Przetrwanie

GRANICA ŚWIATÓW

Morze powoli odzyskiwało oddech.

Fale przestały zapadać się w otchłań, a wiatr stracił swoją dziką siłę.

Jeszcze przed chwilą żywioł szarpał kadłuby obu okrętów, teraz jednak jakby sam ocean postanowił przywrócić równowagę.

Załoga wciąż trzymała liny.

Niektórzy stali w milczeniu, jakby nie dowierzając, że wir naprawdę ich wypuścił.

Dłonie mieli napięte, ramiona zmęczone, ale nikt nie puszczał uchwytów.

Jakby każdy chciał mieć pewność, że statek naprawdę wrócił na spokojniejsze wody.

Szafira pewnie trzymała ster, by pokazać załodze, że są już bezpieczni.

Obsydian pierwszy spojrzał w stronę horyzontu.

Przez chwilę wpatrywał się w miejsce, gdzie jeszcze przed momentem unosił się cień.

Kapitanie… — powiedział cicho.

Szafira podniosła wzrok.

Nad wodą nie było już żadnego kształtu.

Strażnik zniknął.

Chmury powoli rozstępowały się nad morzem, a światło zaczynało przebijać się przez ich ciężkie warstwy.

Ale w miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą wirowała otchłań, ocean wyglądał inaczej.

Jakby powierzchnia wody była tam gładsza.

Spokojniejsza.

Jakby morze oddychało tam głębiej niż gdziekolwiek indziej.

Szafira patrzyła w tamtą stronę przez dłuższą chwilę.

— Granica pozwoliła nam odejść — powiedziała w końcu spokojnym głosem.

Obsydian skinął głową.

Nie każdy dostaje taką szansę.

Na pokładzie nikt jeszcze nie rozumiał w pełni tego, co się wydarzyło.

Załoga wiedziała tylko jedno — przetrwali.

Ale morze nigdy nie daje nic bez powodu.

Nikt z nich jeszcze nie wiedział, że Strażnik Granicy pozostawił po sobie znak.

Znak, który odkryją dopiero wtedy…,gdy morze ponownie wystawi ich na próbę.

Morze jednak zaczęło się uspokajać.

Fale powoli traciły swoją dziką siłę, jakby sam ocean uznał, że próba została zakończona.

Statek Szafiry płynął już teraz ostrożnie pomiędzy skałami, które chroniły spokojniejsze wody.

Na horyzoncie chmury zaczęły się powoli rozsuwać, odsłaniając coraz jaśniejsze pasma nocnego nieba.

Po chwili pomiędzy nimi pojawiło się srebrne światło.

Księżyc.

Jego blask spłynął na morze jak cicha droga prowadząca przez noc.

Jak znak, że tej nocy światło jest z nimi.

Szafira przez chwilę patrzyła w stronę horyzontu.

Zbierzemy załogę — powiedziała spokojnie do Obsydiana.

Morze nas sprawdziło.

To był moment próby, a załoga dała z siebie wszystko.

Chcę, aby to usłyszeli.

Statek ocalał dzięki ich odwadze i zaufaniu.

Obsydian skinął głową.

Jeszcze tej nocy kapitan zamierzała skierować słowa uznania do załogi.

Wiatr ucichł, jakby morze samo chciało pozwolić im odpocząć po próbie.

Pokład powoli pustoszał.

Załoga rozeszła się do swoich kajut, a statek kołysał się już tylko łagodnie na spokojniejszych wodach między skałami.

Światło księżyca rozlało się na wodzie i pokładzie statku.

Na pokładzie pozostali tylko Obsydian i Szafira.

Oboje zmęczeni.

Oboje dumni z załogi.

Przez chwilę stali w milczeniu.

Morze ucichło.

A noc otuliła statek światłem księżyca.

Spokój serca

Złote Myśli 🕊️

Niech ten dzień przyniesie Wam spokój serca, odrobinę piękna i chwilę,

w której można zatrzymać się

i oddychać życiem.

🌹

Z sercem dla Was Katarzyna

🩵

Nowy dzień to prezent

Każdy nowy dzień jest prezentem

❤️

Nie zawsze wiemy, co przyniesie, ale zawsze możemy zdecydować, z jaką myślą go rozpoczniemy.

Czasem wystarczy zatrzymać się na chwilę, spojrzeć na świat wokół i przypomnieć sobie, że życie składa się z małych chwil, takich jak światło poranka, cisza natury czy zapach kwiatów.

Nie wszystko musi być zaplanowane.

I nie wszystko musi być idealne.

Ważne, aby dzień zacząć z dobrą myślą.

Złote Myśli

🕊️

Poranek jest darem

Nowy tydzień zaczyna się spokojniej, gdy serce pamięta, że każdy poranek jest darem.

Złote Myśli

🕊️

Bukiet róż🌹

Serafina przechadzała się po ogrodzie powoli, niemal bezszelestnie, jakby nie chciała zakłócić ciszy, która była jej najcenniejszym sprzymierzeńcem.

Dłońmi dotykała płatków róż — delikatnie, z uważnością — pozwalając, aby ich zapach i miękkość prowadziły jej myśli.

Myślała o obrazie.

Wiedziała już, jak ma wyglądać.

Kompozycja była w niej gotowa, kolory ułożone, światło odnalezione.

Nie dokończyła go jednak celowo.

Ogród był jej oazą — miejscem, w którym inspiracja dojrzewała w ciszy, bez pośpiechu i bez nacisku.

To tutaj szukała ukojenia i dalszych myśli, zanim znów stanie przed płótnem.

W tle śpiewały ptaki.

Wiatr poruszał liśćmi drzew, niosąc ze sobą lekki szum, który koił serce.

Serafina pozwalała sobie na ten moment skupienia — na myśl o dziele, które miało wkrótce zostać dokończone.

Wtedy dostrzegła Zofię.

Stała nieco z boku, z dzbankiem gorącej herbaty w dłoniach.

Znała każdy jej gest i każdy grymas wymalowany na twarzy.

Ale tego dnia Zofia nie uśmiechała się jak zwykle.

Serafina odwróciła się od róż i skierowała ku niej kroki.

Podeszła cicho i spokojnie.

Podziękowała za herbatę, po czym delikatnie chwyciła Zofię za dłoń.

Zofiu… — wyszeptała łagodnie. — Posmutniałaś. Czy jest coś, co cię niepokoi?

Zofia przez chwilę milczała.

Nie była pewna, czy powinna mówić.

Nie chciała martwić Serafiny, ani przerywać ciszy, która była dla Panienki tak ważna.

Kochała ją całym sercem, a każdy obraz, który Serafina malowała, nosiła w myślach, dostrzegając w nim najdrobniejszy przekaz.

Tego dnia jednak wszystko było inne.

Kilka liści opadło z drzew, jakby sama przyroda szeptała, że dzień nabierze bardziej nostalgicznego tonu.

Serafina czuła niepokój Zofii — liście były dla niej wyraźnym znakiem.

Proszę, powiedz — rzekła cicho. — Co sprawiło, że twoja twarz tak posmutniała?

Nie wiem, Panienko… — odpowiedziała Zofia po chwili. — Czy powinnam Panienkę martwić…

Serafina sięgnęła po dzbanek i nalała herbatę do dwóch filiżanek.

Jedną podała Zofii, drugą zatrzymała dla siebie.

Usiądźmy na chwilę — wyszeptała. — Teraz możemy spokojnie porozmawiać.

Słyszysz, Zofiu, jak ptaki śpiewają w tle?

One śpiewają dla ciebie. Ich melodie uczą cierpliwości.

Zofia wzięła głęboki oddech.

Dobrze, Panienko… — powiedziała w końcu. — Armand…

Zatrzymała się na moment. — Z Dworu dotarły złe wieści.

Jego kuzynka jest ciężko chora. Kazał pilnie osiodłać konia i wyrusza do niej.

Nastała cisza. Serafina zaczęła błądzić myślami.

Zofia chciała jeszcze coś powiedzieć, ale w ostatniej chwili wstrzymała słowa.

Widziała, że Serafina bardzo się zmartwiła.

Nagle usłyszała — Pomóż mi Zofiu— poprosiła spokojnie Serafina – Zbierzmy róże.

Chcę, by jeszcze dziś powstał bukiet. Piękny.

Z kokardą.

Niech trafi do kuzynki Armanda zanim wyruszy w drogę.

Zofia skinęła głową. A jej twarz nieco się rozjaśniła, jakby serce szeptało:,, będzie dobrze”

Ogród znów wypełnił się ciszą — tą dobrą, potrzebną.

Róże szeptały między sobą, a Serafina wiedziała, że ten gest — prosty i czuły — jest najwłaściwszym, jaki mogła ofiarować.

Nadszedł moment w którym Armand opuszczał Dwór w zadumie.

Nie spodziewał się bukietu róż.

Zanim koń ruszył z podwórza, w jego sercu zdążyło zmieścić się więcej, niż planował i więcej niż oczekiwał.

Zimowy – klimat

Drodzy,

Zima to piękny moment w którym przyroda ukazuje nam swoje piękno.

Uwielbiam górskie wyprawy – zwłaszcza zimową porą.

Na pewno niektórzy z Was zgodzą się z moją opinią, że zimą czas upływa inaczej – wolniej i spokojniej. Czasami mamy ochotę, aby wiosna szybciej zawitała, ponieważ wszystko cudownie budzi się do życia.

Wiem jak kochacie – kwiaty i wszelkie rośliny oraz swój ogród, który z taką czułością pielęgnujecie – wiosną i latem.

Dlatego jesteśmy w tej podróży – razem.

Tak długo jak prowadzę moją stronę ; Zdrowo i kolorowo szczęśliwie tj. od Października 2021r. – tak Wy jesteście ze mną dokładając swoją cenną cegiełkę poprzez miłe komentarze, zdjęcia i pozdrowienia.

Serdecznie dziękuje za każde dobre słowa i za to że :

– ,, Jesteście ”

Wiem jak bardzo kochacie kwiaty, wszelkie rośliny i przyrodę która tworzy to – źródło piękna.

Zdjęcia jakie od Was otrzymuję praktycznie każdego dnia są wyraźnym dowodem jak sporo nas łączy. To cudowna i wyjątkowa – pasja do ogrodu.

Wracając jednak do Zimy.

Ona też jest – wyjątkowa.

Choć czasami trochę zimna to jednak prawdziwa, cicha i piękna.

Zatem nie narzekajmy.

Na wszystko przychodzi odpowiedni czas.

Lato, wiosna i zima każda pora roku ma swój etap.

Zamiast – narzekać lepiej się zachwycać zimą, wtedy świat wokół nas będzie piękniejszy.

Nawet, jeśli czasami jest zbyt chłodno , czy zimno. Gdyby zimy nie było nasze ulubione piękne – kwiaty nie mogłyby się zregenerować i przygotować do kolejnej wiosny.

Dlatego już wkrótce wybieram się w góry, aby delektować się urokiem pięknej – Zimy.

Jakiś czas temu pisałam Wam o tym gdzie zamierzam spędzać czas.

Aktualnie nastąpiła zmiana planów i zamiast gór w Alpach będzie to wyjątkowa – Szkocja.

Tak długo mieszkam w Anglii, a dopiero będę w Szkocji – drugi raz.

Pisałam o Szkocji i naszej pierwszej wyprawie na mojej stronie Zdrowo i kolorowo szczęśliwie ( starszej wersji ).

Publikowałam również filmy na bieżąco z naszej wyprawy na Facebooku, który mieliście możliwość obserwować.

Już wkrótce – drodzy kolejna seria pięknych zdjęć z wycieczki.

Miejsce, które chciałabym odwiedzić to ; Ballater

I chodziarz nie będziecie mogli być ze mną bezpośrednio to – wirtualnie zawsze.

Dla mnie to prawdziwa przyjemność – publikować dla Was.

Z sercem dla Was – Katarzyna

Świat Serafiny

Dobrze, że świat i przyroda, która go kształtuje jest inna niż ludzie którzy próbują ulepszać świat.

Przyroda wyjątkowa i piękna, a człowiek może odnajdywać w niej prawdziwy spokój i samą dobroć.

Ballada pięknie opisuje niektórych ludzi, których serca są szczere i prawdziwe.

Tak jak serce Serafiny i Armanda.

Dwie dusze szukające swojego wspólnego – miejsca oazy i ciszy.

To inny świat.

Ich świat pełen wrażliwości i ciepła ale również nie wypowiedzianych słów.

Świat spokoju, ciszy i refleksji.

Serafina jest prawdziwa i szczera. 

W swoim świecie czuje się naprawdę szczęśliwa

Delikatna ale również silna.

Jej świat to przyroda – subtelność w której nie tylko odnajduje szczęście ale czuje się w pełni bezpieczna.

W Ogrodzie Róż – Serafiny, – róże szepczą :

,,Jesteś dla nas – wszystkim”

🌹


Wkrótce Serafina nazbiera bukiet róż ze swojego ogrodu, aby dać je komuś w prezencie.

To jej gest szczodrość i miłości jaką darzy – nawet tych którzy nie pytają o nic i wchodzą do jej życia bez pytania….

Bądź ze mną w tej podróży…

Dziękuję wszystkim za miłe pozdrowienia i ciesze się, że ballada podoba się Wam.

❤️

📘 Kup książkę