Leśne cuda

Kamienie w lesie, pokryte mchem, wyglądają jak leśne korale.

Nie są już tylko twardą skałą, ponieważ czas je otulił.

Postanowiłam przytulić część tego co się narodziło w lesie.

Nawet na kamieniu wyrasta zielona historia lasu

Zapach wilgotnej ziemi, szum drzew, miękkość mchu pod dłonią, to wszystko przypomina, że życie nieustannie się odnawia.

Ziemia regeneruje się bez pośpiechu.

Jestem tym procesem zauroczona.

Podziwiam całym moim sercem, ponieważ nie walczy i nie udowadnia.

Po prostu trwa i odbudowuje to, co zostało naruszone.

A my?

Jesteśmy częścią tego samego rytmu.

Oddychamy tym samym powietrzem.

Nosimy w sobie tę samą zdolność do odradzania się.

Czasem wystarczy zatrzymać się przy kamieniu w lesie, aby usłyszeć cichy szept własnej duszy. 

A czasem drodzy wystarczy przytulić szyszkę, aby usłyszeć jak las szepta w tle: ,, Kocham Cię “

Ja to usłyszałam – głęboko w sobie…

❤️

Dywan z mchu przyodziany w korale z szyszek

Kinnoull Hill – wybór trasy

Kiedy dotarłam na miejsce i spojrzałam na mapę szlaków w Kinnoull Hill Woodland Park, zrozumiałam jedno to nie jest jeden spacer.

To kilka różnych możliwości.

Trasy prowadzące do wieży widokowej, gdzie można stanąć wysoko nad doliną rzeki Tay i zobaczyć przestrzeń z zupełnie innej perspektywy.

Ścieżki wspinające się wyżej, bardziej wymagające, z podejściami, które już trzeba poczuć w nogach. Niektóre prowadzą przez dawny kamieniołom, inne przez gęstsze, spokojniejsze partie lasu, gdzie robi się ciszej i bardziej dziko.

Każda z nich ma swój charakter. Jedna jest krótsza i bardziej spacerowa. Inna dłuższa, z większą ilością wzniesień. Są pętle dla tych, którzy chcą zrobić pełne okrążenie wzgórza, i ścieżki dla tych, którzy wolą dojść do konkretnego punktu widokowego.

Wybrałam trasę najłagodniejszą.

Dlaczego?

Po pierwsze byłam tu pierwszy raz. Chciałam poczuć miejsce, a nie od razu je zdobywać.

Po drugie im dłuższa trasa, tym więcej czasu potrzeba, a stopień trudności też ma znaczenie.

Nie znałam jeszcze terenu, nie wiedziałam, jak bardzo będzie ślisko, jak strome będą podejścia.

Wybrałam więc drogę spokojną. W stronę Hrabiego.

Bez presji. Bez pośpiechu.

Z przestrzenią na zatrzymanie się przy mchu, przy korzeniach, przy strumieniu.

Reszta szlaków nie ucieknie.

One tam będą.

Kiedy przyjadę do Szkocji ponownie spróbuję kolejny przejść z uwagą, ponieważ świat jest pełen cudów natury tylko czas niestety upływa zbyt szybko.

Przesyłam Wam kilka pięknych zdjęć- lasu.

🌲

Niech pozostaną w Waszych sercach, tak jak w moim na zawsze.

W drodze do Kinnoull Hill

Podczas naszej podróży do Kinnoull Hill zatrzymaliśmy się na chwilkę, aby wsłuchać się w rytm górskiego strumienia.

Przepiękny widok, a do tego cichy szum strumyka, który koi serce.

Pozostawiam Wam tę magiczną chwilę.

Niech zostanie na długo w Waszych sercach.

Cichy szum górskiego strumyka

Wkrótce kolejne zdjęcia i filmy z pięknego miejsca w Kinnoull Hill.

Bądźcie z nami.

Leśni – przyjaciele czekają

🌲

Leśne niespodzianki

Drodzy.

Podążając dalej leśną wędrówką…

🌲

Pojawiło się coś, co wielu z Was mogło uznać za zwykły „nalot” na drzewach.

A jednak to nie był mech.

To były porosty.

Delikatne, szare, zielonkawe formy, które oplatają gałęzie i pnie, jakby ktoś zawiesił na nich leśną koronkę.

Rosną powoli. Bardzo powoli.

Czasem kilka milimetrów w ciągu roku.

Porost nie jest jedną rośliną.

To niezwykłe połączenie dwóch organizmów:

grzyba i glonu (lub sinicy), które żyją razem w ścisłej współpracy.

Jedno daje ochronę i strukturę, drugie — zdolność do fotosyntezy.

To przykład symbiozy.

Współistnienia.

Porosty nie potrzebują gleby.

Czerpią wodę i składniki z powietrza.

Dlatego są tak wrażliwe na zanieczyszczenia tam, gdzie powietrze jest czyste, rosną obficie.

Ich obecność jest więc cichym znakiem:

tu oddycha się dobrze.

Patrząc na nie, pomyślałam, że w lesie nic nie rośnie przypadkiem.

To, co wydaje się niepozorne, bywa wskaźnikiem jakości świata, którego nie widzimy na pierwszy rzut oka.

Porosty uczą cierpliwości.

Współpracy.

I tego, że nawet najdelikatniejsza forma może przetrwać lata, jeśli warunki są sprzyjające.

Podążamy dalej🌲

Z sercem dla Was – Katarzyna

Jałowiec

Drodzy.

Obiecałam napisać kilka słów na temat spotkanego

– leśnego przyjaciela.

Zagadka, którą wspólnie próbowaliśmy rozwiązać na Facebooku.

Jesteście wspaniali.

♥️

Tajemnicze drzewko to – Jałowiec.

Cichy strażnik lasu🌲

Niepozorny. Kolczasty i oczywiście wytrwały.

Jałowiec nie potrzebuje uwagi, aby istnieć. Wystarczy mu przestrzeń, światło i odrobina surowej ziemi.

Ma igły, lecz nie jest cisem.

Potrafi ukłuć, jeśli podejdziemy zbyt blisko — jakby przypominał, że nawet to, co spokojne, ma swoje granice.

Od wieków rósł na skrajach lasów, wydmach i wrzosowiskach.

W dawnych tradycjach wierzono, że chroni domy i ludzi , a jego gałązki wieszano nad drzwiami. Dymem z jałowca okadzano pomieszczenia.

Symbol oczyszczenia i ochrony.

Ma też swoje praktyczne oblicze.

Jagody (często nazywane owocami) wykorzystywano w ziołolecznictwie oraz jako aromatyczny dodatek w kuchni.

Cichy strażnik natury.

Może nie jest efektowny jak róża, ale ma urok i klasę.

Nie potężny jak dąb, ale silny i wytrwały.

Może właśnie dlatego warto czasem zatrzymać się przy czymś, co nie krzyczy kolorem ani formą, a jednak niesie w sobie siłę.

Z sercem dla Was Katarzyna

Leśni przyjaciele🌲

Drodzy.

Kontynuując leśny spacer…

Po napotkanym drzewku, którego nazawę zdradzę Wam wkrótce – przyszło kolejne zaskoczenie.

Drzewa, które wyglądały jakby ktoś je delikatnie otulił tajemniczą koronką natury…

Las potrafi zaskoczyć tam gdzie się tego nie spodziewamy
🌲

W następnej części pokażę Wam zdjęcia z bliska…

I spróbujemy wspólnie odkryć, co tak naprawdę pokrywało te drzewa.

Z sercem dla Was -,, Leśni przyjaciele”🌲

Leśny przyjaciel

Drodzy.

Spotkałam to niepozorne drzewko przy ścieżce w lesie po którym wspólnie podróżowaliście ze mną – wirtualnie.

Nadal będziemy wspólnie wędrować.

Nie tylko przez las.

Nasza wspólna podróż- rozpoczęła się już dawno temu. I bardzo się z tego cieszę.

Dla mnie to zaszczyt.

Wewnętrzna satysfakcja, która pozwala głębiej spoglądać w dary natury.

Napotkane drzewko nie jest przypadkiem spotkane.

Jest – ,, zaproszeniem”, aby na chwilkę zatrzymać się i pobyć razem.

Drzewko delikatne i spokojne, podobne do mojego

– Cis.

Ale to nie był – Cis, chodź był bardzo podobny.

Nie wołał kolorem i nie imponował wysokością.

A jednak zatrzymał mnie na chwilkę.

Leśny zielony – przyjaciel pozwolił mi chwilkę nacieszyć się jego obecnością.

Zaszczyt i radość otuliła moje serce

♥️

Drzewko które spotkałam w tym miejscu – pisałam Wam o tym już wcześniej.

Rośnie powoli, jakby wbrew pośpiechowi świata.

Zwarte, odporne w lesie w zupełnej ciszy – przystosowane do wiatru, chłodu i samotności.

Nie potrzebuje uwagi.

Wystarcza mu trwanie.

Patrząc na nie, łatwo zrozumieć, że natura nie zawsze nagradza spektaklem.

Czasem nagradza wytrwałością, spokojem i swoją obecnością.

To my pędzimy – czasami za szybko.

Dary natury uczą nas cierpliwości.

Zwalniamy i uważniej spoglądamy wewnątrz siebie.

Wewnątrz świata natury.

Natury, która łączy ludzką duszę z leśną duszą magii

Natury, która pozwala kochać i pozwala przytulać głęboko do serca.

Nazwa tego drzewka ma długą historię.

Wkrótce opowiem Wam o tym.

Ale to już opowieść na inny dzień.

Z sercem dla Was

Katarzyna

Krokusy

Nie pytają zimy, czy już wolno.

Nie sprawdzają kalendarza.

Wychodzą wtedy,

gdy ziemia jeszcze pamięta chłód,

Lecz serce roślin już zna odpowiedź.

Są ciche.

Nie rozchylają się gwałtownie.

Jakby wiedziały,

że piękno nie potrzebuje pośpiechu.

Fiolet ich płatków to szept odwagi,

że nawet po długiej ciszy

można znów wzrastać.

Krokusy nie obiecują lata.

One tylko mówią:

jest początek.

I to wystarczy.

Leśni – przyjaciele

Czasem warto zatrzymać się na dłużej, drodzy.

Zwłaszcza, kiedy spacerujemy po pięknym lesie.

W tym pięknym miejscu – Beaver Trail o którym pisałam Wam w poprzednim poście, jest zbyt dużo piękna, aby nie zauważyć drobnych szczegółów, naszych – leśnych przyjaciół.

Niepozorne drzewko przy ścieżce zwróciło moją uwagę.

Delikatne i ciche jak prawdziwy przyjaciel, który szepcze: ,, Jestem, czuję Cię – możesz do mnie szeptać” I tak zrobiłam.

Drzewko przypominało mi z wyglądu mój mały – cis, który rośnie u mnie w ogrodzie.

Mój mały-cis 🌱

Troszkę większy od mojego ale ujmujący za serce.

Napotkany leśny- przyjaciel

Nie wołał kolorem, nie imponował wysokością.

A jednak zatrzymałam się przy nim, aby chwilkę pobyć w jego – ciszy.

W tym pięknym miejscu rośnie powoli, jakby wbrew pośpiechowi świata.

I dobrze bo las nie potrzebuje hałasu.

Zwarte, odporne, przyczajone w spokoju leśnej ciszy– przystosowane do wiatru, chłodu i samotności.

Nie potrzebuje uwagi.

Wystarcza mu trwanie.

Patrząc na nie, łatwo zrozumieć, że natura nie zawsze nagradza spektaklem.

Czasem nagradza wytrwałością.

I spokojem, który przychodzi dopiero wtedy, gdy zwalniamy.

Z sercem dla Was prosto z lasu.🌲

Leśni- przyjaciele ❤️

Beaver Trail

Szkocja – Beaver Trail prawdziwa lekcja cierpliwości w sercu lasu.

Beaver Trail

W lesie, który nie krzyczy, lecz uczy słuchać, biegnie cicha ścieżka – Beaver Trail w Rothiemurchus.

Cudowne i spokojne miejsce nie jest atrakcją w zwykłym sensie.

To przestrzeń opowieści o współistnieniu.

Bobry – nazywane „inżynierami natury” – nie dominują krajobrazu.

One go przekształcają z uważnością.

Budując tamy, zmieniając bieg wody, dają życie innym: ptakom, owadom, roślinom, ciszy.

Tu wszystko ma swój rytm i sens, nawet to, co z pozoru wydaje się chaosem.

Korzenie drzew wychodzące na powierzchnię przypominają, że prawda natury nie zawsze jest gładka.

Korzenie drzew

Stabilność rodzi się z głębi.

A las podobnie jak człowiek potrzebuje czasu, by się odbudować, odrosnąć, odnaleźć nową formę.

Beaver Trail nie uczy przez słowa.

Uczy przez obecność.

Przez zatrzymanie.

Przez zgodę na to, że nie wszystko musi być szybkie, uporządkowane i przewidywalne.

To jedno z tych miejsc, z których nie wychodzi się z „wrażeniem”, lecz z myślą, która zostaje na dłużej.

📘 Kup książkę