Poranek w ogrodzie przyniósł coś więcej niż ciszę.
Serafina zatrzymała się przy różach, jakby chciała uchwycić moment, który nie potrzebował słów.
Nie była sama.
Julian pojawił się spokojnie, bez pośpiechu i bez narzucania swojej obecności.
Rozmowa była krótka.
Ale uważna.
Nie padło wiele słów…, a jednak każde z nich miało znaczenie.
Mówił o jej obrazie.
O tym, co w nim dostrzegł, lekkość… i coś więcej.
Serafina słuchała.
Spokojnie.
Z dystansem, który nie był obojętnością.
Bo nie każda rozmowa jest przypadkiem.
I nie każde spotkanie pojawia się bez powodu.
Czasem…to dopiero początek czegoś, czego jeszcze nie potrafimy nazwać.
,,W Różanym Ogrodzie”🥀
Serafina&Armand
Już jutro kolejna część.
Zapraszam serdecznie.

