Katarzyna Fabczak- autorka poezji i ,,Złotych Myśli", które poruszają serca czytelników. Tworzy refleksje oraz przesłania, a ich mottem jest życie w zgodzie z naturą, spokój wewnętrzny oraz cudowny wszechświat w którym można znaleźć wewnętrzny spokój.
Wcześniej prowadziła stronę ,, Zdrowo i Kolorowo Szczęśliwie" , dziś - w nowej
unowocześnionej odsłonie - dzieli się inspiracjami na Facebooku i Instagramie.
Jedne zapisują się w pamięci dzięki pięknym krajobrazom, inne dzięki spotkaniom, a jeszcze inne dzięki chwilom ciszy, podczas których po prostu zatrzymujemy się i patrzymy przed siebie.
Minione dni były dla mnie początkiem wyjątkowej podróży.
Lanzarote od pierwszych chwil zachwyca swoją surową naturą, oceanem i niezwykłym wulkanicznym krajobrazem.
Razem odkrywaliśmy pierwsze skarby wyspy – majestatyczną agawę, niezwykłą opuncję figową oraz miejsca, gdzie ocean każdego dnia spotyka się z czarnymi skałami ukształtowanymi przez dawną działalność wulkanów.
To jednak dopiero początek.
Przed nami jeszcze wiele wspólnych odkryć. Opowiem Wam o bugenwilli, historii tej niezwykłej wyspy, nocnym obliczu Lanzarote, piaskowych rzeźbach oraz roślinach, które potrafią zachwycić swoją urodą nawet po zachodzie słońca.
Na chwilę odpłynęliśmy również od naszych Ballad, aby w pełni zanurzyć się w tej podróży.
Wiem jednak, że Serafina, Armand oraz załoga Szafiry i Obsydiana już niedługo ponownie zaproszą Was do swoich opowieści.
W ubiegłym tygodniu pokazałam Wam również pierwszy etap kolejnej nowej kompozycji w stylu skandynawskim, następne etapy jej powstawania oraz ciekawe pomysły pokażę Wam po powrocie z Lanzarote.
Mam nadzieję, że wspólnie stworzymy jeszcze wiele pięknych ogrodowych inspiracji. 💚
Drodzy, ten tydzień był dla mnie ważny także z innego powodu.
Są takie poranki, które pozostają w sercu na zawsze.
Dzisiejszy jest właśnie jednym z nich.
Wczoraj był dla mnie dniem wyjątkowym.
Dniem urodzin, ale także dniem premiery mojego tomiku poezji i refleksji :
„Między ciszą a nadzieją”.
🩵
Patrząc dziś na spokojny ocean i wschodzące słońce, pomyślałam, że każde marzenie potrzebuje swojego czasu.
Czasem dojrzewa w ciszy przez wiele lat, zanim odważy się wypłynąć na światło dzienne.
Ten tomik powstawał właśnie w taki sposób.
Między codziennością i chwilami zadumy. Między radością i doświadczeniami życia. Między ciszą…, a nadzieją.
Dziękuję wszystkim, którzy byli częścią tej drogi.
Za każde dobre słowo. Za komentarze pełne życzliwości. Za piękne fotografie, które często pojawiały się pod moimi wpisami. Za obecność wtedy, gdy rodziły się kolejne wiersze i refleksje.
To dzięki Wam ta podróż nabrała jeszcze głębszego znaczenia.
Dzisiejszy poranek na Lanzarote jest dla mnie symbolem nowego początku.
Premiera książki nie zamyka pewnego rozdziału.
Otwiera następny.
Przede mną kolejne wiersze, nowe refleksje, recytacje i podróże, którymi z radością będę się z Wami dzielić.
Dziękuję, że od tylu lat jesteście częścią tej wspólnej drogi.
Są chwile, które pozostają z nami na zawsze. 30 czerwca 2026 roku jest dla mnie właśnie takim dniem. To nie tylko dzień moich urodzin, ale również dzień premiery mojego autorskiego tomiku :
„Między ciszą a nadzieją.”
Przez wiele miesięcy powstawały kolejne wiersze, refleksje i osobiste przesłania.
Jedne rodziły się w chwilach zachwytu nad pięknem natury, inne w ciszy codzienności, jeszcze inne pomagały odnaleźć spokój wtedy, gdy życie stawiało przede mną trudniejsze doświadczenia.
Tomik jest zbiorem słów płynących prosto z serca. Znajdziecie w nim nie tylko poezję, ale również refleksje, osobiste listy oraz przesłania, które towarzyszyły mi podczas tej niezwykłej drogi.
Premiera właśnie tego dnia nie była przypadkowa. To symboliczne zamknięcie jednego rozdziału i jednocześnie początek kolejnego.
Na okładce znajduje się konik morski – symbol, który od wielu lat zajmuje szczególne miejsce w moim sercu.
Jest dla mnie znakiem delikatności, odwagi, wytrwałości i miłości. Dziękuję wszystkim Czytelnikom za obecność, życzliwość i wsparcie.
Za każde dobre słowo, każdy komentarz i każdą chwilę spędzoną razem ze mną. To dzięki Wam ta podróż nabrała jeszcze głębszego znaczenia.
Są rośliny, obok których przechodzi się zupełnie obojętnie.
Są jednak i takie, które zatrzymują człowieka na dłużej.
Tak właśnie było ze mną, kiedy podczas spaceru po Lanzarote zobaczyłam imponującą Agawę.
Jej potężne, rozłożyste liście, zakończone kolcami, wyglądały niczym naturalna rzeźba stworzona przez samą naturę.
Trudno było oderwać od niej wzrok. Im dłużej się jej przyglądałam, tym bardziej chciałam poznać jej historię.
Okazało się, że agawa jest jedną z najbardziej niezwykłych roślin świata.
Przez wiele, a czasem nawet kilkadziesiąt lat cierpliwie rośnie, gromadząc siły.
Dopiero wtedy wypuszcza ogromny pęd kwiatowy, który może osiągać nawet od 6 do 10 metrów wysokości.
To niezwykłe widowisko trwa krótko, ponieważ agawa zakwita tylko raz w swoim życiu.
Po wydaniu nasion roślina mateczna stopniowo zamiera, pozostawiając po sobie nowe odrosty, z których wyrastają kolejne pokolenia.
Trudno nie dostrzec w tym pewnej symboliki.
Natura uczy nas, że wszystko ma swój czas. Niektóre rzeczy dojrzewają powoli.
Potrzebują cierpliwości, wytrwałości i wielu lat, aby w odpowiednim momencie ukazać całe swoje piękno.
Patrząc na agawę, pomyślałam, że często podobnie jest również z naszym życiem.
Niekiedy długo pracujemy, uczymy się, pokonujemy trudności i czekamy na moment, w którym rozkwitną owoce naszej pracy.
Lanzarote już od pierwszych chwil zachwyciło mnie swoją przyrodą.
Jest surowa, miejscami wulkaniczna, a jednocześnie pełna życia i niezwykłych roślin, które doskonale przystosowały się do trudnych warunków.
Właśnie dlatego postanowiłam podczas tej podróży zwracać uwagę nie tylko na piękne krajobrazy, ale również na ich mieszkańców – rośliny, które każdego dnia opowiadają własne historie.
Mam nadzieję, że wspólnie odkryjemy ich jeszcze wiele.
Podróże potrafią inspirować pozostawiając w sercu miłe wspomnienia i chwile do których chętnie wracamy.
To dlatego wakacje, czy jakiekolwiek wycieczki w nowe miejsca są dla nas tak piękne, wyjątkowe i ciekawe.
Z pewnością wielu z Was, doświadcza podobnego uczucia radości i satysfakcji.
Uwielbiam podróżować, ponieważ to jedyny moment, gdzie życie nabiera innego rytmu.
Gdzie piękno uzmysławia jak cudowny jest nasz Świat.
Pełen kolorów i barw.
Cudów natury, które koją duszę.
Dary natury, które istniały, kiedy jeszcze nas nie było na świecie.
I wtedy powstaje w myślach i w sercu wdzięczność.
Wdzięczność, że mogę być tak blisko w miejscu, które zachwyca.
Wdzięczność za spokój i cudowny szum oceanu , który nie ma sobie równych.
I w końcu wdzięczność, że mogłam w tym jakże krótkim życiu człowieka, choć przez pewien czas być właśnie tutaj.
Każdy wyjazd do nowego miejsca to wspaniała odskocznia od codzienności i możliwość ciągłego zgłębiania wiedzy o świecie.
W tym roku wypadło na Lanzarote.
I bardzo się z tego powodu cieszę, ponieważ ta podróż ma dla mnie wyjątkowe znaczenie.
Jakie ? Wkrótce napiszę więcej na ten temat.
Pierwszy dzień na Lanzarote rozpoczął sie spokojnie i z refleksją w sercu.
Poranek przywitał mnie ciepłym oceanem, palmami i spokojem wschodzącego słońca.
To właśnie od tego momentu chciałabym rozpocząć wspólną wędrówkę po tej niezwykłej wyspie.
Wiecie już, że od dawna fascynują mnie sukulenty, kaktusy i niezwykłe rośliny.
Dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok imponujących ~ Agaw, które przywitały mnie już pierwszego dnia pobytu.
Ich historia okazała się niezwykle ciekawa, dlatego poświęcę im osobny wpis.
To wyjątkowe rośliny, które potrafią kwitnąć tylko raz w swoim życiu, dlatego wzbudziły moje ogromne zainteresowanie i tym bardziej chciałabym napisać o nich coś więcej.
Jeśli tylko będziecie mieli ochotę, zapraszam Was do wspólnego odkrywania Lanzarote.
Będę dzielić się nie tylko pięknymi krajobrazami, ale również przyrodą, ciekawostkami i chwilami, które szczególnie poruszyły moje serce.