Po krótkim spotkaniu z ojcem Serafina na moment zamilkła.
W jego słowach było coś, nad czym nie chciała jeszcze zbyt długo się zatrzymywać.
Została w ogrodzie aż do wieczora.
Chciała pobyć ze swoimi różami w samotności.
🌹
To właśnie tam odnajdywała ciszę, której tak bardzo potrzebowała.
Wśród róż, kamiennych alei i delikatnego śpiewu ptaków świat wydawał się spokojniejszy , jakby czas płynął wolniej, łagodniej.
Ogród był dla niej czymś więcej niż tylko pięknym miejscem.
Był schronieniem.
Uwielbiała przechadzać się pomiędzy alejkami, dotykać płatków róż i z czułością pielęgnować każdą z nich.
To właśnie tutaj mogła ukryć swoje myśli przed światem.
Każda róża przypominała jej, że nawet delikatność potrafi przetrwać burze.
Każdy podmuch wiatru koił myśli, które nosiła głęboko w sercu.
A jednak nawet w tej ciszy pozostawała ostrożna.
Bo w jej sercu istniała tajemnica, o której wiedziała tylko ona sama.
Serafina uwielbiała przebywać sama pośród kwiatów.
Tam nie musiała niczego udowadniać.
I tam mogła być sobą.
I może właśnie dlatego ogród był jej najbliższy.
Bo pozwalał uciec do świata, który należał wyłącznie do niej.






