,, Czasem wystarczy odrobina światła,
aby zobaczyć więcej.
🌿
,, Czasem wystarczy odrobina światła,
aby zobaczyć więcej.
🌿
Cichy kwiat, który przypomniał mi coś ważnego… 🌿
Dziś był zwykły dzień w ogrodzie.
Trochę słońca i trochę deszczu jak to w Anglii.
Dzień w którym wiosna mobilizuje nas do porządków w ogrodzie.
I do zadbania o naszych ogrodowych :
,,zielonych przyjaciół ”
Na każdą moją roślinkę jest odpowiedni moment.
Porządkuję je sukcesywnie w kolejności, gdzie każda roślinka ma unikatowy moment na świeżą ziemię lub nową doniczkę.
A czasami nowe miejsce bezpośrednio w ziemi w ogrodzie.
Przyszła pora na niepozorny krzew.
Tak mi się wydawało, że niepozorny, bo okazało się że jednak ,, wyjątkowy ”
Mam go już dwa lata.
Nie wymagał zbyt wiele.
Na początku stał w doniczce trochę z boku.
Cicho i spokojnie, tak jakby nie przeszkadzała mu samotność w oddali.
Były dni kiedy podchodziłam i sprawdzałam jak się czuje.
Wyglądał dobrze więc nie martwiałam się za bardzo.
Silny, zielony taki przeciętny.
Wydawało się, że nic mu nie potrzeba.
Dlatego czasami zapominałam o nim…
Ale gdy dziś go podniosłam, aby przesadzić do nowej doniczki i świeżej ziemi zauważyłam coś, czego wcześniej nie widziałam.
Małe pąki.
Delikatne.
Prawie ukryte.
To był moment zatrzymania.
I moment w którym poczułam wyrzuty sumienia za brak większej troski.
To Pieris japoński.

Krzew, który potrafi zakwitnąć subtelnymi, dzwoneczkowymi kwiatami, przypominającymi drobne perły zawieszone na gałązkach.
To roślina, która lubi lekko kwaśną ziemię (jak azalie czy rododendrony)
Najlepiej czuje się w półcieniu i potrzebuje regularnej spokojnej pielęgnacji.
Nie lubi natomiast silnego, ostrego słońca przez cały dzień oraz przesuszenia.
A jednak potrafi przetrwać więcej, niż nam się wydaje.
Ten mały krzew przypomniał mi dziś coś bardzo ważnego.
Nie wszystko, co na chwilę zostanie zapomniane przestaje żyć.
Czasem potrzebuje tylko chwili uwagi, aby znów rozkwitnąć.
Dziś przeprosiłam go za brak uwagi i należytej troski.
A on odpowiedział spokojnie, bez słów kwiatami. 🌸
Kiedy jego piękne kwiaty otworzą się na świat, pokarzę go Wam w subtelnym wydaniu.
Dzień dziś miał w sobie coś szczególnego.
Nie wymagał pośpiechu, nie narzucał planów.
Był po prostu… spokojnie piękny.
Postanowiłam więc ruszyć przed siebie,
pozwalając, aby droga sama wyznaczała kierunek.

W ciszy tej krótkiej podróży towarzyszył mi kochany Milo.
Czujny i obecny, spokojnie obserwujący świat z wysokości koszyka.


Był też śmiech i chwila na relaks w parku.
Milo uwielbia podróże.
Zwłaszcza jazdę w koszyczku.
Każdego roku regularnie zabieram go na wyprawę rowerową.
Jest przyzwyczajony i lubi podziwiać świat z takiej perspektywy.
Podczas jazdy natknęłam się na bazie.
Delikatne, miękkie, niemal nierzeczywiste w swojej subtelności.
Zdjęcia bazi publikowałam niedawno na Facebook.
Ich nowe pąki wyglądały przepięknie w słońcu.
Początek wiosny, która przyszła spokojnie i czule.
Wtedy zrodziła się również refleksja i powstał mój kolejny wiersz ; ,, Bazie”, który opublikowałam dla Was jakiś czas temu na Facebooku.
Towarzyszył mi Milo podczas czytania mojego wiersza.
Jak pisaliście wyglądał na zahipnotyzowanego więc chyba mu się spodobał…😊
Dzisiaj przedstawiam Wam zdjęcia bazi z ich kolejnego procesu rozwoju.


W poniedziałki regularnie trenuję z Milo.
Lekki bieg, aby podreperować kondycję.
Czasami potrzeba trochę wysiłku, ponieważ nie można stać biernie w miejscu.
Mam nadzieję, że Święta Wielkanocne upłynęły Wam spokojnie.
A Śmigus- Dyngus nie był zbyt mokry…😆, choć troszkę kropel, więcej niż zwykle nie zaszkodzi – prawda.
Ja miałam krople wody z samego rana i to wtedy, kiedy jeszcze spałam słodko…
Szybko mnie obudziły.
Od razu przypomniał mi się tata, który o 7.00 rano biegał po domu z psikawką budząc mnie i brata śmiechem i delikatnym chłodem wody.
Dzisiaj jednak zamiast biegu z Milo postanowiłam wybrać się na przejażdżkę rowerową.
I bardzo się z tego cieszę, ponieważ nie ma nic piękniejszego niż chwila relaksu dla siebie.
Czasem właśnie takie momenty są najpiękniejsze.
Pełne ciepła, radości i miłych wspomnień.
Nieplanowane i ciche, pozostają z nami najdłużej.
To był dzień bez nadmiaru.
Bez pośpiechu.
Z oddechem.
I może właśnie dlatego tak potrzebny.
Z sercem dla Was
Katarzyna


Drodzy,
Las niesie pełno niespodzianek.
Niektóre są wyjątkowe i szczególne.
🌲
Choinki tańczące z wiatrem.
Widok, który na długo pozostaje w sercu.
Niech zatem zagości i w Twoim.
Z sercem dla Was 🌿
Katarzyna
Konik Morski
🌅
W ciszy rodzą się odpowiedzi
A czasem przeczucia.
Jednak to co najpiękniejsze
w tych małych istotach.
To ich wiara,
– miłość i odwaga.
Zawsze trwają,
do końca z nadzieją.
Wierne wartościom.
Dziennik Śliweczki
🫐
,, W naturze nic się nie spieszy,
a jednak wszystko zdąża na czas.”
🌱
Z sercem dla Was prosto z ogrodu
moja śliweczka
❤️
Dziennik Śliweczki
🫐
,,To, co dziś jest pąkiem..,
jutro może stać się początkiem czegoś pięknego.”
Kinnoull Hill
Śladami hrabiego ponad rzeką Tay, idziemy powoli przez las czerwonym szlakiem w górę.
Las był wilgotny, ziemia miękka po deszczu, a powietrze gęste od ciszy.
I nagle otworzył się widok.
Rzeka Tay płynęła szeroko, jakby niosła w sobie historię całego regionu.
Wyglądała jak spokojna wstęga, która od wieków prowadzi wodę przez dolinę Perthshire.
Zmieniali się ludzie, zmieniały się zamki i wieże, ale ona płynie dalej.
Na szczycie czekały kamienne mury – surowe, porośnięte mchem.
To Kinnoull Tower, romantyczna wieża widokowa z XVIII wieku.
Ziemie te należały do rodu Hay, a tytuł hrabiego Kinnoull nosili przedstawiciele szkockiej arystokracji.
W XVIII wieku Thomas Hay, 8. hrabia Kinnoull, kazał wznieść tę wieżę jako ozdobny punkt widokowy nie twierdzę obronną, lecz element krajobrazu.
Miała zachwycać. I rzeczywiście zachwyca do dziś.
To nie był zamek do walki.
To było miejsce do patrzenia.
Stojąc tam, łatwo zrozumieć, dlaczego wybrano właśnie ten punkt.
Rzeka Tay, doliny, pagórki wszystko układa się w pejzaż niemal malarski.

Kamienne mury stoją tu od wieków, patrząc na dolinę rzeki Tay tak samo spokojnie jak wtedy, gdy żył tu hrabia.
Hrabiego nie spotkaliśmy.
Ale jego ślad pozostał.
Czerwony szlak nie prowadził tylko przez las.
Prowadził przez czas i stare ruiny hrabiego.


Każdy nowy dzień jest prezentem
❤️
Nie zawsze wiemy, co przyniesie, ale zawsze możemy zdecydować, z jaką myślą go rozpoczniemy.
Czasem wystarczy zatrzymać się na chwilę, spojrzeć na świat wokół i przypomnieć sobie, że życie składa się z małych chwil, takich jak światło poranka, cisza natury czy zapach kwiatów.
Nie wszystko musi być zaplanowane.
I nie wszystko musi być idealne.
Ważne, aby dzień zacząć z dobrą myślą.
Złote Myśli
🕊️