W noc, gdy księżyc świecił jak srebrny rogal,
chmury ustępowały mu miejsca,
jakby znały drogę, którą nie wolno zasłaniać.
Jedna z nich — delikatna, smukła —
przybrała kształt konika morskiego,
niosąc w swoim cichym grzbiecie
opowieść, którą szeptał wiatr.
A ja – stałam tam jak świadek czegoś ulotnego,
co pojawia się tylko raz i znika, jeśli serce nie zatrzyma myśli.
Tak właśnie rodzi się poezja — z jednej chwili,
z jednego spojrzenia, z jednego oddechu nocy.
Gdzie z prostych chmur – możesz ujrzeć świat innym spojrzeniem.



Facebook Comments