Kochać szczerze

Miłość nie zawsze potrzebuje słów.

Nie musi być widoczna dla wszystkich.

Czasami jest cicha i spokojna.

Ukryta w drobnych gestach, w obecności, w pamięci o drugim człowieku.

W świecie, w którym tak wiele mówi się o miłości,

łatwo zapomnieć, że jej prawdziwe znaczenie

nie kryje się w deklaracjach,

lecz w codziennym życiu.

W drobnych gestach każdego dnia,

w każdym miłym i czułym słowie.

Bo serce nie potrzebuje okazji, aby być dobre.

Nie potrzebuje świąt, aby kochać.

Miłość, która jest prawdziwa

po prostu trwa.

W Ogrodzie Róż

Poranek był łagodny.

Światło osiadało na płatkach róż, zatrzymując się na nich na chwilę, jakby nie chciało ich opuszczać zbyt szybko.

Serafina stała przy ścieżce.

Patrzyła na ogród…na ukochane róże.

Na ptaki, które przelatywały nisko, niemal bezgłośnie. Była sama. A przynajmniej tak jej się wydawało.

W pewnym momencie usłyszała za sobą spokojny głos:

— Dzień dobry, Pani.

Stał kilka kroków za nią.

Nie narzucał się.

Serafina odwróciła się z delikatnym, spokojnym uśmiechem.

Tego dnia była w wyjątkowo dobrym nastroju.

Poranek ukoił jej myśli i obudził w niej na nowo potrzebę dokończenia obrazu, który od kilku dni pozostawał niedomknięty.

— Wybacz, jeśli zakłócam poranek — skłonił lekko głowę.

Julian.

Serafina skinęła delikatnie.

Następnie odpowiedziała delikatnym głosem.

Serafina.

Nastąpiła cisza.

Nie niezręczna ale naturalna.

Ten ogród… — zaczął spokojnie — ma w sobie coś, czego trudno szukać gdzie indziej.

Spokój? — zapytała cicho.

— Nie tylko.

Jakby pamiętał więcej, niż powinien.

Spojrzała na niego uważniej.

Wczoraj miałem okazję zobaczyć Pani obrazy.

Nie odpowiedziała od razu.

Jeden z nich szczególnie przykuł moją uwagę…

„Ptaki we mgle”. Zatrzymał się na chwilę.

— Jest w nim lekkość…i coś, co pozwala przenieść się myślami w zupełnie inne miejsce.

Serafina uniosła lekko wzrok.

Wzruszenie pojawiło się cicho — niemal niezauważalnie.

— Każdy obraz niesie w sobie przesłanie — odpowiedziała spokojnie.

Czasem ukryte w tym, co niewidoczne na pierwszy rzut oka.

A i tak tylko malarz rozumie jego prawdziwą głębię.

Nie wszyscy to dostrzegają — dodała po chwili.

Może dlatego, że nie każdy potrafi patrzeć…

bez potrzeby zrozumienia wszystkiego — odpowiedział cicho i spokojnie.

Cisza wróciła między nimi.

Jeden z wielu interesujących Pani obrazów przy których człowiek przestaje się spieszyć.

W pewnym momencie spojrzał w stronę domu.

Jakby przypomniał sobie coś nagle.

Pani ojciec wspomniał…

— zawahał się na moment.

Pracuje Pani nad obrazem, który nie został jeszcze ukończony, czyż nie tak ?

Serafina nie odpowiedziała od razu.

Jej spojrzenie pozostało spokojne.

Ale zamknięte.

Minęła chwila.

Dłuższa niż poprzednie.

Julian skinął lekko głową.

Jakby zrozumiał więcej, niż zostało powiedziane.

Wybacz, jeśli zapytałem zbyt śmiało.

Nie, proszę Pana… — odpowiedziała cicho.

— On jeszcze nie jest gotowy.

Czasami trzeba się zatrzymać, aby dzieło mogło dojrzeć.

Nagle ptaki poderwały się z gałęzi i na moment wszystko się poruszyło.

A potem znów ucichło.

I tylko ogród zatrzymał ten moment pomiędzy nimi.

Tymczasem, w dworze kuzynki Armanda…on nie potrafił pogodzić się z tym, co pozostało niewyjaśnione.

Wieczór zapadał powoli.

Światło dnia gasło w oknach, pozostawiając po sobie jedynie cichy półmrok w którym myśli stawały się wyraźniejsze niż zwykle.

Armand stał przy oknie.

Patrzył gdzieś dalej…, jakby próbował dostrzec coś, czego nie było widać.

List nie dotarł.

Ta myśl wracała do niego uparcie.

Zbyt uparcie.

Nie było w tym przypadku bo znał drogę.

Znał ludzi i ich sposób działania.

I właśnie dlatego to nie miało prawa się wydarzyć.

Odwrócił się powoli.

Na stole leżały notatki. Rozpisane możliwości.

Każda prowadziła donikąd.

Wciąż o tym myślisz ?

Głos kuzynki był spokojny.

Stała przy wejściu.

Obserwowała go uważnie.

Przez chwilę milczała, jakby ważyła słowa.

W jej spojrzeniu pojawił się cień troski —cichy, nienarzucający się, ale obecny.

Nie wszystko musisz rozwiązać tej nocy…kuzynie.

— powiedziała łagodnie.

Czasem odpowiedzi przychodzą później.

A czasem… ktoś może pomóc, nawet jeśli nie zna wszystkich szczegółów.

Zatrzymała się na moment.

Jeśli tylko pozwolisz.

Ta noc była spokojna.

Zbyt spokojna, jak na to, co działo się w jego myślach. Ale on nie odpowiedział.

Zamyślił się…, a jego spojrzenie powędrowało ku rozświetlonemu niebu, gdzie gwiazdy milczały tak samo, jak on.

Choinki i leśny wiatr

Drodzy,

Las niesie pełno niespodzianek.

Niektóre są wyjątkowe i szczególne.

🌲

Choinki tańczące z wiatrem.

Widok, który na długo pozostaje w sercu.

Niech zatem zagości i w Twoim.

Z sercem dla Was 🌿

Katarzyna

Zaginiony list

Podczas gdy Serafina rozmyśla nad niedokończonym obrazem.

Armand stał przy oknie, pogrążony w zadumie.

List do Serafiny został wysłany, a jednak do niej nie dotarł

W dworze kuzynki panowała cisza.

Noc była spokojna… zbyt spokojna.

Armand wracał myślami do każdej chwili.

Do każdego słowa, które mogło zmienić wszystko.

Analizował.

Odrzucał kolejne możliwości.

Nie było błędu.

Nie było przypadku.

A jednak coś się wydarzyło.

Ta noc nie przyniosła odpowiedzi.

Tylko pogłębiła myśli, które nie dawały spokoju.

I po raz pierwszy od dawna pojawiło się w nim przeczucie, że to się wydarzyło…nie było zwykłym zbiegiem okoliczności

Niedokończony obraz

Serafina rozmyślała nad niedokończonym jeszcze obrazem.

Poprzedniego dnia w dworze dużo się działo.

Ale ona nie chciała się spieszyć, ponieważ

nie każdy obraz powstaje od razu.

Niektóre dojrzewają w ciszy i spokoju.

A tylko serce wie, kiedy nadejdzie właściwy moment.

❤️

A niektóre historie.. dopiero zaczynają się układać.

📘 Kup książkę