Coast to Coast Path – Grasmere. 

Zaczynamy kolejną podróż.

Drodzy Czytelnicy.

Dzisiaj chciałabym rozpocząć wspólnie z Wami naszą górską wędrówkę do pięknego wodospadu.

Tym razem kierunek naszej wyprawy prowadzi na Coast to Coast Path w okolicach Grasmere.

Grasmere miejsce które zachwyca

Drodzy

To dla mnie przyjemność, kiedy wspólnie możemy odkrywać piękne zakątki w różnych miejscach świata.

Niektórzy z Was obserwują moją stronę od samego początku kiedy powstała.

I bardzo cieszę się, że towarzyszycie mi w każdej podróży.

Niektóre podróże planujemy długo, zapisując kolejne miejsca i układając szczegółowy plan.

Ale są też takie, które pojawiają się niemal spontanicznie i potrafią pozostawić po sobie najpiękniejsze wspomnienia.

Zgodnie z obietnicą zabieram Was ze sobą w kolejną podróż…

Jak niektórzy z Was wiedzą lubię odkrywać nowe miejsca.

Czasem wystarczy droga, odrobina ciekawości i myśl: zobaczmy, dokąd nas dzisiaj zaprowadzi…

Przed nami około 8 mil wędrówki pośród niezwykłej angielskiej przyrody, krajobrazów, które nie potrzebują wielu słów, ponieważ potrafią opowiadać same za siebie.

Ta wyprawa ma dla mnie jeszcze jeden szczególny wymiar.

Jest prezentem od mojej córki.

❤️

I chyba właśnie takie prezenty cenię najbardziej. Nie zamyka się ich w pudełku i nie odkłada na półkę.

Zostają w pamięci w postaci przeżytych chwil, widoków i wspomnień, do których można później wracać.

Oczywiście podczas wędrówki towarzyszy mój kochany Milo, którego tak lubicie , zwłaszcza podczas recytacji wierszy dla Was…📖🌿

🐾

Tak więc zamiast powagi, muszki na szyi i pełnego skupienia Miło – poeta wyborny został chwilowo małym dzielnym podróżnikiem.

Gotowy na kolejną przygodę i jak widać na pierwszym zdjęciu całkiem zadowolony z obranej trasy.

Przez najbliższe dni będę odsłaniała przed Wami tę wyprawę kawałek po kawałku.

Pokażę miejsca, które udało mi się zatrzymać w kadrze, krajobrazy, przy których sama na chwilę przystawałam, oraz drobne szczegóły odnalezione gdzieś po drodze.

Podróż ma przecież swój rytm.

Najpierw stawia się pierwszy krok.

Potem pojawia się kolejny zakręt ścieżki.

A za nim… czasem czeka widok, którego zupełnie się nie spodziewaliśmy. 🌿

Mam nadzieję, że przez tych kilka dni uda mi się sprawić, abyście choć przez chwilę poczuli, jakbyście naprawdę szli razem ze mną.

A więc plecak gotowy i Milo na pokładzie…również.

Z sercem dla Was.

Katarzyna.

Kruki i wieża

Idąc dalej czerwonym szlakiem, dotarliśmy na szczyt aż do ruin Kinnoull Hill Woodland Park i wulkanu.

To nie koniec opowieści o tym miejscu oraz o wierzeniach mieszkańców.

W dzisiejszym poście opowiem Wam dlaczego wielu mieszkańców okolic Perth mówiło, że Kinnoull Hill to miejsce, gdzie natura, historia i legendy spotykają się w jednym krajobrazie.

Gdy stoisz na skraju klifów Kinnoull Hill i patrzysz na dolinę rzeki River Tay, łatwo zrozumieć, dlaczego to miejsce od wieków budziło wyobraźnię ludzi.

Na stromych skałach stoi samotna kamienna wieża – dawna budowla znana jako Kinnoull Tower.

Została wzniesiona w XIX wieku jako romantyczna ozdoba krajobrazu, ale szybko zaczęto snuć o niej różne opowieści.

Mówiono, że w czasie mglistych poranków wokół wieży krążą kruki.

W szkockiej tradycji kruk nie był tylko ptakiem – uważano go za strażnika dawnych miejsc i pamięci ziemi.

Starsze opowieści mówiły, że kruki pilnują klifów, bo pod skałami spoczywają bardzo stare historie tej ziemi: wulkaniczna przeszłość, dawne ścieżki ludzi i czas, kiedy wzgórza były jeszcze dzikie i niezamieszkane.

Niektórzy spacerowicze twierdzili nawet, że o zmierzchu, gdy wiatr niesie echo przez skały, można usłyszeć dziwne odgłosy , jakby szept dawnego świata.

Oczywiście większość ludzi mówi, że to tylko wiatr między skałami… ale w takich miejscach łatwo uwierzyć w stare opowieści.

Na pierwszy rzut oka – cisza, wiatr i szeroka przestrzeń.

Kilka kamieni rozrzuconych na trawie, ławka, z której można patrzeć daleko przed siebie.

Dopiero tablica stojąca obok przypomina, że to miejsce kryje znacznie starszą opowieść.

370 milionów lat temu ziemia pod naszymi stopami była częścią aktywnego wulkanu.

To właśnie jego zbocza stworzyły skały, na których dziś stoi ten park.

A w następnym poście opowiem Wam ciekawostkę na temat mieszkańców którzy wierzyli, że wzgórza skrywają w sobie dawne siły ziemi.

Kamienne mury

Kinnoull Hill

Śladami hrabiego ponad rzeką Tay, idziemy powoli przez las czerwonym szlakiem w górę.

Las był wilgotny, ziemia miękka po deszczu, a powietrze gęste od ciszy.

I nagle otworzył się widok.

Rzeka Tay płynęła szeroko, jakby niosła w sobie historię całego regionu. 

Rzeka Tay

Wyglądała jak spokojna wstęga, która od wieków prowadzi wodę przez dolinę Perthshire.

Zmieniali się ludzie, zmieniały się zamki i wieże, ale ona płynie dalej.

Na szczycie czekały kamienne mury – surowe, porośnięte mchem.

To Kinnoull Tower, romantyczna wieża widokowa z XVIII wieku.

Ziemie te należały do rodu Hay, a tytuł hrabiego Kinnoull nosili przedstawiciele szkockiej arystokracji.

W XVIII wieku Thomas Hay, 8. hrabia Kinnoull, kazał wznieść tę wieżę jako ozdobny punkt widokowy nie twierdzę obronną, lecz element krajobrazu. 

Miała zachwycać. I rzeczywiście zachwyca do dziś.

To nie był zamek do walki.

To było miejsce do patrzenia.

Stojąc tam, łatwo zrozumieć, dlaczego wybrano właśnie ten punkt. 

Rzeka Tay, doliny, pagórki wszystko układa się w pejzaż niemal malarski.

Kamienne mury stoją tu od wieków, patrząc na dolinę rzeki Tay tak samo spokojnie jak wtedy, gdy żył tu hrabia.

Hrabiego nie spotkaliśmy.

Ale jego ślad pozostał.

Czerwony szlak nie prowadził tylko przez las.

Prowadził przez czas i stare ruiny hrabiego.

Rzeka Tay

Drodzy,

Z wysokości Kinnoull Hill rzeka Tay wygląda jak spokojna wstęga, która od wieków prowadzi wodę przez dolinę Perthshire.

Szlakiem do hrabiego

Kinnoull Hill – śladami hrabiego ponad rzeką Tay

Czerwony szlak prowadził nas powoli w górę.

Las był wilgotny, ziemia miękka po deszczu, a powietrze gęste od ciszy.

I nagle otworzył się widok.

Rzeka Tay płynęła szeroko, jakby niosła w sobie historię całego regionu.

Z tej wysokości świat wygląda inaczej.

Mniejszy i spokojniejszy.

Na szczycie czekały kamienne mury – surowe, porośnięte mchem.

To Kinnoull Tower, romantyczna wieża widokowa z XVIII wieku.

W kolejnym wpisie poprowadzę Was prosto do wieży.

A teraz zostawiam Was w towarzystwie rzeki Tay.

Rzeka Tay

W drodze do Kinnoull Hill

Podczas naszej podróży do Kinnoull Hill zatrzymaliśmy się na chwilkę, aby wsłuchać się w rytm górskiego strumienia.

Przepiękny widok, a do tego cichy szum strumyka, który koi serce.

Pozostawiam Wam tę magiczną chwilę.

Niech zostanie na długo w Waszych sercach.

Cichy szum górskiego strumyka

Wkrótce kolejne zdjęcia i filmy z pięknego miejsca w Kinnoull Hill.

Bądźcie z nami.

Leśni – przyjaciele czekają

🌲

Między śniegiem a niebem

Między śniegiem a niebem,

droga na chwilę milknie.

Tak jakby chciała nas prowadzic 

– dalej i spokojniej.

Góry nie pytają, dokąd idziesz 

One uczą, jak żyć. 

Uczą – szacunku, 

– pogłebiają naszą miłość

W tej bieli każda myśl zwalnia,

a serce przypomina sobie,

że spokój też jest kierunkiem.

Rothiemurchus Lodge

Drodzy.

Miejsce, które odwiedziłam wczoraj to cudowny zakątek w Szkocji.

Góry, las i rzeka wszystko w jednym miejscu doskonale się uzupełnia.

Szczerze – jestem pod wrażeniem tego cudownego miejsca.

W każdym kolejnym dniu mojej wyprawy po Szkocji spotykam drobne – cuda Ziemi wobec których nie idzie przejść obojętnie.

To miejsce jest – magiczne i wyjątkowe.

To w tym miejscu, kochani – powstaje chwila refleksji , respekt wobec uroku przyrody i pełen szacunek.

Rothiemurchus Lodge położone jest na terenie jednej z najstarszych i najbardziej cenionych posiadłości w Szkocji – Rothiemurchus Estate, w sercu Parku Narodowego Cairngorms.

To przestrzeń, w której natura i historia splatają się w sposób niemal nierozerwalny.

Otaczające lodge lasy są częścią ostatnich zachowanych kaledońskich lasów sosnowych w Europie.

Rosną tu drzewa, które pamiętają czasy, gdy Highlands były dzikie, surowe i nieujarzmione.

W ich cieniu płynie rzeka Spey.

Rzeka Spey

Jedna z najważniejszych rzek Szkocji, od wieków obecna w życiu ludzi, zwierząt i krajobrazu.

Teren ten należał do klanu Grantów, a przez stulecia był świadkiem codziennego życia, wędrówek, polowań i zmagań z naturą, która nigdy nie była tu tłem, lecz głównym bohaterem.

Góry Cairngorms nie dominują tej przestrzeni , raczej czuwają nad nią, nadając jej poczucie trwałości i spokoju.

Rothiemurchus Lodge nie przytłacza monumentalnością.

Działa ciszą, rytmem przyrody i świadomością, że wszystko, co tu istnieje, trwało na długo przed nami i będzie trwać długo po nas.

To miejsce uczy uważności.

Zatrzymania się.

I prostego bycia bez pośpiechu.

Miejsce, które na długo pozostanie w mojej pamięci i sercu.

Drobne – cuda lasu

Drobne i małe – cuda w ciszy lasu przekazują spokój

Małe leśne – cuda

Zabrałam szyszkę na pamiątkę- las się nie pogniewa.

Balmoral Castle

(Royal Deeside, Szkocja)

Balmoral to piękne miejsce, które charakteryzuje błogi spokój, a historia jest niesiona pośród ciszy lasu i majestatu choinek o których pisałam w poprzednim poście.

To wyjątkowe miejsce ma własną architekturę.

Posiadłość została kupiona w 1852 roku przez księcia Alberta, a obecny zamek wzniesiono w latach 1853–1856 według projektu Williama Smitha z Aberdeen, z osobistymi poprawkami samego Alberta.

Od początku nie miał być pałacem władzy, lecz domem i azylem, miejscem prywatnym – głęboko osadzonym w krajobrazie Highlands.

Do dziś Balmoral pozostaje prywatną własnością monarchy i nie należy do Crown Estate.

Balmoral Castle

Balmoral jest jednym z najczystszych przykładów szkockiego stylu baronialnego.

Wybór tej formy nie był przypadkowy.

Dla królowej Wiktorii i księcia Alberta styl ten stanowił świadome odwołanie do średniowiecznych zamków szkockich rodów , symboli trwałości, lojalności i więzi z ziemią.

Strzeliste wieże, smukłe baszty i asymetryczna bryła nie są wyłącznie dekoracją.

Wieże pełnią funkcję symboliczną: pionowe linie kierują wzrok ku górze, podkreślając ideę czujności, porządku i ciągłości ponad zmiennością czasu.

Dla Alberta, zafascynowanego historią i architekturą, były wyrazem odpowiedzialności i struktury.

Dla Wiktorii poczuciem bezpieczeństwa i schronienia, szczególnie po śmierci męża, gdy Balmoral stało się miejscem jej osobistej ciszy.

Styl baronialny niósł też romantyczną wizję Szkocji. Surowej, lecz wiernej tradycji; dzikiej, ale zakorzenionej.

Highlands były dla Wiktorii przestrzenią autentyczności i oddechu od dworskiego ceremoniału.

Dlatego Balmoral nie miał imponować rozmachem, lecz znaczeniem.

Zamek wzniesiono z lokalnego granitu z Aberdeenshire.

Kamień twardy i odporny na surowy klimat północnej Szkocji.

Jego szaro-srebrna barwa zmienia się wraz ze światłem: w pochmurne dni stapia się z krajobrazem, a w słońcu nabiera niemal perłowego połysku.

To architektura, która nie dominuje nad naturą, lecz z nią współpracuje.

Charakterystyczne elementy stylu baronialnego — krenelaże, wykusze, strome dachy — mają zarówno wymiar estetyczny, jak i praktyczny, chroniąc przed wiatrem, śniegiem i deszczem.

Wieża zegarowa stanowi symboliczny punkt odniesienia, a mimo rozległości cała bryła zachowuje harmonię proporcji.

Wnętrza Balmoral podporządkowane są idei domu, a nie reprezentacyjnego pałacu.

Dominują naturalne materiały: kamień, drewno, ciężkie tkaniny i ręcznie wykonane detale. Wszystko to tworzy atmosferę schronienia i spokoju miejsca, które miało być azylem dla rodziny królewskiej, a nie manifestem władzy.

Balmoral Castle to architektura znaczeń: trwałość bez przepychu, godność bez ostentacji i cisza, która przyjmuje formę.

📘 Kup książkę 💙 Wesprzyj blog