Drogi Czytelniku.
Dzisiaj chciałabym w tym krótkim materiale przedstawić kilka ciekawostek i historii Playa Flamingo, które zachwyca spokojną zatoką, jasnym piaskiem i turkusową wodą.
A wieczorem odsłania zupełnie inne oblicze.
Miasto, które nauczyło się żyć z wulkanem.
Gdy cichną rozmowy, a promenada powoli pustoszeje, pierwsze skrzypce zaczyna grać ocean.
Fale uderzające o skaliste wybrzeże wyznaczają rytm nocy, a światło księżyca delikatnie odbija się od powierzchni wody.


Spacerując wieczorem trudno uwierzyć, że krajobraz tej wyspy został ukształtowany przez jeden z najpotężniejszych żywiołów natury.
Lanzarote przez wieki wielokrotnie doświadczało erupcji wulkanicznych.
Największe z nich rozpoczęły się w 1730 roku i trwały niemal sześć lat.

Ogromne połacie wyspy zostały pokryte lawą i popiołem.
Zniknęły wsie, pola uprawne oraz drogi.
Jednak z czasem nauczyli się wykorzystywać to, co pozostawił po sobie wulkan.
Powstały nowe metody uprawy winorośli, budownictwo zaczęło dostosowywać się do surowego krajobrazu, a czarne skały stały się częścią architektury i codziennego życia mieszkańców.
To właśnie dzięki tej wytrwałości Lanzarote jest dziś miejscem wyjątkowym.

Nie ukrywa swojej historii.
Nie zasłania śladów po dawnych erupcjach.
Przeciwnie – pokazuje, że nawet po największych zniszczeniach można odbudować przestrzeń, która ponownie zachwyca swoim pięknem.
Wieczorem szczególnie mocno można to odczuć.
Rośliny, które za dnia przyciągają wzrok intensywnymi barwami, nocą stają się cichymi strażnikami tego miejsca.
Jedną z wielu roślin, która zwróciła moją uwagę, była ozdobna akalifa (Acalypha wilkesiana), Zachwycająca niezwykłą paletą barw swoich liści – od głębokiego brązu i purpury po odcienie czerwieni.
Występuje w wielu odmianach, dlatego kolor i wzór jej liści mogą się znacznie różnić – od zieleni, przez czerwień i purpurę, aż po głęboki brąz.
Kolejna piękność, która zwróciła moją uwagę to Kalanchoe thyrsiflora (rodzina gruboszowate – Crassulaceae).
To niezwykły sukulent, który potrafi magazynować wodę w swoich grubych, mięsistych liściach.
Dzięki temu doskonale radzi sobie w miejscach, gdzie deszcz pojawia się rzadko, a słońce nie szczędzi swoich promieni.
Jest symbolem wytrwałości, odporności i umiejętności przystosowania się do trudnych warunków.
Lanzarote kryje o wiele więcej niż nam się wydaje.
Dlatego bardzo dokładnie staram się dostrzegać każdy drobny szczegół.
Zwłaszcza , że ta piękna wyspa ma swoją bogatą historię.
Ocean nieustannie przypomina o potędze natury, a światło księżyca nadaje całemu krajobrazowi niezwykły spokój.
To właśnie wtedy łatwiej zatrzymać się na chwilę.
Posłuchać szumu fal.
Odetchnąć.
I pomyśleć o tym, jak niezwykłą siłę ma zarówno natura, jak i człowiek, który potrafi podnieść się po najtrudniejszych doświadczeniach.
Tam gdzie kiedyś panował ogień i zniszczenie, może narodzić się cisza, piękno i nowe życie.
Dzięki mieszkańcom oraz ich determinacji Lanzarote zostało odbudowane z popiołu.
Mieszkańcy wykorzystując kamień wulkaniczny wznosili nowe mury, tarasy i ogrodzenia.
Z czasem odkryli również, że popiół wulkaniczny pomaga zatrzymywać wilgoć w glebie, dzięki czemu nawet w surowym klimacie mogły rozwijać się uprawy.
To, co początkowo wydawało się przekleństwem, stało się częścią nowego początku.
Historia tej wyspy nie opowiada jedynie o wulkanach.
Opowiada przede wszystkim o ludziach, którzy nie przestali wierzyć, że warto odbudować swój świat.
Tak naprawdę historia Lanzarote pokazuje, że siła człowieka nie polega na unikaniu trudności.
Polega na tym, że potrafi odnaleźć nadzieję tam, gdzie wcześniej widział jedynie zniszczenie.
Natura i człowiek napisali tutaj wspólną historię – historię odbudowy, cierpliwości i szacunku wobec miejsca, które stało się ich domem.












Facebook Comments