Tomik Wierszy i Refleksji~ Premiera Książki.

Drodzy Czytelnicy.

Są chwile, które pozostają z nami na zawsze.
30 czerwca 2026 roku jest dla mnie właśnie takim dniem.
To nie tylko dzień moich urodzin, ale również dzień premiery mojego autorskiego tomiku :

Między ciszą a nadzieją.”

Przez wiele miesięcy powstawały kolejne wiersze, refleksje i osobiste przesłania.

Jedne rodziły się w chwilach zachwytu nad pięknem natury, inne w ciszy codzienności, jeszcze inne pomagały odnaleźć spokój wtedy, gdy życie stawiało przede mną trudniejsze doświadczenia.

Tomik jest zbiorem słów płynących prosto z serca.
Znajdziecie w nim nie tylko poezję, ale również refleksje, osobiste listy oraz przesłania, które towarzyszyły mi podczas tej niezwykłej drogi.

Premiera właśnie tego dnia nie była przypadkowa.
To symboliczne zamknięcie jednego rozdziału i jednocześnie początek kolejnego.

Na okładce znajduje się konik morski – symbol, który od wielu lat zajmuje szczególne miejsce w moim sercu.

Jest dla mnie znakiem delikatności, odwagi, wytrwałości i miłości.
Dziękuję wszystkim Czytelnikom za obecność, życzliwość i wsparcie.

Za każde dobre słowo, każdy komentarz i każdą chwilę spędzoną razem ze mną.
To dzięki Wam ta podróż nabrała jeszcze głębszego znaczenia.

Z wdzięcznością,
Katarzyna Fabczak

Tomik Wierszy

Drodzy, 🌿

Wartościowe rzeczy tworzą się w ciszy i spokoju.

Przez wiele miesięcy, między codziennymi obowiązkami, chwilami zmęczenia, pracą, ogrodem, poezją i zwyczajnym życiem, powstawał projekt szczególnie bliski mojemu sercu.

Poezja towarzyszy mi od najmłodszych lat.

Każda drobna chwila, każda refleksja i każde poruszenie serca budziły potrzebę przelania myśli na papier.

Było to marzenie, które nosiłam w sobie przez wiele lat.

Okoliczności nie zawsze pozwalały mi je realizować tak, jak pragnęłam.

Życie pisało własne scenariusze, a codzienne obowiązki często odsuwały te plany na później.

Dzisiaj wiem jednak jedno z marzeń nie wolno rezygnować.

Nigdy nie wiadomo, kiedy nadejdzie moment, w którym staną się rzeczywistością.

Wytrwałość jest jednym z kluczy do realizacji tego, co naprawdę bliskie naszemu sercu.

Powoli zbliża się chwila, kiedy będę mogła podzielić się z Wami efektem tej pięknej, poetyckiej podróży.

Dziękuję wszystkim, którzy towarzyszą mi na tej drodze. ❤️

Już wkrótce opowiem więcej o tej wyjątkowej historii w kolejnym materiale:

,,Wiersze ukryte w sercu”

📖🌿

Katarzyna Fabczak 

Gdzie las skrywa tajemnice

Wieczorne powietrze było chłodne, a wiatr poruszał gałęziami w sposób, który budził niepokój.

Armand czuł, że ta droga prowadzi do czegoś znacznie większego niż zaginięcie listu.

A odpowiedzi, których szukał, mogły zmienić więcej, niż przypuszczał.

Las z każdą chwilą stawał się coraz bardziej cichy.

Droga, którą podążali, nie przypominała już ścieżek znanych mieszkańcom okolicy.

Powietrze zrobiło się chłodniejsze.

Nie był to jednak zwykły chłód wieczoru.

Pomiędzy drzewami unosiło się coś trudnego do opisania.

Jakby samo miejsce skrywało własny oddech.

Armand od pierwszej chwili miał wrażenie, że ten fragment lasu różni się od wszystkich pozostałych.

Drzewa rosły bliżej siebie.

Ich pnie były znacznie grubsze, a korony tak rozłożyste, że niemal całkowicie przesłaniały niebo.

Niektóre wyglądały tak, jakby pamiętały czasy, o których nie zachowała się już żadna opowieść.

Przyjaciel zauważył jego spojrzenie.

Mój dziadek mawiał, że ten fragment lasu ma własną historię — powiedział cicho.

Armand spojrzał na niego z zaciekawieniem.

Własną historię?

Tak.

Przez pokolenia opowiadano, że niektóre z tych drzew są starsze niż najdawniejsze kroniki.

Starsze niż pamięć ludzi.

Mówiono również, że las nigdy nie zdradza swoich tajemnic tym, którzy przychodzą tu jedynie z ciekawości.

Armand słuchał uważnie.

Przyjaciel przez chwilę milczał.

Posłuchaj.

Las wydawał się nieruchomy.

Początkowo Armand nie słyszał nic.

Potem jednak dotarł do niego bardzo delikatny dźwięk.

Tak subtelny, że trudno było stwierdzić, czy naprawdę istnieje.

Nie przypominał śpiewu ptaków.

Ani szumu liści.

Brzmiał raczej jak cichy szept unoszący się gdzieś pomiędzy korzeniami i wędrujący ku najwyższym konarom.

Jakby całe to miejsce mówiło własnym językiem.

Nagle pomiędzy drzewami przemknął zimny podmuch.

Tak gwałtowny, że poruszył gałęzie nad ich głowami.

A chwilę później wszystko ucichło.

Zupełnie.

Las zamarł.

Jakby nasłuchiwał każdego kroku przybysza.

Przyjaciel ruszył powoli przed siebie.

Zmierzał w stronę jednego z drzew.

Było potężniejsze od pozostałych.

Stare.

Milczące.

Jakby od wieków strzegło czegoś, czego nie wolno było naruszyć.

Chodź — powiedział spokojnie.

Armand podszedł bliżej.

Wtedy jego wzrok zatrzymał się na czymś znajdującym się na korze.

Przez chwilę nie potrafił oderwać od tego spojrzenia.

Coś tam było.

Coś nietypowego.

Coś, czego nie spodziewał się zobaczyć.

A jednak właśnie to przykuło jego uwagę bardziej niż wszystko, co zobaczył tego dnia.

I wtedy zrozumiał, że przyjaciel nie przyprowadził go tutaj bez powodu.

Tam gdzie nurt prowadzi ciszę

,,Opowieści z głębin”

🌊

W głębinach wszystko dzieje się inaczej.

Cisza nie jest pustką jest przestrzenią.

To właśnie tam można zrozumieć, że nie każda reakcja musi być natychmiastowa, a nie każda odpowiedź musi pojawić się od razu.

Konik morski nie spieszył się.

Nie próbował udowadniać swojej siły.

On po prostu był.

I w tym „byciu” było więcej mądrości,

niż w niejednej walce.

Bo czasem wystarczy zaufać… życiu i pozwolić płynąć ze spokojem serca

W głębinach, gdzie prądy morskie splatają się w niewidzialne ścieżki, drobny i mały konik morski znów ruszył w swoją drogę.

Nie szukał kierunku.

Nie próbował wyznaczać trasy.

Pozwalał, aby nurt prowadził go tam, gdzie sam nie odważyłby się popłynąć.

Inne stworzenia wybierały siłę.

On wybierał zaufanie.

Bo wiedział, że są chwile, w których nie trzeba wiedzieć dokąd się zmierza.

Wystarczy zaufać, że życie poprowadzi nas tam, gdzie powinniśmy być.

Ale pewnego dnia prąd stał się silniejszy niż zwykle.

Niepokój pojawił się w wodzie, a wraz z nim poruszenie wśród mieszkańców oceanu.

Niektórzy zawracali.

Inni próbowali walczyć.

On… płynął dalej.

Nie dlatego, że nie czuł strachu.

Ale dlatego, że nie pozwolił, aby strach decydował za niego.

Z każdym ruchem wody uczył się czegoś nowego.

Z każdym oddechem oceanu rozumiał więcej.

A gdy nurt w końcu ucichł okazało się, że dotarł w miejsce, którego nigdy wcześniej nie widział.

Spokojne.

Ciche.

Pełne światła, które docierało tam łagodnie.

I wtedy zrozumiał…, że czasem to właśnie te drogi, których nie planujemy,

prowadzą nas najdalej.

🩵

„Te opowieści powstają z potrzeby zatrzymania się…i spojrzenia na życie z innej perspektywy.

Spokojnej i cichej jak delikatnie fale na morzu, które pozwalają płynąć przez życie z odwagą i zaufaniem w sercu.”

Kolejna opowieść już w przyszłym tygodniu. 

Z sercem dla Was

♡Katarzyna

Podwodny Świat

🪼

Decyzja i cień zmiany

Nie wszystko trzeba wypowiadać na głos.

Czasem wystarczy jeden ruch…

i droga sama się zaczyna.

Przygotować konie — powiedział że spokojem Armand.

Nie było w tym wahania.

Tylko decyzja.

Myśl o liście wracała do niego raz po raz.

Zbyt uporczywie, aby ją zignorować.

To nie był przypadek.

Znał drogę.

Znał ludzi.

I wiedział, że coś zostało przerwane… zanim zdążyło się wydarzyć.

Nie chodziło już tylko o słowa.

Ale o to, co między nimi.

O to, co pozostało niedopowiedziane.

Wyruszył o świcie.

Droga była spokojna.

Zbyt spokojna, jak na ciężar, który niósł w sobie.

Koń poruszał się pewnie, a on pozwalał myślom płynąć bez oporu.

Dwór Serafiny był wyraźnym celem.

A jednak…

Im dalej się oddalał,

tym wyraźniej czuł, że odpowiedzi, których szuka,

mogą nie czekać tam, gdzie się ich spodziewał.

Zwolnił.

Na krótką chwilę.

Wystarczyło jedno spojrzenie w bok.

Jedno wspomnienie.

I decyzja… przesunęła swój kierunek.

Zmieniamy drogę — powiedział spokojnie do swojego konia.

Nie zawahał się.

I choć kierunek, który obrał z każdym uderzeniem kopyt oddalał go od dworu Serafiny, jego myśli nie opuściły jej ani na chwile.

Przyspieszył, a jego wierzchowiec pędził przez las , jakby oboje czuli wspólny rytm niepokojących myśli i potrzebę odpowiedzi.

Ale droga do dworu musiała jeszcze poczekać.

Najpierw… rozmowa z kimś, kto mógł znać więcej.

Miedzy ciszą a decyzją

Po rozmowie z Julianem

Serafina odnalazła w sobie coś, czego od dawna jej brakowało chwil dla siebie.

Spokój i ciszę.

To był jej świat piękny i spokojny.

Łagodził nastróǰ jak malowanie obrazu, który o nic nie pytał.

Tylko czekał spokojnie aż jej dłoń trzymająca pędzel poprowadzi subtelnie kolejne barwy nadając mu styl i przesłanie, które nosiła w sercu.

Spacerując wśród róż pozwoliła myślom płynąć własnym rytmem.

Bez pośpiechu. Bez odpowiedzi.

Wiedziała, że są chwile, których nie należy przyspieszać.

Bo właśnie w ciszy rodzi się to, co najprawdziwsze.

Nie wiedziała, że gdzieś poza murami dworu ktoś również nie potrafił już dłużej pozostać w bezruchu.

Armand stał w oknie, a czasami spacerował po ogrodzie.

Podobnie jak Serafina.

Choć inaczej. 

Tak jakby czegoś brakowało…

Jakby coś nie zostało wyjaśnione.

Wiedział o tym.

Spoglądał na księżyc. 

Noc dawała mu ciszę ale podpowiada również dalsze działania.

Szukał odpowiedzi, których nie było.

A myśli zaczęły układać się w decyzję.

Decyzję, ktoŕą już podjął.

Kazał osiodłać konia.

Miał zamiar wyruszyć do dworu.

Do Serafiny.

,,Tam gdzie jeszcze wiele rzeczy nie zostało dopowiedziane…czeka coś nowego o wiele piękniejszego”

Bliskość, która zostaje

Bliskość nie zawsze oznacza obecność.

Czasem ktoś jest obok, a jednak daleko.

A czasem wystarczy jedno spojrzenie, jedno słowo,

aby poczuć, że ktoś naprawdę jest.

Są takie więzi, które trwają mimo odległości.

Nie potrzebują codziennych rozmów,

a jednak pozostają żywe,

w myślach, w pamięci,

w cichym poczuciu obecności.

To bliskość, której nie widać,

ale którą się czuje.

A jest też ta druga…

Ta najbliższa.

Obecna tu i teraz.

W dotyku dłoni.

W objęciach.

W codziennym byciu razem.

To właśnie ona sprawia,

że zwykłe chwile stają się ważne.

Bliskość nie jest oczywista.

Nie przychodzi sama.

To przestrzeń, w której można być sobą

bez napięcia, bez udawania.

I może właśnie dlatego…

jest tak cenna.

Drodzy, to tylko fragment refleksji…

więcej o bliskości już wkrótce w moim tomiku.

Z sercem dla Was

Katarzyna

Głębia oceanu

Drodzy, 🥰
Jak wiecie powstaje nowy ; tomik wierszy📖
Każdy z rozdziałów, tworzę z serca i należytą uwagą.
Nie spieszę się, ponieważ poezja nie potrzebuje pośpiechu. 
Poezja to spokóǰ myśli, rytm serca i refleksja, która unosi myśli w dal :
– jak delikatnie rozbujana fala pozostawiająca na brzegu muszelki.

Pierwszy rozdział już ukończyłam.
Kolejny jest o głębi oceanu.
Głębi w której życie trwa. 
Bo ocean nie prosi o nic wiecej jak tylko o spokóǰ i ciszę.

Dzisiaj pragnę podzielić się z Wami  fragmentem mojego wiersza.
Niech pozostanie z Wami  na długo w Waszych sercach

🩵 

Reszta, kochani dojrzewa w ciszy.
Dziękuję, że jesteście ze mną w tej podróży.

,, Pod powierzchnią”

Pod powierzchnią oceanu.
Nie ma pośpiechu.
Ocean kołysze delikatnie 
– jak kołysanka do snu,
która ucisza myśli i uspokaja serce.

Fale zostają na górze, a w dole 
wszystko oddycha ciszej i spokojniej.

Światło opada powoli,
bez pośpiechu ale z pełną pokorą.

Przesłanie, które uczy.
Moment, który trwa —
jak fala dryfująca bez końca.

Słoneczna energia rozprasza się
w turkusie wody, czyniąc ją 
– szlachetną głębią 

Na powierzchni jest niczym szafir.
W otchłani zaś — granat ciemny.

Kamienie nie walczą z prądem.
Leżą, rozrzucone przez ocean
— jak korale zdobiące dno.

Rośliny delikatnie pulsują w rytmie,
kołysane bez sprzeciwu.

Głębia nie jest pustką.
Jest przestrzenią w której serce 
przestaje krzyczeć i zaczyna słuchać.

Każdy moment to historia.
Życie, które w ciszy istnieje.

Nie mówi głośno.
Uczy prawdy i szacunku.

Ocean nie oczekuje niczego więcej
niż spokoju i ciszy. 

🌊

Z sercem dla Was ❤️

Tomik wierszy

Drodzy.

Wkrótce kolejny etap. Tomik wierszy.

Po wydaniu książki wiele osób pytało mnie:

„Co dalej?”.

Odpowiedź dojrzewała spokojnie.

Nie w pośpiechu.

Nie z obowiązku.

Z potrzeby serca.

Rozpoczynam pracę nad autorskim tomikiem wierszy.

Wiele z tych tekstów już znacie.

Czytaliście je w moich porannych

„Złotych Myślach”

W refleksjach publikowanych na blogu, w krótkich formach, które pojawiały się między codziennością a ciszą wieczoru.

Niektóre z nich odnajdą się w tomiku w nowym układzie, w większej całości, z odpowiednim rytmem i oddechem.

Inne pozostaną wyłącznie tutaj, na blogu bo to właśnie tu rodzą się pierwsze słowa.

Dla nowych czytelników kilka słów o mnie.

Piszę o życiu o naturze i o wewnętrznej sile, które każdego dnia buduję sukcesywnie.

Tworzę książki, poezję i refleksje, które mają być zatrzymaniem i refleksją w świecie, który zbyt szybko podąża.

Chcę, aby słowo było przestrzenią, nie tylko treścią.

Ten blog to nie tylko miejsce publikacji.

To archiwum myśli.

To droga, którą idę razem z Wami.

Jeżeli byliście przy mojej książce dziękuję.

❤️

Jeżeli trafiliście tu po raz pierwszy zapraszam, zostańcie.

Tomik powstaje.

A ja z radością zapraszam Was, byście towarzyszyli mi w tej poetyckiej podróży od pierwszego wersetu do ostatniej kropki.

Z sercem dla Was Katarzyna

Książka – prosto z serca

Kochani,

Dlaczego napisałam tę książkę

Nie zaczęła się od pomysłu.

Zaczęła się od pytania o spójność.

„Miłość. Upadek. Odrzucenie.” powstała z potrzeby zmierzenia się z tym, co bolało najbardziej — z rozczarowaniem, z niespójnością między słowem a czynem, między deklaracją a postawą wobec człowieka.

Jeśli mówi się o miłości i prawdzie, muszą one mieć swoje odbicie w codziennym działaniu. 

Niestety zawiodłam się. Bardzo.

Widziałam ludzi odrzuconych.

Wysłuchiwałam historii samotności i wstydu.

Nie mogłam udawać, że tego nie ma.

Książka jest refleksją nad tym, jak łatwo w systemie zasad zgubić człowieka.

Pisząc, musiałam też spojrzeć na własne błędy i decyzje.

Nie ma ludzi doskonałych.

Każdy z nas popełnia błędy.

Ważne, by następnego dnia spróbować działać bliżej tego, w co wierzymy.

♥️

To była droga od lojalności do świadomości.

Od bólu do spokoju.

Nie pisałam z gniewu. 

Ale z potrzeby serca.

Z potrzeby wewnętrznej spójności.

Jeśli ktoś odnajdzie w tej historii cząstkę własnych pytań — będzie to dla mnie wystarczające.

Dziękuję tym, którzy byli przy mnie przez te lata.

🕊️

Katarzyna Fabczak

📘 Kup książkę