Statek płynął dalej i powoli.
Niemal bezszelestnie przecinał spokojną taflę wody, zagłębiając się coraz bardziej w wąski przesmyk.
Szum fal mieszał się z cichym skrzypieniem drewnianego kadłuba.
Mgła nadal unosiła się pomiędzy skałami.
Raz odsłaniała ich wysokie ściany, aby po chwili ponownie otulić je mlecznobiałą zasłoną.
Załoga pozostawała na swoich stanowiskach.
Nikt jednak nie zapomniał słów marynarza.
„Tam wysoko na skałach… widzę coś…”
Szafira również o nich pamiętała.
Stała nieruchomo, wpatrując się w miejsce, które przed chwilą wskazał jeden z członków załogi.
Obsydian trzymał dłonie na sterze.
— Widzisz coś? — zapytała cicho Szafira.
Obsydian przez moment nie odpowiadał.
Przyglądał się wysokiej skalnej półce.
— Jeszcze nie.
Mgła przesunęła się nieznacznie.
Na kilka sekund odsłoniła fragment skały.
— Tam! — odezwał się ponownie marynarz. — Kapitanie, tam było!
Szafira zmrużyła oczy.
Tym razem również coś dostrzegła.
Nie potrafiła jednak określić, czym było.
Wysoko ponad nimi znajdował się ciemny, regularny kształt.
Nie przypominał wystającego fragmentu skały.
Nie poruszał się.
A jednak wyraźnie odcinał się od nierównej powierzchni góry.
— Obsydianie…
— Widzę — odpowiedział spokojnie.
Kilku marynarzy podeszło bliżej burty.
— Co to jest? — zapytał jeden z nich.
Nikt nie znał odpowiedzi.
Przez krótką chwilę kształt pozostawał widoczny.
Potem mgła ponownie przesunęła się pomiędzy skałami.
Najpierw zakryła jego dolną część.
Później resztę.
Po kilku sekundach skalna półka całkowicie zniknęła za białą zasłoną.
Jeden z marynarzy zrobił krok do przodu.
— Kapitanie, może powinniśmy…
Szafira uniosła dłoń.
Nie gwałtownie.
Wystarczyło.
Marynarz zamilkł.
— Nie wiemy, co widzieliśmy — powiedziała spokojnie.
Nie będziemy więc nadawać temu znaczenia, którego jeszcze nie znamy.
Spojrzała na swoich ludzi.
— Zachować czujność.
Następnie odwróciła się w stronę dziobu.
— Utrzymać kurs.
— Utrzymać kurs — powtórzył Obsydian.
Płynęli dalej… z nadzieją i wiarą, że w końcu wydostaną się z przesmyku, który z każdą chwilą przynosił więcej pytań niż odpowiedzi.











