Kiedy dzień wydaje się przemijać zbyt szybko, łatwo uwierzyć, że to czas nas pogania.
Ale czas nie zna granic. Nie przyspiesza i nie zwalnia. On trwa. To my nadajemy mu określony rytm. To my wypełniamy go biegiem, presją, obowiązkami i cudzymi oczekiwaniami. Wszechświat nie mierzy godzin.
Nie zna kalendarza. Nie odlicza minut. Energia istnienia płynie bez końca.
Wskazówki zegara to – odliczanie czasu, który tylko pozwala spojrzeć z innej perspektywy.
Ale też zrozumieć, jak szybko upływa.
Jednak nie jest ostatecznym wyznacznikiem, że należy ściśle podążaćjego rytmem.
To tak jak w życiu czasami trzeba – płynąć pod prąd.
W zgodzie z samym sobą. W zgodzie z własnym sumieniem.
Pośpiech potrafi zgubić to, co najważniejsze.
Potrafi odebrać radość. A przecież w życiu nie chodzi o to abyśmy w tym biegu zatracili siebie.
Raczej chodzi o to abyśmy potrafili odnaleźć źródło
– prawdziwej radości i prawdziwego szczęścia.
Dlatego zwolnienie nie jest buntem wobec czasu.
Jest powrotem do siebie. Czasem trzeba zatrzymać się świadomie. Skupić na własnych wartościach. Na swoich celach. Na tym, co naprawdę ma znaczenie.
Nie wszystko, co nas obliguje, musi nami rządzić. Nie wszystko, co narzuca tempo, powinno wyznaczać kierunek.
Można żyć inaczej. Można układać własny rytm. Można budować przestrzeń, w której spokój jest decyzją, a nie luksusem. Bo czas nie ma końca.
Ale nasze życie ma swój wymiar tu i teraz. Dlatego warto przeżyć je w zgodzie ze sobą. Bez niepotrzebnego pośpiechu. Z uważnością i z siłą.
Bo największą wolnością jest umiejętność nadania sensu własnym chwilom.
Drodzy, 🥰 Jak wiecie powstaje nowy ; tomik wierszy📖 Każdy z rozdziałów, tworzę z serca i należytą uwagą. Nie spieszę się, ponieważ poezja nie potrzebuje pośpiechu. Poezja to spokóǰ myśli, rytm serca i refleksja, która unosi myśli w dal : – jak delikatnie rozbujana fala pozostawiająca na brzegu muszelki.
Pierwszy rozdział już ukończyłam. Kolejny jest o głębi oceanu. Głębi w której życie trwa. Bo ocean nie prosi o nic wiecej jak tylko o spokóǰ i ciszę.
Dzisiaj pragnę podzielić się z Wami fragmentem mojego wiersza. Niech pozostanie z Wami na długo w Waszych sercach
🩵
Reszta, kochani dojrzewa w ciszy. Dziękuję, że jesteście ze mną w tej podróży.
,, Pod powierzchnią”
Pod powierzchnią oceanu. Nie ma pośpiechu. Ocean kołysze delikatnie – jak kołysanka do snu, która ucisza myśli i uspokaja serce.
Fale zostają na górze, a w dole wszystko oddycha ciszej i spokojniej.
Światło opada powoli, bez pośpiechu ale z pełną pokorą.
Przesłanie, które uczy. Moment, który trwa — jak fala dryfująca bez końca.
Słoneczna energia rozprasza się w turkusie wody, czyniąc ją – szlachetną głębią
Na powierzchni jest niczym szafir. W otchłani zaś — granat ciemny.
Kamienie nie walczą z prądem. Leżą, rozrzucone przez ocean — jak korale zdobiące dno.
Rośliny delikatnie pulsują w rytmie, kołysane bez sprzeciwu.
Głębia nie jest pustką. Jest przestrzenią w której serce przestaje krzyczeć i zaczyna słuchać.
Każdy moment to historia. Życie, które w ciszy istnieje.
Nie mówi głośno. Uczy prawdy i szacunku.
Ocean nie oczekuje niczego więcej niż spokoju i ciszy.
Kiedy dotarłam na miejsce i spojrzałam na mapę szlaków w Kinnoull Hill Woodland Park, zrozumiałam jedno to nie jest jeden spacer.
To kilka różnych możliwości.
Trasy prowadzące do wieży widokowej, gdzie można stanąć wysoko nad doliną rzeki Tay i zobaczyć przestrzeń z zupełnie innej perspektywy.
Ścieżki wspinające się wyżej, bardziej wymagające, z podejściami, które już trzeba poczuć w nogach. Niektóre prowadzą przez dawny kamieniołom, inne przez gęstsze, spokojniejsze partie lasu, gdzie robi się ciszej i bardziej dziko.
Każda z nich ma swój charakter. Jedna jest krótsza i bardziej spacerowa. Inna dłuższa, z większą ilością wzniesień. Są pętle dla tych, którzy chcą zrobić pełne okrążenie wzgórza, i ścieżki dla tych, którzy wolą dojść do konkretnego punktu widokowego.
Wybrałam trasę najłagodniejszą.
Dlaczego?
Po pierwsze byłam tu pierwszy raz. Chciałam poczuć miejsce, a nie od razu je zdobywać.
Po drugie im dłuższa trasa, tym więcej czasu potrzeba, a stopień trudności też ma znaczenie.
Nie znałam jeszcze terenu, nie wiedziałam, jak bardzo będzie ślisko, jak strome będą podejścia.
Wybrałam więc drogę spokojną. W stronę Hrabiego.
Bez presji. Bez pośpiechu.
Z przestrzenią na zatrzymanie się przy mchu, przy korzeniach, przy strumieniu.
Reszta szlaków nie ucieknie.
One tam będą.
Kiedy przyjadę do Szkocji ponownie spróbuję kolejny przejść z uwagą, ponieważ świat jest pełen cudów natury tylko czas niestety upływa zbyt szybko.
Przesyłam Wam kilka pięknych zdjęć- lasu.
🌲
Niech pozostaną w Waszych sercach, tak jak w moim na zawsze.