Cisza na morzu

Morze tego wieczoru odpowiadało ciszą..

Statek nie przyspieszył.

I nie zawrócił.

Załoga czekała w pełnym skupieniu.

Ale Szafira nie wydała tego wieczoru rozkazu zmiany kursu.

Zostajemy — powiedziała spokojnie.

Morze nam sprzyja.

A załoga potrzebuje wytchnienia.

Statek Szafiry kolejny wieczór pozostał na wodzie kołysany łagodnie przez fale.

Zmrok zapadł cicho.

Załoga pracowała krócej niż zwykle.

Rozmowy przycichły.

Kroki stały się lżejsze.

Nie było strachu.

Było… wyciszenie.

Każdy z nich wiedział, że coś się wydarzyło ale nie wszystko wymagało natychmiastowego zrozumienia.

Tej nocy nikt nie był sam.

Nie dlatego, że stali obok siebie ale dlatego, że zaczęli patrzeć na siebie inaczej.

Z większą uważnością.

Z większym spokojem.

Bo na morzu…zaufanie nie jest wyborem.

Jest tym, co pozwala przetrwać.

A współpraca tym, co pozwala płynąć dalej.

Refleksja Szafiry

Szafira stała samotnie na pokładzie.

Nie dlatego, że oddzielała się od załogi lecz dlatego, że czasem kapitan musi przyjąć ciężar w ciszy.

Nie jest łatwo prowadzić statek, gdy nie wszystkie odpowiedzi są widoczne od razu.

Być kapitanem to nie tylko wydawać rozkazy to brać odpowiedzialność także za lęki, których inni nie wypowiadają głośno.

Jej serce było zwrócone ku załodze.

Wiedziała, że każda decyzja musi być dobrze wyważona z godnością i szacunkiem dla załogi.

Obrany kurs miał jeden cel: dobro tych, którzy jej zaufali.

Wiedziała, że nie zawsze rozumieją jej wybory w chwili, gdy należy wybierać.

W chwili w której decyzje należy podjąć sprawnie i szybko, często ryzykując.

Wierzyła jednak, że z czasem zobaczą sens drogi.

Morze tego wieczoru było spokojne. Ale Szafira wiedziała, że to tylko pewien moment – ciszy.

Fale delikatnie uderzały o burtę.

Spokojne morze jak delikatna nuta – pieśni, która dawała jej wewnętrzny spokój.

Cisza której każdy na pokładzie potrzebował.

W świetle księżyca pozwoliła myślom płynąć spokojnie.

Nie ku władzy.

Nie ku sile ale ku mądrości.

Ufała swoim ludziom.

Była z nich dumna, szczególnie z ich odwagi, pracy, a nawet z wątpliwości, bo wiedziała, że pytania rodzą się tam, gdzie komuś naprawdę zależy.

Patrząc w nocne niebo, miała jedną nadzieję:

aby los poniósł ich wszystkich bezpiecznie, nawet jeśli droga okaże się trudniejsza, niż ktokolwiek przewiduje.

Statek trwał.

Załoga oddychała jednym rytmem.

A to, na chwilę obecną, było wystarczające.

Wieczorne ukojenie

W wieczorach można znaleźć ukojenie.

Dość szybko zapada zmrok

Nikt nie jest tym zaskoczony.

Kolejna piękna noc wkroczyła.

Zmienna, kapryśna i czasem zimna.

Czas inaczej teraz upływa.

Wieczór szybciej nastaje.

Wyraźnie czuć, nadchodzącą zimową aurę.

Jak zatem uśmiech – przywołać na twarzy?

Jak wzniecić płomień – nadziei i marzeń?

W wieczorach można znaleźć – ukojenie.

Wszystko wygląda tak barwnie i pięknie.

Ciemne niebo, a w nich – skłębione chmury.

Wcale ten świat nie jest – taki ponury!

Na niebie gwiazdy, w tle piękny księżyc widać.

Chmury tańczące z wiatrem w klasycznym rytmie…

wszystko wygląda – pięknie, majestatycznie.

W świetle gwiazd i księżyca, nabierasz oddech.

Ukojenie zdobywasz.

Możesz pomarzyć lub prosić o siły.

Możesz to zrobić, człowieku miły.

Kiedy tak stoję i w niebo patrzę,

Wówczas rozumiem – przebieg wydarzeń.

Inaczej życie mogę odebrać,

Lepiej zrozumieć, łatwiej przetrwać.

Gdy kieruję swój głos ku niebu,

Pulsuje ogromna energia.

Dziękuję za każdy piękny wieczór.

Niby tak zwykły, a inny – magiczny.

📘 Kup książkę