Nie wszystko, co pojawia się na płótnie rodzi się z intencji dłoni
Serafina wróciła do obrazu ale to nie ona go zmieniła.
Na pierwszy rzut oka wszystko wydawało się takie samo.
To samo światło wpadające przez okno, ten sam ogród, który oddychał spokojem ta sama cisza, którą znała od dawna.
A jednak…coś było inne.
Cień pojawił się tam, gdzie wcześniej go nie było.

Nie był wyraźny.
Nie przyciągał uwagi od razu.
A jednak wystarczył, aby zatrzymać jej dłoń i odebrać pewność, którą jeszcze przed chwilą miała.
Serafina przyjrzała się uważniej.
Próbowała odtworzyć każdy ruch pędzla.
Każde dotknięcie płótna.
Czy mogła to zrobić nieświadomie?
Czy był to tylko przypadek?
Myśl powracała…ale nie dawała odpowiedzi.
Cień nie znikał.
Był cichy.
Obecny.
Jak coś, co nie potrzebuje wyjaśnienia, aby zostać zauważonym.
Serafina cofnęła się o krok.
Ogród wciąż był spokojny.
Światło miękkie.
Powietrze nieruchome.
A jednak w tej ciszy pojawiło się coś nowego.
Niepokój…, który nie krzyczał, ale nie pozwalał już wrócić do tego, co było.
I choć wszystko wokół pozostało takie samo.
To jednak przestało być takie jak wcześniej.

