Ciemienik

Ciemierniki ma swoich małych 

sprzymierzeńców.

To mrówki przenoszą nasiona,

spokojne i wdzięczne pracują.

Bo w ciszy nasionka znajdują. 

Kwiat sìę nie gniewa,

kolorem kusi.

Zapachem rozpieszcza.

Mrówki dzielnie w świat

ziarenka niosą.

A po latach w innym miejscu 

ciemiernik wyrasta.

To cudowna w naturze

– współpraca.

Mrówek wytrwałość w kwiatach,

cud świata.

Chwila dla serca

Popołudnie przychodzi spokojnie,

jak ciepło filiżanki w dłoniach.

Jak cudowny śpiew ptaków za oknem.

Między jedną myślą a drugą

świat zwalnia na chwilę,

a serce odnajduje ciszę.

Nie wszystko musi dziś być zrobione.

Czasem wystarczy zatrzymać się na moment

i pozwolić, aby dzień ułożył się

w prostą, harmonijną całość.

🍀

Niech ;,,chwila dla serca” – zostanie z Wami na dłużej , spokojna i piękna.

Cicha, szlachetna.

Życzę Wam tego z całego serca.

❤️

Katarzyna.

Róża zielona i dumna

Róża budzi się

Jeszcze nie kwitnie,a już zachwyca.

Co roku wraca — zielona i dumna.

Silniejsza, pewniejsza

szepcze poważnie:

Spójrz na mnie.

Przetrwałam. Zakwiatłam.

Nowe pąki wydałam.

W młodych liściach jest obietnica,

a w kolcach ciche przypomnienie,

nie rośnie bez siły.

Życie w niej wzrasta obficie,

aby znów zachwycić.

Kolejną wiosnę

ozdobić kolorem.

Mój mały świat

Niebo nie cofa światła

Niebo nie pamięta wczoraj.

Nie liczy chmur.

Nie rozlicza burz.

Otwiera się o świcie,

jak ktoś, kto nie boi się

– zaczynać od nowa.

Ptaki unoszą się wysoko,

bo wiedzą jedno —

nie trzeba pytać o zgodę na lot.

Słońce przebija się przez drzewa,

bez tłumaczeń i bez wahania.

Pragnę być- silna.

Nawet, gdy ukryte siły nie mają

-litości.

Nawet, gdy nikt nie pytał się o zdanie.

Nie chcę stracić horyzontu

To mój – mały świat gdzie,

ja jestem jego częścią

Nie mam zamiaru

– oddawać mojej przestrzeni,

milknąć przez czyjś cień.

Nie poddam się bo jestem pełna

-wiary i nadziei

Bo niebo każdego dnia

pokazuje,

że można świecić mimo wszystko.

Konik morski

Spokojny w głębi morza

Nie walczy z prądem.

Nie pędzi.

Cisza otula go – spokojem

Zna głębię,

która nie domaga się hałasu.

Wśród światła łamanego wodą

unosi się jak myśl,

która nie musi być wypowiedziana.

Morze nie pyta go o cel.

Nie żąda dowodu siły.

Pozwala być.

W tej ciszy

– czas nie jest miarą.

Jest tylko rytm.

Prawdziwy i cichy.

A rytm w zupełności

wystarcza, bo

spokój nie jest słabością

— jest zaufaniem.

Krokusy

Nie pytają zimy, czy już wolno.

Nie sprawdzają kalendarza.

Wychodzą wtedy,

gdy ziemia jeszcze pamięta chłód,

Lecz serce roślin już zna odpowiedź.

Są ciche.

Nie rozchylają się gwałtownie.

Jakby wiedziały,

że piękno nie potrzebuje pośpiechu.

Fiolet ich płatków to szept odwagi,

że nawet po długiej ciszy

można znów wzrastać.

Krokusy nie obiecują lata.

One tylko mówią:

jest początek.

I to wystarczy.

Między śniegiem a niebem

Między śniegiem a niebem,

droga na chwilę milknie.

Tak jakby chciała nas prowadzic 

– dalej i spokojniej.

Góry nie pytają, dokąd idziesz 

One uczą, jak żyć. 

Uczą – szacunku, 

– pogłebiają naszą miłość

W tej bieli każda myśl zwalnia,

a serce przypomina sobie,

że spokój też jest kierunkiem.

Dobroć lasu

Wzięłam w dłoń małe cudo.

Las dał mi je sam w prezencie.

Dla mnie to dużo.

Wystarczy, że mogę podziwiać

– dary lasu.

Szyszkę mi podarował.

Dobry i cudowny – las.

Obfituje w piękno i dobroć,

które nie ma ceny.

Mała, brązowa- szyszka.

Jeszcze bez imienia.

A już pełna zamiaru.

Nie kwiat lecz obietnica

– zapachu lasu na długo.

Bo las nie spieszy się z odpowiedzią.

Najpierw daje ciszę,

A potem znak — cienki pęd,

który wie, że przetrwa,

gdy zawieje wiatr.

W niej jest wszystko:

Początek.

Cierpliwość.

Zgoda na to, że

nie trzeba być wielkim,

– aby rosnąć.

Trzymałam szyszkę

jak złotą myśl refleksji.

Las pozwolił mi zabrać ją ze sobą.

Na pamiątkę.

Na wieczność.

To prezent od lasu —

prosto z jego zielonego wnętrza.

Strażniczki rzeki

Przy rzece stoją.

Nie wołają imion

Nie pytają o czas.

Choinki wysokie, skupione,

jakby pamiętały więcej,

niż potrafi unieść ludzka pamięć.

Woda mija je codziennie,

opowiadając wciąż tę samą historię

– innym głosem.

One słuchają w milczeniu.

Korzenie mają głęboko,

jakby wiedziały,

że tylko to, co zakorzenione,

nie boi się przemijania.

Były tu przed nami i zostaną po nas

— wierne,

zielone strażniczki drogi,

którą człowiek idzie na chwilę.

Rzeka płynie.

Drzewa trwają.

A ja — uczę się od nich

spokoju.

Strażniczki rzeki

Zimowe Czuwanie

Zima zapukała delikatnie,

nieśmiało — jak gość,

który zna wartość ciszy.

Czasem popruszyła śniegiem,

czasem szronem uraczyła

gałęzie trwające w skupieniu.

Chłodna.

Powściągliwa.

A jednak cudnie wybredna

w doborze światła i kształtów.

Płatki śniegu

jak ciche listy z nieba

ozdobiły choinki dostojnie,

bez pośpiechu,

bez potrzeby słów.

I tylko wiatr szeptał,

że piękno zimy

nie krzyczy —

ono po prostu jest.

Zimowe czuwanie
📘 Kup książkę