Wiosna kolorowa

Drodzy

Wiosna przyszła do nas z każdej strony.

Piękna i kolorowa jak barwny motyl.

To wyjątkowy moment.

Urocza pora roku, którą prawie każdy z nas uwielbia.

Białe kwiaty, świeża zieleń i cisza, która wypełnia serce spokojem i refleksją.

Śpiew ptaszków,

zachwycający i subtelny

Po drodze spotkałam bazie…te same, o których wspominałam w niedzielnym wierszu na Facebook.

Dziś są już trochę inne, ponieważ otwierają się na świat.

Delikatnie, jakby budziły się do nowego życia.

Uchwyciłam ten wyjątkowy proces wzrostu.

Z każdym kolejnym rokiem,

wiosna jest inna.

Niby podobna do tych, które przeminęły.

A jednak subtelnie zmieniona.

Świeża, piękna i pachnąca kwiatami.

Przygotowana do zachodzących zmian.

Odrodzona z pełną klasą.

Z sercem dla Was

Katarzyna

Kruki i wieża

Idąc dalej czerwonym szlakiem, dotarliśmy na szczyt aż do ruin Kinnoull Hill Woodland Park i wulkanu.

To nie koniec opowieści o tym miejscu oraz o wierzeniach mieszkańców.

W dzisiejszym poście opowiem Wam dlaczego wielu mieszkańców okolic Perth mówiło, że Kinnoull Hill to miejsce, gdzie natura, historia i legendy spotykają się w jednym krajobrazie.

Gdy stoisz na skraju klifów Kinnoull Hill i patrzysz na dolinę rzeki River Tay, łatwo zrozumieć, dlaczego to miejsce od wieków budziło wyobraźnię ludzi.

Na stromych skałach stoi samotna kamienna wieża – dawna budowla znana jako Kinnoull Tower.

Została wzniesiona w XIX wieku jako romantyczna ozdoba krajobrazu, ale szybko zaczęto snuć o niej różne opowieści.

Mówiono, że w czasie mglistych poranków wokół wieży krążą kruki.

W szkockiej tradycji kruk nie był tylko ptakiem – uważano go za strażnika dawnych miejsc i pamięci ziemi.

Starsze opowieści mówiły, że kruki pilnują klifów, bo pod skałami spoczywają bardzo stare historie tej ziemi: wulkaniczna przeszłość, dawne ścieżki ludzi i czas, kiedy wzgórza były jeszcze dzikie i niezamieszkane.

Niektórzy spacerowicze twierdzili nawet, że o zmierzchu, gdy wiatr niesie echo przez skały, można usłyszeć dziwne odgłosy , jakby szept dawnego świata.

Oczywiście większość ludzi mówi, że to tylko wiatr między skałami… ale w takich miejscach łatwo uwierzyć w stare opowieści.

Na pierwszy rzut oka – cisza, wiatr i szeroka przestrzeń.

Kilka kamieni rozrzuconych na trawie, ławka, z której można patrzeć daleko przed siebie.

Dopiero tablica stojąca obok przypomina, że to miejsce kryje znacznie starszą opowieść.

370 milionów lat temu ziemia pod naszymi stopami była częścią aktywnego wulkanu.

To właśnie jego zbocza stworzyły skały, na których dziś stoi ten park.

A w następnym poście opowiem Wam ciekawostkę na temat mieszkańców którzy wierzyli, że wzgórza skrywają w sobie dawne siły ziemi.

Kamienne mury

Kinnoull Hill

Śladami hrabiego ponad rzeką Tay, idziemy powoli przez las czerwonym szlakiem w górę.

Las był wilgotny, ziemia miękka po deszczu, a powietrze gęste od ciszy.

I nagle otworzył się widok.

Rzeka Tay płynęła szeroko, jakby niosła w sobie historię całego regionu. 

Rzeka Tay

Wyglądała jak spokojna wstęga, która od wieków prowadzi wodę przez dolinę Perthshire.

Zmieniali się ludzie, zmieniały się zamki i wieże, ale ona płynie dalej.

Na szczycie czekały kamienne mury – surowe, porośnięte mchem.

To Kinnoull Tower, romantyczna wieża widokowa z XVIII wieku.

Ziemie te należały do rodu Hay, a tytuł hrabiego Kinnoull nosili przedstawiciele szkockiej arystokracji.

W XVIII wieku Thomas Hay, 8. hrabia Kinnoull, kazał wznieść tę wieżę jako ozdobny punkt widokowy nie twierdzę obronną, lecz element krajobrazu. 

Miała zachwycać. I rzeczywiście zachwyca do dziś.

To nie był zamek do walki.

To było miejsce do patrzenia.

Stojąc tam, łatwo zrozumieć, dlaczego wybrano właśnie ten punkt. 

Rzeka Tay, doliny, pagórki wszystko układa się w pejzaż niemal malarski.

Kamienne mury stoją tu od wieków, patrząc na dolinę rzeki Tay tak samo spokojnie jak wtedy, gdy żył tu hrabia.

Hrabiego nie spotkaliśmy.

Ale jego ślad pozostał.

Czerwony szlak nie prowadził tylko przez las.

Prowadził przez czas i stare ruiny hrabiego.

Rzeka Tay

Drodzy,

Z wysokości Kinnoull Hill rzeka Tay wygląda jak spokojna wstęga, która od wieków prowadzi wodę przez dolinę Perthshire.

Szlakiem do hrabiego

Kinnoull Hill – śladami hrabiego ponad rzeką Tay

Czerwony szlak prowadził nas powoli w górę.

Las był wilgotny, ziemia miękka po deszczu, a powietrze gęste od ciszy.

I nagle otworzył się widok.

Rzeka Tay płynęła szeroko, jakby niosła w sobie historię całego regionu.

Z tej wysokości świat wygląda inaczej.

Mniejszy i spokojniejszy.

Na szczycie czekały kamienne mury – surowe, porośnięte mchem.

To Kinnoull Tower, romantyczna wieża widokowa z XVIII wieku.

W kolejnym wpisie poprowadzę Was prosto do wieży.

A teraz zostawiam Was w towarzystwie rzeki Tay.

Rzeka Tay

Leśne cuda

Kamienie w lesie, pokryte mchem, wyglądają jak leśne korale.

Nie są już tylko twardą skałą, ponieważ czas je otulił.

Postanowiłam przytulić część tego co się narodziło w lesie.

Nawet na kamieniu wyrasta zielona historia lasu

Zapach wilgotnej ziemi, szum drzew, miękkość mchu pod dłonią, to wszystko przypomina, że życie nieustannie się odnawia.

Ziemia regeneruje się bez pośpiechu.

Jestem tym procesem zauroczona.

Podziwiam całym moim sercem, ponieważ nie walczy i nie udowadnia.

Po prostu trwa i odbudowuje to, co zostało naruszone.

A my?

Jesteśmy częścią tego samego rytmu.

Oddychamy tym samym powietrzem.

Nosimy w sobie tę samą zdolność do odradzania się.

Czasem wystarczy zatrzymać się przy kamieniu w lesie, aby usłyszeć cichy szept własnej duszy. 

A czasem drodzy wystarczy przytulić szyszkę, aby usłyszeć jak las szepta w tle: ,, Kocham Cię “

Ja to usłyszałam – głęboko w sobie…

❤️

Dywan z mchu przyodziany w korale z szyszek

Kinnoull Hill – wybór trasy

Kiedy dotarłam na miejsce i spojrzałam na mapę szlaków w Kinnoull Hill Woodland Park, zrozumiałam jedno to nie jest jeden spacer.

To kilka różnych możliwości.

Trasy prowadzące do wieży widokowej, gdzie można stanąć wysoko nad doliną rzeki Tay i zobaczyć przestrzeń z zupełnie innej perspektywy.

Ścieżki wspinające się wyżej, bardziej wymagające, z podejściami, które już trzeba poczuć w nogach. Niektóre prowadzą przez dawny kamieniołom, inne przez gęstsze, spokojniejsze partie lasu, gdzie robi się ciszej i bardziej dziko.

Każda z nich ma swój charakter. Jedna jest krótsza i bardziej spacerowa. Inna dłuższa, z większą ilością wzniesień. Są pętle dla tych, którzy chcą zrobić pełne okrążenie wzgórza, i ścieżki dla tych, którzy wolą dojść do konkretnego punktu widokowego.

Wybrałam trasę najłagodniejszą.

Dlaczego?

Po pierwsze byłam tu pierwszy raz. Chciałam poczuć miejsce, a nie od razu je zdobywać.

Po drugie im dłuższa trasa, tym więcej czasu potrzeba, a stopień trudności też ma znaczenie.

Nie znałam jeszcze terenu, nie wiedziałam, jak bardzo będzie ślisko, jak strome będą podejścia.

Wybrałam więc drogę spokojną. W stronę Hrabiego.

Bez presji. Bez pośpiechu.

Z przestrzenią na zatrzymanie się przy mchu, przy korzeniach, przy strumieniu.

Reszta szlaków nie ucieknie.

One tam będą.

Kiedy przyjadę do Szkocji ponownie spróbuję kolejny przejść z uwagą, ponieważ świat jest pełen cudów natury tylko czas niestety upływa zbyt szybko.

Przesyłam Wam kilka pięknych zdjęć- lasu.

🌲

Niech pozostaną w Waszych sercach, tak jak w moim na zawsze.

W drodze do Kinnoull Hill

Podczas naszej podróży do Kinnoull Hill zatrzymaliśmy się na chwilkę, aby wsłuchać się w rytm górskiego strumienia.

Przepiękny widok, a do tego cichy szum strumyka, który koi serce.

Pozostawiam Wam tę magiczną chwilę.

Niech zostanie na długo w Waszych sercach.

Cichy szum górskiego strumyka

Wkrótce kolejne zdjęcia i filmy z pięknego miejsca w Kinnoull Hill.

Bądźcie z nami.

Leśni – przyjaciele czekają

🌲

Leśne niespodzianki

Drodzy.

Podążając dalej leśną wędrówką…

🌲

Pojawiło się coś, co wielu z Was mogło uznać za zwykły „nalot” na drzewach.

A jednak to nie był mech.

To były porosty.

Delikatne, szare, zielonkawe formy, które oplatają gałęzie i pnie, jakby ktoś zawiesił na nich leśną koronkę.

Rosną powoli. Bardzo powoli.

Czasem kilka milimetrów w ciągu roku.

Porost nie jest jedną rośliną.

To niezwykłe połączenie dwóch organizmów:

grzyba i glonu (lub sinicy), które żyją razem w ścisłej współpracy.

Jedno daje ochronę i strukturę, drugie — zdolność do fotosyntezy.

To przykład symbiozy.

Współistnienia.

Porosty nie potrzebują gleby.

Czerpią wodę i składniki z powietrza.

Dlatego są tak wrażliwe na zanieczyszczenia tam, gdzie powietrze jest czyste, rosną obficie.

Ich obecność jest więc cichym znakiem:

tu oddycha się dobrze.

Patrząc na nie, pomyślałam, że w lesie nic nie rośnie przypadkiem.

To, co wydaje się niepozorne, bywa wskaźnikiem jakości świata, którego nie widzimy na pierwszy rzut oka.

Porosty uczą cierpliwości.

Współpracy.

I tego, że nawet najdelikatniejsza forma może przetrwać lata, jeśli warunki są sprzyjające.

Podążamy dalej🌲

Z sercem dla Was – Katarzyna

Jałowiec

Drodzy.

Obiecałam napisać kilka słów na temat spotkanego

– leśnego przyjaciela.

Zagadka, którą wspólnie próbowaliśmy rozwiązać na Facebooku.

Jesteście wspaniali.

♥️

Tajemnicze drzewko to – Jałowiec.

Cichy strażnik lasu🌲

Niepozorny. Kolczasty i oczywiście wytrwały.

Jałowiec nie potrzebuje uwagi, aby istnieć. Wystarczy mu przestrzeń, światło i odrobina surowej ziemi.

Ma igły, lecz nie jest cisem.

Potrafi ukłuć, jeśli podejdziemy zbyt blisko — jakby przypominał, że nawet to, co spokojne, ma swoje granice.

Od wieków rósł na skrajach lasów, wydmach i wrzosowiskach.

W dawnych tradycjach wierzono, że chroni domy i ludzi , a jego gałązki wieszano nad drzwiami. Dymem z jałowca okadzano pomieszczenia.

Symbol oczyszczenia i ochrony.

Ma też swoje praktyczne oblicze.

Jagody (często nazywane owocami) wykorzystywano w ziołolecznictwie oraz jako aromatyczny dodatek w kuchni.

Cichy strażnik natury.

Może nie jest efektowny jak róża, ale ma urok i klasę.

Nie potężny jak dąb, ale silny i wytrwały.

Może właśnie dlatego warto czasem zatrzymać się przy czymś, co nie krzyczy kolorem ani formą, a jednak niesie w sobie siłę.

Z sercem dla Was Katarzyna

📘 Kup książkę