Spokój myśli

W świecie pełnym pośpiechu

warto znaleźć choć jedną spokojną myśl

dla siebie.

🕊️

Złote Myśli

Niedziela spokój dla serca

,,Niech cisza poranka ułoży Twoje myśli

w spokój,

a serce znajdzie swoje ciche miejsce

Złote Myśli

Czasem poranek nie potrzebuje zbyt wiele…

Wystarczy chwila ciszy, ciepło filiżanki w dłoniach

i bloga myśl, która nie spieszy się, aby zostać zrozumianą.

Niedziela przypomina nam, że nie wszystko musi być zrobione, ponieważ niektóre rzeczy wystarczy po prostu poczuć.

Życzę Wam tego z całego serca.

Katarzyna.

🩵

Podsumowanie tygodnia

Drodzy,

kolejny piątek minął szybko, jak piękny dzień,

który na chwilę zostaje z nami, aby ustąpić miejsca kolejnym chwilom.

To był spokojny tydzień.

Pełen małych, ważnych momentów.

W opowieści dla Was wiele się poruszyło.

„W Ogrodzie Różanym” 🥀

Armand ruszył w drogę z myślą, która nie dawała mu spokoju.

Serafina zatrzymała się… jakby czuła więcej, niż potrafiła jeszcze nazwać.

I gdzieś między nimi zaczyna dziać się coś, co dopiero z czasem nabierze znaczenia.

,,Morska Wyprawa”

Nie każda droga daje pewność ale są takie, które mimo wszystko trzeba wybrać

Szafira zdecydowała płynąć w stronę gór.

Ich ściany wznosiły się pionowo, pochłaniając światło i dźwięk, pozostawiając po sobie ciszę cięższą niż morze.

Na pokładzie zapadło skupienie.

Nie było wątpliwości wśród załogi.

Odważnie płyną w stronę gór

Gotowi na wszystko,

zjednoczeni i pełni zaufania do siebie.

Ale na pokładzie niespodziewanie pojawiły się krople ciche, niepokojące.

A jednak nikt nie stracił spokoju.

Bo czasem nie chodzi o to, aby wszystko rozumieć,

ale o to, aby mimo niepewności płynąć dalej

we właściwym kierunku.

🌊

Natomiast w moim ogrodzie wiele się wydarzyło.

Śliweczka rośnie, a jej małe „dzieci” możecie obserwować na bieżąco.

Krzewuszka i inne rośliny powoli nabierają kształtu.

Wrzosy znalazły swoje miejsce.

To wszystko tworzy przestrzeń, która z tygodnia na tydzień zaczyna żyć coraz bardziej.

A gdzieś pomiędzy tym wszystkim codzienność.

Chwile z Milo na rowerze i wspólne momenty, związane z wierszami dla Was

Złote Myśli, które tak bardzo lubicie, a które niezmiennie tworzę dla Was z serca.

I ten zwykły czas, który wcale nie jest taki zwykły.

Cały czas pracuję nad tomikiem.

Powoli dobiega końca 📖

To proces, który wymaga czasu, skupienia i serca.

Dlatego nie zawsze wszystko pojawia się tak szybko, jakbym chciała.

Być może w niedzielę wrócę do Was z wierszem, jeśli tylko znajdę na to przestrzeń.

Bo tworzenie to nie tylko chwila ale to czas, który trzeba znaleźć.

Dziękuję, że jesteście i dziękuję za każde dobre słowo.

Z sercem dla Was

Katarzyna

,,Niech Wam się darzy to co najlepsze “

Spokój dla serca

,,W ciszy budzi się nadzieja “

Niech ten piątek przyniesie

spokój, lekkość myśli

i chwilę tylko dla siebie.

☀️

Przyjaciel, który wie więcej

Dwór stał cicho, jakby czas zatrzymał się przed jego bramą.

Armand zsiadł z konia bez pośpiechu.

Nie potrzebował zapowiedzi.

To miejsce znało jego kroki.

Jak miły powrót do wspomnień. 

Drzwi otworzyły się zanim zdążył zapukać.

Wiedziałem, że przyjedziesz — padło spokojnie.

Armand uniósł wzrok.

Więc wiesz też dlaczego.

Przyjaciel nie odpowiedział od razu.

Zaprosił go gestem do środka.

W pomieszczeniu panował półmrok.

Światło świecy drżało lekko, jakby i ono nie było pewne tego spotkania.

Armand przesunął spojrzeniem po wnętrzu, jakby szukał w nim czegoś więcej niż tylko miejsca rozmowy.

Cisza przeciągnęła się o chwilę za długo.

Wyjdźmy — powiedział w końcu.

Przyjaciel skinął głową.

Drzwi zamknęły się za nimi cicho.

Noc była spokojna.

Zbyt spokojna, jak na ciężar, który przynieśli ze sobą.

Powietrze było chłodne, a światło księżyca rozlewało się miękko po kamiennej ścieżce.

Armand zatrzymał się.

Uniósł wzrok ku niebu.

Jakby w tej ciszy, między światłem a cieniem,

szukał odpowiedzi, których nie potrafił znaleźć w słowach.

Przyjaciel stał obok.

Nie przerywał tej chwili.

Obserwował go spokojnie, jak ktoś, kto widzi więcej, ale nie mówi wszystkiego od razu.

Dopiero po chwili Armand odwrócił się.

List zaginął — powiedział wprost.

A ja nie wierzę w przypadki.

Cisza przeciągnęła się o ułamek sekundy za długo.

Przyjaciel milczał.

Ta cisza była wymowna.

Rozejrzał się niespokojnie, jakby coś powstrzymywało go przed odpowiedzią.

Jakby nie był pewien, czy to, co wie powinno zostać wypowiedziane.

Nie wiem… — odparł w końcu.

Słowa padły zbyt ostrożnie.

Zbyt lekko, jak na ciężar, który niosły.

Armand zrobił krok bliżej.

To coś więcej… przyjacielu.

Nie było w tym oskarżenia.

Tylko pewność.

To jedno zdanie wystarczyło.

Armand wiedział już, że odpowiedzi nie będą proste.

A prawda… może nie należeć do tych, które chce się usłyszeć.

Czasami nie wszystkie odpowiedzi przynoszą spokój niektóre dopiero go odbierają.

Tam gdzie nurt prowadzi ciszę

,,Opowieści z głębin”

🌊

W głębinach wszystko dzieje się inaczej.

Cisza nie jest pustką jest przestrzenią.

To właśnie tam można zrozumieć, że nie każda reakcja musi być natychmiastowa, a nie każda odpowiedź musi pojawić się od razu.

Konik morski nie spieszył się.

Nie próbował udowadniać swojej siły.

On po prostu był.

I w tym „byciu” było więcej mądrości,

niż w niejednej walce.

Bo czasem wystarczy zaufać… życiu i pozwolić płynąć ze spokojem serca

W głębinach, gdzie prądy morskie splatają się w niewidzialne ścieżki, drobny i mały konik morski znów ruszył w swoją drogę.

Nie szukał kierunku.

Nie próbował wyznaczać trasy.

Pozwalał, aby nurt prowadził go tam, gdzie sam nie odważyłby się popłynąć.

Inne stworzenia wybierały siłę.

On wybierał zaufanie.

Bo wiedział, że są chwile, w których nie trzeba wiedzieć dokąd się zmierza.

Wystarczy zaufać, że życie poprowadzi nas tam, gdzie powinniśmy być.

Ale pewnego dnia prąd stał się silniejszy niż zwykle.

Niepokój pojawił się w wodzie, a wraz z nim poruszenie wśród mieszkańców oceanu.

Niektórzy zawracali.

Inni próbowali walczyć.

On… płynął dalej.

Nie dlatego, że nie czuł strachu.

Ale dlatego, że nie pozwolił, aby strach decydował za niego.

Z każdym ruchem wody uczył się czegoś nowego.

Z każdym oddechem oceanu rozumiał więcej.

A gdy nurt w końcu ucichł okazało się, że dotarł w miejsce, którego nigdy wcześniej nie widział.

Spokojne.

Ciche.

Pełne światła, które docierało tam łagodnie.

I wtedy zrozumiał…, że czasem to właśnie te drogi, których nie planujemy,

prowadzą nas najdalej.

🩵

„Te opowieści powstają z potrzeby zatrzymania się…i spojrzenia na życie z innej perspektywy.

Spokojnej i cichej jak delikatnie fale na morzu, które pozwalają płynąć przez życie z odwagą i zaufaniem w sercu.”

Kolejna opowieść już w przyszłym tygodniu. 

Z sercem dla Was

♡Katarzyna

Podwodny Świat

🪼

Wrzosowe dzieciaki

Każdego dnia , kiedy spoglądam na mój ogród ciszę się nawet z tych najdrobniejszych rzeczy. 

Bo są takie chwile, kiedy zwyczajność nabiera wyjątkowego znaczenia.

I nie potrzeba zbyt obfitości, aby serce poczuło spokój. 

Dziś w moim ogrodzie znów pojawiły się małe zmiany w towarzystwie wrzosów.

Przygotowałam kolejne „wrzosowe dzieciaki”, jak lubię je nazywać.

Dwie już znalazły swoje miejsce w ziemi.

Mieliście okazję zobaczyć je na Facebooku. 

A dziś czas na trzecią.

Pozostałe cierpliwie czekają na swoją kolej.

Po lewej stronie rośnie Erika to właśnie w jej towarzystwie zaczęły pojawiać się pierwsze wrzosy.

Po prawej stronie mam drugą troszkę mniejszą. 

I tam również powstanie ich mały zakątek.

To drobne działania.

Ciche.

Niewielkie.

A jednak mają znaczenie.

Bo czasem to właśnie te najmniejsze rzeczy

tworzą przestrzeń, w której możemy się zatrzymać.

Zobaczyć więcej.

Poczuć więcej.

Nie trzeba mieć dużego ogrodu, aby być blisko natury.

Niektórzy mają balkon i w nim malutki ,,własny świat”.  

Prawdziwy i spokojny lub inne miejsce jak dom. 

Mały kąt mieszkania, który staje się prawdziwym miejscem spokoju w towarzystwie cudownych roślin. 

Pamiętam, kiedy sama mieszkałam w mieście. 

Miałam tylko balkon do dyspozycji. 

A i tam znalazło się miejsce na kwiaty.

I choć przestrzeń była mniejsza,

uczucie było dokładnie takie samo.

Bo przyroda nie potrzebuje wielkich przestrzeni.

Potrzebuje tylko naszej uwagi.

Kilka dni temu patrzyłam na bazie.

Jeszcze niedawno były miękkie i pełne życia, dziś już przekwitły, a w ich miejscu pojawiły się nowe listki.

Z pozoru nic niezwykłego.

Zwykły proces.

A jednak nie tak zwyczajny. 

To właśnie w takich momentach najbardziej widać, jak bardzo natura przypomina życie człowieka.

Wszystko się zmienia.

Przemija.

Odnawia.

I tak jak przyroda po każdej zmianie odnajduje swój rytm, tak i my uczymy się iść dalej.

Dlatego warto się zatrzymać.

Choćby na chwilę. Choćby przy jednym kwiatku.

Bo czasem to, co najprostsze, niesie w sobie najwięcej radości i spokoju.

Z sercem dla Was

Katarzyna

Spacer w ogrodzie Róż

Serafina wyszła do ogrodu.

Nie po odpowiedzi.

Po ciszę.

Powietrze było spokojne, a noc układała myśli łagodniej niż słowa.

A jednak…obraz nie dawał jej spokoju.

Cień, który się pojawił, nie był tylko śladem farby.

Był czymś więcej.

Czymś, czego nie potrafiła jeszcze nazwać.

Szła powoli, jakby każdy krok miał przybliżyć ją

do zrozumienia.

Ale nie wszystko przychodzi od razu.

Niektóre rzeczy najpierw trzeba poczuć.

Spokój dla serca

Złote Myśli

Niektóre chwile

nie potrzebują zbyt wielu słów.

Wystarczy je poczuć,

zatrzymać się choć na moment.

Bo piękne momenty

zostają w sercu.

Płyną jak rzeka..

spokojnie i cicho.

Otulając myśli błogim

spokojem

Z sercem dla Was

Katarzyna

Cisza między górami

Nie każda droga daje pewność…

ale są takie, które mimo wszystko trzeba wybrać.

Statek ruszył.

Spokojnie, niemal dostojnie, zbliżał się do masywnych gór, które z każdą chwilą zdawały się rosnąć w oczach załogi.

Nie były tylko przeszkodą.

Były obecnością.

Wysokie, surowe, niemal nierealne jakby wyrzeźbione nie przez czas, lecz przez coś starszego niż świat.

Ich ściany wznosiły się pionowo, pochłaniając światło i dźwięk, pozostawiając po sobie ciszę… cięższą niż morze.

Na pokładzie zapadło skupienie.

Oddechy marynarzy stały się głębsze, wolniejsze, jakby każdy z nich instynktownie próbował odnaleźć w sobie równowagę wobec tego, co ich otaczało.

Nie było paniki.

Była świadomość.

Szafira i Obsydian stali blisko siebie.

Nie potrzebowali słów.

Ich spojrzenia spotkały się tylko na moment

wystarczająco długo, aby potwierdzić to, co już wiedzieli.

Zaufanie.

Nie było w nim wątpliwości.

Jakby oboje rozumieli, że tylko jedność załogi i

zwarty, niewzruszony szereg może utrzymać kurs.

Między siłą, która nie poddaje się logice.

I wtedy… coś się zmieniło.

Nie od razu.

Nie gwałtownie.

Najpierw była jedna kropla.

Cicha.

Niemal niezauważalna.

Upadła na pokład, zostawiając ślad,

który nie przypominał wody z morza.

Potem kolejna.

I jeszcze jedna.

Załoga spojrzała po sobie.

Nikt nie mówił głośno ale każdy to zauważył.

Nie padało.

Nie było mgły.

A jednak krople pojawiały się znikąd.

Jakby coś nad nimi… oddychało.

Obsydian podniósł wzrok.

Nie w stronę nieba lecz wyżej.

Tam, gdzie światło nie sięgało w pełni.

Kapitanie… — odezwał się cicho.

Szafira nie odwróciła się od razu.

Jakby już wiedziała.

Wiem.

Jedno słowo.

Wystarczyło.

Nie padło więcej.

Nie było potrzeby.

Strażnik.

Obecny.

Cichy.

Czuwający.

Zostawili to dla siebie.

Nie dlatego, że się bali.

Ale dlatego, że spokój załogi był teraz ważniejszy niż prawda, której nie dało się jeszcze wyjaśnić.

I wtedy…zerwał się wiatr.

📘 Kup książkę