Spacer w ogrodzie róż

Po krótkim spotkaniu z ojcem Serafina na moment zamilkła.

W jego słowach było coś, nad czym nie chciała jeszcze zbyt długo się zatrzymywać.

Została w ogrodzie aż do wieczora.

Chciała pobyć ze swoimi różami w samotności.

🌹

To właśnie tam odnajdywała ciszę, której tak bardzo potrzebowała.

Wśród róż, kamiennych alei i delikatnego śpiewu ptaków świat wydawał się spokojniejszy , jakby czas płynął wolniej, łagodniej.

Ogród był dla niej czymś więcej niż tylko pięknym miejscem.

Był schronieniem.

Uwielbiała przechadzać się pomiędzy alejkami, dotykać płatków róż i z czułością pielęgnować każdą z nich.

To właśnie tutaj mogła ukryć swoje myśli przed światem.

Każda róża przypominała jej, że nawet delikatność potrafi przetrwać burze.

Każdy podmuch wiatru koił myśli, które nosiła głęboko w sercu.

A jednak nawet w tej ciszy pozostawała ostrożna.

Bo w jej sercu istniała tajemnica, o której wiedziała tylko ona sama.

Serafina uwielbiała przebywać sama pośród kwiatów.

Tam nie musiała niczego udowadniać.

I tam mogła być sobą. 

I może właśnie dlatego ogród był jej najbliższy.

Bo pozwalał uciec do świata, który należał wyłącznie do niej.

Tam gdzie rodzi się odwaga

,,Opowieści z głębin”

🪼

Ocean tej nocy był niespokojny.

Woda poruszała się inaczej niż zwykle, a prądy morskie uderzały o skały z dziwną siłą.

Mały konik morski ukrył się pomiędzy koralowcami.

Słyszał wokół pośpiech.

Widział cień większych stworzeń, które płynęły szybko, jakby chciały uciec przed czymś, czego same nie rozumiały.

Przez chwilę i on chciał zawrócić.

Bo są momenty w których nawet spokojne serce

zaczyna drżeć.

Ale wtedy zauważył coś niezwykłego.

Pośród wzburzonej wody mała meduza unosiła się zupełnie sama.

Była słaba.

Nurt spychał ją coraz bliżej skał.

Inne stworzenia przepływały obok.

Nie zatrzymywały się.

Każde było zajęte własnym lękiem.

Konik morski spojrzał na nią uważnie.

I choć sam się bał…podpłynął bliżej.

Nie był silny.

Nie potrafił zatrzymać oceanu.

Ale mógł zrobić coś znacznie ważniejszego.

Mógł zostać.

Płynął obok meduzy powoli, osłaniając ją przed najmocniejszym nurtem.

Razem schowali się pomiędzy skałami, gdzie woda była spokojniejsza.

I wtedy zrozumiał, że odwaga nie zawsze oznacza brak strachu.

Czasem odwaga to pozostanie przy kimś nawet wtedy, gdy samemu jest ciężko.

🩵

Bo największe światło często rodzi się wtedy,

gdy ktoś potrafi być obok drugiego stworzenia

w jego najciemniejszej chwili.

Kolejna opowieść już w przyszłym tygodniu.

Z sercem dla Was Katarzyna

Podwodny Świat 🪸

Kiedy stokrotki tańczą

Stokrotki małe światła wśród trawy

🌼

Czasem to właśnie najmniejsze kwiaty zatrzymują nas najmocniej.

Nie róże, nie egzotyczne rośliny lecz zwykłe stokrotki ukryte pośród zielonej trawy.

Delikatne, subtelne i spokojne jakby nie próbowały nikomu nic udowadniać.

Po prostu są.

Tańczą z wiatrem, otwierają swoje płatki ku słońcu i przypominają, że piękno często mieszka w prostocie

Dawniej stokrotki symbolizowały nadzieję, niewinność i nowe początki.

Może właśnie dlatego tak dobrze uspokajają myśli.

Patrząc na nie podczas spaceru z Milo, pomyślałam, że życie też czasem powinno być bardziej jak stokrotka lekkie, naturalne i bliżej światła.

Z sercem dla Was życzę miłego dnia.

Katarzyna

Serce pamięta kim jesteś

Niech ta środa przyniesie

ciszę i wytchnienie

dla myśli

Moment w którym będziesz mógł

odpocząć i znaleźć

prawdziwe ukojenie

Tam gdzie nadzieja będzie

masywnym filarem

Głęboka i prawdziwa

w sercu, które trwa…i wierzy,

W sercu, które ufa

Bo ciężkie momenty,

nawet jeśli są

~ przemijają jak wiatr…,

szybko ulatują w zapomnienie

I nic nie jest wstanie zmienić

tego co jest Twoja wartością,

bo serce pamięta

Pamięta kim jesteś

🩵

Złote Myśli✨️

♡Katarzyna

Cicha obecność

Krople spadały dalej.

Już nie pojedynczo.

Coraz gęściej.

Ciężej.

Jakby nie pochodziły z deszczu.

Jakby… coś znajdowało się nad nimi.

Morze pozostawało niespokojnie ciche.

Fale uderzały o kadłub równym rytmem, ale powietrze wokół statku zmieniło się niepostrzeżenie.

Załoga zaczęła spoglądać ku niebu coraz częściej.

Niektórzy przerywali pracę tylko na chwilę.

Inni ocierali wodę z twarzy i dłoni, próbując zrozumieć, dlaczego krople są tak ciężkie i zimne.

Nie przypominały zwykiego deszczu.

Spadały wolno.

Prawie miarowo.

I zostawiały po sobie ślady na deskach pokładu.

Szafira stała nieruchomo na mostku.

Nie zatrzymała okrętu.

Nie zmieniła kursu.

Choć widziała, że uwaga załogi zaczyna odpływać od tego, co najważniejsze.

Jej wzrok przesunął się po żaglach, linach i marynarzach.

Utrzymać szyk. — powiedziała spokojnie.

Nie podniosła głosu.

Nie musiała.

Kurs bez zmian.

Słowa przecięły szum rozmów jak cichy rozkaz, którego nie dało się zignorować.

Załoga wróciła do pracy.

Liny zostały napięte.

Żagle ustawione.

Ruch na pokładzie odzyskał rytm.

Ale krople nadal spadały.

Obsydian stanął obok kapitana.

Spojrzał w niebo, potem na pokład, gdzie woda zaczynała zbierać się pomiędzy deskami.

Na rozkaz Szafiry…

utrzymać kurs.

Żagle w gotowości.

Nie odrywać wzroku od pracy.

Krótko.

Precyzyjnie.

Bez zbędnych słów.

Tak jest! — odpowiedziała załoga niemal jednym głosem.

Wiatr poruszył żaglami.

Najpierw lekko.

Potem mocniej.

Krople zaczęły uderzać o drewno coraz intensywniej.

Ciężkie.

Gęste.

Nienaturalne.

Pokład szybko pokrywał się wodą, która nie spływała tak, jak powinna.

Obsydian zmarszczył brwi.

Kapitanie

Szafira nie odwróciła wzroku od horyzontu.

W oddali niebo było coraz ciemniejsze.

A wiatr… zmieniał kierunek.

Nagle silniejszy podmuch przeszedł przez cały okręt.

Żagle napięły się gwałtownie.

Liny zatrzeszczały.

Kilku marynarzy odruchowo spojrzało ku górze.

Krople nadal spadały.

Coraz cięższe.

Coraz liczniejsze.

Jakby niebo powoli otwierało nad nimi coś… czego morze nie chciało jeszcze ujawnić.

Krzewuszka

Wiersz powstał w chwili refleksji i spokojnego zatrzymania.

Przepiękna Krzewuszka, która zachwyciła mnie kilka lat temu, kiedy zamieszkała w moim ogrodzie.

Wtedy była jeszcze taka krucha i młoda.

Delikatna jak świeże płatki róży.

A dzisiaj zachwyca mnie swoim uwodzicielskim urokiem.

Uwodzicielska Krzewuszka

Drodzy,

Dzielę się z Wami przesłaniem, które zrodziło się o poranku dnia

Być może odnajdziecie w nim również własne wspomnienia, ciszę i emocje ukryte gdzieś między słowami.

,Uwodzicielka różowa ~ krzewuszka”

Cicha i spokojna

uwodzi kolorem różu.

Jak dama co o poranku dnia,

szuka spokoju wsród wrzosów. 

A czasem i zamyślona

w nostalgi błogiej…

~sięga pamięcią do wspomnień.

Bo serce jej pamięta każdy

cudowny moment.

Gdy śmiała się beztrosko,

gdy była wolna i lekka

jak wiatr.

Cisza koi myśli

Cisza potrafi płynąć…

wystarczy jej nie zakłócać. 

Bo właśnie w takich chwilach

serce odpoczywa najmocniej

🩵

Złote Myśli

🕊️

Spokój myśli i serca

Oddychaj spokojnie,

aby wyciszyć myśli i serce,

ponieważ to co naprawdę ważne,

nie potrzebuje pośpiechu.

🩵

Z sercem dla Was życzę wszystkim

miłego weekendu

🌺

,, Niech się darzy to co najlepsze”

🕊

Światło które nie zgasło

Opowieści z głębin 🪼

W głębinach oceanu bywają dni,
gdy woda staje się cięższa niż zwykle.
Nurt zwalnia, a cisza przestaje dawać ukojenie.

Mały konik morski znał takie chwile.

Płynął powoli pomiędzy skałami, gdy zauważył, że światło wokół zaczyna zanikać.

Nie było już jasnych smug przecinających wodę.
Nie było błękitu, który prowadził go każdego dnia.

Przez moment poczuł niepokój.

Bo nawet ci, którzy uczą się ufać życiu,
czasami gubią swoją odwagę.

Inne stworzenia zawracały.
Ukrywały się.
Czekały, aż wszystko minie.

On jednak został. Nie dlatego, że się nie bał.
Ale dlatego, że gdzieś głęboko czuł, że nie każde światło można zobaczyć oczami.

Czasem trzeba je odnaleźć w sobie.

I wtedy… w samym środku ciemnej wody
dostrzegł delikatny blask.

Maleńki.
Prawie niewidoczny.

Ale wystarczający, aby zrobić kolejny krok.

I jeszcze jeden.

Aż w końcu zrozumiał, że nawet najmniejsze światło potrafi poprowadzić nas dalej,
jeśli tylko nie przestaniemy wierzyć, że ono istnieje.


Bo są chwile w których nie potrzebujemy wielkich odpowiedzi.
Czasem wystarczy mała iskra nadziei, aby odnaleźć drogę.

Kolejna opowieść już w przyszłym tygodniu

🌊

Spacer w Ogrodzie Róż

,,W ciszy między różami”

🌹

Serafina wyszła do ogrodu.

Nie po odpowiedzi.

Ale po ciszę.

Poranek był spokojny.

Delikatne światło dnia przesuwało się po różanych płatkach, a powietrze pachniało świeżością po chłodnej nocy.

Szła powoli wśród alejek, jakby każdy krok miał przybliżyć ją do zrozumienia czegoś, czego jeszcze nie potrafiła nazwać.

Ale nie wszystko przychodzi od razu.

Niektóre rzeczy najpierw trzeba poczuć.

Tej nocy długo nie mogła zasnąć.

Myśli wracały uparcie.

Do osoby bliskiej jej sercu…dla której jeszcze niedawno zbierała róże razem z Zofią.

To wspomnienie nadal w niej było.

Ciche.

Bolesne.

I choć próbowała odnaleźć spokój, tej nocy z jej oczu spłynęły łzy.

Myślała również o obrazie.

Malowała go z sercem.

Każdy kolor miał znaczenie.

Każde światło i każdy detal były częścią emocji, które chciała zatrzymać na płótnie.

Nie spodziewała się jednak, że pojawi się cień.

Nie wiedziała, skąd się wziął.

Ani dlaczego właśnie tam.

A jednak nie odczuwała lęku.

Tej nocy długo spoglądała w rozgwieżdżone niebo,

wierząc, że z czasem odnajdzie odpowiedź.

Pośród tych wszystkich myśli pojawił się jeszcze ktoś.

Armand.

Zastanawiała się, co u niego.

Czy kuzynka wróciła już do zdrowia.

Czy los pozwoli im jeszcze kiedyś się spotkać.

Pamiętała jego spokój.

Uważność.

I delikatność, której tak bardzo potrzebowała.

Serafina zatrzymała się przy różanych krzewach.

Musnęła dłonią jeden z płatków i zamknęła oczy.

Wtedy usłyszała kroki.

Odwróciła się spokojnie.

Ojciec Serafiny szedł powoli w stronę ogrodu.

W jego spojrzeniu było coś, co od razu przyciągnęło jej uwagę.

Serafino…odezwał się łagodnie.

— Wkrótce przyjedzie Julian.

W ogrodzie na chwilę zapanowała cisza.

Jakby nawet róże czekały na to, co wydarzy się dalej… 🌹

📘 Kup książkę