Świadoma krzywda

Kiedy krzywda staje się wyborem

‚,O granicach, które są przekraczane świadomie i o tym, dlaczego nie wszystko da się usprawiedliwić

Są rzeczy, o których nie mówi się łatwo i nie dzieją się przypadkiem.

Nie dlatego, że brakuje słów ale dlatego, że ich ciężar trudno unieść spokojnie.

To świadome działanie na szkodę drugiego człowieka.

Krzywda jest jedną z nich.

Nie ta przypadkowa, wynikająca z błędu czy nieporozumienia.

Lecz ta, która powstaje świadomie.

Są sytuacje, w których człowiek wie, co robi.

Wie, że przekracza granice.

A mimo wszystko idzie dalej nie zatrzymując się, gdy jeszcze można.

Wie, że narusza czyjeś zaufanie, czyjąś przestrzeń, czyjeś poczucie bezpieczeństwa.

I mimo tej świadomości… wybiera działanie.

To nie jest pomyłka.

To jest decyzja.

Krzywda często rodzi się tam, gdzie słabość drugiego człowieka staje się dla kogoś okazją.

Gdzie dobroć traktowana jest jak naiwność.

Gdzie zaufanie staje się narzędziem.

Gdzie relacja przestaje być spotkaniem, a zaczyna być wykorzystaniem.

To moment, w którym coś bardzo istotnego pęka nie tylko w relacji, ale i w człowieku.

Nie wszystko da się zrozumieć.

Nie wszystko da się przyjąć z pokorą.

Są postawy, wobec których trudno o zgodę, ponieważ uderzają w to, co najbardziej podstawowe.

W godność, w granice i w poczucie bycia bezpiecznym.

I być może właśnie dlatego tak ważne jest, aby nazywać rzeczy po imieniu.

Nie po to istniejemy na tym świecie, aby człowiek wykorzystywał drugiego.

Nie po to, aby manipulować, osaczać, przekraczać.

Istniejemy po to, aby widzieć drugiego człowieka jako człowieka nie jako środek do celu.

Jak na to patrzeć?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Każdy niesie swoją historię, swoje doświadczenie, swoje granice.

Ale każdy ma w sobie coś, co potrafi odróżnić to:

co jest w porządku…, a co nigdy nie powinno mieć miejsca.

Każdy człowiek ma sumienie.

To właśnie sumienie podpowiada co jest słuszne.

Zawsze jest czas, aby wycofać się lub zatrzymać zanim inne serce zostanie skrzywdzone.

Bo krzywda nie powstaje tak po prostu.

Ona na początku tli się..powoli jak świeżo zapalona – świeca, która z czasem, gdy nie jest ugaszona w odpowiednim momencie stopi się aż do samego końca nie zostawiając po sobie nic, jak tylko pustkę.

Ale jak wykazać, że wymierzony cios nie tylko boli ale sprawia ranę, która już nigdy się nie zagoi ?

Nie odpowiem Wam bezpośrednio, ponieważ każdy człowiek kieruje się własnymi motywami, które nie zawsze potrafimy zrozumieć.

Ale Ty możesz mieć własną godność.

Własny honor.

Sumienie, które będzie Twoim drogowskazem.

Prawdziwie czyste serce, które nie dopuści, aby ktoś inny przez Ciebie cierpiał w ciszy.

Miłość, która zamiast bólu przynosi

pokój i wiarę w drugiego człowieka.

Tego Wam serdecznie życzę :

,,Pokoju w sercu i życzliwych ludzi dla których prawdziwe wartości są jak najdroższe skarby znalezione na dnie morza”

🕊️

♡Katarzyna

📘 Kup książkę