Podsumowanie tygodnia.

Drodzy.

Przyszedł moment na podsumowanie naszego tygodnia.

Minione dni przyniosły wiele spokojnych chwil, ogrodowych inspiracji oraz kolejnych opowieści, którymi mogłam się z Wami podzielić.

Wśród ogrodowych publikacji szczególne miejsce zajęła rolka „Róże gotowe na bal”. 🥀

Królowe ogrodu zaprezentowały się w pełnym rozkwicie, przypominając, że cierpliwość, troska i czas potrafią przynieść niezwykłe efekty. Towarzyszyły im również lawenda i rozmaryn, które niezmiennie zachwycają swoim urokiem i aromatem.

Na bieżąco dzieliłam się także relacjami z ogrodu, pokazując codzienne zmiany, pojawiające się kwiaty oraz małe ciekawostki, których często nie sposób zmieścić w osobnych postach czy rolkach.

Nie zabrakło również wspólnych treningów z Milo, który jak zawsze wiernie towarzyszył mi podczas codziennych aktywności.

W Złotych Myślach zatrzymaliśmy się przy temacie dobrych myśli o poranku oraz zaufania.

Dla każdego może ono oznaczać coś innego, jednak niezależnie od tego, jak je rozumiemy, często właśnie ono pomaga odnaleźć nadzieję i wewnętrzny spokój.

W Balladzie: „W Ogrodzie Różanym” śledziliśmy dalsze losy Serafiny i Armanda, poznając kolejne fragmenty ich historii oraz emocje, które stopniowo prowadzą czytelników przez świat Dworu i jego tajemnic.

Równolegle na morzu trwała kolejna wyprawa Szafiry i Obsydiana.

Załoga niezmiennie trzyma kurs, a morska opowieść rozwija się, zabierając nas w kolejne miejsca pełne przygód i refleksji.

Na zakończenie tygodnia zaprosiłam Was również do wspólnego oczekiwania na nowy wiersz:

~ „Szept życia”, który z przyjemnością będę dla Was recytować już w tę niedzielę.

Dziękuję za każdą obecność, komentarz, dobre słowo i wspólnie spędzony czas.

❤️

Życzę Wam spokojnego weekendu, wielu pięknych chwil oraz odrobiny czasu na odpoczynek i uśmiech.

Do zobaczenia już wkrótce.

Z sercem dla Was.

Katarzyna.

Gdzie las skrywa tajemnice

Armand stał nieruchomo obok najstarszego drzewa.

Przyjaciel milczał.

Nie było już potrzeby słów.

W tym miejscu nawet najprostsze zdania wydawały się zbyt głośne.

Las wyglądał inaczej niż wcześniej.

Powietrze stało się chłodniejsze, a pomiędzy pniami drzew unosiła się cisza, której Armand nie potrafił wyjaśnić.

Nie była to zwykła cisza.

Było w niej coś osobliwego.

Coś, co sprawiało, że człowiek mimowolnie zwalniał krok.

Nagle wiatr ustał.

Całkowicie.

Nie poruszał się ani jeden liść.

Nie skrzypnęła żadna gałąź.

Nawet konie stojące nieopodal zachowywały się

wyjątkowo spokojnie.

Armand wsłuchał się w otoczenie.

I właśnie wtedy odniósł dziwne wrażenie.

Jakby to nie oni obserwowali las.

Jakby to las obserwował ich.

Przez krótką chwilę miał ochotę odwrócić się za siebie.

Sprawdzić, czy rzeczywiście są tutaj sami.

Ale nie zrobił tego.

Po chwili wiatr powrócił.

Delikatnie poruszył gałęziami.

Las znów wydawał się zwyczajny.

A jednak coś się zmieniło.

Armand podszedł bliżej starego drzewa.

Jego wzrok zatrzymał się na korze.

Dostrzegł coś, czego wcześniej nie zauważył.

Niewielki ślad.

Znak.

Nie przypominał zwykłego pęknięcia ani śladu po czasie.

Wyglądał tak, jakby miał swoje znaczenie.

Armand przyjrzał mu się uważnie.

I choć nie potrafił powiedzieć dlaczego, miał wrażenie, że ten znak nie znalazł się tutaj przypadkiem…

Właśnie dlatego chciałem ci to pokazać. Powiedział cicho przyjaciel.

Armand nie odpowiedział.

Nie potrafił oderwać wzroku od starego drzewa.

A pytań było coraz więcej…

Przyjaciel pod księżycem.

,,Opowieści z Głębin “

🐠

Konik morski płynął tej nocy spokojnie przez błękitne wody oceanu.

Księżyc odbijał się na powierzchni morza, a gwiazdy migotały wysoko nad falami.

Nagle zauważył małą rybkę.

Płynęła powoli.

Nie wyglądała na smutną.

Nie wyglądała też na przestraszoną.

Po prostu była sama.

— Dokąd płyniesz? — zapytał konik morski.

Nie wiem — odpowiedziała rybka z uśmiechem. — Po prostu przed siebie.

Konik morski zaśmiał się.

To zabawne. Ja też.

Przez chwilę płynęli obok siebie w ciszy.

Ocean był spokojny.

Nie musieli rozmawiać.

Nie musieli niczego udowadniać.

Po prostu byli obok siebie.

Po pewnym czasie rybka spojrzała na konika.

— Wiesz, czasami myślę, że najpiękniejsze spotkania są właśnie takie.

Jakie? — zapytał.

Takie, kiedy ktoś nie próbuje zmieniać naszego kursu.
Tylko płynie kawałek drogi razem z nami.

Konik morski spojrzał na odbicie księżyca.

I pomyślał, że jego nowa przyjaciółka ma rację.

🩵

Bo przyjaźń nie zawsze polega na wielkich słowach.

Czasem wystarczy, że ktoś płynie obok.

Dar błękitnego nieba

Nowy dzień

~Dar błękitnego nieba.

Nowa szansa,

aby zaufać i z nadzieją spojrzeć

w piękne niebo.

Lekkie i spokojne niczym cisza,

która koi dusze…

Gdzie myśl płynie spokojnie,

A serce odpoczywa.

Złote Myśli ✨

Szept życia i cisza myśli.

Złote Myśli✨

Życie nie zawsze przemawia głośno.

Często przychodzi jak cichy szept…

Szept, który przypomina nam,
aby zatrzymać się na chwilkę.

Bo piękne momenty powstają w codzienności, to właśnie w nich można dostrzec piękno świata, które nas otacza.

🌹

Drodzy.

Już w najbliższą niedzielę zapraszam Was do wysłuchania recytacji mojego wiersza na Facebooku.

📖 „Szept życia”

To kilka chwil zatrzymanych w słowach, które przypominają, jak wiele piękna kryje się w zwyczajnych dniach.

Niech ten dzień i każdy kolejny będzie dla Ciebie spokojny i piękny.

Z sercem dla Was

Katarzyna

❤️

Cisza, zapach i drobne piękno

Drodzy.

Jak w każdy poniedziałek, wybrałam się z Milo na nasz wspólny trening.

To plan, którego staram się pilnować, choć nie zawsze jest łatwo.

Czasami brakuje chęci, a czasami pogoda postanawia pokrzyżować plany.

Jednak nawet deszcz nie jest nam straszny.

Cieszę się również, że niektórzy z Was towarzyszą nam podczas tych spacerów.

Na bieżąco staram się pokazywać krótkie filmiki z naszych wypraw na Facebooku , a dziś chciałabym zostawić tutaj kilka spokojnych kadrów.

Ten poniedziałek był inny.

Niby taki sam jak wiele wcześniejszych, a jednak wyjątkowy. Chyba dlatego, że tak naprawdę każdy dzień niesie ze sobą coś nowego.

Podczas zwykłego treningu znów zatrzymałam się, aby spojrzeć na przyrodę.

Za każdym razem jestem pod wrażeniem tego, jak szybko wszystko się zmienia.

Jeszcze niedawno w miejscu, na które spoglądam co tydzień, nie było kwiatów.

Dziś rozkwitają tam róże, a pomiędzy nimi pracowicie uwijają się bąki i pszczoły.

Zatrzymałam się również wśród wysokich traw.

Urosły tak pięknie, że trudno było przejść obok nich obojętnie.

Z oddali ich kolor przypominał delikatny wrzosowy dywan.

Z bliska wyglądały niczym miękki puch, subtelnie oprószony fioletowym brokatem.

Na chwilę zatrzymałam ten obraz.

Dla siebie i dla Was.

Bo czasem to właśnie cisza, zapach i drobne piękno niosą najwięcej spokoju.

Z sercem dla Was.

Katarzyna.

Między światłem a cieniem

Morze było spokojne.

Zbyt spokojne.

Po wydarzeniach ostatnich dni nikt nie spodziewał się takiej ciszy.

Szafira nie zatrzymała okrętu.

Rozkazała jedynie zwolnić.

Przez krótki moment w wąskim przesmyku pomiędzy górami pojawił się widok, którego się nie spodziewali.

Załoga zgromadziła się na pokładzie.

Stali w ciszy.

Spokojni z pełnym zaufaniem patrzyli w stronę przesmyku, gdzie pierwszy blask wschodzącego słońca rozświetlił ciemne zbocza gór do których się zbliżali.

Nawet najbardziej doświadczeni marynarze patrzyli w milczeniu.

Światło pojawiło się tylko na chwilę.

Jakby góry na moment rozsunęły przed nimi zasłonę.

Obsydian obserwował horyzont.

Potem spojrzał na kompas.

Wyjął go ostrożnie i zmarszczył brwi.

Igła drżała.

Przez chwilę wskazywała jeden kierunek.

Potem drugi.

Następnie zaczęła obracać się powoli wokół własnej osi.

Jakby całkowicie utraciła orientację.

Kapitanie… — odezwał się cicho ktoś z pokładu.

Szafira spojrzała na kompas.

Nie powiedziała ani słowa.

Statek płynął dalej.

Coraz głębiej pomiędzy kamienne ściany gór.

Przesmyk stawał się coraz węższy.

Góry otaczające przesmyk wydawały się coraz bliższe.

Jakby kamienne ściany powoli przesuwały się ku sobie, gotowe w każdej chwili zamknąć przejście za ich rufą.

Nikt nie wypowiedział tego głośno, ale wielu marynarzy miało wrażenie, że wpływają do miejsca, które niechętnie wpuszczało obcych.

Nagle…

Kadłub zadrżał.

Jakby coś dotknęło go pod powierzchnią wody.

Statek lekko przechylił się na bok.

Niezbyt mocno.

Ale na tyle wyraźnie, że kilku marynarzy odruchowo chwyciło liny.

Na pokładzie zapadła cisza.

Pełna gotowość! — rozkazała Szafira.

Utrzymać kurs! — donośnym głosem powtórzył Obsydian, stając przy sterze.

Załoga natychmiast zajęła swoje stanowiska.

Wszyscy skupili wzrok przed sobą.

I wtedy rozległ się krzyk jednego z marynarzy.

Kapitanie! Coś nad przesmykiem !

W jednej chwili wszystkie spojrzenia skierowały się ku przesmykowi.

Szafira odwróciła się natychmiast.

Obsydian również uniósł wzrok znad steru.

Jednak jedyne, co dostrzegli, to ciemność…, która zasłoniła niebo.

Ciężkie chmury ponownie zasłoniły przejście pomiędzy górami.

A przez krótką chwilę wydawało się, że ktoś lub coś próbowało zwrócić ich uwagę.

Lecz teraz nie było tam nic.

Tylko skały.

Morze.

Cisza.

I statek, który płynął dalej….

⚓️

Krótka chwila światła

Przez pewien moment chmury rozstąpiły się nad przesmykiem.

Między górami pojawił się pierwszy blask wschodzącego słońca.

Szafira i Obsydian obserwowali go w milczeniu.

Ale nie trwało to długo.

Zaledwie kilka chwil.

Wystarczyło jednak, aby przypomnieć załodze, że nawet po najciemniejszej nocy światło zawsze odnajduje drogę.

A potem chmury ponownie zamknęły przejście.

I wszystko wróciło do ciszy…

Królowa moich Róż

,,Odrodzona Róża „

🥀

Dzisiaj zachwyca swoim urokiem

piękna i tak delikatna,

w subtelnym kolorze.

Tańczy swobodnie.

A wiatr jej pąki czule kołysze.

I widzę jak każdego dnia wzrasta,

ponieważ rośnie w niej życie. 

Wcześniej nie była taka silna.

Zniszczona z resztkami tchnienia…

Samotna w cieniu żyła. 

I choć  była słaba, i wyniszczona.

Czekała cierpliwie na czułość,

na dobre słowa. 

Na odnowienie życia,

gdy ktoś się nad nią pochyli. 

Na swój moment,

aby móc zachwycić. 

Tak byłam przy niej,

w procesie odrodzenia. 

Widziałam jak wcześniej

~powoli umiera.

Przycięłam chore łodygi,

do serca słów kilka wyszeptałam.

Dasz radę bo jesteś silna,

ty to wiesz moja kochana. 

I tak przez cały rok,

będąc czułością otoczona. 

Przywitała wiosnę nowymi pędami,

liśćmi świeżymi i cudnymi pąkami. 

A w maju pierwszy swój kwiat,

przed światem pokazała. 

Przetrwała.

Odrodzona na nowo w subtelny róż.

Królowa Wyborna

Królowa moich róż.

Kwitnie w dwóch kolorach . Pierwszy moment, kiedy otwiera się na świat.

,, Królowa moich Róż”

Z serdecznymi pozdrowieniami dla Was

Katarzyna ❤️

Szept Życia

Każdy nowy dzień przynosi nam kolejną kartę do zapisania. 

Nie musi być idealny, aby był piękny. 

Czasami wystarczy chwila spokoju, błękit nieba i wdzięczność za to, co już mamy.

Życzę wszystkim miłej i spokojnej niedzieli

☕️🥀

Za tydzień zaproszę Was na recytację mojego nowego wiersza : „Szept życia”.📖🌿

Z sercem dla Was

💜

📘 Kup książkę 💙 Wesprzyj blog