Spacer w Ogrodzie Róż

,,W ciszy między różami”

🌹

Serafina wyszła do ogrodu.

Nie po odpowiedzi.

Ale po ciszę.

Poranek był spokojny.

Delikatne światło dnia przesuwało się po różanych płatkach, a powietrze pachniało świeżością po chłodnej nocy.

Szła powoli wśród alejek, jakby każdy krok miał przybliżyć ją do zrozumienia czegoś, czego jeszcze nie potrafiła nazwać.

Ale nie wszystko przychodzi od razu.

Niektóre rzeczy najpierw trzeba poczuć.

Tej nocy długo nie mogła zasnąć.

Myśli wracały uparcie.

Do osoby bliskiej jej sercu…dla której jeszcze niedawno zbierała róże razem z Zofią.

To wspomnienie nadal w niej było.

Ciche.

Bolesne.

I choć próbowała odnaleźć spokój, tej nocy z jej oczu spłynęły łzy.

Myślała również o obrazie.

Malowała go z sercem.

Każdy kolor miał znaczenie.

Każde światło i każdy detal były częścią emocji, które chciała zatrzymać na płótnie.

Nie spodziewała się jednak, że pojawi się cień.

Nie wiedziała, skąd się wziął.

Ani dlaczego właśnie tam.

A jednak nie odczuwała lęku.

Tej nocy długo spoglądała w rozgwieżdżone niebo,

wierząc, że z czasem odnajdzie odpowiedź.

Pośród tych wszystkich myśli pojawił się jeszcze ktoś.

Armand.

Zastanawiała się, co u niego.

Czy kuzynka wróciła już do zdrowia.

Czy los pozwoli im jeszcze kiedyś się spotkać.

Pamiętała jego spokój.

Uważność.

I delikatność, której tak bardzo potrzebowała.

Serafina zatrzymała się przy różanych krzewach.

Musnęła dłonią jeden z płatków i zamknęła oczy.

Wtedy usłyszała kroki.

Odwróciła się spokojnie.

Ojciec Serafiny szedł powoli w stronę ogrodu.

W jego spojrzeniu było coś, co od razu przyciągnęło jej uwagę.

Serafino…odezwał się łagodnie.

— Wkrótce przyjedzie Julian.

W ogrodzie na chwilę zapanowała cisza.

Jakby nawet róże czekały na to, co wydarzy się dalej… 🌹

Lawenda

,,Gdy lawenda tańczy”

🪻

Roślina, która zachwyca urokiem.

Nie narzuca się, a jednak zostaje na długo w sercu.

Spokojna i delikatna.

A kiedy przychodzi jej czas zaczyna tańczyć.

A to dopiero początek tej drogi.

Powoli tworzę dla Was nową przestrzeń na blogu.

To przestrzeń w której będę dzielić się ogrodem

i tym, co powstaje krok po kroku.

Wkrótce pokażę więcej…

,,Bo czasem coś zaczyna się bardzo cicho

od jednej myśli, która nie daje spokoju

Z sercem dla Was

Katarzyna

💜

Urokliwa Begonia

Niektórzy z Was pamiętają zapewne relację, w której pokazywałam sadzenie begonii w moim ogrodzie. 🌿

To właśnie moja ~,, ślicznotka “ begonia stała się inspiracją do kolejnego wiersza, który znalazł już swoje miejsce w moim tomiku poezji. 📖

Drodzy moja intensywna praca nad tomikiem powoli dobiega końca.

Bardzo się z tego cieszę.

To spory nakład czasu i energii.

A przede wszystkim skupienia.

Proces, który powstaje powoli i w etapach.

Jak świeżo kiełkujące pąki kwiatów, które potrzebują czasu, aby się rozwinąć.

I wtedy stają się piękne i cudowne, ponieważ miały swój odpowiedni moment.

I podobnie jest z poezją.

Dojrzewa powoli i spokojnie.

Tak jak dyktują myśli kreując odpowiednie słowa przyodziane w piękną szatę poezji.

Tworzona systematycznie i starannie, gdzie z czasem zmienia formę, aby stać się należycie uformowana.

Podobnie jak przyroda, która budzi się do życia z początkiem wiosny.

A z czasem przybiera dojrzałą strukturę ukazując światu swoje piękno.

Bo praca nad tomikiem to nie tylko przesłania i wiersze płynące prosto z serca.

Ale również drobne chwile dnia codziennego.

Bo warto zatrzymać się na moment i pomyśleć o tym, że czasami w drobnych momentach można również odnaleźć odrobinę szczęścia.

Mam nadzieję, że już wkrótce będę mogła przekazać Wam dobre wieści.

A moje wiersze, refleksje i osobiste przemyślenia będą dla Was prawdziwym źródłem wewnętrznego spokoju i wytchnienia.

A dziś chciałabym podzielić się z Wami moim wierszem.

,,Urokliwa Begonia”

🌸

Mówi się, że miłość jest najpiękniejsza

na świecie,

lecz w tej całej okazałości magii.

Kwiaty czułość i miłość nam okazały…

Piękne i kolorowe — falistością

swój urok pokazują.

Nie wiem jak to opisać w paru

słowach, w ubiegłym roku swój

urok pokazała ona — Begonia.

Piękna i wyjątkowa,

niczym boginia róż.

Przypadek?

Czy może prawdziwy cud…

I choć minął kolejny rok…,

ponownie ze snu zimowego się obudziła.

Żywa i pełna energii,

cudowna i taka prawdziwa….

Cały czas myślę:

„ludzkość głupotą się zachwyca”

Goniąc za bzdurami tego świata….

Jednak naprawdę wszelkie wartości…

Nie trzeba szukać w luksusach nicości.

I możesz się śmiać człowieku mały

— tak mijają dni głupoty stałej….

Mądry zawsze odnajdzie przesłanie

Gdzie drzewa szepczą czule i stale…

Gdzie Irysy w balowej sukni zatańczą…

Lawenda zapachem zaśpiewa.

Róże królewską klasę objawią.

Begonie zanucą w pełnej klasie.

Ogród zielenią się zarumieni.

Ptaszki zanucą w przestrzeni.

Tak piękne i majestatyczne

odnajdziesz cuda wieczyste…

W pełnej klasie się nimi zachwycisz.

To właśnie magia chwil

dla szczęśliwych…

💜

Błoga cisza w duszy

Złote Myśli

Dzień powoli przechyla się, aby

spokój myśli otulił delikatnie

z błogą ciszą w duszy.

I cichutko wyszeptał

czułe słowa,

że nie wszystko

musi dziać się w pośpiechu.

Wystarczy, że prowadzisz

swoją drogę w ciszy

i z pełnym spokojem.

🕊️

Wśród gór

Statek wpłynął między góry.

Nie były już tylko zarysem na horyzoncie.

Otaczały ich teraz z każdej strony.

Wysokie, surowe, milczące.

Ściany skalne wznosiły się niemal pionowo, a ich cień pochłaniał światło, które jeszcze niedawno prowadziło ich przez morze.

Powietrze stało się cięższe.

Gęstsze.

Jakby każdy oddech miał znaczenie.

Załoga spojrzała po sobie.

Bo nagle… zaczęły pojawiać się krople.

Nie pojedyncze.

Nieprzypadkowe.

Spadały na pokład coraz częściej.

Cicho, rytmicznie… niepokojąco.

A jednak nikt się nie poruszył.

Załoga stała w zwartym szyku.

Spokojnie.

Bez strachu.

Choć nikt nie wiedział, skąd się pojawiły.

Ktoś uniósł dłoń, sprawdzając wilgoć.

To nie jest deszcz…

Padła odpowiedź z załogi.

Morze tak nie oddycha.

Zapadła cisza.

Nie ciężka.

Nie pusta.

Cisza, która coś ukrywała.

Szept rozszedł się po pokładzie.

Słyszałem kiedyś… o Strażniku…

Mówili, że nie zawsze się pokazuje…

Że jego obecność czuć, zanim się go zobaczy…

Jedni wracali do opowieści.

Inni szukali logiki.

Ale nawet ci najbardziej racjonalni zaczęli patrzeć w górę częściej, niż chcieli przyznać.

Krople spadały dalej.

Już nie pojedynczo.

Coraz gęściej.

Ciężej.

Jakby… coś było nad nimi.

Spokój myśli

W świecie pełnym pośpiechu

warto znaleźć choć jedną spokojną myśl

dla siebie.

🕊️

Złote Myśli

Niedziela spokój dla serca

,,Niech cisza poranka ułoży Twoje myśli

w spokój,

a serce znajdzie swoje ciche miejsce

Złote Myśli

Czasem poranek nie potrzebuje zbyt wiele…

Wystarczy chwila ciszy, ciepło filiżanki w dłoniach

i bloga myśl, która nie spieszy się, aby zostać zrozumianą.

Niedziela przypomina nam, że nie wszystko musi być zrobione, ponieważ niektóre rzeczy wystarczy po prostu poczuć.

Życzę Wam tego z całego serca.

Katarzyna.

🩵

Podsumowanie tygodnia

Drodzy,

kolejny piątek minął szybko, jak piękny dzień,

który na chwilę zostaje z nami, aby ustąpić miejsca kolejnym chwilom.

To był spokojny tydzień.

Pełen małych, ważnych momentów.

W opowieści dla Was wiele się poruszyło.

„W Ogrodzie Różanym” 🥀

Armand ruszył w drogę z myślą, która nie dawała mu spokoju.

Serafina zatrzymała się… jakby czuła więcej, niż potrafiła jeszcze nazwać.

I gdzieś między nimi zaczyna dziać się coś, co dopiero z czasem nabierze znaczenia.

,,Morska Wyprawa”

Nie każda droga daje pewność ale są takie, które mimo wszystko trzeba wybrać

Szafira zdecydowała płynąć w stronę gór.

Ich ściany wznosiły się pionowo, pochłaniając światło i dźwięk, pozostawiając po sobie ciszę cięższą niż morze.

Na pokładzie zapadło skupienie.

Nie było wątpliwości wśród załogi.

Odważnie płyną w stronę gór

Gotowi na wszystko,

zjednoczeni i pełni zaufania do siebie.

Ale na pokładzie niespodziewanie pojawiły się krople ciche, niepokojące.

A jednak nikt nie stracił spokoju.

Bo czasem nie chodzi o to, aby wszystko rozumieć,

ale o to, aby mimo niepewności płynąć dalej

we właściwym kierunku.

🌊

Natomiast w moim ogrodzie wiele się wydarzyło.

Śliweczka rośnie, a jej małe „dzieci” możecie obserwować na bieżąco.

Krzewuszka i inne rośliny powoli nabierają kształtu.

Wrzosy znalazły swoje miejsce.

To wszystko tworzy przestrzeń, która z tygodnia na tydzień zaczyna żyć coraz bardziej.

A gdzieś pomiędzy tym wszystkim codzienność.

Chwile z Milo na rowerze i wspólne momenty, związane z wierszami dla Was

Złote Myśli, które tak bardzo lubicie, a które niezmiennie tworzę dla Was z serca.

I ten zwykły czas, który wcale nie jest taki zwykły.

Cały czas pracuję nad tomikiem.

Powoli dobiega końca 📖

To proces, który wymaga czasu, skupienia i serca.

Dlatego nie zawsze wszystko pojawia się tak szybko, jakbym chciała.

Być może w niedzielę wrócę do Was z wierszem, jeśli tylko znajdę na to przestrzeń.

Bo tworzenie to nie tylko chwila ale to czas, który trzeba znaleźć.

Dziękuję, że jesteście i dziękuję za każde dobre słowo.

Z sercem dla Was

Katarzyna

,,Niech Wam się darzy to co najlepsze “

Spokój dla serca

,,W ciszy budzi się nadzieja “

Niech ten piątek przyniesie

spokój, lekkość myśli

i chwilę tylko dla siebie.

☀️

Przyjaciel, który wie więcej

Dwór stał cicho, jakby czas zatrzymał się przed jego bramą.

Armand zsiadł z konia bez pośpiechu.

Nie potrzebował zapowiedzi.

To miejsce znało jego kroki.

Jak miły powrót do wspomnień. 

Drzwi otworzyły się zanim zdążył zapukać.

Wiedziałem, że przyjedziesz — padło spokojnie.

Armand uniósł wzrok.

Więc wiesz też dlaczego.

Przyjaciel nie odpowiedział od razu.

Zaprosił go gestem do środka.

W pomieszczeniu panował półmrok.

Światło świecy drżało lekko, jakby i ono nie było pewne tego spotkania.

Armand przesunął spojrzeniem po wnętrzu, jakby szukał w nim czegoś więcej niż tylko miejsca rozmowy.

Cisza przeciągnęła się o chwilę za długo.

Wyjdźmy — powiedział w końcu.

Przyjaciel skinął głową.

Drzwi zamknęły się za nimi cicho.

Noc była spokojna.

Zbyt spokojna, jak na ciężar, który przynieśli ze sobą.

Powietrze było chłodne, a światło księżyca rozlewało się miękko po kamiennej ścieżce.

Armand zatrzymał się.

Uniósł wzrok ku niebu.

Jakby w tej ciszy, między światłem a cieniem,

szukał odpowiedzi, których nie potrafił znaleźć w słowach.

Przyjaciel stał obok.

Nie przerywał tej chwili.

Obserwował go spokojnie, jak ktoś, kto widzi więcej, ale nie mówi wszystkiego od razu.

Dopiero po chwili Armand odwrócił się.

List zaginął — powiedział wprost.

A ja nie wierzę w przypadki.

Cisza przeciągnęła się o ułamek sekundy za długo.

Przyjaciel milczał.

Ta cisza była wymowna.

Rozejrzał się niespokojnie, jakby coś powstrzymywało go przed odpowiedzią.

Jakby nie był pewien, czy to, co wie powinno zostać wypowiedziane.

Nie wiem… — odparł w końcu.

Słowa padły zbyt ostrożnie.

Zbyt lekko, jak na ciężar, który niosły.

Armand zrobił krok bliżej.

To coś więcej… przyjacielu.

Nie było w tym oskarżenia.

Tylko pewność.

To jedno zdanie wystarczyło.

Armand wiedział już, że odpowiedzi nie będą proste.

A prawda… może nie należeć do tych, które chce się usłyszeć.

Czasami nie wszystkie odpowiedzi przynoszą spokój niektóre dopiero go odbierają.

📘 Kup książkę