,,Prowadząc swoją drogę.
Między codziennością, ogrodem i pisaniem.tomiku wierszy szukam ciszy i wytchnienia.
Nawet w drobnych rzeczach możemy znaleść odrobinę szczęścia
Dziś dzielę się z Wami tym, co przyniósł mi ten miniony tydzień.”
Jest piątek.
Tydzień minął tak szybko, jakby ktoś przewrócił kartki w książce, której nie zdążyliśmy jeszcze do końca przeczytać.
Każdy dzień przynosił coś nowego drobne zdarzenia, ciche chwile i te momenty, które zostają w sercu na dłużej.
Mój tydzień upłynął spokojnie.
Choć tomik wierszy wciąż wymaga ode mnie jeszcze trochę pracy.
Skupienia i ciszy, w której rodzą się słowa prosto z serca.
Na moim blogu każdego dnia pojawiają się dla Was nowe wpisy.
Mam nadzieję, że przynoszą Wam choć trochę wytchnienia i refleksji.
A wśród nich opowieści. Moje ulubione. Uwielbiam tworzyć, rozmyślać nad nowym scenariuszem fabuły.
W Ogrodzie Różanym🥀
,,Serafina w towarzystwie Juliana”
To historia, która dojrzewa powoli — jak ogród, który nie lubi pośpiechu.
Ale również ballada:
Morska Wyprawa
,,Cisza morza”
Historia dzielnej załogi, która mimo wzburzonych fal potrafi działać z rozsądkiem serca.
Przed kapitanem kolejne decyzje.
Czasami trudne i nieprzewidywalne.
Ale prawdziwe przywództwo to nie tylko rozkazy ale dobro załogi – ponad wszystko.
Załoga z respektem działa jednomyślnie.
Z szacunkiem i powagą wobec każdej decyzji kapitana.
Wkrótce Szafira wyda dekret.
Dekret, który stanie się kotwicą dla serc.
Tak więc kochani.
Każdy dzień to nowe wyzwania.
Poezja, która jest moją pasją.
Ballady dla Was.
I każda refleksja, którą tworzę tak jak czuje.
Czasami jestem zmęczona ale nie tracę wiary.
Bo życie to droga.
Czasem prosta i jasna, a czasem pełna zakrętów, które uczą nas cierpliwości.
I ogród, który żyje swoim rytmem
W moim ogrodzie wciąż jest dużo pracy.
To przestrzeń, która — tak jak życie — podlega zmianom i pogodzie.
W tym tygodniu było wszystko:
🌬 trochę wiatru
🌧 trochę deszczu
🌞 i piękne słońce, które przypomniało o cieple.
Dwa dni szczególnie nas rozpieszczały, wtorek i środa, aż 23°C…, jakby lato na chwilę uchyliło drzwi.
Ale zrobiłam coś więcej.
Już od dawna marzyłam o różach, które staną się różaną królewską ozdobą w moim ogrodzie.
I wczoraj dotarł do mnie łuk dekoracyjny do kwiatów pnących.
Patrzyłam na niego przez chwilę w ciszy…, ponieważ to nie jest tylko element ogrodu.
To jak brama.
Brama, przez którą róże będą mogły wspinać się ku górze.
Lekko, spokojnie, w swoim tempie.
Już widzę je oczami wyobraźni.
Delikatne pędy, które oplatają metalową konstrukcję.
Kwiaty rozkwitające jeden po drugim, jakby każdy z nich chciał powiedzieć:
„Wzrost wymaga czasu… ale zawsze prowadzi ku radości serca”
Dam Wam znać, jak poradzę sobie z montażem.
I jakie róże wybrałam, aby mogły stworzyć tę żywą, pachnącą opowieść.
Refleksja na miły weekend dla Was
„Nie każda droga jest łatwa,
ale każda pozytywna myśl
warta jest wysiłku,
aby podążać nią dalej”