Opowieści z głębin 🪼
W głębinach oceanu bywają dni,
gdy woda staje się cięższa niż zwykle.
Nurt zwalnia, a cisza przestaje dawać ukojenie.
Mały konik morski znał takie chwile.
Płynął powoli pomiędzy skałami, gdy zauważył, że światło wokół zaczyna zanikać.
Nie było już jasnych smug przecinających wodę.
Nie było błękitu, który prowadził go każdego dnia.
Przez moment poczuł niepokój.
Bo nawet ci, którzy uczą się ufać życiu,
czasami gubią swoją odwagę.
Inne stworzenia zawracały.
Ukrywały się.
Czekały, aż wszystko minie.
On jednak został. Nie dlatego, że się nie bał.
Ale dlatego, że gdzieś głęboko czuł, że nie każde światło można zobaczyć oczami.
Czasem trzeba je odnaleźć w sobie.
I wtedy… w samym środku ciemnej wody
dostrzegł delikatny blask.
Maleńki.
Prawie niewidoczny.
Ale wystarczający, aby zrobić kolejny krok.
I jeszcze jeden.
Aż w końcu zrozumiał, że nawet najmniejsze światło potrafi poprowadzić nas dalej,
jeśli tylko nie przestaniemy wierzyć, że ono istnieje.
Bo są chwile w których nie potrzebujemy wielkich odpowiedzi.
Czasem wystarczy mała iskra nadziei, aby odnaleźć drogę.
Kolejna opowieść już w przyszłym tygodniu
🌊


