Próba jedności

Gdy fałszywa droga zniknęła, mgła znów stała się jednolita.

Nie było już obietnic ani skrótów.

Została tylko cisza — ta, która nie uspokaja, lecz wystawia na próbę.

Statek płynął dalej.

Wolno i uparcie. Bez znaku. Bez potwierdzenia, że decyzja była słuszna.

Załoga pracowała w milczeniu, ale było to inne milczenie niż wcześniej.

Cięższe. Bardziej osobiste.

Każdy z nich widział w mgle coś innego: cień, ruch, przestrzeń… albo nic — a to było najtrudniejsze.

Nie padły pytania.

Nie padły oskarżenia.

Ale myśli krążyły.

Czy Kapitan na pewno miała rację?

Czy nie odrzucili jedynej szansy?

Wśród załogi pojawiło się zwątpienie.

Czy ufają decyzji…?

A może tylko autorytetowi, który dotąd ich mobilizował?

Szafira czuła to napięcie.

Wiedziała, że jej decyzja niesie konsekwencje dla wszystkich.

Nie odbierała go jak buntu — raczej jak fale rozchodzące się pod powierzchnią.

Zachowała spokój.

— Wszechświat jest z nami powiedziała pewnym głosem.

Nie wygłosiła długiej przemowy.

Postanowiła wzmocnić załogę.

Zeszła między nich.

Stanęła przy relingach, przy linach, przy zmęczonych dłoniach.

Nie jako Kapitan. Ale jako towarzysz wspólnej podróży.

Jako ktoś, komu zależało, by wszyscy sobie ufali.

— Nie wiem, co jest przed nami powiedziała spokojnie.

— Ale wiem, kim jesteśmy tutaj.

Kilka spojrzeń uniosło się ku niej.

Jeśli ktoś z was uważa, że powinniśmy byli wybrać inaczej…

zawiesiła głos.

…niech zachowa tę myśl. Na później. Na bezpieczny czas.

Spojrzała przed siebie.

Morze wezbrało, wiatr przybrał na sile. W jej słowach nie było groźby.

Dla niej wszyscy na pokładzie stanowili jedność. Tyle przeszli razem. Zawsze gotowi. Zawsze oddani.

Była z nich dumna.

— Teraz mamy jedno zadanie — dodała.

— W tej próbie musimy trzymać się razem, nawet jeśli każdy z nas widzi coś innego.

Obsydian w zadumie spoglądał przed siebie.

Blady. Zmęczony. Ale obecny.

Nie odezwał się ani słowem.

Jego milczenie ważyło więcej niż argumenty. Było znakiem.

Obsydianie? zapytała Szafira.

Płyniemy?

Mgła gęstniała. Przesmyk zniknął całkowicie.

— Tak, płyniemy, Kapitanie.

Załoga pełna gotowość!

Jeśli ktoś wątpi… to moment, by odpłynąć szalupą.

Teraz. Albo nigdy.

Ktoś skinął głową. Potem kolejny. Nie dlatego, że byli pewni.

Dlatego, że nie chcieli odchodzić osobno.

Wiatr poruszył żaglami — sprawdzał ich gotowość.

Statek odpowiedział spokojnie.

Jedność nie wróciła z rozmachem. Nie była głośna.

Osiadła powoli, jak kurz po burzy.

Niedoskonała.

Krucha.

Ale prawdziwa.

Szafira wróciła na mostek.

Teraz wiedziała jedno: cokolwiek wyłoni się z mgły, nie zastanie ich rozproszonych.

A to… zmieniało wszystko.

Niedziela z jeżówką

Drodzy.

Jeszcze kilka dni temu pisałam na temat ptasiego śpiewu o poranku dnia.

Dzisiaj przesyłam Wam zdjęcie pięknej – jeżówki z ubiegłego roku, którą zachowałam w moim albumie.

Tak, kochani – kocham kwiaty !

Myślę, że wielu z Was czuje podobnie – jak ja.

To jak niesamowita – pasja, jak – czytanie książek lub jak kto to woli – spacer po lesie i zapach mchu, który potrafi przenikać głęboko prosto do naszego wnętrza i pozostawać na długo w sercu.

Wasza miłość do – świata przyrody jest widoczna na każdym kroku .

Każdego dnia, kiedy otrzymuję od Was wspaniałe pozdrowienia oraz piękne zdjęcia.

Jesteście – wspaniali.

Dziękuję !

Kochani. Początek tygodnia to dla wielu ludzi nowe – wyzwania.

Praca, obowiązki , sytuacje z którymi należy się mierzyć. Często nieprzewidziane okoliczności.

Bardzo dobrze to rozumiem, ponieważ każdego dnia – sama dokładam usilnych starań , aby myśleć – pozytywnie i wdrażać założenia, które wymagają wewnętrznej mobilizacji.

Często wytyczamy sobie cel – naszej podróży ale nie zawsze idzie on w parze z naszymi założeniami.

Takie życie – drodzy.

Zawsze będę powtarzać, że prawdziwym kluczem do sukcesu i wewnętrznej satysfakcji jest nieustanna praca i sposób postrzegania tego co życie nam oferuje.

Nasz wysiłek i wiara w swoje możliwości oraz – wytrwałość.

Dlatego – nigdy się nie poddawaj !

Pamiętaj, że miłość Boża zawsze będzie z Tobą.

Ptasi Świat

Ptaszki nie mają skrzydeł aniołów, a jednak nie są same.

Każdy ich lot mieści się w dłoni Tego,

który zna imię najmniejszego ptaka.

Nie proszą o wiele —okruch, chwilę ciszy,

bezpieczną gałąź.

Urokiem słońca zachwycone.

W prostocie dnia – uraczone.

I to wystarcza, aby przypomnieć człowiekowi,

że Bóg je widzi – miłością wspiera.

Darem istnienia obdarza czule.

I jeśli one są mile widziane.

Człowiek również,

-nigdy nie będzie

Zapomniany!

Wśród Wierzb

,,Tam gdzie nic nie potrzeba”

Serafina& Armand

Armand podszedł powoli i zatrzymał się obok Serafiny, nie odbierając przestrzeni, którą wokół siebie stworzyła. 

Przez chwilę milczał, jakby chciał upewnić się, że jego obecność nie zakłóci tego, co trwało.

Zachwycał się – podobnie jak Serafina pięknem, które roztaczało się nad pokrytym w złotym blaskiem słońca jeziorem.

Akacje….- lekko rozbujane przygrywały w sercu ..- rytm Walca.

W tym miejscu wśród – Wierzb Ciszy

— myśl delikatnie spoczywała jakby na akacjach spoczęły ich czułe wspólne myśli..

Nie był pewien.

Czekał a w myślach szukał słów, które mogłyby ująć – Serafinę.

Słów które trafią prosto do jej serca.

Wydawała się bardzo – zamyślona, a jednocześnie taka spokojna.

W pewnym momencie odezwał się cicho;

— słońce ubiera akacje w szatę kolorów…, a w jeziorze rodzą sìe marzenia których blask możemy ujrzeć oczami wyobraźni…

Gdzie panuje prawdziwa cisza…- serce odpoczywa.

Serafina nie odpowiedziała. 

Ale na jej twarzy pojawił się promień uśmiechu, który Armand dostrzegł.

Delikatnie odwróciła spojrzenie ku niemu — spokojne, uważne, wolne od pośpiechu.

Jakby chciała wyszeptać : 

,, W tym miejscu czas nie tylko się zatrzymał w swoim uroku ale obudził prawdziwe i krótkie słowa zrozumienia  oraz delikatności.

W tym geście Serafiny było więcej niż oczekiwał Armand.

Jednak nie zwlekając odważnie – podszedł jeszcze bliżej. 

Ujął dłoń Serafiny – lekko i czule jakby bał się zakłócić rytm chwili w której się znaleźli.

Pochylił się i pocałunkiem wyszeptał.

Dziękujęnie roszcząc niczego więcej.

Cisza przyjęła ten gest tak samo naturalnie, jak wcześniej przyjęła ich obecność.

Wierzby Ciszy

W tym miejscu Serafina czuła błogą ciszę i spokój.

Tutaj nad brzegiem jeziora pozostawała z własnymi -myślami,

do których nikt nie miał dostępu.

Piękny i bajkowy świat, który dawał nadzieję na lepsze- jutro.

Ptasim śpiewem o poranku.

Drodzy.

Z początkiem tygodnia chciałabym Wam życzyć jak najpiękniejszych momentów.

Niech tydzień przynosi Wam obfitość i radość.

Niech chłodne zimowe wieczory rozgrzewają – Wasze serca.

Ciepła herbatka o poranku dnia.

Refleksja i wdzięczność za każdy dobry – dar jaki otrzymujemy od Boga.

Niech miłość przoduje w każdym aspekcie Waszego życia.

Niech to wszystko co piękne i wyjątkowe będzie Waszym udziałem

– ciepłem w dłoniach.

Świtem w sercu i ptasim śpiewem,

– który przypomina, że dzień zaczyna się łagodnie.

A wiele zależy od nas samych

– naszego nastawienia oraz wiary.

🐦

Moc Energii- Wszechświata

Wszechświat. 

Tam nic nie dzieje się bez przyczyny.

Gwiazdy.

Księżyc.

Moc energii.

Wszechświat – potęga.

Zrodzona od zawsze.

Przeogromna siła życia. 

Pole –  drgań.

Unoszące sìę w bezkres.

Nieskończonego Wszechświata. 

Jak to ując ?

W prostych słowach.

Poczuć sercem.

Podziękować.

W nocy chylę ukłon – gwiazdom.

Do ksìężyca szepczę czule.

To jak wieczna – miłość. 

Niezmienna i stała.

– wdzięczność

❤️
📘 Kup książkę