Noc otuliła ogród miękkim szeptem deszczu.
Wśród mokrych liści, pod osłoną ciszy, pojawił się mały wędrowiec z igiełkami na grzbiecie.
Taki malutki i piękny, każdej nocy przychodzi i każde miejsce zwiedza i wszędzie wchodzi.
Zatrzymał się przy jabłku, które czekało na niego – jak prezent zostawiony z troską.
Powąchał je ostrożnie, jakby chciał zrozumieć intencję.
Jeżyki nie jedzą jabłek – lecz wyczuwają owoców magię.
Zrobił krok – jak dżentelmen, który docenia gest, ale ma własne zwyczaje.
Nie jabłko było jego celem, lecz droga przed siebie do celu – wytrwale.
I wiedział, że jabłko z miłości gospodarz zostawił.
Truchtał cichutko – przyjaciel mały.
A ogród — choć cichy — na chwilę zrobił się bardziej żywy.
Drodzy, jeżyk naprawdę przychodzi każdego wieczoru do mojego ogrodu.
Truchta spokojnie – bez obaw szukając smakołyków dla siebie.
W tej błogiej ciszy każdy ma coś dla siebie.
Ja chwilę refleksji, a on spokój i bezpieczeństwo którego potrzebuje.
Pozdrawiam serdecznie- Katarzyna



Facebook Comments