Tam, gdzie góry spotykają ciszę

Drodzy Czytelnicy.

Kilka dni temu zaprosiłam Was do wspólnej wędrówki.

Plecak był gotowy, Milo na pokładzie 🐾, a przed nami droga, o której jeszcze niewiele wiedzieliśmy.

Dzisiaj przyszedł czas, aby tę podróż powoli zakończyć i pozostawić Wam kilka ostatnich kadrów z miejsca, które z pewnością pozostanie również w mojej pamięci.

Choć nie dotarłyśmy do najdalszego punktu naszej wyprawy, nie szkodzi. I tak było warto.

Bo czasami nie liczy się to, ile drogi pokonaliśmy, lecz jak potrafiliśmy ją przeżyć.

Nasza wędrówka prowadziła fragmentem Coast to Coast Path — jednej z najbardziej znanych długodystansowych tras pieszych w Anglii.

Szlak, którego historia związana jest z Alfredem Wainwrightem, prowadzi przez północną Anglię od St Bees nad Morzem Irlandzkim aż do Robin Hood’s Bay nad Morzem Północnym.

To około 190 mil niezwykłej wędrówki przez trzy parki narodowe i jedne z najpiękniejszych krajobrazów tej części kraju.

Na drogowskazie, który spotkałyśmy na początku naszej drogi, widniał kierunek Grasmere — 8 mil.

I właściwie od tego miejsca rozpoczęła się nasza mała przygoda. 🐕🚶‍♀️💚

Grasmere to niewielka, niezwykle malownicza miejscowość położona w sercu Lake District, wśród gór i nad jeziorem noszącym tę samą nazwę.

Miejsce to ma również piękną historię literacką.

Grasmere jest szczególnie związane z angielskim poetą Williamem Wordsworthem, który wraz ze swoją siostrą Dorothy zamieszkał tutaj pod koniec XVIII wieku. Jego dawny dom — Dove Cottage — do dziś przypomina o niezwykłym związku poezji z krajobrazem Krainy Jezior.

Teraz już wiem, dlaczego właśnie te okolice tak mocno inspirowały poetów.

Tutaj natura naprawdę potrafi przemówić bez słów.

Nasza podróż wcale nie była łatwa.

Szlak prowadził przez kamienie i skały, miejscami wymagał większej uwagi, a letnie słońce zdecydowanie postanowiło sprawdzić naszą wytrzymałość. 😁

Ale właśnie dlatego ta wędrówka zostanie w naszej pamięci.

Tak naprawdę, Drodzy, piękno podróży nie zawsze znajduje się na końcu drogi.

Czasami ukrywa się w każdym jej fragmencie.

W widoku pojawiającym się za kolejnym zakrętem, w szumie górskiej wody, w zieleni mchu otulającego kamienie i w starych drzewach pochylających się nad ścieżką… 🌳

I ostatecznie nawet w zmęczeniu, po którym człowiek jeszcze bardziej docenia chwilę zatrzymania, ciszę i piękno natury. 💚

A góry? ⛰️

Góry mają swoją własną lekcję.

Uczą respektu, cierpliwości i pokory.

Przypominają, że nie zawsze trzeba dojść najdalej, aby wrócić z podróży bogatszym o coś ważnego.

Kiedy rozpoczynałam tę opowieść, napisałam Wam, że niektórych prezentów nie zamyka się w pudełku i nie odkłada na półkę.

Dzisiaj, na końcu tej wędrówki, mogę powiedzieć, że właśnie takim prezentem była dla mnie ta podróż. ❤️

Zostały wspomnienia.
Zostały fotografie.
Został szum wody, kamienne ścieżki, góry i ta niezwykła zieleń…

A przede wszystkim zostały chwile, których nie da się zapakować, ale które można zachować w sercu.

Dzisiaj zostawiam Wam kilka ostatnich kadrów z tego niezwykłego miejsca.

I chciałabym Wam podziękować za to, że przez ostatnie dni wędrowaliście razem z nami.

Za każde zatrzymanie przy naszych zdjęciach, każde dobre słowo i za Waszą obecność.

Jesteście wspaniali. ❤️

Dziękujemy, że byliście z nami.

❤️ Wesprzyj Kasię

Donate with PayPal

Facebook Comments

📘 Kup książkę 💙 Wesprzyj blog