Z nadzieją w sercu

Drzewa uczą cierpliwości,

ptaki odwagi,

a każdy nowy dzień przypomina,

że warto iść dalej.

🕊️

Złote Myśli ✨

Cisza, która nie dawała odpowiedzi.

Noc otuliła statek spokojem.

Po raz pierwszy od wielu godzin na pokładzie nie było słychać pośpiesznych kroków, nawoływań ani odgłosów wylewanej za burtę wody.

Załoga spała.

Zmęczona walką z tajemniczym deszczem i ciężkimi kroplami, które jeszcze niedawno zalewały pokład.

Morze wydawało się spokojne.

Zbyt spokojne.

Szafira stała przy burcie.

Nie mogła zasnąć.

Jej wzrok błądził po ciemnej tafli wody, która odbijała srebrne światło księżyca.

Coś nie dawało jej spokoju.

Nie potrafiła tego nazwać.

Nie był to strach.

Nie było też żadnego zagrożenia, które mogłaby dostrzec.

A jednak czuła, że coś się zmieniło.

Jakby samo morze wstrzymało oddech.

Daleko nad górami przesuwały się resztki chmur.

Pomiędzy nimi błyszczał księżyc.

Wąski i srebrzysty.

Przypominający strażnika czuwającego nad przejściem pomiędzy skalnymi ścianami.

Szafira spojrzała ku horyzontowi.

Wydawało jej się, że góry są bliżej niż wcześniej.

Znacznie bliżej.

Jakby powoli zamykały wokół nich swoją kamienną bramę.

W tym samym czasie Obsydian sprawdzał mapy.

Rozłożone jedna obok drugiej.

Po raz kolejny próbował ustalić ich położenie.

Liczby się zgadzały.

Ale kierunek nie.

Zmarszczył brwi.

Spojrzał na kompas.

Igła zadrżała.

Przez chwilę wskazała północ.

Potem zachód.

Następnie obróciła się jeszcze raz.

Jakby sama nie wiedziała, gdzie znajduje się statek.

Obsydian milczał.

Nie powiedział o tym Szafirze, która z lekkim niepokojem spoglądała w dal i głębię cichego morza. 

Jakby wiedziała, że między górami kryje się coś czego nikt potrafił zrozumieć. 

Obsydian odłożył kompas i w ciszy zastanawiał się szukając odpowiedzi której nie było. 

Ale były pytania.

Coraz więcej myśli zaprzątało jego głowę. 

Na pokładzie nadal panowała błoga cisza.

Fale delikatnie uderzały o kadłub.

Liny wisiały nieruchomo.

Nawet wiatr zdawał się odpoczywać.

Kilku marynarzy spało opartych o beczki.

Inni przykryli się płaszczami i zasnęli tam, gdzie wcześniej walczyli z wodą.

Po raz pierwszy od wielu godzin wszystko wyglądało normalnie.

Spokojnie.

Bezpiecznie.

I wtedy…

Statek drgnął.

Lekko.

Prawie niezauważalnie.

Szafira odwróciła głowę.

Obsydian podniósł wzrok znad map.

Przez pokład przebiegł cichy trzask drewna.

Nastąpił drugi ruch.

Mocniejszy.

Statek przechylił się na bok.

Nie było wiatru.

Nie było fali.

Nie było sztormu.

A jednak cały okręt wyraźnie pochylił się w jedną stronę.

Kubek stojący przy mapach zsunął się ze stołu.

Kilka osób z załogi gwałtownie się obudziło.

Na pokładzie zapadła cisza cięższa niż wcześniej.

Kapitanie… — odezwał się ktoś w ciemności.

Szafira nie odpowiedziała.

Patrzyła przed siebie.

Bo po raz pierwszy od początku wyprawy wiedziała jedno.

To nie był przypadek.

Nocny wpis do pokładu

⚓️

Gdy większość załogi odpoczywała po trudach minionego dnia, na pokładzie nadal paliło się jedno światło.

Obsydian pochylał się nad mapami.

Kompas wciąż nie dawał odpowiedzi.

Po obu stronach wyrastały ciemne ściany gór, a morze było spokojniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Zbyt spokojne.

Tego wieczoru nikt jeszcze nie wiedział, że cisza również potrafi być ostrzeżeniem.

🌙

Witaj, nowy tygodniu

Drodzy.

W minionych dniach róże towarzyszyły nam wyjątkowo często.

🥀

Na krótkim filmie pojawiła się piękna róża w pastelowych barwach o którą walczyłam bardzo długo.

Na temat tej trudnej walki o jej istnienie pisałam w jednym z moich wcześniejszych postów.

Warto było o nią walczyć. Bo teraz jej kwiaty naprawdę zachwycają.

Refleksję nad jej zachwytem wyraziłam w recytacji utworu ; ,,Odrodzona Róża.” 🥀

Zachwyciłam się.

Byłam pod wrażeniem nie tylko jej piękna ale siły jaką w sobie niosła.

To wyraźnie pokazuje że nawet po trudniejszych chwilach można odnaleźć siłę, aby rozkwitnąć na nowo.

Podobnie jak w życiu, drodzy.

Czasami brakuje sił. A trudne sytuacje mogą zgasić w nas chęć do dalszego działania.

Odrodzona Róża też walczyła.

Jak ,,dzielna wojowniczka ”postanowiła trwać i nie poddać się.

I wygrała.

Piękny przykład wytrwałości. ❤️

A jednocześnie wskazówka.

Wskazówka, która uczy wytrwałości.

Nadziei i wiary w to, że tak jak Róża można wzrastać. I że można podnieść się ponownie nawet wtedy, gdy życie zbyt bardzo nas doświadcza.

W kolejnym etapie mieliśmy także wiersz „Dotyk o poranku”, który miałam przyjemność recytować w towarzystwie mojego ukochanego poety ~Mila, pokazując piękno ukryte w prostych chwilach codzienności.

Dlatego nowy tydzień chciałabym powitać właśnie tą czerwoną różą, ozdobioną kroplami deszczu.

Niech przypomina nam, że nawet po pochmurnym poranku można zachwycić się tym, co przynosi dzień.

Życzę Wam, drodzy spokojnego tygodnia, dobrych myśli, życzliwych ludzi wokół i wielu małych chwil, które potrafią wywołać uśmiech.

🍀

Z Tomika wierszy Kasi

Drodzy.

Dziś wraz z Milo przesyłamy Wam serdeczne pozdrowienia.

Już dzisiaj zapraszam Was serdecznie z moim małym poetą Milo na kolejną recytację wiersza na Facebooku.

A tymczasem już wkrótce w tej właśnie kategorii poezji mój wiersz.

Wiersz zagościł w moim tomiku wierszy, a dzisiaj z wielką przyjemnością wybrzmi dla Was ;

,,Dotyk o Poranku”~Róże 🥀

Milo, jak zawsze, jest gotowy do słuchania poezji i pilnowania notatek, a ja życzę Wam spokojnej chwili z filiżanką ulubionego napoju i odrobiną poetyckiej refleksji.

☕️🌿

Do zobaczenia przy kolejnym wierszu.

Z sercem dla Was

🩵

Katarzyna i Milo.

Poranki z Kasią

🕊️

Niedzielny poranek przypomina nam, że nie wszystko musi dziać się szybko.

Czasem warto usiąść na chwilę z filiżanką ulubionej kawy, spojrzeć za okno i zauważyć rzeczy, które na co dzień umykają w pośpiechu.

Niech ten dzień przyniesie Wam spokój, życzliwość i chwilę tylko dla siebie.

A już później spotkamy się ponownie przy poezji i wspólnych refleksjach na Facebooku i tutaj.

🩵

Dziękuję, że towarzyszycie mi w tej miłej podróży przyodzianej w wyborne i tkliwe słowa poezji płynące prosto z serca.

Spokojnej niedzieli życzę wszystkim z całego serca.

Złote Myśli ✨

Podsumowanie tygodnia

Drodzy.

Każdy tydzień zapisuje się inaczej.

Niektóre dni przynoszą wielkie wydarzenia, inne pozostawiają po sobie drobne chwile, które z czasem nabierają wyjątkowego znaczenia.

Minione dni były właśnie taką mozaiką małych radości, refleksji i spotkań z naturą.

🌿

Tydzień rozpoczął się od „Poranków z Kasią”, którym towarzyszyły spokojne myśli płynące prosto z serca.

Wspólnie podziwialiśmy również czarny bez – prawdziwe „koraliki natury”, które zachwycały swoim pięknem.

Ważnym momentem była także publikacja materiału o Szopowisku.

Mogliśmy bliżej poznać miejsce tworzone przez ludzi o wielkich sercach, którzy każdego dnia poświęcają swój czas i energię, aby pomagać zwierzętom potrzebującym opieki i bezpieczeństwa.

W poetyckiej części tygodnia szczególne miejsce zajęła recytacja wiersza „Odrodzona Róża”.

🥀

To refleksja przypominająca, że nawet po trudnych doświadczeniach można odnaleźć siłę do dalszego wzrostu i ponownego rozkwitu.

Podczas jednego z treningów z Milo spotkaliśmy maki, które stały się inspiracją do stworzenia wiersza „Szept maków”.

Powstał również krótki film ukazujący ich piękno w naturalnym otoczeniu.

W ogrodzie nie zabrakło nowych odkryć.

Pokazywałam Wam lawendę, hortensję ogrodową, która mimo wysokich temperatur dzielnie znosi letnie dni, a także młode dalie Le Baron i David Howard.

Rozpoczęły się również pierwsze przygotowania do stworzenia dla nich przyjaznego miejsca do dalszego wzrostu.

W Balladzie „W Ogrodzie Różanym” towarzyszyliśmy Serafinie podczas rozmowy z ojcem oraz śledziliśmy dalsze losy Juliana zmierzającego ku Dworowi.

Choć Armand pozostawał poza głównymi wydarzeniami, nadal jest obecny w historii i pamięci czytelników.

Na morzu Szafira i Obsydian prowadzili swoją załogę przez kolejne tajemnice.

Wspólna walka z zagadkowymi kroplami pokazała siłę współpracy, a cisza, która nadeszła później, przyniosła chwilę wytchnienia zarówno marynarzom, jak i czytelnikom.

Tydzień zakończył się kolejną opowieścią o małym koniku morskim, który już na stałe zagościł w naszych piątkowych wieczorach.

Dziękuję wszystkim, którzy byli ze mną przez te dni – za obecność, komentarze, wiadomości i każde dobre słowo.

Życzę Wam spokojnego weekendu, pełnego odpoczynku, życzliwości i chwil, które pozostaną w sercu na długo.

Z sercem dla Was🩵

Trwaj i ufaj

Marzenia pozwalają wierzyć.

A nadzieja pomaga zrobić pierwszy krok.

Ale niektóre marzenia potrzebują czasu.

Niektóre plany dojrzewają powoli.

🕊️

Bo najpiękniejsze chwile czasami przychodzą wtedy, gdy najmniej się ich spodziewamy.

Dlatego nie przestawaj marzyć.

Trwaj i ufaj.

Bo każdy nowy dzień może być początkiem

~ czegoś pięknego.

🍀

Poranki z Kasią 🌿

Drodzy.

Każdy tydzień niesie ze sobą własną historię. Niektóre zapisują się wielkimi wydarzeniami, inne drobnymi chwilami, które po czasie okazują się najcenniejsze.

Bo każdy z nas niesie własną historię życia.

Czasami jest ona spokojna, a czasami lekko wzburzona jak fala na oceanie.

Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest to, aby podczas tej pięknej podróży cieszyć się z drobnych chwil które nie zawsze można dostrzec od razu.

Kiedy budzę się w nowym dniu.

Jestem wdzięczna za to, że mogłam otworzyć oczy.

Bo to nie jest zwykły drobiazg.

Ale prawdziwe szczęście.

🕊️

I zawsze o tym myślę w pierwszej kolejności.

I nie szukam wielkich rzeczy na tym świecie.

Bo już je znalazłam.

Ty również, drogi czytelniku.

Niezależnie od tego jak upłynął nasz tydzień.

Tak różny i tak inny.

Ale to co nas łączy w tej cudownej podróży życia ?

To błękit nieba nad naszymi głowami.

Słońce z jego promieniami, gdy oświetla naszą planetę, gdy często jeszcze śpimy.

Zachmurzone chmury z których pada deszcz tak bardzo potrzebny, aby proces w przyrodzie miał swój określony rytm.

I nie zależnie od miejsca w jakim się znajdujemy.

Możemy wyszeptać w stronę nieba nie tylko zachwyt, ale i słowa naszej wdzięczności.

Bo nic na naszej planecie nie jest przypadkowe.

Nawet noc, choć ciemna i czasami zimna otula spokojem i pozwala odpocząć, aby w kolejnym dniu przywitać nowy dzień i spojrzeć w błękitne niebo.

I choć każda podróż jest inna.

Może być wyjątkowa.

Może być spokojna i cicha.

Przyozdobiona w szlachetne formy dobroci.

I wdzięczność za Dar Życia.

Przyodziana w dobro dla Świata.

Z sercem dla Was filiżanka na Dzień Dobry

☕️🩵

,,A już wkrótce nasze podsumowanie tygodnia.”

W ciszy gabinetu

Serafina zatrzymała się przed ciężkimi drzwiami gabinetu.

Przez chwilę patrzyła na rzeźbione drewno, zastanawiając się, dlaczego ojciec poprosił ją o rozmowę.

Zapukała cicho.

Wejdź, moja droga.

W głosie ojca nie było pośpiechu.

Gabinet pachniał drewnem, starymi księgami i suszonymi ziołami, które od lat stały na parapecie.

Ojciec siedział przy biurku.

Na jego twarzy pojawił się łagodny uśmiech, gdy zauważył bukiet róż, który Serafina przyniosła ze sobą.

Są piękne — powiedział.

Delikatnie dotknął jednego z kwiatów.

Tak jak osoba, która je wybrała.

Serafina uśmiechnęła się nieśmiało.

Wiedziałam, że będą ci się podobały.

Ojciec spojrzał na nią z czułością.

— Wszystko, co wychodzi spod twoich rąk, sprawia mi radość.

Na chwilę w gabinecie zapadła cisza.

Serafina usiadła naprzeciw niego.

Wciąż jednak nie wiedziała, dlaczego ją wezwał.

Ojciec zauważył pytanie ukryte w jej spojrzeniu.

— Domyślam się, że zastanawiasz się, po co cię poprosiłem.

Odrobinę — przyznała.

Ojciec odchylił się w fotelu.

Chciałem z tobą porozmawiać o Julianie.

Serafina nie odpowiedziała.

Jego przyjazd nie jest przypadkowy.

Wyszeptał delikatne ojciec.

Są spotkania, które planujemy sami, Serafino… i takie, które przychodzą do nas we właściwym czasie.

Przez moment zastanawiała się nad znaczeniem tych słów.

Ojciec jednak nie rozwijał tematu.

Jakby celowo pozostawiał część odpowiedzi dla przyszłości.

Po chwili spojrzał w stronę okna i na obraz Serafiny, który namalowała dla niego jakiś czas temu.

Malujesz pięknie Serafino – wyszeptał czule ojciec.

– Ten obraz wiele dla mnie znaczy.

Wiesz o tym.

Przypomina mi nasze wspólne wyprawy do Wierzb Ciszy i łąki przyozdobionej w urzekające kolorowe kwiaty.

A powiedz mi proszę, co z Twoim nowym obrazem ? – zapytał spokojnie ojciec.

Serafina zamarła.

Przed oczami natychmiast pojawił się tajemniczy ślad na płótnie.

Ten sam, którego nie potrafiła wyjaśnić.

Pracuję nad nim — odpowiedziała ze spokojem w sercu.

Ojciec skinął głową.

Nie zadawał więcej pytań.

Nie nalegał.

Znał swoją córkę wystarczająco dobrze, aby wiedzieć, że sama opowie mu wszystko, gdy nadejdzie odpowiedni moment.

Twoje obrazy są darem, Serafino.

Nigdy o tym nie zapominaj.

W jego głosie pobrzmiewała szczera troska.

To właśnie w nich odnajdujesz siebie.

I właśnie dlatego tak bardzo zależy mi na twojej przyszłości.

Słowa ojca ogrzały jej serce.

Po chwili rozmowa dobiegła końca.

Serafina opuściła gabinet żegnając ojca.

Ale postanowiła jeszcze tego samego popołudnia udać się do swojej pracowni.

Za oknem dzień powoli przechodził w wieczór.

Na sztaludze czekał obraz.

A wraz z nim ślad, którego nie potrafiła zrozumieć.

Przez chwilę stała nieruchomo.

Potem sięgnęła po pędzel.

Na palecie pojawiły się nowe barwy.

Jedna po drugiej nakładała je na płótno.

Z cierpliwością.

Z nadzieją.

Próbując przywrócić obrazowi dawną harmonię.

A czy jej się udało wiedziała tego wieczoru tylko ona.

📘 Kup książkę 💙 Wesprzyj blog