Każdego dnia , kiedy spoglądam na mój ogród ciszę się nawet z tych najdrobniejszych rzeczy.


Bo są takie chwile, kiedy zwyczajność nabiera wyjątkowego znaczenia.
I nie potrzeba zbyt obfitości, aby serce poczuło spokój.
Dziś w moim ogrodzie znów pojawiły się małe zmiany w towarzystwie wrzosów.
Przygotowałam kolejne „wrzosowe dzieciaki”, jak lubię je nazywać.
Dwie już znalazły swoje miejsce w ziemi.

Mieliście okazję zobaczyć je na Facebooku.
A dziś czas na trzecią.
Pozostałe cierpliwie czekają na swoją kolej.
Po lewej stronie rośnie Erika to właśnie w jej towarzystwie zaczęły pojawiać się pierwsze wrzosy.
Po prawej stronie mam drugą troszkę mniejszą.
I tam również powstanie ich mały zakątek.
To drobne działania.
Ciche.
Niewielkie.
A jednak mają znaczenie.
Bo czasem to właśnie te najmniejsze rzeczy
tworzą przestrzeń, w której możemy się zatrzymać.
Zobaczyć więcej.
Poczuć więcej.
Nie trzeba mieć dużego ogrodu, aby być blisko natury.
Niektórzy mają balkon i w nim malutki ,,własny świat”.
Prawdziwy i spokojny lub inne miejsce jak dom.
Mały kąt mieszkania, który staje się prawdziwym miejscem spokoju w towarzystwie cudownych roślin.
Pamiętam, kiedy sama mieszkałam w mieście.
Miałam tylko balkon do dyspozycji.
A i tam znalazło się miejsce na kwiaty.
I choć przestrzeń była mniejsza,
uczucie było dokładnie takie samo.
Bo przyroda nie potrzebuje wielkich przestrzeni.
Potrzebuje tylko naszej uwagi.
Kilka dni temu patrzyłam na bazie.
Jeszcze niedawno były miękkie i pełne życia, dziś już przekwitły, a w ich miejscu pojawiły się nowe listki.
Z pozoru nic niezwykłego.
Zwykły proces.
A jednak nie tak zwyczajny.
To właśnie w takich momentach najbardziej widać, jak bardzo natura przypomina życie człowieka.
Wszystko się zmienia.
Przemija.
Odnawia.
I tak jak przyroda po każdej zmianie odnajduje swój rytm, tak i my uczymy się iść dalej.
Dlatego warto się zatrzymać.
Choćby na chwilę. Choćby przy jednym kwiatku.
Bo czasem to, co najprostsze, niesie w sobie najwięcej radości i spokoju.
Z sercem dla Was
Katarzyna



