Katarzyna Fabczak- autorka poezji i ,,Złotych Myśli", które poruszają serca czytelników. Tworzy refleksje oraz przesłania, a ich mottem jest życie w zgodzie z naturą, spokój wewnętrzny oraz cudowny wszechświat w którym można znaleźć wewnętrzny spokój.
Wcześniej prowadziła stronę ,, Zdrowo i Kolorowo Szczęśliwie" , dziś - w nowej
unowocześnionej odsłonie - dzieli się inspiracjami na Facebooku i Instagramie.
Wierzby rosły nisko nad wodą, jakby same chciały dotknąć jej tafli.
Ich długie gałęzie poruszały się leniwie, muskane porannym powietrzem, a cisza, która tam panowała, nie była pustką — była miejscem, w którym wszystko mogło się wydarzyć albo nie wydarzyć wcale.
Serafina stała nieruchomo, pozwalając, by świat wokół niej mówił własnym językiem.
Jezioro odbijało długą trawę w miękkim, rozedrganym obrazie, jak nuta przeciągnięta zbyt długo, lecz wciąż czysta.
Akacje błyszczały w promieniach słońca, a światło układało się na liściach tak, jakby znało ich imiona.
Nie było potrzeby się spieszyć.
Czas w tym miejscu nie domagał się decyzji ani odpowiedzi.
Pozwalał trwać — bez lęku, bez oczekiwań, bez konieczności nazywania czegokolwiek.
Serafina czuła spokój, który nie wymagał samotności, lecz jej nie naruszał.
Była częścią krajobrazu, jakby wtopiła się w zieleń i światło,jakby wierzby przyjęły ją pod swoje ciche ramiona.
Powietrze drżało lekko, niosąc ze sobą zapach wilgotnej ziemi i wody.
Każdy oddech był wolniejszy od poprzedniego, a myśl — swobodna, nieskrępowana,błądząca bez potrzeby powrotu.
To było miejsce, w którym serce mogło odpocząć, zanim odważy się poczuć więcej.
Dopiero wtedy, z oddali, pojawiła się obecność, która nie burzyła ciszy.
Choć na pierwszy rzut oka może wyglądać niepozornie, kryje w sobie coś, co od wieków budzi respekt — długowieczność, cierpliwość i niezwykłą odporność.
To jedna z najstarszych roślin Europy.
Cisy potrafią żyć setki, a nawet tysiące lat. Rosną wolno, bardzo wolno. Nie ścigają się z czasem. Ich siła nie polega na szybkim wzroście, lecz na konsekwentnym trwaniu. Każdy centymetr jest wynikiem lat, nie sezonu.
Patrząc na mojego cisa, często myślę o tym, jak bardzo różni się od świata, który nas dziś otacza.
Świata pośpiechu, natychmiastowych efektów i presji, aby „już teraz” być silnym, skutecznym, widocznym. A cis niczego nie udowadnia. On po prostu jest.
Dlatego w moim przekonaniu jest taki piękny.
Z biologicznego punktu widzenia to roślina niezwykła także dlatego, że potrafi się regenerować. Bywają momenty, gdy brązowieje, gdy wygląda na osłabioną, jakby traciła formę. A jednak — jeśli warunki pozwolą — odradza się. Wypuszcza nowe przyrosty. Wraca do swojej zieleni. Nie dlatego, że było łatwo, ale dlatego, że nie przestała trwać.
I właśnie to jest dla mnie najważniejsza lekcja.
W życiu też bywają chwile, gdy słabniemy. Gdy coś w nas „brązowieje”.
Gdy zniechęcenie, zmęczenie albo trudności sprawiają, że tracimy wiarę w sens dalszej drogi.
Cis jest jak- drogowskaz, że chwilowa słabość nie jest porażką. Jest etapem. Stanem przejściowym. Częścią procesu.
Wytrwałość nie polega na tym, że nigdy nie upadamy.
Polega na tym, że — jak cis — nie rezygnujemy z korzeni.
Z wartości, które są dla nas ważne. Z celów, które sami sobie wytyczyliśmy i które chcemy realizować, nawet jeśli droga do nich jest długa i nierówna.
Ten krzew uczy – cierpliwości wobec siebie. Nie wszystko musi wydarzyć się od razu. Nie wszystko musi być idealne.
Czasem wystarczy trwać, dbać o swoje miejsce, swoje tempo, swoje granice.
Każda roślina wnosi coś do naszego życia, jeśli tylko się przy niej zatrzymamy.
A cis… cis uczy, że siła może być cicha, a wytrwałość — skromna i niewidoczna, ale głęboko zakorzeniona.
Motto ;
Nigdy nie wycofuj się z osiągnięcia – celu.
Wytrwałość jest – kluczem, którym otwieramy drzwi do marzeń.