Stary żółw Baltazar

,,Opowieści z głębin „

🪼🌊🐢

Poranne promienie słońca powoli przenikały przez taflę oceanu, rozświetlając podwodny świat tysiącami złotych refleksów.

Delikatne fale kołysały wysokie trawy morskie, a pomiędzy kolorowymi koralowcami przemykały niewielkie rybki, jakby rozpoczynały kolejny dzień pełen nowych przygód.

Mały konik morski płynął spokojnie przed siebie.

Lubił odkrywać nowe zakątki oceanu. Każdy dzień przynosił coś, czego jeszcze wcześniej nie widział. Raz była to błyszcząca muszla skrywająca perłę, innym razem mała rozgwiazda, która odnalazła w sobie odwagę, albo rybka, z którą połączyła go cicha przyjaźń.

Tego dnia ocean wydawał się wyjątkowo spokojny.

Nagle w oddali dostrzegł ogromny cień.

Na początku pomyślał, że to wielka skała.

Jednak cień poruszył się powoli.

Z każdym ruchem stawał się coraz wyraźniejszy.

To był żółw.

Duży… bardzo duży.

Jego szeroki pancerz pokrywały drobne muszelki i delikatne morskie rośliny. Wyglądał tak, jakby sam ocean przez wiele lat ozdabiał go swoimi darami. Każda rysa na pancerzu zdawała się opowiadać historię dalekich podróży i miejsc, do których niewielu mieszkańców oceanu miało okazję dotrzeć.

Żółw płynął spokojnie.

Bez pośpiechu.

Każdy ruch jego płetw był łagodny i pewny, jakby znał rytm oceanu lepiej niż ktokolwiek inny.

Konik morski podpłynął bliżej.

Dzień dobry.

Żółw odwrócił głowę i uśmiechnął się ciepło.

Dzień dobry, mały podróżniku.

Czy mogę zapytać, jak masz na imię?

Baltazar.

Piękne imię.

Żółw lekko skinął głową.

Dziękuję.

Przez chwilę płynęli obok siebie w ciszy.

Nad ich głowami migotały promienie słońca, a niewielka ławica srebrzystych rybek przecięła wodę niczym błyszcząca wstążka.

Konik morski spojrzał na Baltazara z zaciekawieniem.

Dokąd płyniesz?

Tam, gdzie prowadzi mnie ocean.

Ale… płyniesz tak wolno.

Na twarzy Baltazara pojawił się pogodny uśmiech.

Wiesz, kiedy byłem młody, też chciałem wszędzie dopłynąć pierwszy. Wydawało mi się, że jeśli będę płynął szybciej od innych, zobaczę więcej.

Zatrzymał się na chwilę.

Myliłem się.

Konik morski słuchał uważnie.

Ocean nauczył mnie czegoś ważnego.

Nie nagradza tych, którzy płyną najszybciej.

Nagradza tych, którzy potrafią się zatrzymać i dostrzec jego piękno.

Mały konik morski rozejrzał się dookoła.

Po raz pierwszy zauważył maleńkie krewetki ukrywające się pomiędzy koralowcami.

Dostrzegł drobne muszelki spoczywające na piasku i delikatne pęcherzyki powietrza unoszące się ku powierzchni.

Zobaczył światło tańczące na falujących trawach morskich.

Wszystko to było tam od zawsze.

Tylko wcześniej płynął zbyt szybko, aby to zobaczyć.

Baltazar spojrzał na niego z życzliwością.

Każdy dzień przynosi nam coś pięknego. Czasami jest to wielkie wydarzenie, ale znacznie częściej są to małe chwile, które łatwo przeoczyć.

Konik morski uśmiechnął się.

Od tej chwili płynął już wolniej.

Nie dlatego, że zabrakło mu sił.

Dlatego, że zrozumiał, iż najpiękniejsze wspomnienia rodzą się wtedy, gdy serce ma czas naprawdę zobaczyć świat.

Baltazar pożegnał go ciepłym spojrzeniem.

Pamiętaj, mały przyjacielu…

Ocean nigdzie się nie spieszy.

My także nie musimy.

Czasami wydaje nam się, że życie jest wyścigiem.

Chcemy zdążyć, osiągnąć więcej, być krok przed innymi.

A przecież najpiękniejsze chwile często czekają na nas wtedy, gdy zwolnimy i pozwolimy sobie naprawdę je dostrzec.

🐢

Nie zawsze ten, kto płynie najszybciej, zobaczy najwięcej.

Czasem wystarczy zwolnić, aby odkryć piękno, które było obok nas przez cały czas.

Każdy dzień to Dar

Niebo każdego dnia pisze nową historię.

Ocean zachwyca głębią błękitu.

Podwodny Świat

w barwach obfitości.

Woła morskie stworzenia bez głosu.

Wystarczy podnieść wzrok,

aby dostrzec to piękno.

🩵

Bo tam, gdzie kończy się pośpiech,

zaczyna się spokój serca.

Złote Myśli ✨

Natura zachwyca na wiele sposobów

Spacerując po Lanzarote, spotkałam kolejny niezwykły okaz agawy. 

Moją uwagę przyciągnęły jej złociste obrzeża liści oraz mali następcy, którzy wyrastają tuż obok niej.

Agawa amerykańska odmiana pstra (Agave americana ‘Marginata’).

Jej sposób życia jest niemal identyczny do poprzedniej, którą mieliście już możliwość zobaczyć. 

Dlaczego jest tak wyjątkowa ?

Ma żółte obrzeża liści i jest bardziej ozdobna.

Tworzy równie dużą rozetę, ale wygląda znacznie jaśniej i bardziej dekoracyjnie.

Dodatkowo magazynuje wodę w grubych, mięsistych liściach.

Doskonale znosi upały i długotrwałą suszę.

Wypuszcza olbrzymi pęd kwiatowy po wielu latach.

Kwitnie tylko raz w życiu, po czym roślina mateczna stopniowo zamiera, pozostawiając liczne młode odrosty.

To właśnie te małe agawy, które widać wokół dużej rośliny na zdjęciu, są jej “dziećmi

To bardzo piękny widok, ponieważ natura już przygotowuje kolejne pokolenie.

Poprzednia agawa zachwycała swoją siłą.

Ta zachwyca również kolorem i wyjątkowym urokiem. 

Jakby natura chciała powiedzieć, że nawet roślina żyjąca w trudnych, wulkanicznych warunkach może nosić na swoich liściach złote obrzeża.

Wkrótce kolejne ciekawostki prosto z Lanzarote.

Gdy serce i myśli mogą odpocząć

Życzę Wam drodzy, aby nowy tydzień przyniósł Wam tyle spokoju, ile niesie ze sobą szum oceanu.

Bo nie każdy poranek musi być idealny.

Wystarczy, że daje nam nową szansę, aby przeżyć go spokojnie, pięknie i z uśmiechem.🕊️🩵

Dla Was filiżanka kawy prosto z oceanu na miły nowy tydzień. 

Z sercem dla Was🍀

Dary natury na Lanzarote

Podróże potrafią inspirować pozostawiając w sercu miłe wspomnienia i chwile do których chętnie wracamy.

To dlatego wakacje, czy jakiekolwiek wycieczki w nowe miejsca są dla nas tak piękne, wyjątkowe i ciekawe.

Z pewnością wielu z Was, doświadcza podobnego uczucia radości i satysfakcji.

Uwielbiam podróżować, ponieważ to jedyny moment, gdzie życie nabiera innego rytmu.

Gdzie piękno uzmysławia jak cudowny jest nasz Świat.

Pełen kolorów i barw.

Cudów natury, które koją duszę.

Dary natury, które istniały, kiedy jeszcze nas nie było na świecie.

I wtedy powstaje w myślach i w sercu wdzięczność.

Wdzięczność, że mogę być tak blisko w miejscu, które zachwyca.

Wdzięczność za spokój i cudowny szum oceanu , który nie ma sobie równych.

I w końcu wdzięczność, że mogłam w tym jakże krótkim życiu człowieka, choć przez pewien czas być właśnie tutaj.

Każdy wyjazd do nowego miejsca to wspaniała odskocznia od codzienności i możliwość ciągłego zgłębiania wiedzy o świecie.

W tym roku wypadło na Lanzarote.

I bardzo się z tego powodu cieszę, ponieważ ta podróż ma dla mnie wyjątkowe znaczenie.

Jakie ? Wkrótce napiszę więcej na ten temat.

Pierwszy dzień na Lanzarote rozpoczął sie spokojnie i z refleksją w sercu.

Poranek przywitał mnie ciepłym oceanem, palmami i spokojem wschodzącego słońca.

To właśnie od tego momentu chciałabym rozpocząć wspólną wędrówkę po tej niezwykłej wyspie.

Wiecie już, że od dawna fascynują mnie sukulenty, kaktusy i niezwykłe rośliny.

Dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok imponujących ~ Agaw, które przywitały mnie już pierwszego dnia pobytu.

Ich historia okazała się niezwykle ciekawa, dlatego poświęcę im osobny wpis.

To wyjątkowe rośliny, które potrafią kwitnąć tylko raz w swoim życiu, dlatego wzbudziły moje ogromne zainteresowanie i tym bardziej chciałabym napisać o nich coś więcej.

Jeśli tylko będziecie mieli ochotę, zapraszam Was do wspólnego odkrywania Lanzarote.

Będę dzielić się nie tylko pięknymi krajobrazami, ale również przyrodą, ciekawostkami i chwilami, które szczególnie poruszyły moje serce.

Z sercem dla Was.

Katarzyna.

Między światłem a cieniem

Morze było spokojne.

Zbyt spokojne.

Po wydarzeniach ostatnich dni nikt nie spodziewał się takiej ciszy.

Szafira nie zatrzymała okrętu.

Rozkazała jedynie zwolnić.

Przez krótki moment w wąskim przesmyku pomiędzy górami pojawił się widok, którego się nie spodziewali.

Załoga zgromadziła się na pokładzie.

Stali w ciszy.

Spokojni z pełnym zaufaniem patrzyli w stronę przesmyku, gdzie pierwszy blask wschodzącego słońca rozświetlił ciemne zbocza gór do których się zbliżali.

Nawet najbardziej doświadczeni marynarze patrzyli w milczeniu.

Światło pojawiło się tylko na chwilę.

Jakby góry na moment rozsunęły przed nimi zasłonę.

Obsydian obserwował horyzont.

Potem spojrzał na kompas.

Wyjął go ostrożnie i zmarszczył brwi.

Igła drżała.

Przez chwilę wskazywała jeden kierunek.

Potem drugi.

Następnie zaczęła obracać się powoli wokół własnej osi.

Jakby całkowicie utraciła orientację.

Kapitanie… — odezwał się cicho ktoś z pokładu.

Szafira spojrzała na kompas.

Nie powiedziała ani słowa.

Statek płynął dalej.

Coraz głębiej pomiędzy kamienne ściany gór.

Przesmyk stawał się coraz węższy.

Góry otaczające przesmyk wydawały się coraz bliższe.

Jakby kamienne ściany powoli przesuwały się ku sobie, gotowe w każdej chwili zamknąć przejście za ich rufą.

Nikt nie wypowiedział tego głośno, ale wielu marynarzy miało wrażenie, że wpływają do miejsca, które niechętnie wpuszczało obcych.

Nagle…

Kadłub zadrżał.

Jakby coś dotknęło go pod powierzchnią wody.

Statek lekko przechylił się na bok.

Niezbyt mocno.

Ale na tyle wyraźnie, że kilku marynarzy odruchowo chwyciło liny.

Na pokładzie zapadła cisza.

Pełna gotowość! — rozkazała Szafira.

Utrzymać kurs! — donośnym głosem powtórzył Obsydian, stając przy sterze.

Załoga natychmiast zajęła swoje stanowiska.

Wszyscy skupili wzrok przed sobą.

I wtedy rozległ się krzyk jednego z marynarzy.

Kapitanie! Coś nad przesmykiem !

W jednej chwili wszystkie spojrzenia skierowały się ku przesmykowi.

Szafira odwróciła się natychmiast.

Obsydian również uniósł wzrok znad steru.

Jednak jedyne, co dostrzegli, to ciemność…, która zasłoniła niebo.

Ciężkie chmury ponownie zasłoniły przejście pomiędzy górami.

A przez krótką chwilę wydawało się, że ktoś lub coś próbowało zwrócić ich uwagę.

Lecz teraz nie było tam nic.

Tylko skały.

Morze.

Cisza.

I statek, który płynął dalej….

⚓️

Głębia oceanu

Drodzy, 🥰
Jak wiecie powstaje nowy ; tomik wierszy📖
Każdy z rozdziałów, tworzę z serca i należytą uwagą.
Nie spieszę się, ponieważ poezja nie potrzebuje pośpiechu. 
Poezja to spokóǰ myśli, rytm serca i refleksja, która unosi myśli w dal :
– jak delikatnie rozbujana fala pozostawiająca na brzegu muszelki.

Pierwszy rozdział już ukończyłam.
Kolejny jest o głębi oceanu.
Głębi w której życie trwa. 
Bo ocean nie prosi o nic wiecej jak tylko o spokóǰ i ciszę.

Dzisiaj pragnę podzielić się z Wami  fragmentem mojego wiersza.
Niech pozostanie z Wami  na długo w Waszych sercach

🩵 

Reszta, kochani dojrzewa w ciszy.
Dziękuję, że jesteście ze mną w tej podróży.

,, Pod powierzchnią”

Pod powierzchnią oceanu.
Nie ma pośpiechu.
Ocean kołysze delikatnie 
– jak kołysanka do snu,
która ucisza myśli i uspokaja serce.

Fale zostają na górze, a w dole 
wszystko oddycha ciszej i spokojniej.

Światło opada powoli,
bez pośpiechu ale z pełną pokorą.

Przesłanie, które uczy.
Moment, który trwa —
jak fala dryfująca bez końca.

Słoneczna energia rozprasza się
w turkusie wody, czyniąc ją 
– szlachetną głębią 

Na powierzchni jest niczym szafir.
W otchłani zaś — granat ciemny.

Kamienie nie walczą z prądem.
Leżą, rozrzucone przez ocean
— jak korale zdobiące dno.

Rośliny delikatnie pulsują w rytmie,
kołysane bez sprzeciwu.

Głębia nie jest pustką.
Jest przestrzenią w której serce 
przestaje krzyczeć i zaczyna słuchać.

Każdy moment to historia.
Życie, które w ciszy istnieje.

Nie mówi głośno.
Uczy prawdy i szacunku.

Ocean nie oczekuje niczego więcej
niż spokoju i ciszy. 

🌊

Z sercem dla Was ❤️

📘 Kup książkę