Róża, która się nie poddała

Nie pamiętam, ile dokładnie ma lat Róża, którą możecie podziwiać aktualnie na zdjęciu.

Kiedy wprowadziłam się tutaj czternaście lat temu już była.

Zmęczona.
Wyniszczona.
Jakby powoli gasła i traciła siły do dalszego życia.

Zastanawiałam się co z nią zrobić.

I zdecydowałam, że dam jej szansę.

Czas pokazał, że warto było.

Pamiętam, jak mocno ją przycięłam, próbując dać jej nowy początek.
Później pojawiły się pierwsze listki… a wraz z nimi trudna walka z grzybicą.

Do dziś można dostrzec na niektórych liściach małe czarne ślady tej walki.
A jednak róża nie poddała się.

Wypuszcza nowe pąki, nowe przyrosty i każdego dnia pokazuje, że nadal chce żyć i kwitnąć.

Nie jest idealna.
Nie przypomina róż z katalogów ogrodniczych.

Ale może właśnie dlatego jest dla mnie tak wyjątkowa.

Bo przypomina mi, że nawet po trudnych chwilach można odnaleźć w sobie siłę, aby ponownie rozkwitnąć.

Dzisiaj otworzyła swój pierwszy kwiat.
Delikatny, spokojny i niezwykle piękny

🌹

A ja patrzę na nią i wiem jedno.

Warto było o nią walczyć.

Z sercem dla Was życzę miłego dnia.

Katarzyna

📘 Kup książkę