebie niepewnym wzrokiem, każdy z nich wiedział, że to moment  w którym nie będzie łatwo.

Padło pytanie;

W nocy podobno ktoś majstrował przy silniku – doszło do uszkodzenia zapłonu.

Oficer przekazał raport i próbował jako pierwszy coś z tym zrobić.

Nie ma winnych? Słuchampanowie.

Czekam na wyjaśnienia? -powiedziała Szafira zawstydzona brakiem dyscypliny i samowolką.

Załoga stała w szeregu, ale każdy był cicho – strach był silniejszy, choć bardzo dobrze wiedzieli , kto jest odpowiedzialny za usterkę. Nie oddychali głośniej niż fale.

Oficer Obsydian maszerował przed linią marynarzy, przenikliwym wzrokiem szukając winnego.

Wiedział dobrze, kto to zrobił, ale zgodnie z tradycją musiał dać mu szansę, żeby sam popełnił błąd przy własnej obronie.

Kapitan zatrzymała się przed szeregiem i powiedziała spokojnie:

— Kto?  Przez chwilę panowała błoga cisza…- nagle wszyscy usłyszeli lekki pomruk tuż przy przednim kadłubie. To jeden z marynarzy chrząknął głośno.

Oficer – Obsydian spojrzał w jego stronę, a Kapitan uniosła brew, załoga zaś przesunęła wzrok, jakby nagle wszystkie mewy na niebie stały się niezwykle interesujące.

Wreszcie winowajca się w pełni ujawnił, to był- młody marynarz, który znany był z tego, że zanim pomyślał- zrobił. Tej nocy właśnie on postanowił zabawić się mechanika.

— Kapitanie… ja tylko… chciałem sprawdzić – jęknął…

Szafira spojrzała mu w oczy. Czy wiesz młody człowieku, że panują tutaj pewne zasady?

Nie chciałam niedoświadczonego marynarza, ponieważ morze potrafi sprawiać nie tylko trudności, ale wystawia na próbę hard ducha.

Zlitowałam się nad Tobą, abyś zdobył doświadczenie, a przede wszystkim umiał współpracować.

Jeśli chcesz testować sprawy nad którymi się absolutnie nie znasz -najpierw spróbuj sił na sobie i własnym statku. A jeśli chciałeś sprawdzić moją cierpliwość, to — gratulacje. Test zaliczony. Z wynikiem… przeciętnym.

Marynarz spłonął rumieńcem.

– Wiem Kapitanie…- przepraszam…

Przejdź do drugiej części opowieści ;

https://blog.zyjszczesliwieizdrowo.com/musztra-na-pokladzie-2/

Neptun moc i majestat

W centrum silnego Neptuna 

– kolor błękitu rozbrzmiewa

Jak jego dostojność i majestat.

Neptun co siła przeraża a mocą

– wiatr zawiewa.

Wiatr Neptuna z prędkością

– 2.100 km/h powiewa.

Nikt i nic jego siły 

– nie zatrzyma.

Temperatura o dreszcz 

– emocji do niebios zimno unosi.

Wszechświat zawołał ;

– prawdziwy olbrzym.

Neptun był bogiem morza.

Trójząb w dłoniach nosił

– fale do porządku wzywał.

Nad sztormem panował.

W planetach swe światło odnajdujemy

– wiarę i piękno tak słuszne i tak prawdziwe.

A kiedy przychodzi – zwątpienie

Niech moc Neptuna Twoją

– mocą , orężem będzie. 

📘 Kup książkę