Spokojne popołudnie w rytmie natury

Dzień dziś miał w sobie coś szczególnego.

Nie wymagał pośpiechu, nie narzucał planów.

Był po prostu… spokojnie piękny.

Postanowiłam więc ruszyć przed siebie,

pozwalając, aby droga sama wyznaczała kierunek.

W ciszy tej krótkiej podróży towarzyszył mi kochany Milo.

Czujny i obecny, spokojnie obserwujący świat z wysokości koszyka.

Był też śmiech i chwila na relaks w parku.

Milo uwielbia podróże.

Zwłaszcza jazdę w koszyczku.

Każdego roku regularnie zabieram go na wyprawę rowerową.

Jest przyzwyczajony i lubi podziwiać świat z takiej perspektywy.

Podczas jazdy natknęłam się na bazie.

Delikatne, miękkie, niemal nierzeczywiste w swojej subtelności.

Zdjęcia bazi publikowałam niedawno na Facebook.

Ich nowe pąki wyglądały przepięknie w słońcu.

Początek wiosny, która przyszła spokojnie i czule.

Wtedy zrodziła się również refleksja i powstał mój kolejny wiersz ; ,, Bazie”, który opublikowałam dla Was jakiś czas temu na Facebooku.

Towarzyszył mi Milo podczas czytania mojego wiersza.

Jak pisaliście wyglądał na zahipnotyzowanego więc chyba mu się spodobał…😊

Dzisiaj przedstawiam Wam zdjęcia bazi z ich kolejnego procesu rozwoju.

W poniedziałki regularnie trenuję z Milo.

Lekki bieg, aby podreperować kondycję.

Czasami potrzeba trochę wysiłku, ponieważ nie można stać biernie w miejscu.

Mam nadzieję, że Święta Wielkanocne upłynęły Wam spokojnie.

A Śmigus- Dyngus nie był zbyt mokry…😆, choć troszkę kropel, więcej niż zwykle nie zaszkodzi – prawda.

Ja miałam krople wody z samego rana i to wtedy, kiedy jeszcze spałam słodko…

Szybko mnie obudziły.

Od razu przypomniał mi się tata, który o 7.00 rano biegał po domu z psikawką budząc mnie i brata śmiechem i delikatnym chłodem wody.

Dzisiaj jednak zamiast biegu z Milo postanowiłam wybrać się na przejażdżkę rowerową.

I bardzo się z tego cieszę, ponieważ nie ma nic piękniejszego niż chwila relaksu dla siebie.

Czasem właśnie takie momenty są najpiękniejsze.

Pełne ciepła, radości i miłych wspomnień.

Nieplanowane i ciche, pozostają z nami najdłużej.

To był dzień bez nadmiaru.

Bez pośpiechu.

Z oddechem.

I może właśnie dlatego tak potrzebny.

Z sercem dla Was

Katarzyna

Spokojne popołudnie – chwila ciszy i refleksji

Czasem wystarczy spokojne popołudnie i chwila ciszy aby odnaleźć to, co w codzienności najcenniejsze.

Gdy świat zwalnia choć na moment łatwiej usłyszeć własne myśli poczuć ciepło w dłoniach i zatrzymać się bez pośpiechu.

Niech to popołudnie będzie właśnie takie dla Was — łagodne, ciche, pełne oddechu.

Z filiżanką ciepła w otoczeniu drobnych piękności,

które przypominają, że spokój nie musi być daleko.

Czasem jest tuż obok.

Wystarczy po niego sięgnąć.

Z sercem dla Was

Katarzyna

Wspomnienia

Drodzy 🌿

W Święta wracam wspomnieniami do taty, którego nie ma już wśród nas…

Rzeźbił baranka z masła… 🐑 z dwóch kostek.

Mama śmiała się, ponieważ nie był artystą…

a efekt końcowy był naprawdę interesujący,

choć przyznam — mnie się podobał.

Baranek miał oczka z pieprzu i zielony listek🌿

Potem wszyscy szliśmy do kościoła…,a koszyczek kusił — owszem…

Młodość ma swoje uroki… i czasem niezłe pokusy

Wydawało mi się, że koszyczek mojej najlepszej przyjaciółki ma lepszą zawartość niż mój… , więc czasem coś „skubnęłam” od niej, a ona ode mnie…

To były takie zwykłe, a jednocześnie najpiękniejsze chwile…pełne śmiechu, prostoty i bliskości.

I chyba właśnie to zostaje w sercu najbardziej…, miłe wspomnienia drodzy.

💝

A dziś… z uśmiechem wracam do tych chwil… bo czasem odrobina uśmiechu jest nam bardzo potrzebna

Z sercem dla Was

☘️

Życzenia Świąteczne

Życzę Wam pięknych, rodzinnych

Świąt Wielkanocnych,

pełnych ciepła i wzajemnej życzliwości…

Abyśmy zawsze cieszyli się

swoją obecnością,

szanowali się i kochali takimi,

jakimi jesteśmy.

Nie tylko od święta

♥️

Wesołych Świąt 🐣

🌿

Choinki i leśny wiatr

Drodzy,

Las niesie pełno niespodzianek.

Niektóre są wyjątkowe i szczególne.

🌲

Choinki tańczące z wiatrem.

Widok, który na długo pozostaje w sercu.

Niech zatem zagości i w Twoim.

Z sercem dla Was 🌿

Katarzyna

Strażnicy lasu

Drodzy

Do niektórych miejsc wracamy nie dlatego, że trzeba, ale dlatego, że coś w nas wciąż tam zostaje.

Ten las pamiętam dobrze.

To tutaj wszystko zwalniało.

A kroki stawały się cichsze.

Myśli spokojniejsze.

Drzewa piękne i wysokie.

Zachwycały mnie pod każdym względem.

Milczące i niewzruszone.

One nie są tylko częścią krajobrazu.

One dzielnie trwają.

Jakby pilnowały czasu i ciszy lasu.

Historii, których nie da się opowiedzieć słowami.

Wracam dziś do nich…, ponieważ nie wszystko zostało jeszcze ujawnione.

Pragnę pokazać Wam nie tylko :,, Strażników Lasu”, ale również siłę jaka drzemie w każdym aspekcie tej cudownej leśnej opowieści.

🌲

Wiosna kolorowa

Drodzy

Wiosna przyszła do nas z każdej strony.

Piękna i kolorowa jak barwny motyl.

To wyjątkowy moment.

Urocza pora roku, którą prawie każdy z nas uwielbia.

Białe kwiaty, świeża zieleń i cisza, która wypełnia serce spokojem i refleksją.

Śpiew ptaszków,

zachwycający i subtelny

Po drodze spotkałam bazie…te same, o których wspominałam w niedzielnym wierszu na Facebook.

Dziś są już trochę inne, ponieważ otwierają się na świat.

Delikatnie, jakby budziły się do nowego życia.

Uchwyciłam ten wyjątkowy proces wzrostu.

Z każdym kolejnym rokiem,

wiosna jest inna.

Niby podobna do tych, które przeminęły.

A jednak subtelnie zmieniona.

Świeża, piękna i pachnąca kwiatami.

Przygotowana do zachodzących zmian.

Odrodzona z pełną klasą.

Z sercem dla Was

Katarzyna

Kruki i wieża

Idąc dalej czerwonym szlakiem, dotarliśmy na szczyt aż do ruin Kinnoull Hill Woodland Park i wulkanu.

To nie koniec opowieści o tym miejscu oraz o wierzeniach mieszkańców.

W dzisiejszym poście opowiem Wam dlaczego wielu mieszkańców okolic Perth mówiło, że Kinnoull Hill to miejsce, gdzie natura, historia i legendy spotykają się w jednym krajobrazie.

Gdy stoisz na skraju klifów Kinnoull Hill i patrzysz na dolinę rzeki River Tay, łatwo zrozumieć, dlaczego to miejsce od wieków budziło wyobraźnię ludzi.

Na stromych skałach stoi samotna kamienna wieża – dawna budowla znana jako Kinnoull Tower.

Została wzniesiona w XIX wieku jako romantyczna ozdoba krajobrazu, ale szybko zaczęto snuć o niej różne opowieści.

Mówiono, że w czasie mglistych poranków wokół wieży krążą kruki.

W szkockiej tradycji kruk nie był tylko ptakiem – uważano go za strażnika dawnych miejsc i pamięci ziemi.

Starsze opowieści mówiły, że kruki pilnują klifów, bo pod skałami spoczywają bardzo stare historie tej ziemi: wulkaniczna przeszłość, dawne ścieżki ludzi i czas, kiedy wzgórza były jeszcze dzikie i niezamieszkane.

Niektórzy spacerowicze twierdzili nawet, że o zmierzchu, gdy wiatr niesie echo przez skały, można usłyszeć dziwne odgłosy , jakby szept dawnego świata.

Oczywiście większość ludzi mówi, że to tylko wiatr między skałami… ale w takich miejscach łatwo uwierzyć w stare opowieści.

Na pierwszy rzut oka – cisza, wiatr i szeroka przestrzeń.

Kilka kamieni rozrzuconych na trawie, ławka, z której można patrzeć daleko przed siebie.

Dopiero tablica stojąca obok przypomina, że to miejsce kryje znacznie starszą opowieść.

370 milionów lat temu ziemia pod naszymi stopami była częścią aktywnego wulkanu.

To właśnie jego zbocza stworzyły skały, na których dziś stoi ten park.

A w następnym poście opowiem Wam ciekawostkę na temat mieszkańców którzy wierzyli, że wzgórza skrywają w sobie dawne siły ziemi.

Kamienne mury

Kinnoull Hill

Śladami hrabiego ponad rzeką Tay, idziemy powoli przez las czerwonym szlakiem w górę.

Las był wilgotny, ziemia miękka po deszczu, a powietrze gęste od ciszy.

I nagle otworzył się widok.

Rzeka Tay płynęła szeroko, jakby niosła w sobie historię całego regionu. 

Rzeka Tay

Wyglądała jak spokojna wstęga, która od wieków prowadzi wodę przez dolinę Perthshire.

Zmieniali się ludzie, zmieniały się zamki i wieże, ale ona płynie dalej.

Na szczycie czekały kamienne mury – surowe, porośnięte mchem.

To Kinnoull Tower, romantyczna wieża widokowa z XVIII wieku.

Ziemie te należały do rodu Hay, a tytuł hrabiego Kinnoull nosili przedstawiciele szkockiej arystokracji.

W XVIII wieku Thomas Hay, 8. hrabia Kinnoull, kazał wznieść tę wieżę jako ozdobny punkt widokowy nie twierdzę obronną, lecz element krajobrazu. 

Miała zachwycać. I rzeczywiście zachwyca do dziś.

To nie był zamek do walki.

To było miejsce do patrzenia.

Stojąc tam, łatwo zrozumieć, dlaczego wybrano właśnie ten punkt. 

Rzeka Tay, doliny, pagórki wszystko układa się w pejzaż niemal malarski.

Kamienne mury stoją tu od wieków, patrząc na dolinę rzeki Tay tak samo spokojnie jak wtedy, gdy żył tu hrabia.

Hrabiego nie spotkaliśmy.

Ale jego ślad pozostał.

Czerwony szlak nie prowadził tylko przez las.

Prowadził przez czas i stare ruiny hrabiego.

📘 Kup książkę