Katarzyna Fabczak- autorka poezji i ,,Złotych Myśli", które poruszają serca czytelników. Tworzy refleksje oraz przesłania, a ich mottem jest życie w zgodzie z naturą, spokój wewnętrzny oraz cudowny wszechświat w którym można znaleźć wewnętrzny spokój.
Wcześniej prowadziła stronę ,, Zdrowo i Kolorowo Szczęśliwie" , dziś - w nowej
unowocześnionej odsłonie - dzieli się inspiracjami na Facebooku i Instagramie.
Przez wiele miesięcy, między codziennymi obowiązkami, chwilami zmęczenia, pracą, ogrodem, poezją i zwyczajnym życiem, powstawał projekt szczególnie bliski mojemu sercu.
Poezja towarzyszy mi od najmłodszych lat.
Każda drobna chwila, każda refleksja i każde poruszenie serca budziły potrzebę przelania myśli na papier.
Było to marzenie, które nosiłam w sobie przez wiele lat.
Okoliczności nie zawsze pozwalały mi je realizować tak, jak pragnęłam.
Życie pisało własne scenariusze, a codzienne obowiązki często odsuwały te plany na później.
Dzisiaj wiem jednak jedno z marzeń nie wolno rezygnować.
Nigdy nie wiadomo, kiedy nadejdzie moment, w którym staną się rzeczywistością.
Wytrwałość jest jednym z kluczy do realizacji tego, co naprawdę bliskie naszemu sercu.
Powoli zbliża się chwila, kiedy będę mogła podzielić się z Wami efektem tej pięknej, poetyckiej podróży.
Dziękuję wszystkim, którzy towarzyszą mi na tej drodze. ❤️
Już wkrótce opowiem więcej o tej wyjątkowej historii w kolejnym materiale:
Nie domagają się wielkich planów ani nie przypominają o obowiązkach.
Zapraszają jedynie do tego, aby na chwilę zwolnić i wsłuchać się w rytm własnych myśli.
Niedziela jest właśnie takim dniem.
To czas, kiedy filiżanka ulubionego napoju smakuje odrobinę lepiej, a promienie słońca wpadające przez okno przypominają, że szczęście często ukrywa się w najprostszych chwilach.
Nie zawsze możemy zmienić wszystko, co dzieje się wokół nas.
Możemy jednak zatrzymać się na moment i dostrzec to, co dobre, jak życzliwe słowo, śpiew ptaków za oknem, zapach kwiatów w ogrodzie czy uśmiech bliskiej osoby.
To właśnie z takich drobnych chwil powstają najpiękniejsze wspomnienia.
Życzę Wam spokojnej niedzieli, pełnej światła, wdzięczności i chwil, które ukoją serce.
A po południu zapraszam Was na kolejne spotkanie z poezją, podczas którego tradycyjnie będzie mi towarzyszył mój wierny przyjaciel Milo. 🐾📖
Przyszedł moment na podsumowanie naszego tygodnia.
Minione dni przyniosły wiele spokojnych chwil, ogrodowych inspiracji oraz kolejnych opowieści, którymi mogłam się z Wami podzielić.
Wśród ogrodowych publikacji szczególne miejsce zajęła rolka „Róże gotowe na bal”. 🥀
Królowe ogrodu zaprezentowały się w pełnym rozkwicie, przypominając, że cierpliwość, troska i czas potrafią przynieść niezwykłe efekty. Towarzyszyły im również lawenda i rozmaryn, które niezmiennie zachwycają swoim urokiem i aromatem.
Na bieżąco dzieliłam się także relacjami z ogrodu, pokazując codzienne zmiany, pojawiające się kwiaty oraz małe ciekawostki, których często nie sposób zmieścić w osobnych postach czy rolkach.
Nie zabrakło również wspólnych treningów z Milo, który jak zawsze wiernie towarzyszył mi podczas codziennych aktywności.
W Złotych Myślach zatrzymaliśmy się przy temacie dobrych myśli o poranku oraz zaufania.
Dla każdego może ono oznaczać coś innego, jednak niezależnie od tego, jak je rozumiemy, często właśnie ono pomaga odnaleźć nadzieję i wewnętrzny spokój.
W Balladzie: „W Ogrodzie Różanym” śledziliśmy dalsze losy Serafiny i Armanda, poznając kolejne fragmenty ich historii oraz emocje, które stopniowo prowadzą czytelników przez świat Dworu i jego tajemnic.
Równolegle na morzu trwała kolejna wyprawa Szafiry i Obsydiana.
Załoga niezmiennie trzyma kurs, a morska opowieść rozwija się, zabierając nas w kolejne miejsca pełne przygód i refleksji.
Na zakończenie tygodnia zaprosiłam Was również do wspólnego oczekiwania na nowy wiersz:
~ „Szept życia”, który z przyjemnością będę dla Was recytować już w tę niedzielę.
Dziękuję za każdą obecność, komentarz, dobre słowo i wspólnie spędzony czas.
❤️
Życzę Wam spokojnego weekendu, wielu pięknych chwil oraz odrobiny czasu na odpoczynek i uśmiech.
Po wydarzeniach ostatnich dni nikt nie spodziewał się takiej ciszy.
Szafira nie zatrzymała okrętu.
Rozkazała jedynie zwolnić.
Przez krótki moment w wąskim przesmyku pomiędzy górami pojawił się widok, którego się nie spodziewali.
Załoga zgromadziła się na pokładzie.
Stali w ciszy.
Spokojni z pełnym zaufaniem patrzyli w stronę przesmyku, gdzie pierwszy blask wschodzącego słońca rozświetlił ciemne zbocza gór do których się zbliżali.
Nawet najbardziej doświadczeni marynarze patrzyli w milczeniu.
Światło pojawiło się tylko na chwilę.
Jakby góry na moment rozsunęły przed nimi zasłonę.
Obsydian obserwował horyzont.
Potem spojrzał na kompas.
Wyjął go ostrożnie i zmarszczył brwi.
Igła drżała.
Przez chwilę wskazywała jeden kierunek.
Potem drugi.
Następnie zaczęła obracać się powoli wokół własnej osi.
Jakby całkowicie utraciła orientację.
— Kapitanie… — odezwał się cicho ktoś z pokładu.
Szafira spojrzała na kompas.
Nie powiedziała ani słowa.
Statek płynął dalej.
Coraz głębiej pomiędzy kamienne ściany gór.
Przesmyk stawał się coraz węższy.
Góry otaczające przesmyk wydawały się coraz bliższe.
Jakby kamienne ściany powoli przesuwały się ku sobie, gotowe w każdej chwili zamknąć przejście za ich rufą.
Nikt nie wypowiedział tego głośno, ale wielu marynarzy miało wrażenie, że wpływają do miejsca, które niechętnie wpuszczało obcych.
Nagle…
Kadłub zadrżał.
Jakby coś dotknęło go pod powierzchnią wody.
Statek lekko przechylił się na bok.
Niezbyt mocno.
Ale na tyle wyraźnie, że kilku marynarzy odruchowo chwyciło liny.
Na pokładzie zapadła cisza.
— Pełna gotowość! — rozkazała Szafira.
— Utrzymać kurs! — donośnym głosem powtórzył Obsydian, stając przy sterze.
Załoga natychmiast zajęła swoje stanowiska.
Wszyscy skupili wzrok przed sobą.
I wtedy rozległ się krzyk jednego z marynarzy.
— Kapitanie! Coś nad przesmykiem !
W jednej chwili wszystkie spojrzenia skierowały się ku przesmykowi.
Szafira odwróciła się natychmiast.
Obsydian również uniósł wzrok znad steru.
Jednak jedyne, co dostrzegli, to ciemność…, która zasłoniła niebo.
Ciężkie chmury ponownie zasłoniły przejście pomiędzy górami.
A przez krótką chwilę wydawało się, że ktoś lub coś próbowało zwrócić ich uwagę.