Słowa jak perły

Złote Myśli ✨

Niektóre słowa są jak perły

wyrzucone przez morze.

Delikatne, prawdziwe i

bezcenne dla serca.

❤️

Cisza Nocy

,,Gdy noc zapala ciszę…”

Są takie chwile, kiedy świat wreszcie milknie.

A cisza lasu wypełnia piękną nocą przestrzeń.

Kiedy wszystko, co było ciężkie,

odchodzi cicho w dal..

Bo chcesz na chwilę zapomnieć.

I wtedy zostajesz tylko Ty

i błogi spokój.

Nie musisz dziś niczego udowadniać.

Nie musisz wszystkiego rozumieć.

Nie musisz biec.

Bo czasem największą siłą

jest zatrzymać się.

Pozwolić sobie po prostu być.

🕊️

Niech ten wieczór będzie dla Ciebie chwilą oddechu.

A nadzieja niech trwa po czas niezmierzony miękka jak swiatło pośród codzienności.

Niech będzie cichym przypomnieniem, że nawet po trudnym dniu zawsze przychodzi noc, która koi.

A jutro…kochani.., jutro niech przyjdzie swoim tempem.

Powoli i spokojnie.

I może okaże się lżejsze, niż myślisz.

Dobrego, spokojnego wieczoru dla każdego z Was

Niech myśli będą łagodne… a serce spokojne.

Z sercem dla Was

Katarzyna 🩵

W głębi ciszy

W głebi ciszy wszystko staje się prostrze.

Myśli opadaja jak fale, a serce odnajduje spokój 

W głębi morza

cisza

mówi najwięcej

Tam, gdzie światło tańczy

wśród fal,

a czas zwalnia bez pośpiechu.

Myśli opadają,

jak delikatny piasek,

a serce odnajduje swój

spokojny rytm.

I choć wszystko jest tak daleko,

to właśnie tam

jesteśmy najbliżej siebie.

🪸

Dekret kapitana Szafiry

Czasami nawet najsilniejszy statek musi się zatrzymać.

Nie dlatego, że nie potrafi płynąć dalej.

Ale dlatego, że załoga potrzebuje ciszy, równowagi i oddechu.

Statek Szafiry dryfował spokojnie.

Nie było sztormów.

Nie było pośpiechu.

Panowała cisza.

Cisza, która pozwoliła każdemu wrócić do siebie.

Do swoich myśli.

Do swojego wewnętrznego spokoju.

Szafira wiedziała, że to moment w którym wszyscy potrzebują wytchnienia.

Zwłaszcza, że ostatnio sporo przeszli.

Była dumna z załogi.

Ich odwaga wzmocniła ją jeszcze bardziej.

Przeszli tak dużo razem, a mimo to nadal są zjednoczeni.

Wiedziała że nie jest łatwo być kapitanem.

Zwłaszcza gdy morze szaleje, a fale uderzają bezlitośnie o kadłub statku.

Wtedy gdy należy działać szybko i precyzyjnie.

Każdy błąd.

I każda zła decyzja może skończyć się katastrofą dla wszystkich.

Bo tak jest na morzu.

Morze nie pyta o zgodę jak bardzo ma być wzburzone.

Po prostu jest, a jego siła bywa nieprzewidywalna.

Załoga jednak nie zawiodła.

I to właśnie ma znaczenie.

Wszyscy działali w trosce o siebie na wzajem.

Szafira wiedziała, jak bardzo się starają.

Z jaką determinacją walczyli na Granicy Światów.

Ale wyraźnie dostrzegła również zmęczenie.

Czasami i lekkie zwątpienie.

To efekt ich wysiłku ale i determinacji w chwili zagrożenia.

Z pełnym szacunkiem rozumiała ich.

Dlatego nie poganiała.

Nie wydawała rozkazów.

Czekała.

Aż wszyscy odzyskają potrzebne siły do dalszej wyprawy.

Aż znów staną się jednością.

I kiedy nadszedł właściwy moment zebrała wszystkich na pokładzie.

I wtedy nie było krzyku.

Nie było chaosu.

Była obecność.

I decyzja.

Uniosła dekret.

Nie po to, by kogoś złamać.

Ale po to, by przypomnieć jakimi wartościami mają się kierować.

Bo statek to nie drewno i żagle.

To ludzie.

Ich postawy.

I ich wybory.

Stanęła na przeciwko załogi.

W dłoni trzymała dekret.

Od dziś płyniemy dalej ale już nie jako przypadkowa załoga.

Tylko jako wspólnota, która wie że bez szacunku nie ma drogi, a bez lojalności nie ma kierunku.

Szafira wybrała spokój zamiast chaosu.

Jedność zamiast podziałów.

A morze…

Morze zawsze prowadzi tych, którzy potrafią zachować serce i rozwagę jednocześnie.

Zwykły dzień, a jednak wyjątkowy.

,,Prowadząc swoją drogę.

Między codziennością, ogrodem i pisaniem.tomiku wierszy szukam ciszy i wytchnienia.

Nawet w drobnych rzeczach możemy znaleść odrobinę szczęścia

Dziś dzielę się z Wami tym, co przyniósł mi ten miniony tydzień.”

Jest piątek.

Tydzień minął tak szybko, jakby ktoś przewrócił kartki w książce, której nie zdążyliśmy jeszcze do końca przeczytać.

Każdy dzień przynosił coś nowego drobne zdarzenia, ciche chwile i te momenty, które zostają w sercu na dłużej.

Mój tydzień upłynął spokojnie.

Choć tomik wierszy wciąż wymaga ode mnie jeszcze trochę pracy.

Skupienia i ciszy, w której rodzą się słowa prosto z serca.

Na moim blogu każdego dnia pojawiają się dla Was nowe wpisy.

Mam nadzieję, że przynoszą Wam choć trochę wytchnienia i refleksji.

A wśród nich opowieści. Moje ulubione. Uwielbiam tworzyć, rozmyślać nad nowym scenariuszem fabuły.

W Ogrodzie Różanym🥀

,,Serafina w towarzystwie Juliana”

To historia, która dojrzewa powoli — jak ogród, który nie lubi pośpiechu.

Ale również ballada:

Morska Wyprawa

,,Cisza morza”

Historia dzielnej załogi, która mimo wzburzonych fal potrafi działać z rozsądkiem serca.

Przed kapitanem kolejne decyzje.

Czasami trudne i nieprzewidywalne.

Ale prawdziwe przywództwo to nie tylko rozkazy ale dobro załogi – ponad wszystko.

Załoga z respektem działa jednomyślnie.

Z szacunkiem i powagą wobec każdej decyzji kapitana.

Wkrótce Szafira wyda dekret.

Dekret, który stanie się kotwicą dla serc.

Tak więc kochani.

Każdy dzień to nowe wyzwania.

Poezja, która jest moją pasją.

Ballady dla Was.

I każda refleksja, którą tworzę tak jak czuje.

Czasami jestem zmęczona ale nie tracę wiary.

Bo życie to droga.

Czasem prosta i jasna, a czasem pełna zakrętów, które uczą nas cierpliwości.

I ogród, który żyje swoim rytmem

W moim ogrodzie wciąż jest dużo pracy.

To przestrzeń, która — tak jak życie — podlega zmianom i pogodzie.

W tym tygodniu było wszystko:

🌬 trochę wiatru

🌧 trochę deszczu

🌞 i piękne słońce, które przypomniało o cieple.

Dwa dni szczególnie nas rozpieszczały, wtorek i środa, aż 23°C…, jakby lato na chwilę uchyliło drzwi.

Ale zrobiłam coś więcej.

Już od dawna marzyłam o różach, które staną się różaną królewską ozdobą w moim ogrodzie.

I wczoraj dotarł do mnie łuk dekoracyjny do kwiatów pnących.

Patrzyłam na niego przez chwilę w ciszy…, ponieważ to nie jest tylko element ogrodu.

To jak brama.

Brama, przez którą róże będą mogły wspinać się ku górze.

Lekko, spokojnie, w swoim tempie.

Już widzę je oczami wyobraźni.

Delikatne pędy, które oplatają metalową konstrukcję.

Kwiaty rozkwitające jeden po drugim, jakby każdy z nich chciał powiedzieć:

„Wzrost wymaga czasu… ale zawsze prowadzi ku radości serca”

Dam Wam znać, jak poradzę sobie z montażem.

I jakie róże wybrałam, aby mogły stworzyć tę żywą, pachnącą opowieść.

Refleksja na miły weekend dla Was

„Nie każda droga jest łatwa,

ale każda pozytywna myśl

warta jest wysiłku,

aby podążać nią dalej”

W towarzystwie Juliana

Serafina spędziła miły dzień w towarzystwie Juliana.

Nie sądziła, że rozmowa z Julianem przyniesie jej wewnętrzne ukojenie, którego tak bardzo potrzebowała.

Nie dokończyła jeszcze obrazu.

Nie dlatego, że nie mogła.

Ale dlatego, że tak dużo się działo.

Przyjęcie i niespodziewany gość w dworze nadało określony rytm.

Ale ona nie śpieszyła się.

Pozwoliła, aby myśli błądziły.

Trochę w ciszy.

Trochę w ogrodzie.

Wśród róż, które są dla niej wszystkim.

A wkrótce pojawiają się nowe.

Wyjątkowe i specjalne.

To dla nich w myślach szuka odpowiedniego miejsca w ogrodzie.

Wraca myślami również do obrazu.

Wie, że na wszystko jest odpowiedni czas.

Wkrótce jej obraz nabierze kolorowych i pięknych barw.

I wypełni się spokojem serca.

Bo czasami są momenty w życiu, które nie wymagają zbyt wielu obietnic.

Spotkanie z Julianem było dla niej ukojeniem i ciszą, której tak bardzo potrzebowała.

Bo czasami wystarczy zwykłe spojrzenie i prawdziwa szczera rozmowa.

Moment w którym można odetchnąć.

A zachód słońca staje się dopełnieniem.

Podwodny Świat

Nie wszystko, co kruche,

jest słabe.

Czasem to właśnie delikatność

niesie w sobie największą siłę.

🩵

Bliskość, która zostaje

Bliskość nie zawsze oznacza obecność.

Czasem ktoś jest obok, a jednak daleko.

A czasem wystarczy jedno spojrzenie, jedno słowo,

aby poczuć, że ktoś naprawdę jest.

Są takie więzi, które trwają mimo odległości.

Nie potrzebują codziennych rozmów,

a jednak pozostają żywe,

w myślach, w pamięci,

w cichym poczuciu obecności.

To bliskość, której nie widać,

ale którą się czuje.

A jest też ta druga…

Ta najbliższa.

Obecna tu i teraz.

W dotyku dłoni.

W objęciach.

W codziennym byciu razem.

To właśnie ona sprawia,

że zwykłe chwile stają się ważne.

Bliskość nie jest oczywista.

Nie przychodzi sama.

To przestrzeń, w której można być sobą

bez napięcia, bez udawania.

I może właśnie dlatego…

jest tak cenna.

Drodzy, to tylko fragment refleksji…

więcej o bliskości już wkrótce w moim tomiku.

Z sercem dla Was

Katarzyna

Spokojne popołudnie w rytmie natury

Dzień dziś miał w sobie coś szczególnego.

Nie wymagał pośpiechu, nie narzucał planów.

Był po prostu… spokojnie piękny.

Postanowiłam więc ruszyć przed siebie,

pozwalając, aby droga sama wyznaczała kierunek.

W ciszy tej krótkiej podróży towarzyszył mi kochany Milo.

Czujny i obecny, spokojnie obserwujący świat z wysokości koszyka.

Był też śmiech i chwila na relaks w parku.

Milo uwielbia podróże.

Zwłaszcza jazdę w koszyczku.

Każdego roku regularnie zabieram go na wyprawę rowerową.

Jest przyzwyczajony i lubi podziwiać świat z takiej perspektywy.

Podczas jazdy natknęłam się na bazie.

Delikatne, miękkie, niemal nierzeczywiste w swojej subtelności.

Zdjęcia bazi publikowałam niedawno na Facebook.

Ich nowe pąki wyglądały przepięknie w słońcu.

Początek wiosny, która przyszła spokojnie i czule.

Wtedy zrodziła się również refleksja i powstał mój kolejny wiersz ; ,, Bazie”, który opublikowałam dla Was jakiś czas temu na Facebooku.

Towarzyszył mi Milo podczas czytania mojego wiersza.

Jak pisaliście wyglądał na zahipnotyzowanego więc chyba mu się spodobał…😊

Dzisiaj przedstawiam Wam zdjęcia bazi z ich kolejnego procesu rozwoju.

W poniedziałki regularnie trenuję z Milo.

Lekki bieg, aby podreperować kondycję.

Czasami potrzeba trochę wysiłku, ponieważ nie można stać biernie w miejscu.

Mam nadzieję, że Święta Wielkanocne upłynęły Wam spokojnie.

A Śmigus- Dyngus nie był zbyt mokry…😆, choć troszkę kropel, więcej niż zwykle nie zaszkodzi – prawda.

Ja miałam krople wody z samego rana i to wtedy, kiedy jeszcze spałam słodko…

Szybko mnie obudziły.

Od razu przypomniał mi się tata, który o 7.00 rano biegał po domu z psikawką budząc mnie i brata śmiechem i delikatnym chłodem wody.

Dzisiaj jednak zamiast biegu z Milo postanowiłam wybrać się na przejażdżkę rowerową.

I bardzo się z tego cieszę, ponieważ nie ma nic piękniejszego niż chwila relaksu dla siebie.

Czasem właśnie takie momenty są najpiękniejsze.

Pełne ciepła, radości i miłych wspomnień.

Nieplanowane i ciche, pozostają z nami najdłużej.

To był dzień bez nadmiaru.

Bez pośpiechu.

Z oddechem.

I może właśnie dlatego tak potrzebny.

Z sercem dla Was

Katarzyna

📘 Kup książkę