Złote Myśli ✨
Niektóre słowa są jak perły
wyrzucone przez morze.
Delikatne, prawdziwe i
bezcenne dla serca.
❤️
Złote Myśli ✨
Niektóre słowa są jak perły
wyrzucone przez morze.
Delikatne, prawdziwe i
bezcenne dla serca.
❤️
Drodzy.
Miniony tydzień upłynął nam w atmosferze refleksji, natury i spokojnych chwil, które choć często ciche pozostają z nami na dłużej.
Były nasze „Złote Myśli”, wspólne chwile z Milo, opowieści z „Morskiej Wyprawy” oraz kolejne fragmenty „Ogrodu Różanego.”
Ale szczególnie chciałabym zatrzymać się dziś przy poezji… 🌿
W ostatnich dniach podzieliłam się z Wami moim wierszem
,,Szlachetność dobroci”

To kilka prostych słów płynących prosto z serca o delikatności, prawdzie i sile dobra, które wciąż potrafi rozświetlać codzienność.
Tym razem postanowiłam również przeczytać ten wiersz dla Was osobiście.
Czasami słowo wypowiedziane spokojnym głosem niesie jeszcze więcej emocji niż sam tekst zapisany na kartce.
Bardzo się cieszę, że mogła to dla Was zrobić.
Jeśli ktoś z Was nie miał jeszcze okazji odsłuchać recytacji, serdecznie zapraszam na moją stronę na Facebooku.
Od czasu do czasu pojawiają się tam moje autorskie wiersze czytane przeze mnie osobiście w spokojnej, refleksyjnej atmosferze.
Dziękuję Wam za obecność, każde dobre słowo i wszystkie chwile, które możemy tutaj wspólnie tworzyć.
🩵
Z sercem dla Was
Nowy tydzień to nowa karta.
Zapisz ją spokojem,
nadzieją i odwagą
do bycia sobą.
Złote Myśli ✨
,,Opowieści z głębin”
🪼
Ocean tej nocy był niespokojny.
Woda poruszała się inaczej niż zwykle, a prądy morskie uderzały o skały z dziwną siłą.
Mały konik morski ukrył się pomiędzy koralowcami.
Słyszał wokół pośpiech.
Widział cień większych stworzeń, które płynęły szybko, jakby chciały uciec przed czymś, czego same nie rozumiały.
Przez chwilę i on chciał zawrócić.
Bo są momenty w których nawet spokojne serce
zaczyna drżeć.
Ale wtedy zauważył coś niezwykłego.
Pośród wzburzonej wody mała meduza unosiła się zupełnie sama.
Była słaba.
Nurt spychał ją coraz bliżej skał.
Inne stworzenia przepływały obok.
Nie zatrzymywały się.
Każde było zajęte własnym lękiem.
Konik morski spojrzał na nią uważnie.
I choć sam się bał…podpłynął bliżej.
Nie był silny.
Nie potrafił zatrzymać oceanu.
Ale mógł zrobić coś znacznie ważniejszego.
Mógł zostać.
Płynął obok meduzy powoli, osłaniając ją przed najmocniejszym nurtem.
Razem schowali się pomiędzy skałami, gdzie woda była spokojniejsza.
I wtedy zrozumiał, że odwaga nie zawsze oznacza brak strachu.
Czasem odwaga to pozostanie przy kimś nawet wtedy, gdy samemu jest ciężko.
🩵
Bo największe światło często rodzi się wtedy,
gdy ktoś potrafi być obok drugiego stworzenia
w jego najciemniejszej chwili.
Kolejna opowieść już w przyszłym tygodniu.
Z sercem dla Was Katarzyna
Podwodny Świat 🪸