„Czerwona pelargonia i piękno, które wraca z każdym sezonem”
Drodzy Czytelnicy.
Dzisiaj chciałabym napisać kilka słów na temat kolejnej ogrodowej kompozycji.
Uwielbiam pelargonie, które od wielu lat należą do moich ulubionych roślin.
Zachwycają nie tylko intensywnymi kolorami kwiatów, ale również długim okresem kwitnienia oraz łatwością pielęgnacji.
W moim ogrodzie znajduje się pelargonia pomarańczowa i czerwona.

Kiedy jesienią temperatury zaczynają spadać, przenoszę pelargonie do jasnego, chłodniejszego pomieszczenia.
W tym czasie podlewam je bardzo oszczędnie, tylko tyle, aby ziemia nie wyschła całkowicie.
Dzięki temu roślina może spokojnie odpocząć i zgromadzić siły na kolejny sezon.
Wiosną ponownie wystawiam ją do ogrodu.
Z każdym tygodniem staje się coraz silniejsza, zwiększa swoją objętość i wypuszcza nowe pędy.
To jest mój prosty sposób na obfite kwitnienie.
Przez lata zauważyłam, że pelargonia najlepiej odwdzięcza się wtedy, gdy regularnie usuwam przekwitnięte kwiatostany.
Nie odcinam jedynie samych kwiatów.
Delikatnie wyłamuję cały przekwitnięty pęd.
Dzięki temu roślina nie traci energii na tworzenie nasion, lecz kieruje ją na rozwój nowych pędów i kolejnych kwiatów.
To prosty zabieg, który sprawia, że pelargonia staje się coraz gęstsza i przez wiele tygodni wygląda niezwykle efektownie.
Jak długo kwitnie?
W moim ogrodzie, przy sprzyjających warunkach, pelargonia kwitła w ubiegłym roku od połowy czerwca aż do połowy września.
Oczywiście wiele zależy od pogody, stanowiska oraz regularnej pielęgnacji.
Ciepłe, słoneczne miejsce i systematyczne usuwanie przekwitniętych kwiatów potrafią znacznie wydłużyć okres kwitnienia.
Z ciekawością będę obserwowała, jak długo będzie kwitła w tym sezonie.
Jednym z jej największych atutów jest również zapach.
To właśnie on sprawia, że bardzo lubię przebywać w pobliżu tej rośliny.
Jest subtelny, charakterystyczny i kojarzy mi się z letnimi porankami spędzanymi w ogrodzie.
Pelargonia w mojej kompozycji;
,, Czerwień i bluszcz”

Nie bez powodu do granatowej donicy wybrałam właśnie czerwoną pelargonię oraz biało-zielony bluszcz.
Mocna czerwień pięknie kontrastuje z głębokim granatem donicy, natomiast jasne obrzeża liści bluszczu dodają kompozycji lekkości i elegancji. Całość uzupełniają drobne białe kamienie, które rozświetlają aranżację i podkreślają jej spokojny charakter.
A dodatkowym drobnym atutem kompozycji jest subtelny jasny kamień, który zmienia swoją barwę podczas deszczu.

Wkrótce na jednym z moich filmów będzie można zobaczyć ten piękny efekt.
To jednak dopiero początek.
Pelargonia będzie stopniowo się zagęszczać, a bluszcz zacznie coraz swobodniej oplatać donicę.
Kiedy kompozycja osiągnie pełnię swojego uroku, z przyjemnością pokażę Wam ją ponownie , zarówno na zdjęciach, jak i na filmie.
Myślę, że ten wpis ma jeszcze jedną wartość. Pokazuje, że piękna kompozycja nie powstaje wyłącznie z zakupu nowych roślin.
Czasem wystarczy dobrze zadbać o roślinę przez cały rok, aby w kolejnym sezonie znów zachwycała swoim kwitnieniem.
To piękna lekcja cierpliwości, troski i radości z obserwowania, jak natura odwdzięcza się za poświęcony jej czas.
A wkrótce kolejne ogrodowe pomysły.




