Kamienne ściany.

Po chwili Szafira i Obsydian odsunęli dłonie od kamiennych ścian.

Nie wymienili ani jednego słowa, jakby chwila ciszy pozwalała im zachować spokój.

Statek wpływał coraz głębiej między kamienne ściany, a chłód stawał się coraz bardziej odczuwalny.

Nie przypominał jednak zwykłego powiewu wiatru znad morza.

Jakby samo powietrze zmieniało się z każdym kolejnym metrem.

Wtedy jeden z marynarzy spojrzał przed dziób.

Kapitanie

Spomiędzy skalnych ścian zaczęła powoli unosić się mgła.

Nie spływała z morza.

Zdawała się wypływać prosto z kamiennych szczelin.

Najpierw była ledwie widoczna.

Z każdą chwilą stawała się jednak coraz gęstsza.

Przesmyk zaczynał znikać za mlecznobiałą zasłoną.

Obsydian mocniej zacisnął dłonie na sterze.

Szafira nadal patrzyła przed siebie.

Nagle…

Cały okręt lekko zadrżał.

Pokład przechylił się na jedną stronę.

Nie gwałtownie.

Lecz na tyle wyraźnie, że niemal cała załoga odruchowo chwyciła liny i relingi.

Wszyscy na pokładzie zachowywali wyjątkową czujność.

Co to było?… — szepnął jeden z marynarzy.

Morze pozostawało spokojne.

To nie fale poruszyły okrętem.

W tej samej chwili niektórzy spojrzeli ku niebu.

Ciężkie chmury zaczęły przybierać ciemnoczerwony odcień.

Jakby zza gór przebijało światło, którego nie powinno tam być.

Tam!…

Krzyk jednego z marynarzy przeciął ciszę.

Kilku członków załogi odruchowo spojrzało ku niebu.

Inni wpatrywali się w mgłę.

Widzieliście?

Przez ułamek sekundy pomiędzy skałami pojawił się błysk.

Nie przypominał światła słońca.

Ani odbicia od mokrych skał.

Był zbyt krótki.

Zbyt dziwny.

Lecz grzmot, który po nim rozległ się nad przesmykiem, nie pozostawiał wątpliwości.

Załoga wstrzymała oddech, zachowując zwarty szyk, jak na marynarzy przystało.

Szafira spojrzała na swoich ludzi i spokojnym głosem powiedziała:

Załogo… trzymać się.

Odwaga w sercu.

A wiara naszą siłą.

Obsydian mocniej chwycił ster.

Oboje wiedzieli już, że to dopiero początek ich rejsu…

A statek nadal płynął w stronę przesmyku spowitego gęstą mgłą, choć nikt z załogi nie wiedział, co kryje się tuż za nim.

Ciąg dalszy wkrótce…

Gdy roślina prosi o drugą szansę.

Ogrodowe Inspiracje Kasi

🪴

Drodzy Czytelnicy. 

Dzisiaj chciałabym poruszyć kwestię cierpliwości wobec roślin. 

Na moim filmie jakiś czas temu pokazywałam piękne nowe sukulenty, które zakupiłam podczas wizyty w ogrodzie. 

Niestety nie każda roślina, którą spotykamy w centrum ogrodniczym, wygląda idealnie. 

Czasami wśród tych najpiękniejszych można dostrzec również takie, które potrzebują odrobiny troski i cierpliwości.

Wybrałam kilka sukulentów z myślą o stworzeniu nowej kompozycji w stylu skandynawskim. 

Jednak po powrocie do domu i dokładnym obejrzeniu każdej rośliny zauważyłam, że dwa z nich wymagają szczególnej uwagi.

Zanim rozpoczęłam pracę nad kompozycją, postanowiłam najpierw zadbać właśnie o nie.

Wierzę, że czasami warto zatrzymać się na chwilę i spróbować dać naturze kolejną szansę.

W dzisiejszym materiale napiszę, dlaczego te dwa sukulenty zwróciły moją uwagę i od czego rozpoczęła się ich mała przemiana.

Natomiast na filmie na Facebooku można zobaczyć ich prawdziwą historię i to jak wyglądały.

Purpurowy, którego możecie podziwiać na zdjęciu wyglądał naprawdę źle. 

Był praktycznie oderwany od podłoża, a jego środek wydawał się niemal pusty. 

Wydawało się, że szanse na jego uratowanie są naprawdę niewielkie.

Drugi maluszek miał ledwo widoczne korzenie. 

Czy uda się przywrócić im dawną formę ?

Tego jeszcze nie wiem. 

Ale właśnie to jest najpiękniejsze w pracy z roślinami, ponieważ każda z nich opowiada własną historię, a cierpliwość bardzo często zostaje nagrodzona.

Już wkrótce przekonamy się, czy oba sukulenty odzyskały swoją dawną urodę i jak się prezentują w nowych kompozycjach

Dziękuję, że towarzyszycie mi w tej zielonej podróży.

Z sercem dla Was.

Jestem i kocham

Niektóre chwile upływają zbyt szybko. 

Każdy dokądś zmierza, wypełnia kolejne obowiązki, planuje następny dzień, a czas płynie nieubłaganie.

W tym pośpiechu łatwo zapomnieć, że najcenniejsze rzeczy nie wymagają pieniędzy ani wielkich gestów.

Wystarczy usiąść obok.

Wysłuchać.

Uśmiechnąć się i tak prostu być blisko. 

Obecność jest jednym z najpiękniejszych darów, jakie możemy podarować drugiemu człowiekowi. 

Nie zawsze potrzebujemy odpowiedzi na wszystkie pytania. 

Czasami największym wsparciem jest świadomość, że ktoś po prostu jest.

Tak samo jest z naturą.

Morze nie wypowiada ani jednego słowa, a mimo to potrafi ukoić myśli.

Zachodzące słońce niczego od nas nie oczekuje, a każdego dnia przypomina, że po zmroku zawsze przychodzi nowy świt.

Może właśnie dlatego warto od czasu do czasu zwolnić.

Spojrzeć w niebo.

Wsłuchać się w szum fal.

I przypomnieć sobie, że nasza obecność. dobre słowo  i okazana miłość wobec innych jest jednym z najpiękniejszych darów życia.

Nie zawsze potrzebne są wielkie słowa.

Czasami wystarczy ciche i szczere: „Jestem.”

❤️

Z sercem dla Was.

Katarzyna.

Nadzieja cichy przyjaciel człowieka

Nie szukaj nadziei daleko.

Często czeka cicho… tuż obok.

Jest jak spokojna przystań, przy której można zacumować, aby odnaleźć chwilę ciszy i zaczerpnąć odrobinę spokoju.

Bo nadzieja nie woła głośno.

Nie potrzebuje wielu słów.

Wtedy serce zaczyna rozumieć.

Przestaje szukać odpowiedzi tam, gdzie nigdy ich nie było.

Bo po co błądzić po omacku, skoro nadzieja każdego dnia pomaga odnaleźć kolejny krok?

Być może zapytasz:

– Jak przyszła?

– Gdzie jest?

A ona już czekała na Ciebie.

Czekała, aż ją zauważysz i wyszeptasz kilka słów wdzięczności.

Tak cicho i spokojnie…

Czasem niezauważona.

Była obok i przywitała pierwszy moment właśnie z Tobą, gdy światło porannego słońca powiedziało:

„Dzień dobry.”

Pozwoliła spojrzeć w błękitne niebo.

Czy to nie zaszczyt?

I pierwsza myśl, jaka zagościła w sercu, była wiarą, że nowy dzień rozpoczął się właśnie w towarzystwie nadziei.

Nadzieja jest jak wierny przyjaciel, który zawsze dotrzymuje kroku.

Dzień po dniu wytrwale podąża z Tobą tą samą drogą.

Bo tak naprawdę, to od nas samych zależy, czy w darze, jakim jest nadzieja, dostrzeżemy choć jeden mały szczegół, za który warto podziękować.

Bo to właśnie nadzieja uczy nas dostrzegać, że największe szczęście często rodzi się z najdrobniejszych chwil.

A serce, które potrafi za nie dziękować, każdego dnia odnajduje kolejny powód, aby iść naprzód z radością, wiarą i z nadzieją w sercu która jest Twoim prawdziwym i cichym przyjacielem. 

Z sercem dla Was.

❤️

Katarzyna.

Harmonia kamienia i natury.

Drodzy Czytelnicy,

nadszedł moment, w którym kompozycja została ukończona~ etap III.

Naturalne kamienie subtelnie podkreśliły spokojny, minimalistyczny charakter donicy i pięknie nawiązały do środowiska, z którego wywodzą się sukulenty.

Dzięki nim całość zyskała jeszcze więcej harmonii.

Na moim Facebooku możecie obejrzeć krótki film prezentujący gotową kompozycję i zobaczyć efekt końcowy.

Ten sukulent zachwycił mnie nie tylko idealnym układem liści, ale również delikatnym fioletowo-różowym obrzeżem, które pięknie podkreśla jego wyjątkowy wygląd.

Kilka praktycznych wskazówek

Podlewanie – dopiero wtedy, gdy podłoże całkowicie przeschnie.

Sukulenty znacznie lepiej znoszą krótką suszę niż nadmiar wody.

Stanowisko jasne z dużą ilością światła.

Najlepiej rosną przy kilku godzinach słońca dziennie.

Moja kompozycja towarzyszy mi w domu.

W ciągu lata może spokojnie zdobić ogród, jednak w przedziale chłodniejszych dni lepiej zapewnić jej miejsce w którym będzie ciepło, tak jak uwielbiają sukulenty.

Sukulenty lubią lekkie i bardzo przepuszczalne, podłoże.

W moim poprzednim wpisie pokazywałam w jaki sposób oczyszczam jej delikatne liście.

Należy to robić bardzo ostrożnie, ponieważ liście sukulentów są miękkie i kruche, łatwo mogą zostać uszkodzone, a następnie chorować.

Naturalna matowa warstwa chroni roślinę. Warto o tym pamiętać.

Lepiej za wczasu zadbać o ich dobrą kondycję.

Do tej kompozycji wybrałam donicę o spokojnej, kamiennej strukturze.

Jej stonowany kolor pięknie podkreśla geometryczny kształt sukulenta, nie odciągając od niego uwagi.

Doniczkę wypełniłam ziemią przeznaczoną specjalnie do tęgo rodzaju roślin.

Drodzy, to jednak dopiero początek mojej ogrodowej kolekcji oraz ciekawych pomysłów.

Niedawno wzbogaciłam kolekcję o kolejne nowe sukulenty o zupełnie innych barwach i kształtach.

Wkrótce będziecie mogli je zobaczyć w : ,,Ogrodowych Inspiracjach Kasi”🌿

Każdy z nich ma swój własny charakter i barwę.

Niestety dwa egzemplarze musiałam w trybie pilnym ratować.

Dlaczego wymagały mojej pomocy i jak sobie z tym poradziłam juź w najbliższym czasie pokarzę na kolejnym filmie.

Tymczasem zapraszam do oglądania na bieżąco na Facbooku oraz Instagramie.

Dziękuję, że towarzyszycie mi od pierwszego pomysłu aż po efekt końcowy.

Z sercem dla Was.

Jeśli podobają się Państwu moje kompozycje i chcieliby Państwo dowiedzieć się więcej o możliwości ich zamówienia, zapraszam do kontaktu mailowego.
📧 Kontakt:

slowazogrodu.kf@gmail.com

Katarzyna.

Kilka słów od serca.

Drodzy Czytelnicy i Przyjaciele… 

Niektóre chwile nabierają wyjątkowego znaczenia.

Dzisiejszą różę pragnę podarować właśnie Wam – ode mnie i od Milo. 🌹

Dziękujemy za każde dobre słowo, pozostawiony komentarz, wiadomość, serdeczne życzenia i za każdą chwilę, którą poświęcacie, odwiedzając moje miejsce wypełnione poezją, refleksją i pięknem natury.

Niektórzy z Was są ze mną od wielu lat, a inni dołączyli do tej wspólnej podróży nieco później.

Niezależnie od tego, kiedy nasze drogi się spotkały, jestem ogromnie wdzięczna, że jesteście.

To właśnie dzięki Wam z radością tworzę kolejne wiersze, opowieści, ballady i materiały, które mogę z Wami dzielić. 

Wasza życzliwość sprawia, że to miejsce od lat pozostaje przestrzenią pełną spokoju, wzajemnego szacunku i serdeczności.

Już dziś chciałabym zaprosić Was na niedzielne spotkanie z poezją.

„Nadzieja cichy przyjaciel człowieka”. 📖🌿

Moje filmy z poezją dostępne są na Facbooku na stronie : Zdrowo i Kolorowo Szczęśliwie. 

Mam nadzieję, że będzie to kilka spokojnych minut refleksji , a słowa mojego wiersza odnajdą drogę do serc dla których poezja jest prawdziwym ukojeniem.

❤️

Życzę Wam pięknej niedzieli – pełnej spokoju, życzliwości i małych chwil, za które warto być wdzięcznym.

Dziękuję, że jesteście.

Katarzyna i Milo 🐾🌹

Z serdecznymi pozdrowieniami dla Was❤️

Pytania bez odpowiedzi.

Słońce powoli chowało się za linią lasu, malując niebo odcieniami złota i ciepłej czerwieni.

Armand prowadził konia spokojnym krokiem, pozwalając, aby cisza wieczoru towarzyszyła jego myślom.

Od chwili, gdy ujrzał tajemniczy ślad na najstarszym drzewie, nie potrafił o nim zapomnieć.

Nie szukał jednak odpowiedzi na siłę.

Zastanawiał się jedynie, czy był to zwykły znak pozostawiony przed laty… , czy może coś więcej.

A może tylko zwykły przypadek lub subtelna wiadomość, której znaczenia jeszcze nie potrafił odczytać.

Nie pozwalał jednak, aby domysły przejęły nad nim kontrolę i zakłóciły spokój.

Wierzył, że pośpiech rzadko prowadzi do prawdy, a czas pozwala lepiej zrozumieć sens.

Dlatego pozwolił myślom płynąć własnym rytmem, a wieczorna cisza zdawała się porządkować je lepiej niż najdłuższe rozmowy.

Kiedy wyjechał z lasu, ostatnie promienie słońca otuliły drogę miękkim światłem.

Spojrzał jeszcze raz w stronę drzew, jakby z wdzięcznością, za majestat i historię które niszą w ciszy lasu…

Nie czuł niepokoju.

Jedynie cichą świadomość, że ta podróż pozostawiła w jego sercu pytanie, na które odpowiedź przyjdzie we właściwym czasie.

Ruszył dalej w stronę posiadłości swojego przyjaciela.

Przed stajnią zatrzymał konia i jeszcze przez chwilę spoglądał na spokojny krajobraz, który powoli otulał wieczór.

Przyjaciel wyszedł mu na spotkanie.

Dziękuję Ci za ten dzień — powiedział Armand z życzliwym uśmiechem.

Pokazałeś mi miejsce, którego długo nie zapomnę.

Cieszę się, że mogłem się nim z Tobą podzielić — odparł przyjaciel.

Mam przeczucie, że jeszcze tam wrócimy.

Armand skinął głową.

— Być może… , ale jutro o świcie chciałbym wyruszyć do Dworu. 

Czuję, że nadszedł właściwy moment.

Przyjaciel spojrzał na niego uważnie, jakby wyczuwał, że decyzja ta dojrzewała w nim już od dłuższej chwili.

W takim razie życzę Ci spokojnej drogi. 

Niech przyniesie odpowiedzi, których dziś jeszcze nie znasz.

Armand uśmiechnął się z wdzięcznością.

— Dziękuję… za gościnę i za zaufanie.

Uścisnęli sobie dłonie.

Wieczór powoli otulał okolicę, a nad lasem pojawiały się pierwsze gwiazdy.

Nazajutrz o poranku Armand miał wyruszyć do Dworu.

Tymczasem…w Dworze Serafiny pierwsze promienie porannego słońca zaczęły delikatnie rozświetlać ogród otaczający Dwór.

Powietrze było rześkie, a rosa połyskiwała na płatkach róż niczym drobne kryształy.

Serafina wraz z ojcem przygotowywali konie do porannej przejażdżki.

Od ostatniej rozmowy w gabinecie minęło już trochę czasu, lecz pewna myśl wciąż nie dawała jej spokoju.

Nie chodziło o słowa.

Chodziło o obraz.

Tajemniczy ślad, który pojawił się na płótnie, wciąż powracał do jej myśli.

Zastanawiała się, czy powinna opowiedzieć o nim ojcu.

Znała jego rozwagę i wiedziała, że potrafił patrzeć na świat z niezwykłym spokojem.

Nie była jednak pewna, czy jest to już właściwy moment.

Spojrzała na ojca, który z czułością pogładził Aleksandra po szyi.

Przez chwilę chciała rozpocząć rozmowę…

Lecz zamiast słów pojawił się jedynie cichy uśmiech.

Może ta przejażdżka podpowie jej, kiedy nadejdzie odpowiedni moment.

Serafina była szczęśliwa, że może ten czas spędzić z ukochanym ojcem.

Ruszyli w drogę…., a droga przez las koiła ich serce.

Róże i ich piękno.

Drodzy Czytelnicy.

Dzisiaj jeszcze pozostaniemy w świecie róż, zanim przejdziemy do kolejnych wyjątkowych roślin.

🥀

Jak wiecie, podczas wizyty w Bridgemere szukałam róż do mojego łuku.

Zależy mi na tym, aby były naprawdę wyjątkowe.

To właśnie w ich towarzystwie chciałabym tworzyć dla Was poranną poezję i witać Was filiżanką herbaty.📖🌿

Napotkane róże zachwycały swoim pięknem, jednak ostatecznie nie zdecydowałam się na zakup.

Poszukiwania nadal trwają…

Niektóre z nich urzekły mnie jednak do tego stopnia, że postanowiłam poświęcić im kilka słów. Być może widzieliście je już na moim filmie opublikowanym na Facebooku.

🌿 Golden Celebration (Ausgold) 🥀

Jedna z najbardziej spektakularnych róż Davida Austina.

Tworzy duże, pełne, złocistożółte kwiaty o głębokim, miseczkowym kształcie.

Zachwyca również intensywnym zapachem z nutami herbaty, truskawek i cytrusów.

🌿 Eustacia Vye (Ausegdon) 🥀

Niezwykle urokliwa róża o romantycznym charakterze.

Jej płatki mają subtelny różowo-morelowy odcień z cieplejszymi, łososiowymi tonami w samym środku kwiatu.

🌿 Bathsheba (Auschimbley) 🥀

Wyjątkowa róża pnąca o niezwykle efektownym cieniowaniu.

Środek kwiatu zachwyca morelowo-aprykotowym kolorem, natomiast zewnętrzne płatki stopniowo przechodzą w delikatny kremowy róż i biel. Jej intensywny zapach wyczuwalny jest z nutami miodu i herbaty.

Już wkrótce pokażę Wam niezwykłe bonsai, które zrobiło na mnie ogromne wrażenie.

Opowiem również o latach cierpliwej pracy, które ukształtowały jego wyjątkową formę i sprawiły, że stało się tak cennym okazem.

Zobaczycie także Coleus scutellarioides – roślinę łatwą w uprawie, a jednocześnie niezwykle efektowną.

Jej liście zachwycają głęboką czerwienią z intensywnie zielonymi lub żółtozielonymi obrzeżami.

I oczywiście… nadejdzie również czas na odsłonę mojej kompozycji w stylu skandynawskim.

Chciałabym publikować dla Was jeszcze więcej materiałów, jednak codzienne obowiązki przypominają, że wszystko ma swój właściwy czas i miejsce.

Na koniec małe przypomnienie.📖🌿

Drodzy.

Jeśli ktoś z Was chciałby zamówić tomik poezji : ,, Miedzy ciszą a nadzieją ” w formie papierowej książki, to zapraszam do kontaktu poprzez e-mail.

Dziękuję za każde miłe słowo, komentarz i pozdrowienia.

Z wyrazami wdzięczności

Katarzyna Fabczak.

Do zobaczenia już wkrótce w kolejnych materiałach… ❤️

Gdy spokój otula cisza

,,Cisza nie oddala od życia… pomaga usłyszeć to, co naprawdę ważne.”

🕊️

Wschód słońca nie spieszy się, a mimo to zawsze przychodzi na czas.

Bo życie nie pyta, po prostu jest..

przekazując nam piękny dar

– naszego istnienia…

🩵

Z sercem dla Was.

Katarzyna.

Gdy serce wybiera cierpliwość

Zachodzące słońce wpadało przez otwarte okno, otulając wnętrze ciepłym światłem. 

W ogrodzie nadal słychać było cichy szum fontanny, który towarzyszył jej myślom.

Przed nią znajdywał się obraz Wierzb Ciszy.

Przez dłuższą chwilę wpatrywała się w niego w milczeniu.

Dopiero po chwili uniosła pędzel i z niezwykłą delikatnością zaczęła nadawać obrazowi kolejne barwy.

Choć próbowała zrozumieć tajemniczy ślad, który niespodziewanie pojawił się na płótnie, nie pozwalała, aby odebrał jej wewnętrzny spokój.

Wierzyła, że nie wszystko trzeba zrozumieć od razu.

Czasem wystarczy cierpliwie iść naprzód, a odpowiedzi same odnajdą właściwy moment, aby ujawnić swoje znaczenie.

📘 Kup książkę 💙 Wesprzyj blog