Niektóre chwile w przyrodzie następują spokojnie i zgodnie ze swoim rytmem.
I trudno powiedzieć, gdzie kończy się jedna pora roku, a zaczyna następna.
Lato jeszcze trwa.
Zieleń wciąż otula ogrody, słońce potrafi ogrzać twarz, a ostatnie kwiaty nie zamierzają jeszcze żegnać się ze światem.
A jednak gdzieś pomiędzy nimi pojawia się już ona , Pani Jesień 🍂
Cicha i łagodna.., jak szelest liści opadających z drzew.
Nie wchodzi gwałtownie.
Przychodzi cicho, pozostawiając swoje pierwsze znaki.
Tu lekko muśnie liść odrobiną złota, tam rozsypie pierwsze barwy na ziemi, a na gałęziach jarzębiny zawiesi czerwone korale.
I przez tę krótką chwilę lato i Pani Jesień spotykają się w jednym miejscu.
Jakby jedno nie chciało jeszcze odejść, a drugie nie chciało przyjść zbyt szybko.
Może właśnie dlatego ten czas jest tak niezwykły. Nie jest jeszcze prawdziwym pożegnaniem lata ani pełnym powitaniem jesieni.
Jest subtelnym przejściem i chwilą, w której natura powoli zmienia swoją opowieść.
I właśnie gdzieś pomiędzy zielenią lata a pierwszymi barwami Pani Jesieni powstaje mój nowy wiersz;
„Jarzębinowy szept”.
❤️
Będą w nim czerwone korale jarzębiny, odrobina złota, jesienny wiatr i zmienność jesieni, która potrafi być piękna i świeża, a czasem również trochę chłodna.
Do tego czasu pozostawię Wam mały fragment, kiedy natura w innej formie odkrywa swoje piękno.
Czasem jedna gałązka jarzębiny wystarczy, aby zauważyć, że natura zaczyna pisać kolejny rozdział. 🍂❤️
Drogi Czytelniku,.
Już teraz zapraszam Ciebie serdecznie na recytację mojego autorskiego wiersza, który będzie miał miejsce w niedzielę, kilka dni wcześniej zanim – kalendarzowa Pani jesień rozgości się u nas na dobre.
Z serdecznymi życzeniami dla Was.
Katarzyna.

