Leśne cuda

Kamienie w lesie, pokryte mchem, wyglądają jak leśne korale.

Nie są już tylko twardą skałą, ponieważ czas je otulił.

Postanowiłam przytulić część tego co się narodziło w lesie.

Nawet na kamieniu wyrasta zielona historia lasu

Zapach wilgotnej ziemi, szum drzew, miękkość mchu pod dłonią, to wszystko przypomina, że życie nieustannie się odnawia.

Ziemia regeneruje się bez pośpiechu.

Jestem tym procesem zauroczona.

Podziwiam całym moim sercem, ponieważ nie walczy i nie udowadnia.

Po prostu trwa i odbudowuje to, co zostało naruszone.

A my?

Jesteśmy częścią tego samego rytmu.

Oddychamy tym samym powietrzem.

Nosimy w sobie tę samą zdolność do odradzania się.

Czasem wystarczy zatrzymać się przy kamieniu w lesie, aby usłyszeć cichy szept własnej duszy. 

A czasem drodzy wystarczy przytulić szyszkę, aby usłyszeć jak las szepta w tle: ,, Kocham Cię “

Ja to usłyszałam – głęboko w sobie…

❤️

Dywan z mchu przyodziany w korale z szyszek

Strażnicy drogi

Zanim pojawiły się mury zamku, zanim architektura zaczęła mówić własnym językiem władzy i historii, były drzewa.

Stały tu wcześniej. I trwają do dziś.

Zafascynowały mnie masywne konary, strzelista wysokość prowadząca wzrok ku niebu oraz gęste, soczyście zielone igliwie, które okrywalo choinki jak naturalna szata poruszająca się lekko przy każdym podmuchu wiatru.

Wysokie i potężne wzdłuż drogi nie są jedynie tłem krajobrazu.

Strażnicy drogi

Tworzą naturalny korytarz ciszy, jakby świadomie prowadziły wędrowca dalej, krok po kroku, ku miejscu o szczególnym znaczeniu.

Ich obecność porządkuje przestrzeń i myśli.

Nie narzucają się. Czuwają.

Te drzewa widziały więcej, niż można zapisać w kronikach.

Przemarsze ludzi, zmiany epok, ciszę poranków i ciężar zim.

Były niemymi świadkami życia codziennego i wydarzeń wielkich, radości i strat, chwil zwyczajnych i tych, które zapadają w pamięć na pokolenia.

W kulturze północnej Europy drzewa zwłaszcza iglaste od zawsze symbolizowały trwałość, ochronę i ciągłość życia.

Droga, która prowadzi do zamku, wydaje się szczególna, a ich rola wyjątkowa.

Droga do – Zamku

Jak strażnicy nie tylko chronią przestrzeń, ale także oddzielają to, co zewnętrzne, od tego, co wewnętrzne.

Przechodząc obok nich, trudno nie odnieść wrażenia, że znały historię tego miejsca, zanim została opowiedziana słowami.

A dziś pozwalają ją poczuć , lepiej zrozumieć i pamiętać, ze wszystko w przyrodzie ma swój rytm.

Bez pośpiechu z szacunkiem i w ciszy.

Strażniczki rzeki

Przy rzece stoją.

Nie wołają imion

Nie pytają o czas.

Choinki wysokie, skupione,

jakby pamiętały więcej,

niż potrafi unieść ludzka pamięć.

Woda mija je codziennie,

opowiadając wciąż tę samą historię

– innym głosem.

One słuchają w milczeniu.

Korzenie mają głęboko,

jakby wiedziały,

że tylko to, co zakorzenione,

nie boi się przemijania.

Były tu przed nami i zostaną po nas

— wierne,

zielone strażniczki drogi,

którą człowiek idzie na chwilę.

Rzeka płynie.

Drzewa trwają.

A ja — uczę się od nich

spokoju.

Strażniczki rzeki
📘 Kup książkę