Serafina spędziła miły dzień w towarzystwie Juliana.
Nie sądziła, że rozmowa z Julianem przyniesie jej wewnętrzne ukojenie, którego tak bardzo potrzebowała.
Nie dokończyła jeszcze obrazu.
Nie dlatego, że nie mogła.
Ale dlatego, że tak dużo się działo.
Przyjęcie i niespodziewany gość w dworze nadało określony rytm.
Ale ona nie śpieszyła się.
Pozwoliła, aby myśli błądziły.
Trochę w ciszy.
Trochę w ogrodzie.
Wśród róż, które są dla niej wszystkim.
A wkrótce pojawiają się nowe.
Wyjątkowe i specjalne.
To dla nich w myślach szuka odpowiedniego miejsca w ogrodzie.
Wraca myślami również do obrazu.
Wie, że na wszystko jest odpowiedni czas.
Wkrótce jej obraz nabierze kolorowych i pięknych barw.
I wypełni się spokojem serca.
Bo czasami są momenty w życiu, które nie wymagają zbyt wielu obietnic.
Spotkanie z Julianem było dla niej ukojeniem i ciszą, której tak bardzo potrzebowała.
Bo czasami wystarczy zwykłe spojrzenie i prawdziwa szczera rozmowa.

Moment w którym można odetchnąć.
A zachód słońca staje się dopełnieniem.



Facebook Comments