Kiedy pomysł nabiera nowego charakteru.

Drodzy Czytelnicy. 

Każda kompozycja zaczyna się od pomysłu.

Zanim pojawią się kamienie, dodatki i efekt końcowy, przychodzi czas na spokojne przygotowanie rośliny.

Na moim profilu na Facebooku możecie zobaczyć krótki film, w którym pokazuję ten etap pracy.

Wybór donicy aż po delikatne oczyszczanie sukulenta w trakcie sadzenia.

To właśnie takie drobne czynności często decydują o końcowym wyglądzie kompozycji.

Podczas oczyszczania warto używać miękkiego pędzelka i wykonywać bardzo delikatne ruchy.

Liście sukulentów są kruche, a ich naturalna, matowa warstwa chroni roślinę.

Zbyt mocne pocieranie może ją uszkodzić, dlatego cierpliwość jest tutaj najlepszym sprzymierzeńcem.

Do tej kompozycji wybrałam donicę o spokojnej, kamiennej strukturze.

Jej stonowany kolor pięknie podkreśla geometryczny kształt sukulenta, nie odciągając od niego uwagi.

Choć latem moja kompozycja będzie zdobiła ogród, zimą przeniosę ją do domu.

Sukulenty nie lubią mrozu, dlatego najlepiej czują się w jasnym i ciepłym miejscu.

To również dobra wiadomość dla osób, które nie mają ogrodu.

Taka kompozycja doskonale prezentuje się także we wnętrzach – na komodzie, parapecie czy stoliku, wprowadzając odrobinę natury i skandynawskiego klimatu.

To dopiero drugi etap pracy.

W kolejnej części pokażę Wam efekt końcowy, kiedy całość dopełnią naturalne kamienie i kompozycja nabierze swojego ostatecznego charakteru.

Do zobaczenia w Etapie III – „Harmonia kamienia i natury”.

Z sercem dla Was.

Katarzyna

Stary żółw Baltazar

,,Opowieści z głębin „

🪼🌊🐢

Poranne promienie słońca powoli przenikały przez taflę oceanu, rozświetlając podwodny świat tysiącami złotych refleksów.

Delikatne fale kołysały wysokie trawy morskie, a pomiędzy kolorowymi koralowcami przemykały niewielkie rybki, jakby rozpoczynały kolejny dzień pełen nowych przygód.

Mały konik morski płynął spokojnie przed siebie.

Lubił odkrywać nowe zakątki oceanu. Każdy dzień przynosił coś, czego jeszcze wcześniej nie widział. Raz była to błyszcząca muszla skrywająca perłę, innym razem mała rozgwiazda, która odnalazła w sobie odwagę, albo rybka, z którą połączyła go cicha przyjaźń.

Tego dnia ocean wydawał się wyjątkowo spokojny.

Nagle w oddali dostrzegł ogromny cień.

Na początku pomyślał, że to wielka skała.

Jednak cień poruszył się powoli.

Z każdym ruchem stawał się coraz wyraźniejszy.

To był żółw.

Duży… bardzo duży.

Jego szeroki pancerz pokrywały drobne muszelki i delikatne morskie rośliny. Wyglądał tak, jakby sam ocean przez wiele lat ozdabiał go swoimi darami. Każda rysa na pancerzu zdawała się opowiadać historię dalekich podróży i miejsc, do których niewielu mieszkańców oceanu miało okazję dotrzeć.

Żółw płynął spokojnie.

Bez pośpiechu.

Każdy ruch jego płetw był łagodny i pewny, jakby znał rytm oceanu lepiej niż ktokolwiek inny.

Konik morski podpłynął bliżej.

Dzień dobry.

Żółw odwrócił głowę i uśmiechnął się ciepło.

Dzień dobry, mały podróżniku.

Czy mogę zapytać, jak masz na imię?

Baltazar.

Piękne imię.

Żółw lekko skinął głową.

Dziękuję.

Przez chwilę płynęli obok siebie w ciszy.

Nad ich głowami migotały promienie słońca, a niewielka ławica srebrzystych rybek przecięła wodę niczym błyszcząca wstążka.

Konik morski spojrzał na Baltazara z zaciekawieniem.

Dokąd płyniesz?

Tam, gdzie prowadzi mnie ocean.

Ale… płyniesz tak wolno.

Na twarzy Baltazara pojawił się pogodny uśmiech.

Wiesz, kiedy byłem młody, też chciałem wszędzie dopłynąć pierwszy. Wydawało mi się, że jeśli będę płynął szybciej od innych, zobaczę więcej.

Zatrzymał się na chwilę.

Myliłem się.

Konik morski słuchał uważnie.

Ocean nauczył mnie czegoś ważnego.

Nie nagradza tych, którzy płyną najszybciej.

Nagradza tych, którzy potrafią się zatrzymać i dostrzec jego piękno.

Mały konik morski rozejrzał się dookoła.

Po raz pierwszy zauważył maleńkie krewetki ukrywające się pomiędzy koralowcami.

Dostrzegł drobne muszelki spoczywające na piasku i delikatne pęcherzyki powietrza unoszące się ku powierzchni.

Zobaczył światło tańczące na falujących trawach morskich.

Wszystko to było tam od zawsze.

Tylko wcześniej płynął zbyt szybko, aby to zobaczyć.

Baltazar spojrzał na niego z życzliwością.

Każdy dzień przynosi nam coś pięknego. Czasami jest to wielkie wydarzenie, ale znacznie częściej są to małe chwile, które łatwo przeoczyć.

Konik morski uśmiechnął się.

Od tej chwili płynął już wolniej.

Nie dlatego, że zabrakło mu sił.

Dlatego, że zrozumiał, iż najpiękniejsze wspomnienia rodzą się wtedy, gdy serce ma czas naprawdę zobaczyć świat.

Baltazar pożegnał go ciepłym spojrzeniem.

Pamiętaj, mały przyjacielu…

Ocean nigdzie się nie spieszy.

My także nie musimy.

Czasami wydaje nam się, że życie jest wyścigiem.

Chcemy zdążyć, osiągnąć więcej, być krok przed innymi.

A przecież najpiękniejsze chwile często czekają na nas wtedy, gdy zwolnimy i pozwolimy sobie naprawdę je dostrzec.

🐢

Nie zawsze ten, kto płynie najszybciej, zobaczy najwięcej.

Czasem wystarczy zwolnić, aby odkryć piękno, które było obok nas przez cały czas.

Kamienne ściany.

Statek znalazł się w przesmyku.

Kamienne  ściany znajdowały się blisko..

– zbyt blisko. 

Nie było strachu, choć niektórzy zastanawiali się, czy na pewno są bezpieczni. 

Kamienne skały wyglądały inaczej niż te, które do tej pory widzieli.

Szafira podeszła do burty.

Przez chwilę patrzyła na kamienne ściany.

Nie powiedziała ani słowa.

Wyciągnęła dłoń.

Jej palce musnęły chłodną, wilgotną skałę.

Obsydian zrobił to samo.

Jakby oboje chcieli upewnić się, że to, co widzą, jest rzeczywistością.

Kamień był zimny.

Szorstki.

Prawdziwy.

A jednak oboje mieli wrażenie, że góry żyją własnym rytmem.

Statek płynął bardzo powoli.

Tak blisko skał, że niemal można było dotknąć ich na całej długości pokładu.

Załoga obserwowała każdy ruch swoich dowódców.

Nikt nie odważył się przerwać tej ciszy.

Morze pozostawało spokojne.

Lecz w powietrzu wyczuwało się napięcie, którego nie potrafił wyjaśnić żaden z marynarzy.

Dopiero po dłuższej chwili Szafira spokojnie odsunęła dłoń od kamiennej ściany.

Płyniemy dalej. 

Spokojnie powiedziała pewnym głosem. 

    Obsydian skinął głową.

    Statek ruszył naprzód.

    A góry nadal milczały, choć każdy z nich czuł dziwny  otaczający ich chłód….

    Cicha nadzieja w sercu.

    Patrz z otwartym sercem w stronę słońca.
    Przywitaj nowy dzień uśmiechem i spokojem swoich myśli.

    🕊️
    Zatrzymaj tę chwilę, choćby na krótką chwilę.

    Bo każdy poranek przynosi nam cichy dar:
    promień słońca, błękit nieba,

    zapach kwiatów i nadzieję,

    że ten dzień może być piękny. 

    🩵

    Złote Myśli ✨

    Dzień Dobry o poranku dnia

    Piękny dzień powiedział nam wszystkim

    -Dzień Dobry 🌺

    Niektóre poranki nie potrzebują wielu słów.

    Wystarczy promień słońca, filiżanka gorącej kawy i piękno natury, aby dzień rozpoczął się spokojniej.

    Dzisiaj przywitałam Was właśnie w takim towarzystwie.

    Wśród kwitnącej hortensji ogrodowej, która każdego dnia zachwyca mnie coraz bardziej swoim kolorem i niezwykłą urodą.

    Jeżeli nie mieliście jeszcze okazji obejrzeć porannego filmu, serdecznie zapraszam Was na mój Facebook.

    To właśnie tam regularnie publikuję poranne przywitania, refleksje, wiersze oraz krótkie filmy z mojego ogrodu, podróży i codziennych chwil, którymi z radością dzielę się z Wami.

    Życzę Wam pięknego, spokojnego dnia, pełnego dobrych myśli, życzliwości oraz chwil, które pozwolą choć na moment zatrzymać się i dostrzec piękno otaczającego świata.

    A już wkrótce zaproszę Was do kolejnego etapu moich Ogrodowych Inspiracji Kasi.🪴

    23 czerwca mogliście zobaczyć pierwszy etap nowego projektu.

    Przedstawiłam Wam sukulent oraz przygotowania do kompozycji, która powstaje z inspiracji stylem skandynawskim.

    Teraz nadszedł czas na kolejny krok.

    W następnych materiałach pokażę Wam, jak projekt nabiera kształtu oraz dlaczego właśnie sukulent stał się jego najważniejszym elementem.

    Jak zawsze opowiem o tym szerzej na blogu, a na Facebooku pokażę krótkie filmy z kolejnych etapów powstawania tej kompozycji.

    Serdecznie zapraszam Was do śledzenia moich publikacji.

    Bardzo się cieszę, że jesteście ze mną i wspólnie możemy odkrywać piękno natury, poezji i codziennych inspiracji.

    Do zobaczenia już wkrótce.🌸🩵

    Poranny oddech w ciszy.

    Sobota przyszła spokojnie

    z oddechem wiatru w ciszy..,

    i śpiewem ptaków,

    ~ ukrytym wśród liści 🍃

    Mały wróbelek spacerował dziś

    spokojnie po trawie i piasku.

    Nie bał się.

    Jakby na chwilę zapomniał,

    że świat potrafi być głośny.

    A ja tylko patrzyłam z uśmiechem,

    jak małe stworzenie potrafi

    ~zatrzymać człowieka na moment.

    I przypomnieć mu,

    że czasami największy spokój

    odnajdujemy w najmniejszych chwilach.

    Playa Flamingo nocą.

    Drogi Czytelniku.

    Dzisiaj chciałabym w tym krótkim materiale przedstawić kilka ciekawostek i historii Playa Flamingo, które zachwyca spokojną zatoką, jasnym piaskiem i turkusową wodą.

    A wieczorem odsłania zupełnie inne oblicze.

    Miasto, które nauczyło się żyć z wulkanem.

    Gdy cichną rozmowy, a promenada powoli pustoszeje, pierwsze skrzypce zaczyna grać ocean. 

    Fale uderzające o skaliste wybrzeże wyznaczają rytm nocy, a światło księżyca delikatnie odbija się od powierzchni wody.

    Spacerując wieczorem trudno uwierzyć, że krajobraz tej wyspy został ukształtowany przez jeden z najpotężniejszych żywiołów natury.

    Lanzarote przez wieki wielokrotnie doświadczało erupcji wulkanicznych.

    Największe z nich rozpoczęły się w 1730 roku i trwały niemal sześć lat.

    Ogromne połacie wyspy zostały pokryte lawą i popiołem. 

    Zniknęły wsie, pola uprawne oraz drogi. 

    Jednak z czasem nauczyli się wykorzystywać to, co pozostawił po sobie wulkan. 

    Powstały nowe metody uprawy winorośli, budownictwo zaczęło dostosowywać się do surowego krajobrazu, a czarne skały stały się częścią architektury i codziennego życia mieszkańców.

    To właśnie dzięki tej wytrwałości Lanzarote jest dziś miejscem wyjątkowym.

    Nie ukrywa swojej historii.

    Nie zasłania śladów po dawnych erupcjach.

    Przeciwnie – pokazuje, że nawet po największych zniszczeniach można odbudować przestrzeń, która ponownie zachwyca swoim pięknem.

    Wieczorem szczególnie mocno można to odczuć.

    Rośliny, które za dnia przyciągają wzrok intensywnymi barwami, nocą stają się cichymi strażnikami tego miejsca.

    Jedną z wielu roślin, która zwróciła moją uwagę, była ozdobna akalifa (Acalypha wilkesiana), Zachwycająca niezwykłą paletą barw swoich liści – od głębokiego brązu i purpury po odcienie czerwieni.

    Występuje w wielu odmianach, dlatego kolor i wzór jej liści mogą się znacznie różnić – od zieleni, przez czerwień i purpurę, aż po głęboki brąz.

    Kolejna piękność, która zwróciła moją uwagę to Kalanchoe thyrsiflora (rodzina gruboszowate – Crassulaceae).

    To niezwykły sukulent, który potrafi magazynować wodę w swoich grubych, mięsistych liściach.

    Dzięki temu doskonale radzi sobie w miejscach, gdzie deszcz pojawia się rzadko, a słońce nie szczędzi swoich promieni.

    Jest symbolem wytrwałości, odporności i umiejętności przystosowania się do trudnych warunków.

    Lanzarote kryje o wiele więcej niż nam się wydaje.

    Dlatego bardzo dokładnie staram się dostrzegać każdy drobny szczegół.

    Zwłaszcza , że ta piękna wyspa ma swoją bogatą historię.

    Ocean nieustannie przypomina o potędze natury, a światło księżyca nadaje całemu krajobrazowi niezwykły spokój.

    To właśnie wtedy łatwiej zatrzymać się na chwilę.

    Posłuchać szumu fal.

    Odetchnąć.

    I pomyśleć o tym, jak niezwykłą siłę ma zarówno natura, jak i człowiek, który potrafi podnieść się po najtrudniejszych doświadczeniach.

    Tam gdzie kiedyś panował ogień i zniszczenie, może narodzić się cisza, piękno i nowe życie.

    Dzięki mieszkańcom oraz ich determinacji Lanzarote zostało odbudowane z popiołu.

    Mieszkańcy wykorzystując kamień wulkaniczny wznosili nowe mury, tarasy i ogrodzenia.

    Z czasem odkryli również, że popiół wulkaniczny pomaga zatrzymywać wilgoć w glebie, dzięki czemu nawet w surowym klimacie mogły rozwijać się uprawy. 

    To, co początkowo wydawało się przekleństwem, stało się częścią nowego początku.

    Historia tej wyspy nie opowiada jedynie o wulkanach.

    Opowiada przede wszystkim o ludziach, którzy nie przestali wierzyć, że warto odbudować swój świat.

    Tak naprawdę historia Lanzarote pokazuje, że siła człowieka nie polega na unikaniu trudności.

    Polega na tym, że potrafi odnaleźć nadzieję tam, gdzie wcześniej widział jedynie zniszczenie. 

    Natura i człowiek napisali tutaj wspólną historię – historię odbudowy, cierpliwości i szacunku wobec miejsca, które stało się ich domem.

    W zgodzie ze sobą i spokojem dla serca.

    Złote Myśli✨

    Kiedy dzień wydaje się przemijać zbyt szybko, wtedy łatwo uwierzyć, że to czas nas pogania.

    Ale czas nie zna granic.
    Nie przyspiesza i nie zwalnia.
    Po prostu trwa.

    To my nadajemy mu rytm.
    Czasem wypełniamy go pośpiechem, presją, obowiązkami i cudzymi oczekiwaniami.

    A przecież wszechświat nie mierzy godzin.
    Nie zna kalendarza.
    Nie odlicza minut.
    Istnienie i płynie swoim nieustannym rytmem.

    Dlatego chwile ciszy i refleksji nie są stratą czasu.
    Są przestrzenią, w której odnajdujemy spokój tak bardzo potrzebny naszemu sercu.

    To czas, który o nic nie pyta.
    Po prostu jest.

    Czasem warto zatrzymać się świadomie.
    Skupić się na własnych wartościach.
    Na swoich celach.
    Na tym, co naprawdę ma znaczenie.

    Nie wszystko, co nas zobowiązuje, powinno nami rządzić.
    Nie wszystko, co narzuca tempo, musi wyznaczać kierunek.

    Można żyć inaczej.
    Można odnaleźć własny rytm.
    Można budować przestrzeń, w której spokój staje się świadomym wyborem, a nie luksusem.

    Na tym polega niezwykłość czasu.
    On trwa niezależnie od nas.
    Nie ma początku ani końca w naszym odczuwaniu.

    To jednak nasze życie ma swój wymiar – tu i teraz.

    Dlatego warto przeżyć je w zgodzie ze sobą.
    Bez niepotrzebnego pośpiechu.
    Z uważnością.
    Z odwagą.
    Z wdzięcznością.

    Bo największą wolnością jest umiejętność nadania sensu własnym chwilom.

    🕊️

    Ciche miasto nocą 🌛

    Drodzy Czytelnicy 🩵

    Już dziś wieczorem zabiorę Was na wyjątkowy spacer po Playa Flamingo nocą.

    Szerszy opis na temat ciekawostek z Playa Flamingo będzie można przeczytać już wkrótce tutaj w kategorii: ,,Życie i codzienność ”

    🌿

    Natomiast na Facebooku będzie można obejrzeć film na który serdecznie zapraszam.

    Pokażę Wam, jak to miejsce zmienia się po zachodzie słońca, gdy ocean cichnie, a blask księżyca tworzy zupełnie inny klimat niż za dnia.

    Przyjrzymy się również dwóm niezwykłym roślinom, które doskonale odnalazły się w ciepłym klimacie Lanzarote:
    🌿 Kalanchoe ~ sukulentowi magazynującemu wodę,
    🍂 Akalifie ~ zachwycającej niezwykłymi barwami swoich liści.

    Będzie trochę ciekawostek, trochę natury i chwila spokojnego wieczornego spaceru.
    Oczywiście wszystko w swoim rytmie, ponieważ ciekawostek jest bardzo dużo…, a wkrótce wracamy do mojego ogrodu w Anglii.

    Czeka nas kompozycja skandynawska.
    Etap ~ I już mogliście zobaczyć na pierwszym filmie.

    Ale wiele innych nowych założeń które chce Wam pokazać.

    W Anglii, drodzy aktualnie upały 32.C
    ~ Hortensja ogrodowa pod baldachimem. 🌺

    Będziemy mieć tak gorąco również w przyszłym tygodniu.
    Z wyspy Lanzarote przenoszę się na kolejną wyspę w Anglii, gdzie temperatura będzie jeszcze większa.

    Życzę miłego popołudnia.

    Katarzyna.

    Kolorowy Świat tańczy

    Kolorowy świat tańczy.

    Opleciony nicią szczęścia.

    Bezgranicznie uśmiechnięty.

    To barwa zieleni, ona wspiera,

    ~ ona pociesza.

    🍀

    📘 Kup książkę