Szafira & Obsydian⚓️
Morska Wyprawa Część II – Musztra na pokładzie.
Załoga parsknęła stłumionym śmiechem.
Kapitan na ich śmiech – Dość proszę o ciszę.
Nasz pokład to – duma wyprawy. Nikogo nie poniżamy – proszę o ciszę.
Oficerze Obsydian – proszę zabrać ze sobą doświadczonego mechanika oraz naszego młodego marynarza i pokazać mu jak wygląda fachowa naprawa. Obsydian walczył z własnym sumieniem po czym schował twarz za mapą, a ramiona mu drgały.
– Słuchaj, marynarzu. Powiedziała Kapitan powoli marszcząc lekko brwi. Proszę dostosować się do zaleceń – oficera.
Obsydian był dumny z Kapitan. Zachowała klasę mimo rozdrażnienia i braku subordynacji.
Oficer – rzekł do młodego marynarza;
Proszę udać się ze mną i pilnie obserwować, jak wygląda naprawa oraz fachowa i rzetelna obsługa. Nic nie dotykać jedynie – pilnie się uczyć, po to tu jesteś- zrozumiano.
— powiedział, tonem oficera, który wie, że ratuje właśnie czyjąś skórę.
Marynarz pochylił głowę. — Tak jest!
Kapitan dodała:
— I jeszcze jedno. Na tym statku nie potrzeba bohaterów, którzy sprawdzają swoją wiedzę bez doświadczenia w imię pomysłów. Potrzeba ludzi, którzy myślą, zanim zrobią krok. To nazywa się posłuszeństwo. A posłuszeństwo rodzi się że…?
Załoga odpowiedziała chórem:
— Szacunek, Kapitanie i współpraca z oddaniem!
Szafira kiwnęła głową.
— Dobrze.
Musztra zakończona.
A ty, marynarzu…
Zwróciła się znów do delikwenta. Po nauce przy naprawie zameldujesz się u oficera Obsydian. Nauczy cię, czym różni się hamak od żagla i ponton od wiosła. I dlaczego bez rozkazu nie robić samowolki.
Marynarz przełknął ślinę, ale uśmiechnął się lekko — Kapitan uratowała go z honorem.
Obsydian stanął obok niej.
— Statek naprawimy, Kapitanie.
Szafira spojrzała mu w oczy z lekkim rozbawieniem, ale i zaufaniem. Tylko on na pokładzie był godnym – pełnego zaufania.
Załoga odetchnęła.
Słońce wyszło zza chmur.
Statek płynął dalej, a dyscyplina na pokładzie wróciła na swoje miejsce.
Szafira & Obsydian⚓️
Dwa światła, które prowadzą ten rejs



Facebook Comments