Dobroć lasu

Wzięłam w dłoń małe cudo.

Las dał mi je sam w prezencie.

Dla mnie to dużo.

Wystarczy, że mogę podziwiać

– dary lasu.

Szyszkę mi podarował.

Dobry i cudowny – las.

Obfituje w piękno i dobroć,

które nie ma ceny.

Mała, brązowa- szyszka.

Jeszcze bez imienia.

A już pełna zamiaru.

Nie kwiat lecz obietnica

– zapachu lasu na długo.

Bo las nie spieszy się z odpowiedzią.

Najpierw daje ciszę,

A potem znak — cienki pęd,

który wie, że przetrwa,

gdy zawieje wiatr.

W niej jest wszystko:

Początek.

Cierpliwość.

Zgoda na to, że

nie trzeba być wielkim,

– aby rosnąć.

Trzymałam szyszkę

jak złotą myśl refleksji.

Las pozwolił mi zabrać ją ze sobą.

Na pamiątkę.

Na wieczność.

To prezent od lasu —

prosto z jego zielonego wnętrza.

Refleksja Szafiry

Szafira stała samotnie na pokładzie.

Nie dlatego, że oddzielała się od załogi lecz dlatego, że czasem kapitan musi przyjąć ciężar w ciszy.

Nie jest łatwo prowadzić statek, gdy nie wszystkie odpowiedzi są widoczne od razu.

Być kapitanem to nie tylko wydawać rozkazy to brać odpowiedzialność także za lęki, których inni nie wypowiadają głośno.

Jej serce było zwrócone ku załodze.

Wiedziała, że każda decyzja musi być dobrze wyważona z godnością i szacunkiem dla załogi.

Obrany kurs miał jeden cel: dobro tych, którzy jej zaufali.

Wiedziała, że nie zawsze rozumieją jej wybory w chwili, gdy należy wybierać.

W chwili w której decyzje należy podjąć sprawnie i szybko, często ryzykując.

Wierzyła jednak, że z czasem zobaczą sens drogi.

Morze tego wieczoru było spokojne. Ale Szafira wiedziała, że to tylko pewien moment – ciszy.

Fale delikatnie uderzały o burtę.

Spokojne morze jak delikatna nuta – pieśni, która dawała jej wewnętrzny spokój.

Cisza której każdy na pokładzie potrzebował.

W świetle księżyca pozwoliła myślom płynąć spokojnie.

Nie ku władzy.

Nie ku sile ale ku mądrości.

Ufała swoim ludziom.

Była z nich dumna, szczególnie z ich odwagi, pracy, a nawet z wątpliwości, bo wiedziała, że pytania rodzą się tam, gdzie komuś naprawdę zależy.

Patrząc w nocne niebo, miała jedną nadzieję:

aby los poniósł ich wszystkich bezpiecznie, nawet jeśli droga okaże się trudniejsza, niż ktokolwiek przewiduje.

Statek trwał.

Załoga oddychała jednym rytmem.

A to, na chwilę obecną, było wystarczające.

Rothiemurchus Lodge

Drodzy.

Miejsce, które odwiedziłam wczoraj to cudowny zakątek w Szkocji.

Góry, las i rzeka wszystko w jednym miejscu doskonale się uzupełnia.

Szczerze – jestem pod wrażeniem tego cudownego miejsca.

W każdym kolejnym dniu mojej wyprawy po Szkocji spotykam drobne – cuda Ziemi wobec których nie idzie przejść obojętnie.

To miejsce jest – magiczne i wyjątkowe.

To w tym miejscu, kochani – powstaje chwila refleksji , respekt wobec uroku przyrody i pełen szacunek.

Rothiemurchus Lodge położone jest na terenie jednej z najstarszych i najbardziej cenionych posiadłości w Szkocji – Rothiemurchus Estate, w sercu Parku Narodowego Cairngorms.

To przestrzeń, w której natura i historia splatają się w sposób niemal nierozerwalny.

Otaczające lodge lasy są częścią ostatnich zachowanych kaledońskich lasów sosnowych w Europie.

Rosną tu drzewa, które pamiętają czasy, gdy Highlands były dzikie, surowe i nieujarzmione.

W ich cieniu płynie rzeka Spey.

Rzeka Spey

Jedna z najważniejszych rzek Szkocji, od wieków obecna w życiu ludzi, zwierząt i krajobrazu.

Teren ten należał do klanu Grantów, a przez stulecia był świadkiem codziennego życia, wędrówek, polowań i zmagań z naturą, która nigdy nie była tu tłem, lecz głównym bohaterem.

Góry Cairngorms nie dominują tej przestrzeni , raczej czuwają nad nią, nadając jej poczucie trwałości i spokoju.

Rothiemurchus Lodge nie przytłacza monumentalnością.

Działa ciszą, rytmem przyrody i świadomością, że wszystko, co tu istnieje, trwało na długo przed nami i będzie trwać długo po nas.

To miejsce uczy uważności.

Zatrzymania się.

I prostego bycia bez pośpiechu.

Miejsce, które na długo pozostanie w mojej pamięci i sercu.

Drobne – cuda lasu

Drobne i małe – cuda w ciszy lasu przekazują spokój

Małe leśne – cuda

Zabrałam szyszkę na pamiątkę- las się nie pogniewa.

Balmoral Castle

(Royal Deeside, Szkocja)

Balmoral to piękne miejsce, które charakteryzuje błogi spokój, a historia jest niesiona pośród ciszy lasu i majestatu choinek o których pisałam w poprzednim poście.

To wyjątkowe miejsce ma własną architekturę.

Posiadłość została kupiona w 1852 roku przez księcia Alberta, a obecny zamek wzniesiono w latach 1853–1856 według projektu Williama Smitha z Aberdeen, z osobistymi poprawkami samego Alberta.

Od początku nie miał być pałacem władzy, lecz domem i azylem, miejscem prywatnym – głęboko osadzonym w krajobrazie Highlands.

Do dziś Balmoral pozostaje prywatną własnością monarchy i nie należy do Crown Estate.

Balmoral Castle

Balmoral jest jednym z najczystszych przykładów szkockiego stylu baronialnego.

Wybór tej formy nie był przypadkowy.

Dla królowej Wiktorii i księcia Alberta styl ten stanowił świadome odwołanie do średniowiecznych zamków szkockich rodów , symboli trwałości, lojalności i więzi z ziemią.

Strzeliste wieże, smukłe baszty i asymetryczna bryła nie są wyłącznie dekoracją.

Wieże pełnią funkcję symboliczną: pionowe linie kierują wzrok ku górze, podkreślając ideę czujności, porządku i ciągłości ponad zmiennością czasu.

Dla Alberta, zafascynowanego historią i architekturą, były wyrazem odpowiedzialności i struktury.

Dla Wiktorii poczuciem bezpieczeństwa i schronienia, szczególnie po śmierci męża, gdy Balmoral stało się miejscem jej osobistej ciszy.

Styl baronialny niósł też romantyczną wizję Szkocji. Surowej, lecz wiernej tradycji; dzikiej, ale zakorzenionej.

Highlands były dla Wiktorii przestrzenią autentyczności i oddechu od dworskiego ceremoniału.

Dlatego Balmoral nie miał imponować rozmachem, lecz znaczeniem.

Zamek wzniesiono z lokalnego granitu z Aberdeenshire.

Kamień twardy i odporny na surowy klimat północnej Szkocji.

Jego szaro-srebrna barwa zmienia się wraz ze światłem: w pochmurne dni stapia się z krajobrazem, a w słońcu nabiera niemal perłowego połysku.

To architektura, która nie dominuje nad naturą, lecz z nią współpracuje.

Charakterystyczne elementy stylu baronialnego — krenelaże, wykusze, strome dachy — mają zarówno wymiar estetyczny, jak i praktyczny, chroniąc przed wiatrem, śniegiem i deszczem.

Wieża zegarowa stanowi symboliczny punkt odniesienia, a mimo rozległości cała bryła zachowuje harmonię proporcji.

Wnętrza Balmoral podporządkowane są idei domu, a nie reprezentacyjnego pałacu.

Dominują naturalne materiały: kamień, drewno, ciężkie tkaniny i ręcznie wykonane detale. Wszystko to tworzy atmosferę schronienia i spokoju miejsca, które miało być azylem dla rodziny królewskiej, a nie manifestem władzy.

Balmoral Castle to architektura znaczeń: trwałość bez przepychu, godność bez ostentacji i cisza, która przyjmuje formę.

Strażnicy drogi

Zanim pojawiły się mury zamku, zanim architektura zaczęła mówić własnym językiem władzy i historii, były drzewa.

Stały tu wcześniej. I trwają do dziś.

Zafascynowały mnie masywne konary, strzelista wysokość prowadząca wzrok ku niebu oraz gęste, soczyście zielone igliwie, które okrywalo choinki jak naturalna szata poruszająca się lekko przy każdym podmuchu wiatru.

Wysokie i potężne wzdłuż drogi nie są jedynie tłem krajobrazu.

Strażnicy drogi

Tworzą naturalny korytarz ciszy, jakby świadomie prowadziły wędrowca dalej, krok po kroku, ku miejscu o szczególnym znaczeniu.

Ich obecność porządkuje przestrzeń i myśli.

Nie narzucają się. Czuwają.

Te drzewa widziały więcej, niż można zapisać w kronikach.

Przemarsze ludzi, zmiany epok, ciszę poranków i ciężar zim.

Były niemymi świadkami życia codziennego i wydarzeń wielkich, radości i strat, chwil zwyczajnych i tych, które zapadają w pamięć na pokolenia.

W kulturze północnej Europy drzewa zwłaszcza iglaste od zawsze symbolizowały trwałość, ochronę i ciągłość życia.

Droga, która prowadzi do zamku, wydaje się szczególna, a ich rola wyjątkowa.

Droga do – Zamku

Jak strażnicy nie tylko chronią przestrzeń, ale także oddzielają to, co zewnętrzne, od tego, co wewnętrzne.

Przechodząc obok nich, trudno nie odnieść wrażenia, że znały historię tego miejsca, zanim została opowiedziana słowami.

A dziś pozwalają ją poczuć , lepiej zrozumieć i pamiętać, ze wszystko w przyrodzie ma swój rytm.

Bez pośpiechu z szacunkiem i w ciszy.

📘 Kup książkę