Wzięłam w dłoń małe cudo.
Las dał mi je sam w prezencie.
Dla mnie to dużo.
Wystarczy, że mogę podziwiać
– dary lasu.
Szyszkę mi podarował.
Dobry i cudowny – las.
Obfituje w piękno i dobroć,
które nie ma ceny.
Mała, brązowa- szyszka.
Jeszcze bez imienia.
A już pełna zamiaru.
Nie kwiat lecz obietnica
– zapachu lasu na długo.
Bo las nie spieszy się z odpowiedzią.
Najpierw daje ciszę,
A potem znak — cienki pęd,
który wie, że przetrwa,
gdy zawieje wiatr.
W niej jest wszystko:
Początek.
Cierpliwość.
Zgoda na to, że
nie trzeba być wielkim,
– aby rosnąć.
Trzymałam szyszkę
jak złotą myśl refleksji.
Las pozwolił mi zabrać ją ze sobą.
Na pamiątkę.
Na wieczność.
To prezent od lasu —
prosto z jego zielonego wnętrza.



Facebook Comments