Niebo wita nas błękitem

Wystarczy czasem spojrzeć w niebo.

Ono nie spieszy się nigdzie.

🕊️

Każdego dnia wita nas tym samym błękitem, przypominając, że nie wszystko musi dziać się natychmiast.

Dziś, kiedy za oknem deszcz przeplata się z chwilami słońca, pomyślałam właśnie o tym spokoju, który można odnaleźć w najprostszych rzeczach.

,,Niebo się nie spieszy, a każdego dnia

wita nas swoim błękitem.” 

🩵

Życzę Wam, abyście w tym tygodniu znaleźli choć jedną taką chwilę tylko dla siebie.

Szept czerwonych maków

🌺

Pośród traw czerwienią ozdobione,

maki zatańczy w rytmie deszczu. 

Delikatne jak wspomnienie,

i lekkie jak wiatr. 

Kołysały się cicho..,opowiadając

– historię natury.

Zatrzymałam się na chwilę z moim Milo,

a on spojrzał w ich stronę,

jakby wiedział,

że piękno warto dostrzegać,

nawet w najmniejszych rzeczach.

Bo czasem wystarczy jeden mak,

– jedna kropla deszczu i chwila ciszy,

aby dzień stał się piękniejszy.

Życzę Wam z całego serca.

Spokojnych dni, ciszy i jak najpiękniejszych momentów.

Katarzyna 

Cisza po sztormie 🌛

Woda powoli znikała z pokładu.

Ostatnie beczki opróżniano za burtę, a zmęczona załoga ocierała mokre dłonie o przemoczone ubrania.

Przez długą chwilę nikt się nie odezwał.

Jakby wszyscy nasłuchiwali.

Jakby czekali na kolejny podmuch.

Na kolejne uderzenie kropli.

Na następny rozkaz.

Ale nic nie nadeszło.

Wiatr ucichł.

Nagle.

Tak samo niespodziewanie, jak wcześniej się pojawił.

Morze uspokoiło się, a fale zaczęły łagodnie uderzać o kadłub.

Słychać było tylko ich rytmiczny szum.

I oddechy załogi.

Ciężkie.

Zmęczone.

Pełne niedowierzania.

Kilku marynarzy spojrzało ku niebu.

Ciemne chmury zaczęły się rozsuwać.

Powoli.

Nieśpiesznie.

Jakby odsłaniały coś, co przez cały czas skrywały przed wzrokiem podróżników.

Wtedy zza nich wyłonił się księżyc.

Wąski.

Srebrzysty.

Przypominający delikatny rogal zawieszony nad górami.

Jego światło rozlało się po wodzie i pokładzie, odbijając się w kroplach pozostawionych przez tajemniczy deszcz.

Załoga w milczeniu patrzyła przed siebie.

Nikt nie świętował.

Nikt nie mówił o zwycięstwie.

Zbyt wiele pytań pozostało bez odpowiedzi.

Szafira stanęła przy burcie.

Obsydian podszedł obok niej.

Przez chwilę oboje patrzyli na spokojne morze i góry, które nadal otaczały ich niczym milczący strażnicy.

Myślisz, że to koniec? — zapytał ktoś z załogi.

Nikt nie odpowiedział.

Bo choć sztorm ucichł…

W powietrzu nadal unosiło się wrażenie, że coś obserwuje ich z ciemności.

A góry…jakby wciąż czekały.

Poranki z Kasią w towarzystwie Róży.

Drodzy.

Niektóre poranki przychodzą cicho.

Za oknem słychać krople deszczu, wiatr porusza liśćmi, a świat budzi się nieco wolniej niż zwykle.

Właśnie taki poranek przywitał mnie dzisiaj w Anglii.

Jeszcze kilka dni temu towarzyszyły nam wysokie temperatury, a dziś pogoda postanowiła przypomnieć, że potrafi być kapryśna.

Przyznam szczerze, że trochę marznę.

Dlatego poranną kawę trzymam dziś nieco dłużej w dłoniach. ☕

W ogrodzie jednak życie nie zwalnia.

Po dniach oczekiwania pojawiła się długo wyczekiwana wiadomość.

Jako pierwszy zameldował się Baron, jedna z moich dalii.

Powoli obserwuję jego subtelny wzrost.

Wygląda na to, że rozpoczyna swój tegoroczny rozdział.

Wkrótce pokażę Wam go bliżej, bo wiem, że wielu z Was śledzi losy mojego ogrodu równie uważnie jak ja.

Dziś planujemy również trening z Milo.

Choć pogoda nie zachęca do biegania, nie poddajemy się tak łatwo.

Jeśli tylko deszcz pozwoli, ruszymy na naszą wspólną trasę. 🐕🌿

Mam też dla Was małą zapowiedź.

Już niedługo chciałabym zabrać Was w wyjątkowe miejsce. Takie, które zachwyca widokami i pozwala choć na chwilę zatrzymać się w codziennym biegu.

Postaram się dzielić z Wami tym, co zobaczę i przeżyję.

A jeśli warunki pozwolą, być może uda się pokazać Wam niektóre chwile niemal na bieżąco.

Na razie pozostawię odrobinę tajemnicy.

Warto jednak pamiętać, że nie zawsze najpiękniejsze podróże zaczynają się od wielkich planów.

Czasami zaczynają się od małego kroku, od odwagi spróbowania czegoś nowego albo od marzenia, które od dawna nosimy w sercu.

Dlatego na początku tego tygodnia chciałabym życzyć Wam, abyście nie przestawali marzyć.

Dostrzegajcie piękno w małych rzeczach.
W porannej kawie.
W kroplach deszczu.
W kwitnącym kwiatku.
W dobrym słowie.
W uśmiechu drugiego człowieka.

To właśnie z takich chwil składa się życie.

Dziękuję, że jesteście tutaj razem ze mną.

Dzięki Wam każdy poranek, każdy wpis i każdy nowy tydzień mają wyjątkowy sens.

Życzę Wam pięknego tygodnia pełnego spokoju, nadziei i małych powodów do radości.

🍀

Koraliki natury i ich mała tajemnica

Nazywam je ,, Koraliki Natury ”

🌿

Delikatne, subtelne i pełne uroku.

Dziś te same koraliki otworzyły się, ukazując swoje prawdziwe oblicze.

Ich prawidłowa nazwa to bez czarny.

Roślina znana od pokoleń i ceniona nie tylko za swoje piękno.

To właśnie lubię najbardziej w naturze.

Potrafi zaskakiwać.

Najpierw pokazuje nam małe pączki, a później zamienia je w okazałe, pachnące baldachy pełne drobnych kwiatuszków.

Dziękuję Pani Alince, która od razu rozpoznała roślinę i podzieliła się swoją wiedzą.

Takie wspólne odkrywanie świata przyrody sprawia ogromną radość.

Czasami nadaję roślinom moje własne nazwy – jak „wiatraczek” czy „koraliki natury” , a później wspólnie poznajemy ich prawdziwe określenia i znaczenie.

Czy wiedzieliście drodzy, że bez czarny od dawna cieszy się dużym uznaniem.

Jego kwiaty wykorzystuje się do przygotowywania syropów i naparów, a jesienią pojawiają się ciemne owoce, z których wiele osób przygotowuje przetwory.

Od pokoleń kojarzony jest z domowymi sposobami wspierania organizmu w okresie jesienno-zimowym.

Patrząc na te małe „koraliki”, trudno uwierzyć, że za jakiś czas zamienią się w owoce, które również znajdą swoje miejsce w kuchni i domowych spiżarniach.

Natura po raz kolejny przypomniała, że warto zatrzymać się na chwilę i przyjrzeć się temu, co rośnie tuż obok nas.

Z sercem dla Was

🩵

Spokój myśli o poranku

Dzień dobry Drodzy

💙

Sobota przywitała nas spokojnym porankiem i odrobiną błękitu na niebie.

Czasami wystarczy filiżanka kawy, kilka ciepłych promieni słońca i chwila dla siebie, aby dostrzec, jak wiele dobrego mamy wokół.

A skoro kolejny poranek został nam podarowany, warto przywitać go ze spokojem serca i uśmiechem.

Życzę Wam spokojnej soboty, pięknych chwil i odrobiny czasu tylko dla siebie.

Z sercem dla Was

Katarzyna

Mała rozgwiazda

Podwodny Świat 🐳

🪼

Poranek w oceanie był wyjątkowo spokojny.

Promienie słońca przenikały przez taflę wody, tworząc na piasku tysiące tańczących świateł. Delikatny nurt poruszał morskie trawy, a kolorowe ryby leniwie przepływały pomiędzy koralowcami.

Mały konik morski uwielbiał takie chwile.

Właśnie wtedy ocean wydawał się opowiadać swoje najpiękniejsze historie.

Płynąc wzdłuż piaszczystego dna, zauważył coś niezwykłego.

Pośród muszli i drobnych kamyków leżała mała rozgwiazda.

Nie była szczęśliwa jak inne morskie stworzenia.

Nie podziwiała rafy.

Po prostu leżała nieruchomo i patrzyła przed siebie.

Konik morski podpłynął bliżej.

Dzień dobry – powiedział ciepło.

Dlaczego jesteś taka smutna?

Rozgwiazda przez chwilę milczała.

Spójrz tylko wokół – odpowiedziała cicho.

W oceanie jest tyle niezwykłych stworzeń.

Delfiny są szybkie i podziwiane przez wszystkich. Żółwie przemierzają ogromne odległości.

Kolorowe ryby zachwycają swoimi barwami.

Westchnęła.

– A ja jestem tylko małą rozgwiazdą.

Konik morski podpłynął bliżej.

Nie odpowiedział od razu.

Patrzył przez chwilę na promienie światła tańczące na wodzie.

Widzisz ten blask? – zapytał po chwili.

Rozgwiazda spojrzała w górę.

Tak.

Wydaje się wielki, prawda?

Bardzo.

A jednak nie tworzy go jeden promień słońca. Powstaje z tysięcy małych świateł, które razem rozjaśniają ocean.

Rozgwiazda zamyśliła się.

Konik morski uśmiechnął się delikatnie.

Ocean nie byłby taki sam bez delfinów.

Ale nie byłby też taki sam bez żółwi.

Po chwili dodał:

I nie byłby taki sam bez rozgwiazd.

Słowa te poruszyły jej serce.

Po raz pierwszy od dawna spojrzała na siebie inaczej.

Nie jak na stworzenie, które musi dorównać innym.

Lecz jak na część czegoś większego.

Właśnie wtedy niewielka fala poruszyła wodę nad jej głową.

Promienie słońca odbiły się od jej ramion i rozświetliły piasek wokół.

Popatrz – zaśmiał się konik morski. Nawet ocean pokazuje ci dziś, że potrafisz świecić.

Rozgwiazda uśmiechnęła się.

Tym razem szczerze.

I choć nic w oceanie się nie zmieniło, ona sama poczuła się lżejsza.

Bo zrozumiała coś bardzo ważnego.

Nie trzeba być największym, najszybszym ani najbardziej podziwianym.

Czasem wystarczy być sobą.

Bo każdy z nas wnosi do świata światło, którego nie potrafi dać nikt inny.

🩵

Podsumowanie tygodnia 🌿

Drodzy.

Kolejny tydzień naszej wspólnej podróży dobiegł końca. 

Jak zawsze był pełen refleksji, natury, poezji i opowieści, które wspólnie tworzymy każdego dnia.

Przez cały tydzień towarzyszyły nam nasze Złote Myśli ✨️:

,,W myślach rodzi się cisza.”
,,Prawdziwa miłość nie potrzebuje pośpiechu.”
,,Poranki to cisza, która pozwala sercu odpocząć.”
, Tam, gdzie spokój, serce oddycha lżej.”

To właśnie takie chwile przypominają nam, jak ważne jest zatrzymanie się choćby na moment i odnalezienie równowagi w codziennym życiu.

W każdy poniedziałek staramy się biegać, a film z naszego treningu z Milo możecie obserwować bezpośrednio na Facebooku. 

W tym tygodniu musieliśmy odpuścić trening. 

W Anglii panowały bardzo wysokie temperatury, dlatego naszą uwagę skierowaliśmy na ogród i rośliny, które potrzebowały szczególnej troski.

Prosto z mojego ogrodu w postach i na filmach mogliście bezpośrednio podziwiać pięknie rozwinięty rododendron, hortensję ogrodową w jej specjalnie przygotowanej „sekcji VIP” oraz klon japoński, który przez ostatni rok przeszedł niezwykłą przemianę. 

Jeszcze niedawno był niewielką rośliną, a dziś zachwyca swoim wzrostem i formą. 

W sierpniu planuję pokazać Wam jego dalszą metamorfozę, gdy zostanie uformowany w kształt parasolki.

W ogrodzie pojawiły się również trzy nowe dalie — Baron, Otto i David Howard. 

Każda z nich otrzymała swoje miejsce i teraz wspólnie będziemy obserwować ich rozwój.

Pod koniec tygodnia szczególne miejsce zajęła także stara róża, która wygrała walkę z chorobą i odrodziła się na nowo. 

Jej historia stała się inspiracją do mojego nowego wiersza : ,,Odrodzona róża.”

Mam nadzieję, że w niedzielę podzielę się wierszem z Wami. 

Morska Wyprawa🌊

W naszej morskiej opowieści Szafira i Obsydian nadal prowadzą statek przez nieznane wody.

Na pokład spadały coraz cięższe krople, a z czasem było ich tak wiele, że załoga musiała wspólnymi siłami walczyć z wodą zalewającą statek. 

Mimo trudności nikt nie okazał strachu.

Marynarze z pełnym zaufaniem patrzyli na swoją kapitan, wiedząc, że każda decyzja będzie podejmowana z myślą o całej załodze. 

Ramię w ramię pracowali, usuwając wodę z pokładu i pokazując, że prawdziwa siła rodzi się ze współpracy.

Tymczasem nad horyzontem pojawiło się coś nieznanego. 

Zerwał się wiatr, ale mimo narastającego napięcia wszyscy odważnie płynęli dalej. 

W Ogrodzie Róż 🥀

Kolejna część ballady zabrała nas do świata Serafiny i Armanda.

Serafina spędziła czas ze swoim ojcem, który zaproponował jej przejażdżkę konną. 

Wspólnie przemierzali zielony las, zatrzymali się na łące, a później udali się w okolice wierzb, gdzie mogli pobyć razem w ciszy i spokoju natury.

Choć Serafina nosi w sercu niewypowiedziany smutek, obecność ojca przynosi jej ukojenie. Nie musi niczego tłumaczyć. 

Czasem wystarczy, że ktoś po prostu jest obok.

Tymczasem Armand pozostaje ze swoim przyjacielem, który zamierza pokazać mu coś tajemniczego. 

Niewysłany list nadal nie daje mu spokoju, a nadchodzące wydarzenia mogą przynieść odpowiedzi, których od dawna poszukuje.

W tle pojawia się również zapowiedź przybycia Juliana do Dworu, a Serafina odnajduje spokój pośród róż, zbierając kwiaty dla siebie i ukochanego ojca. 

Ogrodowe Inspiracje Kasi🪴 

W tym tygodniu na blogu pojawiła się również nowa kategoria : ,,Ogrodowe Inspiracje Kasi”.

To miejsce, w którym będę dzieliła się pomysłami, kompozycjami i inspiracjami płynącymi prosto z mojego ogrodu.

Pierwszy materiał poświęcony był lawendzie oraz nowej donicy, którą niedawno zakupiłam. 

Oczywiście nie zabrakło również Milo, który postanowił osobiście sprawdzić nową aranżację. 🐾

Wkrótce pojawią się kolejne inspiracje oraz nowe kompozycje, które będę stopniowo prezentować zarówno na blogu, jak i na Facebooku. 

Kilka słów od serca

Na zakończenie chciałabym podziękować wszystkim, którzy są tutaj razem ze mną.

Wielu z Was widzi gotowe wpisy, zdjęcia, rolki, ballady czy wiersze. 

Rzadziej natomiast widać godziny pracy, przygotowań i planowania, które kryją się za każdym materiałem.

Obecnie kończę  tomik poezji o którym wspominałam Wam wcześniej. 

Jednocześnie i pracuję nad nowym projektem książki.📖

Czasami nie nadążam publikować wszystkiego tak szybko, jak bym chciała, dlatego na spokojnie układam myśli, a poszczególne materiały pojawiają się stopniowo i w należytej harmonii. 

Tworzę dla Was z przyjemnością. 

A każde dobre słowo, komentarz i obecność są dla mnie niezwykle cenne.

Dziękuję, że płyniecie ze mną przez tę piękną podróż.

🩵

Z sercem dla Was

♡ Katarzyna

Spacer W Ogrodzie Róż

Po powrocie z przejażdżki z ojcem i jej ukochanym Aleksandrem Serafina udała się do ogrodu.

Potrzebowała ciszy.

Choć poranek przyniósł jej spokój, myśli wciąż wracały do obrazu pozostawionego w pracowni.

Nie potrafiła zrozumieć, dlaczego na płótnie pojawił się ślad, którego wcześniej tam nie było.

Spacerowała powoli pomiędzy alejkami róż, jakby właśnie pośród nich próbowała odnaleźć odpowiedź.

Delikatnie dotykała płatków kwiatów, zatrzymując się co chwilę przy tych, które najbardziej kochała.

Aby uspokoić myśli, zebrała bukiet róż do koszyka.

Kilka dla siebie.

Kilka dla ojca.

To właśnie wtedy w ogrodzie pojawiła się Zofia, która towarzyszyła Serafinie od najmłodszych lat.

Panienko… — odezwała się spokojnie.

Z tego, co donoszą, Julian już wyruszył do Dworu.

Serafina uniosła wzrok tylko na chwilę.

Wieść, która od rana budziła poruszenie wśród służby, nie wywołała na jej twarzy większego zachwytu.

Zofia zauważyła to od razu.

Przez moment chciała powiedzieć coś jeszcze, lecz ostatecznie jedynie skinęła głową i wycofała się w stronę Dworu.

Z czystej troski postanowiła przekazać wszystko ojcu Serafiny.

Niedługo później jedna ze służących odnalazła Serafinę w ogrodzie.

— Panienko… ojciec prosi, aby przyszła pani do niego w wolnej chwili.

Chce coś pani przekazać.

Serafina spojrzała w stronę Dworu.

A wiatr, który jeszcze chwilę wcześniej delikatnie poruszał róże, nagle ucichł zupełnie.

Róża, która się nie poddała

Nie pamiętam, ile dokładnie ma lat Róża, którą możecie podziwiać aktualnie na zdjęciu.

Kiedy wprowadziłam się tutaj czternaście lat temu już była.

Zmęczona.
Wyniszczona.
Jakby powoli gasła i traciła siły do dalszego życia.

Zastanawiałam się co z nią zrobić.

I zdecydowałam, że dam jej szansę.

Czas pokazał, że warto było.

Pamiętam, jak mocno ją przycięłam, próbując dać jej nowy początek.
Później pojawiły się pierwsze listki… a wraz z nimi trudna walka z grzybicą.

Do dziś można dostrzec na niektórych liściach małe czarne ślady tej walki.
A jednak róża nie poddała się.

Wypuszcza nowe pąki, nowe przyrosty i każdego dnia pokazuje, że nadal chce żyć i kwitnąć.

Nie jest idealna.
Nie przypomina róż z katalogów ogrodniczych.

Ale może właśnie dlatego jest dla mnie tak wyjątkowa.

Bo przypomina mi, że nawet po trudnych chwilach można odnaleźć w sobie siłę, aby ponownie rozkwitnąć.

Dzisiaj otworzyła swój pierwszy kwiat.
Delikatny, spokojny i niezwykle piękny

🌹

A ja patrzę na nią i wiem jedno.

Warto było o nią walczyć.

Z sercem dla Was życzę miłego dnia.

Katarzyna

📘 Kup książkę