Spokój myśli

W świecie pełnym pośpiechu

warto znaleźć choć jedną spokojną myśl

dla siebie.

🕊️

Złote Myśli

Wrzosowe dzieciaki

Każdego dnia , kiedy spoglądam na mój ogród ciszę się nawet z tych najdrobniejszych rzeczy. 

Bo są takie chwile, kiedy zwyczajność nabiera wyjątkowego znaczenia.

I nie potrzeba zbyt obfitości, aby serce poczuło spokój. 

Dziś w moim ogrodzie znów pojawiły się małe zmiany w towarzystwie wrzosów.

Przygotowałam kolejne „wrzosowe dzieciaki”, jak lubię je nazywać.

Dwie już znalazły swoje miejsce w ziemi.

Mieliście okazję zobaczyć je na Facebooku. 

A dziś czas na trzecią.

Pozostałe cierpliwie czekają na swoją kolej.

Po lewej stronie rośnie Erika to właśnie w jej towarzystwie zaczęły pojawiać się pierwsze wrzosy.

Po prawej stronie mam drugą troszkę mniejszą. 

I tam również powstanie ich mały zakątek.

To drobne działania.

Ciche.

Niewielkie.

A jednak mają znaczenie.

Bo czasem to właśnie te najmniejsze rzeczy

tworzą przestrzeń, w której możemy się zatrzymać.

Zobaczyć więcej.

Poczuć więcej.

Nie trzeba mieć dużego ogrodu, aby być blisko natury.

Niektórzy mają balkon i w nim malutki ,,własny świat”.  

Prawdziwy i spokojny lub inne miejsce jak dom. 

Mały kąt mieszkania, który staje się prawdziwym miejscem spokoju w towarzystwie cudownych roślin. 

Pamiętam, kiedy sama mieszkałam w mieście. 

Miałam tylko balkon do dyspozycji. 

A i tam znalazło się miejsce na kwiaty.

I choć przestrzeń była mniejsza,

uczucie było dokładnie takie samo.

Bo przyroda nie potrzebuje wielkich przestrzeni.

Potrzebuje tylko naszej uwagi.

Kilka dni temu patrzyłam na bazie.

Jeszcze niedawno były miękkie i pełne życia, dziś już przekwitły, a w ich miejscu pojawiły się nowe listki.

Z pozoru nic niezwykłego.

Zwykły proces.

A jednak nie tak zwyczajny. 

To właśnie w takich momentach najbardziej widać, jak bardzo natura przypomina życie człowieka.

Wszystko się zmienia.

Przemija.

Odnawia.

I tak jak przyroda po każdej zmianie odnajduje swój rytm, tak i my uczymy się iść dalej.

Dlatego warto się zatrzymać.

Choćby na chwilę. Choćby przy jednym kwiatku.

Bo czasem to, co najprostsze, niesie w sobie najwięcej radości i spokoju.

Z sercem dla Was

Katarzyna

Chee Dale

Chee Dale droga, która uczy spokoju

Niektóre miejsca potrafią zachwycić.

To cisza i piękno natury, która od pierwszego kroku daje poczucie zachwytu i wdzięczności.

Na wyprawę do Chee Dale wybrałam się razem z moją córką.

I jestem jej za to bardzo wdzięczna.

Wspólnie spędzony czas z bliskimi to najpiękniejszy moment, który na długo pozostaje w sercu.

W zacisznym miejscu mogłyśmy cieszyć się swoją obecnością.

Wzruszyłam się, ponieważ dokładnie rok temu spędziłyśmy razem cały dzień w Lake District.

Uroczym miejscu, które zachwycało widokami podobnie jak Chee Dale.

Pływałyśmy kajaki po jeziorze, a potem z zachwytem filmowałyśmy kwiaty i każdy dar natury, który tego dnia był w naszym zasięgu.

Na bieżąco z tego cudownego miejsca publikowałam dla Was zdjęcia i filmy na Facebooku

Jednak następnego dnia mój świat zmienił się o 180.C

Zmienił się nagle i niespodziewanie.

Moja córka walczyła o życie w szpitalu, a każdy dzień był dla nas wyzwaniem i niepewnością.

Wtedy miałam nadzieję.

I właśnie nadzieja pozwalała mi przetrwać te trudne dni, które nie chciały się skończyć.

Nie spodziewałam się takiego zwrotu sytuacji.

Bo kto przypuszczałby, że nowy kolejny dzień zamiast radości przyniesie ból i niepewność.

Dlatego w ciszy lasu z wdzięcznością za spacer, spojrzałam na nią i pomyslałam głęboko w sercu o tym co wydarzyło się – dokładnie rok temu.

Nadal mamy siebie.

Nadal możemy spędzać czas razem.

A ja jestem szczęśliwa za to, że Bóg pozwolił mi być blisko niej.

Wdzięczna za to, że dostałyśmy kolejną szansę.

Tu i teraz pośród zieleni i pośród skał.

Pośród drzew otulonych zielonym mchem.

I w pobliżu rzeki, której podążałyśmy razem ja i ona- moja najdroższa córka.

I choć na mapie to 10 kilometrów dla mnie była to droga znacznie głębsza.

Nie była to szybka wędrówka, czy wyprawa „na wynik”.

To była droga przeżyta w swoim tempie.

Z wewnętrznym spokojem w sercu.

Z przerwami i z pełną ostrożnością na każdy krok oraz każdy oddech.

Nauczyłam się żyć ze spokojem, powoli.

Mam swoje ograniczenia.

To tempo dostosowane do moich fizycznych ograniczeń.

I właśnie dlatego ta wyprawa znaczy dla mnie jeszcze więcej.

Mogłam się zatrzymać i pomyśleć o najważniejszych rzeczach w życiu.

O wdzięczności.

O harmonii z przyrodą.

O darach, które nie oczekują niczego w zamian jak tylko szacunku i miłości.

Miłości opartej na respektowaniu tego co nas tak bardzo zachwyca.

Tego co nas wzrusza.

Tego co trwa i będzie trwać nawet wtedy kiedy nas już tutaj nie będzie.

Chee Dale zachwyciło mnie od pierwszej chwili.

Wysokie skały, ścieżki prowadzące wzdłuż rzeki i zieleń, która nie jest tylko tłem ale żywą częścią tego miejsca.

Drzewa pokryte mchem wyglądają jakby pamiętały więcej niż my, a szum wody towarzyszy niemal przez całą drogę, prowadząc krok po kroku dalej.

A to dopiero początek opowieści.

W kolejnych wpisach pokażę Wam więcej.

Są miejsca, które nie kończą się na jednej historii

one zostają z nami na dłużej.

Małe skrzydła owadów

W ciszy, bez słów i bez pośpiechu,

między płatkami dnia,

toczy się życie.

Tak ciche i spokojne.

Małe skrzydła w promieniach słońca

pracują bez słów.

I tyle dobra zostaje po drodze.

Bo nie wszystko musi być głośne,

aby miało znaczenie.

A czasem właśnie to, co najcichsze,

daje światu tak naprawdę,

najwięcej życia.

🐝

Pieris japoński

Cichy kwiat, który przypomniał mi coś ważnego… 🌿

Dziś był zwykły dzień w ogrodzie.

Trochę słońca i trochę deszczu jak to w Anglii.

Dzień w którym wiosna mobilizuje nas do porządków w ogrodzie.

I do zadbania o naszych ogrodowych :

,,zielonych przyjaciół ”

Na każdą moją roślinkę jest odpowiedni moment.

Porządkuję je sukcesywnie w kolejności, gdzie każda roślinka ma unikatowy moment na świeżą ziemię lub nową doniczkę.

A czasami nowe miejsce bezpośrednio w ziemi w ogrodzie.

Przyszła pora na niepozorny krzew.

Tak mi się wydawało, że niepozorny, bo okazało się że jednak ,, wyjątkowy ”

Mam go już dwa lata.

Nie wymagał zbyt wiele.

Na początku stał w doniczce trochę z boku.

Cicho i spokojnie, tak jakby nie przeszkadzała mu samotność w oddali.

Były dni kiedy podchodziłam i sprawdzałam jak się czuje.

Wyglądał dobrze więc nie martwiałam się za bardzo.

Silny, zielony taki przeciętny.

Wydawało się, że nic mu nie potrzeba.

Dlatego czasami zapominałam o nim…

Ale gdy dziś go podniosłam, aby przesadzić do nowej doniczki i świeżej ziemi zauważyłam coś, czego wcześniej nie widziałam.

Małe pąki.

Delikatne.

Prawie ukryte.

To był moment zatrzymania.

I moment w którym poczułam wyrzuty sumienia za brak większej troski.

To Pieris japoński.

Krzew, który potrafi zakwitnąć subtelnymi, dzwoneczkowymi kwiatami, przypominającymi drobne perły zawieszone na gałązkach.

To roślina, która lubi lekko kwaśną ziemię (jak azalie czy rododendrony)

Najlepiej czuje się w półcieniu i potrzebuje regularnej spokojnej pielęgnacji.

Nie lubi natomiast silnego, ostrego słońca przez cały dzień oraz przesuszenia.

A jednak potrafi przetrwać więcej, niż nam się wydaje.

Ten mały krzew przypomniał mi dziś coś bardzo ważnego.

Nie wszystko, co na chwilę zostanie zapomniane przestaje żyć.

Czasem potrzebuje tylko chwili uwagi, aby znów rozkwitnąć.

Dziś przeprosiłam go za brak uwagi i należytej troski.

A on odpowiedział spokojnie, bez słów kwiatami. 🌸

Kiedy jego piękne kwiaty otworzą się na świat, pokarzę go Wam w subtelnym wydaniu.

Spokojne popołudnie w rytmie natury

Dzień dziś miał w sobie coś szczególnego.

Nie wymagał pośpiechu, nie narzucał planów.

Był po prostu… spokojnie piękny.

Postanowiłam więc ruszyć przed siebie,

pozwalając, aby droga sama wyznaczała kierunek.

W ciszy tej krótkiej podróży towarzyszył mi kochany Milo.

Czujny i obecny, spokojnie obserwujący świat z wysokości koszyka.

Był też śmiech i chwila na relaks w parku.

Milo uwielbia podróże.

Zwłaszcza jazdę w koszyczku.

Każdego roku regularnie zabieram go na wyprawę rowerową.

Jest przyzwyczajony i lubi podziwiać świat z takiej perspektywy.

Podczas jazdy natknęłam się na bazie.

Delikatne, miękkie, niemal nierzeczywiste w swojej subtelności.

Zdjęcia bazi publikowałam niedawno na Facebook.

Ich nowe pąki wyglądały przepięknie w słońcu.

Początek wiosny, która przyszła spokojnie i czule.

Wtedy zrodziła się również refleksja i powstał mój kolejny wiersz ; ,, Bazie”, który opublikowałam dla Was jakiś czas temu na Facebooku.

Towarzyszył mi Milo podczas czytania mojego wiersza.

Jak pisaliście wyglądał na zahipnotyzowanego więc chyba mu się spodobał…😊

Dzisiaj przedstawiam Wam zdjęcia bazi z ich kolejnego procesu rozwoju.

W poniedziałki regularnie trenuję z Milo.

Lekki bieg, aby podreperować kondycję.

Czasami potrzeba trochę wysiłku, ponieważ nie można stać biernie w miejscu.

Mam nadzieję, że Święta Wielkanocne upłynęły Wam spokojnie.

A Śmigus- Dyngus nie był zbyt mokry…😆, choć troszkę kropel, więcej niż zwykle nie zaszkodzi – prawda.

Ja miałam krople wody z samego rana i to wtedy, kiedy jeszcze spałam słodko…

Szybko mnie obudziły.

Od razu przypomniał mi się tata, który o 7.00 rano biegał po domu z psikawką budząc mnie i brata śmiechem i delikatnym chłodem wody.

Dzisiaj jednak zamiast biegu z Milo postanowiłam wybrać się na przejażdżkę rowerową.

I bardzo się z tego cieszę, ponieważ nie ma nic piękniejszego niż chwila relaksu dla siebie.

Czasem właśnie takie momenty są najpiękniejsze.

Pełne ciepła, radości i miłych wspomnień.

Nieplanowane i ciche, pozostają z nami najdłużej.

To był dzień bez nadmiaru.

Bez pośpiechu.

Z oddechem.

I może właśnie dlatego tak potrzebny.

Z sercem dla Was

Katarzyna

Choinki i leśny wiatr

Drodzy,

Las niesie pełno niespodzianek.

Niektóre są wyjątkowe i szczególne.

🌲

Choinki tańczące z wiatrem.

Widok, który na długo pozostaje w sercu.

Niech zatem zagości i w Twoim.

Z sercem dla Was 🌿

Katarzyna

Zawsze lojalne

Konik Morski

🌅

W ciszy rodzą się odpowiedzi

A czasem przeczucia.

Jednak to co najpiękniejsze

w tych małych istotach.

To ich wiara,

– miłość i odwaga.

Zawsze trwają,

do końca z nadzieją.

Wierne wartościom.

📘 Kup książkę